|
Gliwice, ul
Okrzei – 28.11.2025, g. 18:00 Choć trenerzy i piłkarze często powtarzają, że statystyki nie grają, rzeczywistość po raz kolejny udowodniła coś innego. Są zespoły, które jedni po prostu „nie leżą” — i dla Piasta Gliwice takim rywalem jest Widzew. W 17. kolejce Ekstraklasy niebiesko-czerwoni przegrali z łodzianami 0:2, notując czwartą z rzędu porażkę z tym przeciwnikiem. Jeszcze miesiąc temu nastroje w Gliwicach były bardzo słabe, lecz dwie wygrane z rzędu sprawiły, że pojawiła się nadzieja na wydostanie ze strefy spadkowej. Mecz z Widzewem był ku temu znakomitą okazją — zwycięstwo pozwoliłoby przeskoczyć rywala w tabeli. Łodzianie również liczyli na przełamanie i zdobycie kompletu punktów, bo potencjał ku temu niewątpliwie mają. Dobry początek Piasta, gol dla Widzewa Od pierwszych minut to Piast dyktował warunki gry. Gliwiczanie długo utrzymywali się przy piłce, a Widzew głównie biegał za rywalem. Już w 10. minucie gospodarze stworzyli pierwszą groźną okazję — po dośrodkowaniu Twumasiego główkował Barkowskij, lecz znakomicie ustawiony Kikolski odbił piłkę na róg. Po chwili Lokilo wykonywał kolejny korner, tym razem jednak futbolówka minęła wszystkich zawodników. W 14. minucie łodzianie wyszli z kontrą, którą strzałem zakończył Pawłowski, jednak bardzo niecelnym. Piast szybko odpowiedział — uderzenie Lokilo po podaniu Barkowskija również nie znalazło drogi do bramki. Najważniejsza akcja pierwszej połowy miała miejsce w 21. minucie. Baena dostał długie podanie, minął obrońcę i wyszedł sam na sam z Plachem. W polu karnym zawodnik Widzewa zahaczył o nogę bramkarza Piasta i upadł. Po analizie VAR sędzia wskazał na jedenastkę, którą pewnie wykorzystał Sebastian Bergier. Stracony gol na chwilę wybił gliwiczan z rytmu, ale zdołali się pozbierać. W 30. minucie Barkowskij ruszył z groźną kontrą, lecz obrońcy Widzewa przerwali jego rajd. Łodzianie odpowiedzieli szansą Zeqiriego po rzucie rożnym — na szczęście dla Piasta niecelną. Tuż przed przerwą gospodarze jeszcze kilkukrotnie zamieszali w polu karnym Widzewa, ale strzał Vallejo był równie mocny, co nieprecyzyjny. Do szatni schodzono przy prowadzeniu gości, choć z gry lepiej prezentował się Piast. Druga połowa i nokautujący cios Zeqiriego Druga część meczu zaczęła się dla Piasta obiecująco. Już po chwili Dziczek wrzucił piłkę z autu w pole karne, gdzie dopadł do niej Tomasiewicz — jego uderzenie minęło bramkę o pół metra. Niebiesko-czerwoni naciskali, ale Widzew wyprowadził szybki kontratak, po którym Zeqiri zmusił Rivasa i Placha do interwencji. W 55. minucie Piast miał sporo szczęścia, gdy po przypadkowej akcji Bergiera Plach przeniósł piłkę nad poprzeczką. Po chwili jednak szczęście się skończyło. Z rzutu rożnego idealnie dośrodkował Pawłowski, a Andi Zeqiri strzałem głową z bliska podwyższył wynik na 2:0. Sytuacja Piasta mocno się skomplikowała, dlatego Daniel Myśliwiec natychmiast przeprowadził potrójną zmianę — na murawie pojawili się Dalmau, Felix i Sanca. Efekt mógł przyjść błyskawicznie, bo Felix po chwili oddał groźny strzał, jednak Kikolski znów popisał się świetną interwencją. Piast próbował dalej — uderzał Samca, aktywny był również Sanca, ale brakowało precyzji. Widzew odpowiadał sporadycznie, choć raz Zeqiri domagał się rzutu karnego po rykoszecie od Drapińskiego. VAR jednak wykazał wcześniejszego spalonego. W ostatnich minutach Piast grał niemal cały czas na połowie rywala, ale ofensywne próby rozbijały się o dobrze zorganizowaną defensywę łodzian. Ostatecznie gospodarze musieli przełknąć kolejną gorzką porażkę z Widzewem — być może nieco niesprawiedliwą patrząc na przebieg meczu, ale piłka nożna rządzi się prostą zasadą: wygrywa ten, kto strzeli choć jednego gola więcej. A Widzew zdobył aż dwa. Piast: 26.
František Plach – 77. Erik Jirka, 55. Emmanuel Twumasi (82, 28.
Filip Borowski), 5. Juande Rivas, 29. Igor Drapiński, 36. Jakub Lewicki
– 98. Jason Lokilo (58, 7. Jorge Félix), 10. Patryk Dziczek, 20.
Grzegorz Tomasiewicz (70, 17. Quentin Boisgard), 80. Hugo Vallejo (58, 11.
Leandro Sanca) – 63. Gierman Barkowskij (58, 9. Adrián Dalmau). Widzew: 98. Maciej Kikolski – 5. Stélios Andréou, 14. Ricardo Visus, 4. Mateusz Żyro, 3. Samuel Kozlovský – 77. Ángel Baena (82, 91. Marcel Krajewski), 6. Juljan Shehu, 18. Lindon Selahi (71, 55. Szymon Czyż), 19. Bartłomiej Pawłowski (90, 25. Marek Hanousek) – 99. Sebastian Bergier, 9. Andi Zeqiri (83, 20. Antoni Klukowski). W rezerwie:
30 Veljko Ilić, 24 Polydefkis Volanakis, 10 Fran Alvarez, 8 Tonio
Teklić, 20 Antoni Klukowski, 27 Pape Meissa Ba, 57 Samuel Akere żółte kartki: Lokilo – Visus, Baena, Kikolski. Sędzia
główny: Jarosław Przybył (Kluczbork) |