Zadecydowały stałe fragmenty. Piast – Sandecja relacja

Piast Gliwice zrewanżował się Sandecji za upokarzającą 0:4  porażkę z rundy jesiennej, wygrywając po bramkach  Wojciecha Kędziory z karnego i Wojciecha Lisowskiego  z rzutu wolnego 2:1.  Starcie czwartej i dziesiątej drużyny w tabeli mogło podobać się kibicom. Oba zespoły stworzyły sporo sytuacji podbramkowych. Dobrze jednak spisywali się bramkarze obu ekip. Końcówka była jednak bardzo nerwowa, bo w 87 min Aleksander zdobył kontaktowego gola. Na tym jednak strzeleckie popisy się skończyły.     Gliwiczanie kończyli ten mecz w 10. Czerwoną kartkę zobaczył już w doliczonym czasie gry Matras.

Tym razem wyjściowy skład Piasta nie zaskoczył. Marcin Brosz  wystawił od pierwszej minuty zawodników, którzy najczęściej wychodzą na boisko  tej wiosny.  Od początku zagrał też Kędziora, który po spotkaniu z Pogonią leczył kontuzję.  Zaskoczył za to Robert Moskal, szkoleniowiec Sandecji, sadzając na ławce ojca sukcesu i autora dwóch goli w zwycięskim meczu z Wartą Poznań i posyłając do boku aż siedmiu piłkarzy, którzy nie zagrali w zwycięskim pojedynku z Wartą Poznań.

Od mocnego akcentu zaczęli goście, bo już 12 sekund od rozpoczęcia gry sam na sam z Trelą znalazł się Majkowski, ale nie trafił w światło bramki. Odpowiedź gliwiczan była natychmiastowa. Po kontrze Kędziora uderzył, ale  posłał piłkę tuż obok słupka. W 7 min  Ruben  z Kędziorą rozklepali obronę, i o mało, co po dograniu Kędiego na 5 metr, Zlatohlavy nie umieściłby piłki we własnej bramce. Piast tradycyjnie już w tej początkowej fazie meczu narzucił swoje tempo i styl, co w 12 minucie zakończyło faulem w polu karnym na Cicmanie. Jedenastkę pewnie wykorzystał Kędziora/ Goście nie zrazili się jednak tym faktem, bo zaraz potem Kosiorowski nie zatrzymywany przez nikogo  wpadł w pole karne Piasta, na szczęście Trela w porę wybiegł z bramki i zdążył wybić piłkę. Od tego momentu inicjatywa należała już do gości. W 25 min po zagraniu z lewej strony , precyzyjnie w okienko przymierzył Gawęcki, ale piłka leciała zbyt wolno i długo, dlatego też Trela bez trudu ją przechwycił. Gospodarze pozbierali się jednak i w 29 min po faulu na Lisowskim, Urban zakręcił rogala w kierunku nowosądeckiej bramki, ale futbolówka w sposób kontrolowany przez Bieszczada przeszła metr obok  słupka. W 38 min Kosiorowski wypuścił w bój Aleksandra, ten poradził sobie z Lisowskim i Klepczyńskim, ale zastopował go już w polu karnym Trela. Bramkarz Piasta zaczął w tym momencie wyrastać na bohatera w zespole Piasta. Pierwsza połowa zakończyła się prowadzeniem gliwiczan, ale więcej klarownych sytuacji na strzelenie gola mieli goście.

Zanim dobrze rozpoczęła druga odsłona Piast mógł już prowadzić 2:0. Matras zagrał do Alvaro, który huknął jak z armaty, piłka odbiła się od wewnętrznej strony słupka bramki pilnowanej przez Bieszczada i ku rozpaczy miejscowych kibiców wyszła w boisko. Przez kolejne 10 minut gliwiczanie praktycznie nie schodzili z połowy Sandecji, chcą chyba dobić rywala i rozstrzygnąć losy tego spotkania, zanim  sił już będzie mniej. W 56 min jednak Aleksander stanął przed szansą wyrównania, ale jego strzał oddany z 18 metrów poszedł w sam środek bramki, gdzie był Trela.  Zaraz potem Ruben celnie uderzył, ale i Bieszczad stanął na wysokości zadania. Kilka następnych minut to brzydka i dość ostra gra, czego efektem było kilka żółtych kartek, które na szczęście uspokoiło temperamenty zawodników obu zespołów. W 66 min Robert Moskal zdecydował się na pokerowe zagranie. Na raz wykorzystał pełny limit zmian, wpuszczając do gry trzech świeżych zawodników.  W jego ślady nie poszedł Marcin Brosz, jakby chcąc w ten sposób zaprzeczyć głoszonym opiniom, że jego podopieczni nie mają sił biegać przez całe 90 minut. Tymczasem na murawie okazje na wyrównanie miał Aleksander, ale został w porę zablokowany przez obrońców.  W 80 min na 20 metrze faulowany był Matras. Idealnie i mocno w światło bramki przymierzył Lisowski, podwyższając wynik na 2:0.     Wydawało się, że już po emocjach, tymczasem w 87 min Aleksander po zagraniu z prawej strony zdobył kontaktowego gola.

Gliwice, ul Okrzei – 04.04.2012. Godz. 20:00
Piast Gliwice – Sandecja Nowy Sącz – 2:1 (1:0)
Bramki:
1:0 – 12 min – Wojciech Kędziora (k) (asysta – Pavol Cicman)
2:0 – 80 min – Wojciech Lisowski (asysta – Mateusz Matras)
2;1 – 87 min = Arkadiusz Aleksander

Piast: 12. Dariusz Trela – 21. Wojciech Lisowski, 14. Adrian Klepczyński, 15. Łukasz Krzycki, 4. Mateusz Matras – 16. Pavol Cicman (86` 7. Tomasz Bzdęga), 19. Alvaro, 8. Rudolf Urban, 17. Tomasz Podgórski – 22. Ruben (89„ 20. Jan Buryan) – 24. Wojciech Kędziora (81` 13. Tomas Docekal)
Rezerwa: 1. Jakub Szmatuła,  18. Geodiminas Paulauskas,, 2. Rafał Pietrzak, 10. Adrian Świątek

Sandecja: 22. Gerard Bieszczad – 2. Sebastian Fechner, 5. Martin Zlatohlavy, 10. Jano Frohlich, 8. Marcin Woźniak, 11. Kamil Majkowski, (66` 4. Paweł Leśniak), 14. Dariusz Gawęcki (66` 23. Bartosz Wiśniewski), 18. Pete Petran (67` 27. Wojciech Trochim), 9. Piotr Kosiorowski, 25. Filip Burkhardt – 21. Arkadiusz Aleksander
Rezerwa: 1. Mariusz Różalski, 6. Tomasz Midzierski, 7. Mateusz Niechciał, 16. Bartosz Szeliga

Żółte kartki: 45` Pavol Cicman, 69 Rudolf Urban, 62` Dariusz Trela, 63` Wojciech Kędziora – 39` Peter Petran, 61` Dariusz Gawęcki, 85` Marcin Woźniak, 88` Piotr Kosiorowski
Sędziowali: Krzysztof Jakubik – Tomasz Niemirowski, Marcin Protasewicz – Arkadiusz Pazdyka
czerwona kartka: Mateusz Matras

Delegat: Jan Popiołek
Obserwator: Tomasz Rusek
Widzów – 4136

Grzegorz Muzia

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze