Wojciech kędziora w meczu z Kolejarzem już po raz 15 w tym sezonie trafił do bramki rywali, i razem z Arkadiuszem Aleksandrem prowadzi w klasyfikacji na najlepszego strzelca I ligi. „Kędiemu” do tego, aby zrównać się golami z Adamem Statowskim, ostatnim królem strzelców zaplecza ekstraklasy wywodzącym się z Piasta, brakuje tylko jednego gola. Wychowanek Sośnicy Gliwice ciągle podkreśla, że to nie jest dla niego najważniejsze ale widać, że zdobywanie kolejnych bramek sprawia mu dużą frajdę i radość.
W meczu z Kolejarzem w 78 min po kapitalnej akcji Bodziocha juniora, Kędziora podwyższył wynik na 2:0, rozwiewając nadzieję gości na dobry wynik – Akurat w tej sytuacji trudno byłoby nie strzelić. Sam przed praktycznie pustą
bramką. Wpadło i cieszymy się z kolejnych trzech punktów – z uśmiechem opowiada o golu napastnik Piasta.
Gliwiczanie przed przerwą nie potrafili znaleźć sposobu na pokonanie bramkarza ze Stróże, nawet nie stworzyli sobie ku temu zbyt wielu okazji. – Kolejarz pokazał w pierwszej połowie, że to dobra drużyna i że większość punktów zdobywa na wyjeździe. Po przerwie jednak zagraliśmy dobrą piłkę z ładnymi akcjami, a przede wszystkim z bramkami – wyjaśnia Kędziora.
Były piłkarz Zagłębia Lubin zapytany, dlaczego Piast tym razem nie strzelił gola jeszcze przed przerwą, z uśmiechem odpowiada – Zostawiliśmy to sobie dziś na drugą połowę, myślę, że nikt za to nie będzie miał do nas pretensji.
Kędziora z 15 trafieniami i 6 asystami bezdyskusyjnie pozostaje najlepszym napastnikiem w I lidze, a do końca rozgrywek jeszcze trzy kolejki. Z niecierpliwością czekamy na te mecze i kolejne występy urodzonego w Gliwicach piłkarza.
Opracowanie: Grzegorz Muzia
Zdjęcie: Michał Duśko





















