Futsalowy Piast przywiózł z Bielska cenny punkt, choć przed meczem chyba tylko sami zawodnicy i ludzie blisko związani z klubem wierzyli, ze można z Rekordem skutecznie powalczyć.

Górale w tym sezonie  przegrali tylko dwa mecze, a jesienią pokonali Piasta w Gliwicach 5:1.

– Już przed meczem skazywali nas na przegraną. Artykuły z tytułami lany poniedziałek, sugerowały, że dostaniemy tam tęgie lanie. Myślę jednak, że to tylko jeszcze zmobilizowało bardziej chłopaków. Przy odrobinie szczęścia nawet mogliśmy pokusić się o wygraną  –  komentuje Jacek Podgórski.

Zawodnicy obu ekip znali wynik pozostałych spotkań. Rekord w przypadku wygranej powiększyłby przewagę nad Gattą do ośmiu punktów, a Piast przeskoczyłby w tabeli FC Toruń. To dodatkowo zmobilizowało zawodników i przełożyło się na poziom tego spotkania.

– Mecz stał na bardzo wysokim poziomie, zresztą to nie jest tylko moja opinia. To spotkanie obserwował z trybun m.in.  trener reprezentacji Andrzej Bianga.  Była też cała futsalowa polska elita. Wszyscy byli zgodni, że był to atrakcyjny mecz, zarówno pod względem telewizyjnym jak i dla kibica. Oba zespoły zagrały typowy futsal, gra była dynamiczna, ostra, na granicy faulu, nikt nie odpuszczał nawet na moment. Prawie każda akcja kończyła się strzałem, to musiało się wszystkim podobać  – zaznacza trener Piasta.

Jacek Podgórski zmienił filozofie doboru zawodników do meczowej kadry. Do Bielska zabrał tylko 12 graczy, a  wśród nich znalazł się nieobecny od dłuższego czasu – młodzieżowy reprezentant Polski – Amadeusz Pasierb.

– Pojechała ta dwunastka, która najlepiej prezentował się na treningach i  w sparingach.  Zaczęliśmy tą samą piątką, która wyszła na mecz z Clearexem. Uważam, ze zwycięskiego składu się nie powinno zmieniać. Pasierb wrócił do nas z wypożyczenia. Trzeba stawiać na młodych zawodników. Jeśli nawet nie pograją, to niech przynajmniej oswajają się z atmosferą i ławką – tłumaczy Jacek Podgórski.

Pojedynek ten zaczął się zgodnie z planem dla gospodarzy. Już w 7 min Popławski zdobyła gola, a w drugiej połowie ten sam zawdonik uratował bielszczanom punkt.

– Mieliśmy bardzo dobrze rozpisany Rekord i wiedzieliśmy, że Popławski potrafi uderzyć z pierwszej piłki.  Uczulałem na to zresztą chłopaków. Brawa dla chłopaków, że nawet po straconej bramce dalej grali to, co sobie założyliśmy. Potem już w obronie wszystko dobrze  funkcjonowało.  Widuch też swoje zrobił, a nawet więcej, bo mógł zdobyć gola  (trafił w poprzeczkę przyp. red). U nas przypadku nie było. Pierwszy gol dla nas  padł po składnej akcji, drugi to przytomne zachowanie Mizgajskiego i Dewuckiego, który zakończył tę akcję. Stracona bramka w drugiej połowie, to strzał życia Popławskiego. Myślę, że po tym, co pokazaliśmy już nikt nie powie, że nasza pozycja  w tabeli to niespodziana. Graliśmy z głównym kandydatem do tytułu mistrzowskiego jak równy z równym – przekonuje trener Piasta.

Gliwiczanie wciąż mają szanse, aby zakończyć rundę zasadniczą na trzecim miejscu, co dałoby  handicap w postaci   trzech spotkąn rozegranych u siebie w rundzie dodatkowej.

– Wiemy o co walczymy. Gramy u  siebie z Pogonią i naszym celem będzie zwycięstwo. Nie wszystko jednak od nas już teraz zależy. Clearex musi pokonać Toruń, ale jest to realne, bo chorzowianie walczą o pierwszą szóstkę.  Przede wszystkim jednak sami  musimy sobie pomów – stwierdza na koniec trener Piasta.

Wszystkie mecze 22. kolejki spotkań o mistrzostwo Futsal Ekstraklasy zostaną rozegrane w sobotę 22 kwietnia o godz. 18:00.