Marcin Brosz i Rafał Górak urodzili się w tym samym roku 1973. Mniej więcej w tym samym czasie zaczynali grać w piłkę. Obaj, w przeszłości bronili barw Polonii/Szombierki Bytom. Mieli przed tymi derbami wypić kawę, ale nie zdążyli. Po meczu kawa dla Marcina Brosza miała jednak gorzki smak i chyba nie trzeba mówić dlaczego.
Marcin Brosz
W takim meczu jak dzisiejszym, czyli w derbach Śląska nie wypadało przegrać i ta przegrana m.in. dlategoboli mnie dwa razy mocniej niż zwyczajna porażka w lidze. Jeśli jako zespół będziemy tracić takie bramki, jak miało to miejsce w przypadku drugiego gola, to ciągle będziemy mieć kłopoty. To potem rzutuje na całą grę. Bardzo agresywna gra od początku GKS-u spowodowała, że mieliśmy problemy. Podkreśleniem tej przewagi był niewykorzystany rzut karny. Jedynym z nominalnych obrońców był dziś Adrian Klepczyński, dwóch innych z powodu kontuzji wypadło ze składu. To było przyczyną tego, że to spotkanie w tych pierwszych minutach wyglądało tak, a nie inaczej.
Rafał Górak
Na pewno wygrać derby to zawsze jest miła rzecz dla trenera. W piątek byliśmy świadkami dużychderbów Śląska, dziś może trochę mniejszych, ale równie zaciętych. To ważne dla nas zwycięstwo, ale dopiero, gdy GKS Katowice wygra kolejny mecz z Sandecją, to ta szatnia, która jest na dole odzyska twarz i honor. Ciężko pracujemy nad tym, aby zagrać taki mecz jak dziś z Piastem. Udało nam się pokonać naprawdę dobry zespół i dobrego trenera, którego bardzo cenię. Piłka lubi być przewrotna. Czasem można strzelić trzy bramki i nie wygrać, a czasem w decydującym momencie obronić jeden strzał, który daje końcowy sukces (Sabela w kapitalnym stylu obronił uderzenie Podgórskiego).























