Mecz Piasta z Termaliką zapowiadany był jako hit kolejki, tymczasem organizatorzy podjęli decyzję, aby przedsprzedaż ograniczyć do jednego dnia. Kasy były otwarte tylko we wtorek przez cztery godziny i w dniu meczu. Jak się można domyśleć, powodem podjęcia takiej decyzji były oszczędności. Kasjerką trzeba bowiem zapłacić. Efekt – Na pół godziny przed pierwszym gwizdkiem sędziego pod kasami były długie kolejki, doszło też do przepychanek między kupującymi bilety. Znaczna część widzów weszła na obiekt już w trakcie trwania pierwszej polowy.
Wyobraźni zabrakło organizatorom, ale też i trzeba przyznać, że kibicom, chcącym zobaczyć to spotkanie na żywo. Jeszcze o 19 pod kasami był pojedyncze osoby. Kolejki zaczęły się tworzyć na pół godziny przed meczem. Jak to w życiu bywa, koledzy i znajomi tych, co byli bliżej okienek starali się ominąć stanie w ogonku, prosząc ich o zakup biletów. Stąd też ci, co stali dalej protestowali. Dochodziło do spięć i awantur, a służb porządkowych nie było – informuje Piast.Gliwice.pl w liście kibic, który wszedł na mecz na 15 min przed końcem pierwszej odsłony – dodaje też, że na kolejne spotkania z urialem Piasta już się nie wybiera.
Miejmy nadzieję, że z tej sytuacji wnioski wyciągną zarówno klubowi decydenci jak i fani. A takie imprezy warto bilet zaopatrzyć się przed czasem. Mecz z Termaliką zobaczyło ponad 6 tys. widzów. O dwa tysiące więcej niż poprzednie spotkanie z Sandecją Nowy Sącz.






















