Duarte, szansą na rozwój polskiego futsalu?

Orlando Duarte poprowadził futsalową drużynę  Piasta w trzech meczach w których zdobyła 7. punktów. Nie tylko jednak wyniki się poprawiły. W ciągu tych kilku ostatnich tygodni Portugalczyk zmienił w zasadzie wszystko.

– Orlando wprowadził nowe zasady nie tylko w samych treningach, ale całym funkcjonowaniu drużyny. Jest to profesjonalista pod każdym względem. O 6. rano dostaję wytyczne na maila, co mam zrobić na zajęciach. Dzięki temu mogę  dobrze się przygotować i nie ma problemu z komunikacją. Nie ma też przypadku czy chaosu, wszystko jest zaplanowane i zapięte na ostatni guzik.  Nie miałem jeszcze okazji w ten sposób pracować i bardzo mi to odpowiada – zdradza Jacek Podgórski.

Rękę Duarte najlepiej widać podczas rozgrywanych spotkań. W drużynie nie ma stałych czwórek. Zmiany są pojedyncze lub podwójne, czego w polskim futsalu się do tej raczej nie stosowało. Szkoleniowiec żyje też z boku boiska, cały czas dynamicznie kierując swoimi podopiecznymi. „Wymusza” to stuprocentowe zaangażowanie.  Co ciekawe, choć część zawodników Piasta dzieli grę w futsal z pracą zawodową, to akceptują te zasady.

– Orlando zdaje sobie sprawę, że jesteśmy półprofesjonalistami, ale powtarza – „Jeśli chcemy coś osiągnąć, to musimy pracować więcej”. Do chłopaków to trafia. Po meczach chwali  zespół za waleczność, zaangażowanie. Cały czas musi się coś dziać na boisku, pełne poświęcenie. W tej chwili trenujemy nawet pięć razy w tygodniu. Z drugiej strony, to co wymaga od zawodnikó, są w stanie wykonać – podkreśla „Kolba”.

Trener bramkarzy Piasta nie kryje też zadowolenia, że ma możliwość podglądania warsztatu Portugalczyka.

– Cieszę się, że mam okazję z nim pracować, bo mogę się uczyć od jednego z najlepszych trenerów na świecie. Na każdym treningu poznaję coś nowego, mogę się rozwijać. W Polsce nikt tak nie pracuje, choć  miałem okazję, czy jako zawodnik, a potem jako trener na kursach mieć kontakt z różnymi  szkoleniowcami – podkreśla Podgórski.

– Jest to stuprocentowy profesjonalista. Zwraca uwagę na najmnijsze szczegóły czy to w grze, czy podejściu do meczu, czy sprawach organizacyjnych. Wymaga maksymalne skupienia i zaangażowania, a to przekłada się na naszą postawę na boisku. Dlatego te nasze mecze są takie szybkie – tak natomiast ocenia pracę trenera Michał Widuch – kapitan Piasta.

W 2018 roku udało się reprezentacji narodowej w Futsalu awansować do finałów Mistrzostw Europy, a Rekord awansował do „Main Round” Pucharu Europy. Wydawało się, że polski futsal wychodzi z zaścianków, ale  obecny rok pokazuje, że był to tylko chwilowy przebłysk. Ostatnio reprezentacja z kretesem przegrała pierwszą rundę eliminacji do Mistrzostw Świata, przegrywając nawet z niżej notowana Finladią, a mistrzowie Polski odpadli z pucharów już w pierwszej rundzie.  Niewątpliwie więc polskiej „halówce” przydałby się, ktoś taki jak Duarte, który nieuwikłany w różne układy, mający ogromną wiedzę, zapał i pomysł, mógłby poprowadzić reprezentację i  przy okazji szkolić polskich trenerów, którzy sporadycznie tylko wyjeżdżają na zagraniczne staże.

– Dostaję od innych trenerów mnóstwo pytań o Duarte. Oczywiście nie mogę zdradzać czego uczy zawodników na treningach, ale mogę powiedzieć, że to profesjonalista w każdy calu. Najważniejsze to perfekcja pod każdym względem – podkreśla Podgórski. – Uważam, że byłoby bardzo dobrze, gdyby chciał  poprowadzić reprezentację, choć nie wiem czy akurat już teraz. Potrzebuje trochę czasu, aby poznać polskie zespoły, realia, zawodników. Za kilka miesięcy będzie jednak miał już pełen przegląd – dodaje były reprezentant Polski i uczestnik mistrzostw Świata z Hong Kongu.

W ostatniej kolejce Piast zremisował z Constractem Lubawa 3:3. Gliwiczanie choć grali na boisku lidera, prowadzili najpierw 2:0, a potem 3:2. Gola, który zabrał im dwa punkty stracili równo z końcową syreną. Z postawy niebiesko-czerwonych można być jednak zadowolonym, choć pozostał niedosyt.

– Chłopcy walczyli do końca. Wypełnili większość zadań, starali się jak mogli.  Może nawet za bardzo chcieli, stąd przytrafiły się błędy. W końcówce postawiliśmy na defensywę, bo tak się gra, jeśli przeciwnik decyduje się wycofać bramkarza. Mogliśmy strzelić gola na 4:2 i zakończyć mecz, ale nie udało się, a oni trafili. Szkoda, ale to jest piękno futsalu. W tej dyscyplinie nawet w ciągu sekundy mogą się odmienić losy spotkania – podsumowuje Podgórski.

Już w najbliższą sobotę gliwiczanie pojadą do Białegostoku, gdzie zmierzą się z zawsze nieobliczalnymi Słonecznymi. Celem są trzy punkty, ale zespół będzie już musiał sobie radzić bez Douglasa.

– Odszedł bardzo wartościowy dla nas futsalista, kierował grą, strzelał bramki i asystował. Wiedzieliśmy jednak, że tak będzie. Mieliśmy czas, aby się do tego przygotować. Sam rywal jest bardzo niewygodny. Grają tam głównie zawodnicy z dużego boiska. To inny styl, ale to jest dla  nas mecz za sześć punktów i musimy zrobić wszystko, aby wygrać – przekonuje Podgórski.

Spotkanie z MOKS Słoneczny Stok Białystok rozpocznie się o godzinie 18:00. Będzie można je oglądać na platformie Tvcom.pl

źródło: piast.gliwice.pl/futsal- Grzegorz Muzia

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze