Niewielu chyba gliwickich kibiców pamięta bramkarza z którym wiązano duże nadzieje. Mówiono nawet, że pójdzie w ślady najlepszych golkiperów z Gliwic. Bardzo dobre warunki fizyczne, 192 cm wzrostu, dobra gra na przedpolu, potrafił też kiwnąć zawodnika z pola. Paweł Zarzycki, bo o nim mowa jest wychowankiem Piasta. Jeszcze jako junior został podstawowym bramkarzem drużyny rezerw. Wskoczyć do pierwszego składu mu się nie udało, bo gdy wchodził w wiek seniora w gliwickiej bramce bezkonkurencyjny był Jacek Gorczyca, zdobywca brązowych i srebrnych butów. Zarzycki , tak jak zresztą wielu młodych wychowanków próbował znaleźć doświadczenie w innych klubach. Piłkarskie drogi w końcu zawiodły go do Grudziądza z którym to klubem wywalczył awans do I ligi. Cieszył się, że zagra z Piastem, ale…
Paweł Zarzycki w 2010 roku podpisał roczny kontrakt z Olimpią Grudziądz. Szybko zadbał też o to, żeby w klubie decyzji tej nie żałowali – miał (jedynie z przerwą na kontuzję) pewne miejsce w pierwszym składzie i walnie przyczynił się do awansu na zaplecze
ekstraklasy. – Mimo to, zacząłem poważnie zastanawiać się nad powrotem na Śląsk. W klubie nie chcieli jednak o tym słyszeć. Jak byłem na urlopie, to prezes wydzwaniał co dwa – trzy dni i namawiał do pozostania. Ostatecznie przystałem na przedłużenie kontraktu, a kiedy niedługo potem pojawiło się zainteresowanie wyżej notowanych klubów – chodzi o I ligę – odmówiłem im, bo chciałem być wobec Olimpii lojalny… – opowiada.
Na równie uczciwe podejście liczył ze strony klubu. Umowa „na słowo” z prezesem wystarczyła mu, by trenować z klubem z Grudziądza, mimo że formalnie nie wiązał go z nim żaden dokument. Dziś już wie, że nie powinien był się na to godzić… – Tydzień przed startem ligi trener powiedział mi, że w tym sezonie będę tylko trzecim bramkarzem. Prezes tymczasem uznał, że klubu nie stać, by płacić jakieś większe pieniądze komuś, kto i tak nie będzie grał – akcentuje Zarzycki. Ale w czysto sportowe podłoże decyzji szkoleniowca nie wierzy. – W sparingach wyglądałem przecież dobrze, walczyłem o pierwszy skład. Nawet koledzy w szatni byli w szoku. Myślę, że klub chciał po prostu zejść z kosztów i szukał pretekstu...
27-latek został na lodzie. – W okienku transferowym bardzo trudno o znalezienie klubu, a co dopiero teraz, kiedy kadry są już pozamykane. Wygląda na to, że to koniec mojej przygody z poważnym futbolem. Muszę szukać normalnej pracy, a w piłkę może pogram gdzieś jeszcze dla zabawy. I na pewno już nie uwierzę nikomu na słowo – kończy swoją opowieść Zarzycki
– Jego marzeniem zawsze było grać w Piaście, ale tu od lat na wychowanków, szczególnie bramkarzy nie stawiano. Od czasu reaktywacji, tylko Marcin Grymel otarł się o pierwszy zespół, a szkoda, bo mieliśmy wielu utalentowanych chłopaków na tej pozycji. Rozumiem, że nr 1 w bramce musi być ktoś pewny, doświadczony, ale nr 2 czy 3 to powinien być wychowanek, chłopak z Gliwic, bo jaki sens ma szkolenie zawodnika, jeśli i tak potem, już na samym starcie daje mu się wolną rękę w szukaniu klubu – analizuje ojciec Pawła, były członek zarządu Piasta – Andrzej Zarzycki.
Paweł Zarzycki ma 28 lat. Tuż po zakończeniu wieku juniora, przeszedł do Gazobudowy Zabrze. Był tam pierwszym bramkarzem. Przez półtora sezonu bronił barw Polonii Bytom, potem reprezentował GKS Jastrzębie. Stamtąd trafił do Stalowej Woli, tam wypatrzyli go działacze Olimpii Grudziądz, namawiajac go do przenosin. W ostatnich trzech klubach był podstawowym bramkarzem. Teraz pozostaje wolnym zawodnikiem
Opracowanie – Grzegorz Muzia
Źródło: Sport (03.08.2011)
Fot. Tomasz Błaszczyk / EDYTOR





















