W najbliższą sobotę Piast jedzie do Zduńskiej Woli, gdzie o godzinie 12:00 zmierzy się z tamtejszą Gattą. Mecz ten będzie transmitować stacja NSport , stąd tak wczesna pora rozpoczęcia tego spotkania. Niewątpliwie będzie to jeden z trudniejszych wyjazdowych rywali w tym sezonie. „Kocury” bowiem u siebie potrafią wygrać z każdym.
W maju tego roku z drużyną Gatty rozstał się Marcin Stanisławski, jeden z głównych architektów sukcesów tego klubu. Drużyna w której był grającym trenerem za jego kadencji sięgała po mistrzostwo Polski, trzy razy była wicemistrzem, zdobywała też Puchar Polski. Stanisławski zdecydował się przejść do futsalowej drużyny Widzewa, gdzie są ambicje stworzenia kolejnego, silnego klubu pod znaną marką. Zastąpił go znakomity futsalista, wielokrotny reprezentant Polski – Krzysztof Kuchciak. Nowy trener jednak nie miał udanego początku. Gatta przegrała pierwsze trzy mecze i klub za porozumieniem stron rozwiązał umowę ze szkoleniowcem. Zespół przejęła para zawodników: Igor Sobalczyk oraz Michał Szymczak. Pozytywnie wpłynęło to na wyniki, bo „Kocury” zaczęły punktować i po odrobieniu zaległości mają już na koncie 18 oczek, co daje im 6. lokatę w tabeli.
W minioną środę w zaległym meczu Gatta pokonała dość pewnie Słoneczny Stok Białystok 4:1 a trzy dni wcześniej musiała uznać wyższość Constractu Lubawa, ulegając 2:6. „Kocury” w Lubawie jednak walczyły mocno osłabione.
Piast w tym sezonie przegrał tylko raz, a ostatnie mecze to seria zwycięstw. Teraz jednak przed gliwiczanami poprzeczka zostanie wysoko zawieszona. Gatta u siebie bowiem potrafi wygrać z każdym. Sprzyja temu specyficzna hala. W tym sezonie gospodarze sobotniego meczu z siedmiu rozegranych u siebie spotkań wygrali aż pięć.
Z drugiej strony Piast na boiskach przeciwnika jeszcze w tym sezonie nie przegrał. Podopieczni Orlando Duarte na wyjazdach tracą też bardzo mało bramek. Ich bilans bramkowy poza domem to 17:6.
W ostatnim meczu z Lesznem niebiesko-czerwoni na zbyt dużo pozwolili rywalom, czego efektem były aż cztery stracone bramki. To się wcześniej gliwiczanom nie przydarzyło.
– Chcielibyśmy o tym meczu jak najszybciej zapomnieć. Nie możemy bowiem popełniać takich błędów, szczególnie gdy gramy na parkiecie, który tak dobrze znamy. Mamy najlepszą defensywę w lidze i nie możemy pozwalać strzelać rywalom tak łatwo bramek – grzmiał po tym spotkaniu Dominik Solecki.
Piast w tym meczu pokazał, że potrafi skutecznie grać z wycofanym bramkarzem. Aż trzy gole gliwiczanie zdobyli grając w przewadze, a trzy bezpośrednie asysty zaliczył Rafał Franz i były to podania najwyższej klasy.
Ostatni mecz z Gattą zakończył się porażką gliwiczan 1:2. Bramkę dla Piasta wówczas zdobył Mateusz Mrowiec. W tym poprzednim sezonie w Zduńskiej Woli także górą była Gatta, wygrywając wówczas 4:2. Na pewnie jednak kibice mają w pamięci zacięte spotkania z Pucharu Polski. W sezonie 2018/19 oba zespoly spotkały się w półfinale tych rozgrywek, lepszy w tym dwumeczu okazał się Piast i zagrał potem w finale z Rekordem Bielsko Biala.
Na ten moment więcej punktów na koncie ma Piast, co przekłada się na wyższe miejsce w tabeli, ale trudno wskazać faworyta tego sobotniego pojedynku. Gatta ma atut własnego boiska i Daniela Krawczyk, który potrafi sam przechylić szalę. Gliwiczanie mają solidną obronę, niekonwencjonalnego Dasaieva i Franza, który w trudnych momentach wie jak pomóc drużynie. Zapowiada się więc bardzo atrakcyjny i zacięty pojedynek.
Źródło: piast.gliwice.pl/futsal






















Mecz pod kontrolą Piasta, ale na początku łatwo nie było, w 3 minuty zdobyte 3 bramki, po bardzo ładnych akcjach, podobało się wychodzenie z pod pressingu, łatwo nie było bo Gatta atakowała, ale my mamy wielkiego WIDUCHA,obronił wiele strzałów , w jednej akcji strzał i 2 dobitki, rzut karny przy 4-0 dla nas, super bramkarz, w drugiej połowie już w większości grali zmiennicy i pokazali że są w dobrej formie, BRAWO PIAST!!!!
Dodam do tego że Piast wygrał na wyjeździe 10-1 [5-0].