|
Gliwice, ul Okrzei – 15.08.2026, g.
17:30 Nawet w najczarniejszych wizjach
kibiców i zawodników Piasta nie pojawił się chyba
scenariusz, w którym gliwiczanie przegrywają z Wieczystą
Kraków na własnym stadionie aż 3:4. A przecież mogło
być jeszcze gorzej. Goście szybko, bo już w 6. minucie,
objęli prowadzenie, a po przerwie bezlitośnie wykorzystali
błędy gospodarzy i w krótkim czasie zdobyli kolejne trzy
bramki. Piast w końcówce poderwał się do walki i w
ciągu kilku minut odrobił część strat,
doprowadzając do wyniku 3:4. Na wyrównanie zabrakło już
jednak czasu. Wieczysta Kraków to absolutny
beniaminek Ekstraklasy, ale tylko jeśli chodzi o klub. Trener i
zawodnicy tworzą bowiem zespół doświadczony i ograny na
najwyższym poziomie. Mimo to krakowianie źle rozpoczęli
premierowy sezon – przed meczem z Piastem mieli na koncie dwie
porażki i zero punktów, zamykając ligową tabelę. Daniel Myśliwiec zdecydował
się na jedną zmianę w wyjściowym składzie. Quentina Boisgarda zastąpił Jorge Félix,
a Francuza zabrakło nawet w kadrze meczowej. Mimo wysokiej porażki
z Lechem Poznań szkoleniowiec Piasta zapowiadał, że nie
zamierza zmieniać swojej filozofii gry. Przyznał jednak, że
poprawy wymaga przede wszystkim funkcjonowanie zespołu w defensywie. Pierwszą okazję do zdobycia bramki
mieli gospodarze. Samuel Ntamack przestawił Milicia i zdecydował się na uderzenie z
dystansu. Antoni Mikułko z dużym trudem odbił piłkę.
Tymczasem już pierwsza groźna akcja Wieczystej przyniosła jej
prowadzenie. W 6. minucie Petar Pusić
oddał strzał z dystansu. Piłka odbiła się jeszcze od
Oskara Leśniaka, który próbował zablokować
uderzenie, po czym długo leciała w kierunku bramki. Ostatecznie
spadła na głowę Tobiasa Christensena, który mimo asysty
Jakuba Czerwińskiego zdołał skierować ją do siatki. Piast próbował
odpowiedzieć. W 17. minucie Jakub Łabojko
wykonywał rzut wolny i dośrodkował w pole karne do
Czerwińskiego. Kapitan Piasta przejął piłkę, ale nie
na tyle dobrze, aby oddać strzał lub skutecznie odegrać
ją partnerowi. Chwilę później gospodarze mieli jeszcze
rzut rożny, jednak Łabojko zbyt mocno
dośrodkował. Gliwiczanie konstruowali kolejne akcje i z czasem
coraz wyraźniej przejmowali inicjatywę, ale brakowało
konkretów pod bramką Wieczystej. W 35. minucie po dośrodkowaniu Semedo zrobiło się groźnie w polu karnym
Piasta, na szczęście bez konsekwencji. W odpowiedzi mocno i celnie
uderzył Ntamack, lecz Mikułko pewnie
złapał piłkę. Trzy minuty później Piast
miał znakomitą okazję do wyrównania. Ntamack rozpoczął akcję, którą
niecelnym strzałem zakończył Hugo Vallejo.
To był okres zdecydowanej przewagi gospodarzy. Piast praktycznie
zamknął Wieczystą na jej połowie. Kolejny strzał
oddał Vallejo, a chwilę
później próbował jeszcze Łabojko,
ale bez efektu. Mimo wyraźnej przewagi nie udało się
zdobyć wyrównującej bramki. Na przerwę to więc
Wieczysta schodziła z prowadzeniem. Wynik 0:1 po pierwszych 45 minutach nie
przekreślał szans Piasta. Gospodarze, poza sytuacją, po
której stracili gola, prezentowali się przyzwoicie w defensywie i
sami stworzyli kilka okazji do zdobycia bramki. Najlepszej nie wykorzystał
Vallejo. Od początku drugiej połowy Piast
próbował cierpliwie budować swoje akcje. Wieczysta
cofnęła się jednak pod własne pole karne i uważnie
broniła dostępu do bramki. Po niespełna dziesięciu
minutach krakowianie przenieśli ciężar gry pod bramkę
Piasta i wtedy zaczęły się problemy gospodarzy. Najpierw Domen
Grgić obronił mocne uderzenie Matúša Vojtka, a
chwilę później bomba Mikkela Maigaarda zatrzymała się na spojeniu
słupka z poprzeczką. W międzyczasie z powodu kontuzji boisko
musiał opuścić Jorge Félix,
którego zastąpił Jason Lokilo. I
właśnie on w 58. minucie miał znakomitą okazję po
zagraniu Łabojki. Niestety, źle
przyjął piłkę, która odskoczyła mu za daleko
i wyszła poza boisko. A potem nastąpiło kilka minut,
które praktycznie rozstrzygnęły mecz.Najpierw
Borowski nie upilnował Piazona. Ten
dograł do Christensena, którego z kolei nie przypilnował
Leśniak. Norweg wykorzystał okazję i podwyższył na
2:0. Dwie minuty później było już 3:0. Ponownie
dośrodkowywał Piazon, strzelał
Christensen, jego uderzenie odbił Grgić,
ale przy dobitce skuteczny okazał się Villar.
Wieczysta w krótkim czasie całkowicie przejęła
kontrolę nad spotkaniem. W 72. minucie Christensen skompletował hat-tricka. Borowski próbował wybić
piłkę, ale zrobił to fatalnie – zagrał wprost pod
nogi Norwega, który bez problemu wykorzystał prezent i
podwyższył na 4:0. W 79. minucie gospodarzy po raz kolejny
uratowała poprzeczka. Gdyby piłka znalazła drogę do
siatki, byłoby już 0:5. Piast nie zamierzał jednak
kończyć meczu bez walki. W 83. minucie gospodarze mieli rzut wolny
tuż przed polem karnym. Na bezpośrednie uderzenie zdecydował
się Lokilo, ale trafił tylko w
boczną siatkę. Cztery minuty później po zagraniu Lokilo debiutujący w barwach Piasta Oliwier Maziarz
zdobył pierwszą bramkę dla gliwickiego zespołu. W
doliczonym czasie gry zrobiło się jeszcze bardziej nerwowo. Po
dośrodkowaniu Twumasiego -
Czerwiński głową skierował piłkę do bramki,
zmniejszając straty do 2:4. Chwilę później Twumasi dograł do Sanci, a
ten kapitalnym uderzeniem z dystansu zdobył kontaktową bramkę.
W ciągu kilku minut z wyniku 0:4 zrobiło się 3:4 i nagle
okazało się, że Piast może jeszcze wyrwać Wieczystej
choćby punkt. Na wyrównanie zabrakło jednak czasu. Piast przegrał, bo po raz kolejny jego
gra w defensywie pozostawiała bardzo wiele do życzenia. Trudno
inaczej ocenić sytuację, w której zespół na
własnym stadionie traci cztery bramki, a rywal ma jeszcze dwie sytuacje
zakończone trafieniem w poprzeczkę. Gliwiczanie pokazali charakter,
odrabiając w końcówce trzy gole, ale trudno uznać to za
pełnoprawny „husarski zryw”. Wieczysta po zdobyciu czwartej
bramki wyraźnie spuściła z tonu i pozwoliła gospodarzom
wrócić do gry. To jednak nie zmienia faktu, że Piast po
czterech kolejkach ma na koncie już trzy porażki, a problem z
defensywą, o którym przed meczem mówił Daniel
Myśliwiec, zamiast zniknąć, stał się jeszcze
bardziej widoczny Piast: 75. Domen Gril
– 28. Filip Borowski (74, 99. Emmanuel Twumasi),
5. Juande Rivas, 4. Jakub Czerwiński, 36.
Jakub Lewicki – 90. Ivan Lima (54, 98. Jason Lokilo),
31. Oskar Leśniak (74, 18. Oliwier Maziarz), 27. Jakub Łabojko, 7. Jorge Félix
(65, 11. Leandro Sanca),
80. Hugo Vallejo – 19. Samuel Ntamack (74, 10. Andréas
Katsantónis). Wieczysta: 1. Antoni Mikułko –
17. Kamil Dankowski, 24. Mateusz Wieteska, 16. Antonio Milić, 27. Matúš Vojtko (82,
4. Karol Fila) – 7. Lisandro Semedo (60, 23. Miki Villar),
20. Mikkel Maigaard, 70. Petar Pušić (61, 8.
Ben Lederman), 12. Lucas Piazón,
97. Tobiasz Mras (73, 88. Christopher Lungoyi) – 10. Tobias Christensen (82, 9. Paulinho). żółta kartka: Vojtko. sędziowali: Mateusz Jenda
(Warszawa) - Dawid Golis i Marcin Lisowski - Leszek Lewandowski. VAR: Bartosz
Frankowski i Tomasz Marciniak. widzów: 4375. |