Komentarz i ocena piłkarzy po meczu Piast – Lillestrøm

Rzadka okazja obejrzenia Piasta na tle drużyny z innego futbolowego świata pozostawiła po sobie mieszane odczucia. Z jednej strony przyjemnie było oglądać naszych piłkarzy, którzy z wyjątkiem chwili zagapienia się tuż po przerwie, ani przez moment nie tracili kontroli nad meczem, z drugiej strony Lillestrøm dziś zaprezentował się zupełnie beznadziejnie. No, ale to zmartwienie Norwegów, którzy mieli dwie sytuacje, obie wykorzystali i zamiast zasłużonego, powiedzmy 1-4, wyjechali z La Mangi z honorowym 2-3.

Piast, niepoddany presji ze strony przeciwnika, grał momentami ładną piłkę w ataku pozycyjnym, z próbami kombinacji i zmianą pozycji. Niestety, tylko momentami, bo dzisiejszy przeciwnik nie mógł zmobilizować do prawdziwej walki, więc długimi okresami było smętnie i grzecznie. Trzy żółte kartki zawdzięczamy raczej fantazji sędziego, niż rzeczywistym faulom.

Dwójka napastników to zdecydowanie lepsze rozwiązanie dla zespołu, który musi wiosną wygrać wszystko, co się da, niż samotny zawodnik na szpicy. Tyle, że to musi być naprawdę dwóch napastników biorących na siebie pół na pół zadania z przodu. Niestety, formacje ataku, które oglądaliśmy w La Mandze, ligi nie wygrają. W duecie Dočekal – Świątek jeden zawodnik grał w piłkę, drugi walczył z własnymi słabościami. Testowany Reyes nie znajdował sobie miejsca na boisku, zostawiając Nalepę zdanego na wsparcie pozostałych pomocników. A jego strzał w 35’ – z 2 metrów wprost w bramkarza – nie przybliżył go chyba do kontraktu z Piastem. Jednak i on ma pewną zasługę – gol Paulauskasa to dobitka strzału Reyesa. Wreszcie pod koniec znów pojawił się Świątek, grając to samo, co w I połowie.

Na szczęście strzelali inni – bardzo dobry dziś Paulauskas i pracowity Bzdęga. Ten ostatni zresztą zdobył najładniejszą bramkę dnia. Zaskoczył bardzo sympatycznie Pietrzak – widoczny przez cały mecz, walczący, zaliczył zresztą asystę przy pierwszym golu, dobrze wykonując rzut wolny z boku boiska. Najlepszy na boisku jednak był Álvaro Jurado – był zawsze tam, gdzie powinien być, rozgrywał piłkę z wyobraźnią, unikał niepotrzebnych strat. Piłka u Álvaro to spokój w obu drużynach. Gdyby dzisiejszy sparing był miarodajny, to rzekłbym, że mamy gotowego zawodnika na ligę.

Na ławce przesiedział się zresztą podobno jeszcze jeden Hiszpan – Javi Lorente-Sorolla. Póki co, w oczekiwaniu na swoją szansę.

Reszta drużyny nie sprawiła większych niespodzianek. Szmatuła złapał to, co było do złapania (nie było tego za wiele). Oceny obu stoperów obniża dopuszczenie do sytuacji, z której padło wyrównanie – taki numer nie może powtórzyć się w Szczecinie. Pod koniec II połowy Norwegowie znów mieli podobną sytuację (dwóch na dwóch), tym razem jednak Krzycki nie odpuścił i udanie zepchnął przeciwnika do boku. Lisowski tradycyjnie nie dotrwał do końca, schodząc z kontuzją 5 minut przez ostatnim gwizdkiem. Zganiacz i Ruben Jurado nie rzucali się przesadnie w oczy.

Może w środę zagramy z przeciwnikiem, który ułatwi odpowiedź na pytanie, czy mamy zespół na awans. Dziś Piast wyglądał jak Piast z jesieni – dobry i skuteczny, gdy przeciwnik pozwala grać. Ale w Szczecinie trzeba się będzie zmierzyć z podwójną presją – przeciwnika i własnych oczekiwań. A tam może się niespodziewanie prędko rozstrzygnąć los awansu

Opracowanie – Andrzej Potocki

foto – www.lsk.no

20 lutego 2012, 16:00 – La Manga (La Manga Club Football Centre)
Piast Gliwice – Lillestrøm SK 3:2 (1:0)

Bramki:
1:0 – 9` Tomas Docekal,
1:1 – 47` Fredrik Gulbrandsen
2:1 – 52` Gediminas Paulauskas,
3:1 – 83` Tomasz Bzdęga
3:2 – 90` Effiom Otu Bassey

Piast Gliwice: 1. Jakub Szmatuła – 21. Wojciech Lisowski, 15. Łukasz Krzycki, 20. Jan Buryán, 18. Gediminas Paulauskas – 2. Rafał Pietrzak, 6. Mariusz Zganiacz (66, 22. Rubén Jurado), 19. Álvaro Jurado Espinosa, 7. Tomasz Bzdęga – 10. Adrian Świątek (27, 9. Francisco Reyes Macías), 16. Tomáš Dočekal (46, 11. Patryk Nalepa, 78, 10. Adrian Świątek).

Lillestrøm SK: 1. Stefán Logi Magnússon – 5. Jesper Westerberg, 3. Isak Scheel, 13. Frode Kippe, 20. Stian Ringstad – 11. Erling Knudtzon, 28. Ruben Gabrielsen (66, 23. Guy Toindouba), 15. Erik Midtgarden (75, 6. Effiom Otu Bassey), 16. Ohi Omoijuanfo (66, 26. Mathis Bolly) – 17. Nicolay Solberg (66, 14. Pálmi Rafn Pálmason), 9. Fredrik Gulbrandsen.

żółte kartki: Jurado Espinosa, Buryán, Bzdęga.

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze