Ostatnie dni przyniosły serię publikacja niezbyt pochlebnie oceniającą filozofię, albo jak kto woli politykę medialną Piasta Gliwice. Najwięcej emocji w tym ostatnim czasie budzi ukrywanie nazwisk testowanych zawodników oraz podzielenie mediów na „lepsze” i „gorsze”, czyli takich z którymi trenerzy rozmawiają oraz takie którym szkoleniowcy nie udzielają wywiadów. Spróbuję bez emocji podejść do tego tematu i wyjaśnić, mam nadzieję, że w zrozumiały sposób na przykładzie Piasta, po co klubom jest potrzebna tzw. medialność.
Firma Press Serwis zajmującą się monitoringiem mediów i analizą wpływu ukazujących się informacji na działalność różnych instytucji działających w szeroko pojętym biznesie właśnie opublikowała najnowszy raport podsumowujący popularność w mediach klubów polskiej Ekstraklasy i I ligi.
Po co to się robi?
Medialność klubu to jeden z najistotniejszych czynników, dzięki któremu zarabiają jego sponsorzy – twierdzi Tomasz Majka, analityk „PRESS-SERVICE Monitoring Mediów”. – Szum wokół klubu wzmaga zainteresowanie i wpływa na popularność, która przekłada się na wartość marki promowaną przez dany zespół – dodaje analityk.
Jak na tle innych, pierwszoligowych zespołów wypada Piasta Gliwice?
Niestety w ostatnich miesiącach poniżej przeciętnej. Pierwsza połowa roku 2011 była niezła. W raporcie za miesiąc kwiecień Piast znalazł się nawet w pierwszej trójce najbardziej popularnych zespołów z zaplecza Ekstraklasy. Do zakończenia rozgrywek w I lidze w minionym sezonie, mimo braku wyniku sportowego, ta popularność utrzymywała się na podobnym poziomie. Warto jednak zauważyć, że w tym samym czasie ogromny wzrost zainteresowania mediów zanotowała Pogoń Szczecin, a zespól ten wcale nie liczył się w walce o awans.
Większe zainteresowanie Piastem pojawiło się ponownie w miesiącu sierpniu. Był to bardzo udany okres pod względem sportowym. Gliwiczanie wygrali w tym miesiącu wszystkie cztery mecze. Względnie dobra atmosfera wokół klubu oraz jeszcze prowadzone działania marketingowo-medialne dawały nienajgorszy efekt. Powolna zniżka zainteresowania Piastem rozpoczęła się w wrześniu. Dość gwałtowny spadek natomiast nastąpił z początkiem października. (To jest miesiąc w którym przestało funkcjonować biuro prasowe Piasta w wymiarze takim jak działało mniej więcej od czasu przyjścia do klubu Piotra Należytego).
Trzeba podkreślić, że klubowi nie pomogło nawet otwarcie nowego stadionu. W listopadzie dalej krzywa szła w dół. Tu należy także szukać przyczyn w działaniach biura promocji miasta. Tam od początku narzucono, aby nie używać sformułowania stadion Piasta, tylko Stadion Miejski lub Stadion Gliwice. W klubie też w tym czasie nie prowadzono działań promocyjnych. W grudniu, który jest martwym miesiącem notowania wszystkich klubów szły w dól, ale Piasta najbardziej.
Nie najlepiej również wypada Piast w publikacjach prasowych. Za miesiąc grudzień klub z Gliwic został sklasyfikowany na 11 miejsce w I lidze. Bardziej medialne okazały się Ruch Radzionków czy Bogdanka Łęczna i nazwijmy je kluby topowe.
Jak to się przekłada na pieniądze?
Na podstawie artykułów w mediach ustala się tzw. ekwiwalent reklamowy, czyli siłę finansową potencjalnej reklamy, albo jeszcze prościej, jaką korzyść ma firma, która kojarzona jest z Piastem. W tym ostatnim rankingu Piast został wyceniony na 622 796,00 zł. (11 miejsce w rankingu) Dwukrotnie wart więcej jest reklama związana z Ruchem Radzionków – 1 168 094,00 zł. (10 miejsce w rankingu). Dodajmy, że klub z Radzionkowa nie ma nowoczesnego stadionu.
Tych porównań i zestawień jest dużo. We wszystkich jednak Piast plasuje się w drugiej połowie tabeli I ligi. Te wyliczenia dotyczą miesiąca grudnia. Biorąc pod uwagę cały rok nie jest już tak źle. Piast został sklasyfikowany na V miejscu, ale jak wcześniej napisałem wyraźny spadek następuje od trzeciego kwartału minionego roku. Zainteresowanych i cierpliwych odsyłam do szczegółowego raportu, który można znaleźć tutaj
Podsumowanie
W Piaście zarówno działacze jak i trenerzy powinni zrozumieć, że medialność, popularność, bycie w mediach przekłada się w perspektywie na pieniądze. Zasłanianie się tym, że wartość zawodnika, którego nazwisko się nie pojawia w mediach jest iluzoryczne. Managerowie doskonale orientują się ile jest wart piłkarz o określonych umiejętnościach. Nie jest też tajemnicą, że o tym kto i za ile trafi do danego klubu, decyduje spryt i umiejętność negocjacji managera z zarządem, opinia trenera o przydatności piłkarza.
Natomiast dzielenie tytułów prasowych czy internetowych na takie z którymi rozmawiamy, a z którymi nie, to uliczka w prostej drodze prowadząca do konfliktu, nawet z poważnym tytułami prasowymi (ostatni artykuł w „Sporcie” dotyczącej relacji trenerzy – Gazeta).
Przytoczę tu słowa Bogusława Baniaka, znanego trenera, który na konferencji po meczu Warta – Piast, mając pretensje do dziennikarzy z Poznania, za krytykę go i jego zespól powiedział, – Jak macie pretensje i uwagi to mówcie wprost. Ja chętnie z wami porozmawiam. Wyjaśnijmy to sobie w bezpośredniej rozmowie, to nie będziemy potem mieli do siebie pretensji.
Nie piszę tu o konieczności prowadzenia działań promocyjnych, marketingowych etc, bo to wydaje mi się oczywiste.
Grzegorz Muzia























