Terminarz tak się ułożył, że to Piast inaugurował ostatnie dwie kolejki w I lidze, podobnie będzie i w tym tygodniu. Już w środę bowiem, na własnym stadionie gliwiczanie zmierzą się z Sandecją Nowy Sącz. Po pechowo straconych punktach w Szczecinie i zasłużenie w starciu z Polkowicami, podopieczni Marcina Brosza zagrają z przysłowiowy nożem na gardle. Kolejek do zakończenia rozgrywek coraz mniej, a strata do pierwszej dwójki w zasadzie jest taka sama , jak trzy tygodnie temu. Na porażkę czy remis niebiesko-czerwoni przynajmniej w tym najbliższym starciu pozwolić sobie nie mogą.
Problem w tym, że gliwiczanie zmierzą się z będącą w chyba najlepszej w tym sezonie formie Sandecją. Górale z Nowego Sącza ponad tydzień temu pokonali u siebie Pogoń Szczecin, a w miniony weekend wygrali zasłużenie na wyjeździe z Wartą Poznań 2:1. – Stworzyliśmy w tym meczu sobie sporo sytuacji. Wykorzystaliśmy dwie. Mogę się tyko cieszyć, że

podtrzymaliśmy dobrą dyspozycję z meczu z Pogonią Szczecin – zaznaczył tuż po starciu z Wartą – Robert Moskal. Trener Sandecji szybko jednak przestał delektować się tą wygraną – Myślimy już jednak o meczu środowym. Mamy mało czasu do kolejnego ciężkiego wyjazdu –dodaje szkoleniowiec biało-czarnych.
Pod względem psychicznym przewaga będzie po stronie Sandecji. Pod względem fizycznym, powinna być przy Piaście. Gliwiczanie nie dość, ze nie muszą nigdzie podróżować, to jeszcze mieli dwa dni odpoczynku więcej. Przyjezdnym nie wydaje się to jednak przeszkadzać – Pogoń też była faworytem. I co? Okazuje się, że każdy z każdym może wygrać. W Gliwicach łatwo skóry nie sprzedamy. W stu procentach daję swoje słowo naszym kibicom, że będziemy walczyć do końca – zaklina się Wojciech Trochim, piłkarz Sandecji.
Gliwiczanie mogą mieć jeszcze w pamięci 0:4 z Nowego Sącza. Była to najwyższa przegrana w tym sezonie. Piast zagrał wtedy bez leczących urazy i pauzujących za kartki prawie wszystkich obrońców – To już historia. Nie sądzę jednak, aby to nam przeszkadzało, a wręcz przeciwnie. Myślę, że chęć zmazania tej plamy będzie dla nas mobilizujące i pokażemy, że u siebie możemy też wysoko wygrać – deklaruje Mateusz Matras.

Sandecja do tej pory wywalczyła 30 punktów, co daje im 10 lokatę w tabeli. Piast ma 9 oczek na koncie więcej. Czy gospodarze będą więc faworytem tego pojedynku? – Wszystkim wydawało się, że Polkowice będą łatwym rywalem, a tymczasem wywalczyli z nami zasłużony remis. Nie ma więc co patrzeć na miejsce w tabeli. Trzeba grać na całego i walczyć do końca – zauważa Matras.
W starciu z Wartą bohaterem Sandecji został Bartosz Wiśniewski, autor dwóch goli. Dla tego 27-latka były to pierwsze w tym sezonie trafienia.
– Kluczem do wygranej była konsekwentna, twarda gra w obronie oraz ofiarna i ambitna walka do końca – zdradza zawodnik z Nowego Sącza i tego pewnie możemy się w środę spodziewać na Okrzei.
Robert Moskal ma komfortową sytuację. W jego zespole nikt nie pauzuje za kartki. Po absencji za żółte kartoniki wraca Piotr Kosiorowski. Drobne urazy wyleczyli już Wojciech Trochim, Arkadiusz Aleksander oraz Sebastian Szczepański. W Piaście zabraknie wciąż leczącego kontuzję stawu skokowego Fernando Curdę. Za kartki nikt nie pauzuje. Do dyspozycji trenerów będzie już Adrian Klepczyński.
Ze względu na transmisję telewizyjną w Orange Sport, mecz ten rozpocznie się o godz 20:00.
Grzegorz Muzia





















