Po raz kolejny w tym sezonie o losach meczu zadecydowała gra pary Podgórski-Kędziora. Gliwiczanie wypracowali akcję, która dała zespołowi komplet punktów. Dla Podgórskiego była to 8. już w sezonie asysta, dla Kędziory 12. trafienie. W klasyfikacji kanadyjskiej obaj zawodnicy łącznie mają 32 punkty. – Nie wiem , czy jesteśmy najskuteczniejszą parą w lidze, ale cieszę się, że Wojtek się tam znalazł i strzelił tą bramkę głową – uśmiecha się kapitan Piastunek, szybko jednak dodając – Takie mecze gra się naprawdę ciężko. przyjeżdża autsajder, wszyscy mówią, że łatwo powinniśmy zdobyć punkty, a jak pokazało boisko jest inaczej.
Gliwiczanie wygrali to spotkanie, choć nie byli w przekroju całego meczu drużyną wyraźnie lepszą. Zastanawiano się, czy przypadkiem gospodarzom ni splątały się nogi po tym jak spiker ogłosił, że Pogoń i Termalica nie zdobyły kompletu punktów, a to oznaczało, że Piast w przypadku wygranej wskoczy na fotel lidera. – Nie znaliśmy wyników rywali. Nie interesujemy się tym
przed meczem. Koncentrujemy się na sobie. A styl? Nie interesuje nas, ale punkty. Dziś zdobyliśmy trzy, czyli komplet – wyjaśnia Podgórski.
Były aż trzy momenty w tym meczu, gdy wydawało się, że goście doprowadzą do remisu. Kibice i przyjezdni widzieli już nawet piłkę w bramce – Ja tam nie widziałem wyniku 1;1, bo wierzę w swoją drużynę. Widziałem na tablicy 1:0, dowieźliśmy to do końca i dla nas jest to najważniejsze – przekomarzał się z dziennikarzami skrzydłowy Piasta.
Zwycięski gol padł zaraz potem jak na trybunach rozległo się gromkie k…mać. Piaście grać! – Nie wiem czy to pomogło. Ja osobiście koncentruje się na tym, co robię na boisku i na tym, aby realizować, to co nam trener nakreśli – zaznacz kapitan niebiesko-czerwonych
Czy tą wygraną Piast wyszedł na ostatnia prostą w drodze do Ekstraklasy? – Jest jeszcze dużo meczy do rozegrania. Trzeba twardo stąpać po ziemi. Staramy się robić kolejne kroki. przed nami Olimpia Grudziądz, jeszcze lepszy przeciwnik. Zapraszamy wszystkich kibiców w niedzielę. Na razie cieszymy się z tego 1:0 jak nigdy i czekamy z niecierpliwością na kolejnego rywala – podsumowuje i zaprasza na niedzielną konfrontację Podgórski.
Opracowanie: Grzegorz Muzia





















