9 grudnia 2017, 15:30 – Wrocław (Stadion Miejski)

Śląsk Wrocław – Piast Gliwice 2:2 (1:1)

bramki:

1:0 – 2` Arkadiusz Piech,

1:1 – 36` Michal Papadopulos,

2:1 – 65` Arkadiusz Piech

2:2 – 87` Karol Angielski (asysta Konstantin Vassiljev)

 

Piast powoli zaczyna się specjalizować w remisach, ratowanych w ostatnich minutach. Już trzeci raz z rzędu gliwiczanie podzieli się punktami z rywalem. Tym razem miało to miejsce w meczu ze Śląskiem Wrocław. Spotkanie to zakończyło się wynikiem 2:2.

 

Terminarz tak się ułożył, że w ostatnich trzech kolejkach drużynie Piasta przyszło zmierzyć się z zespołami wyżej plasującymi się w tabeli. Teoretycznie najsłabszą z nich był Śląsk. Nie tylko z racji zajmowanego miejsca, ale chimerycznej gry w tych ostatnich kolejkach.

 

Gliwiczanie liczyli więc, że we Wrocławiu powalczą o komplet punktów i nie były to tylko przechwałki. Ten mecz mógł się zacząć doskonale wręcz dla gości. Już w 46 sekundzie Mateusz Mak wbiegł w pole karne, zagrał do Valencii, ale jego strzał w kapitalnym stylu obronił Słowik. Ledwie minutę później  Piast stracił gola. Po zagraniu Pawelca – Piech uderzył z 17 metrów nie dając szans na obronę Szmatule. Gliwiczanie mogli wyrównać już w 10 minucie. Wtedy to Vassiljev przymierzył z wolnego, piłka odbiła się od słupka, ale szybciej do niej dobiegł obrońca Śląska wybijając ją na róg. Z każdą kolejną minutą rosła przewaga Piasta. Bardzo dobrze w środku pola piłki rozdzielał Vassiljev, na skrzydle szarpał Mak, a pomagał mu z drugiej strony Valencia. Kwestią czasu więc wydawało się, kiedy padnie wyrównujący gola. Bliski szczęścia w 35 minucie  był Hebert, kiedy to uderzał po rogu głową, ale futbolówka przeleciała nad poprzeczką. Chwilę później było już 1:1, ale nie za sprawą składnej akcji Piasta, tylko koszmarnego błędu Tarasovsa, który zgubił piłkę przed swoim polem karnym przejął ją Papadopulos – napastnik Piasta popędził na bramkę Śląska i chytrym strzałem na krótki słupek pokonał Słowika. W 41 minucie powinno być 2:1 dla gliwiczan. Valencia stanął oko w oko z bramkarzem Śląska, ale trafił prosto w niego. Ta pierwsza połowa zakończyła się remisem, ale lepsze wrażenie zostawili po sobie podopieczni Waldemara Fornalika.

 

Mimo że to wrocławianie byli gospodarzami, to jednak większa presja ciążyła na zespole z Gliwic. Jeden punkt nie zmieniłby w jakiś szczególnych sposób ich sytuacji, a perspektywie drużyna z Okrzei miała mecze z Legią i Koroną. Stąd też od początku drugiej odsłony bardziej aktywni byli zawodnicy Piasta. Pierwszą bramkową sytuację stworzyli sobie jednak gospodarze. W 60 minucie po zagraniu Koseckiego – Robak zgubił obrońców, znalazł się w sytuacji sam na sam ze Szmatułą, ale bramkarz Piasta doskonale wybronił uderzenie napastnika swojego byłego kolegi z boiska. Po tej sytuacji coraz mocniej zaczął sypać śnieg, a w takich warunkach zaczęli sobie radzić gospodarze. W 65 minucie  wrocławianie wyszli z szybką akcją, po której Pich zagrał na 2 metr do pozostawionego bez opieki Piecha, który musiał w tej sytuacji trafić do bramki i Śląsk ponownie wyszedł na prowadzenie. Chwilę później po rzucie wolnym wykonywanym przez Vassiljeva – Sedlar był bliski wyrównania –  zabrakło mu centymetrów, aby dojść do piłki. Zaraz potem Waldemar Fornalik próbował odwrócić losy tego meczu wpuszczając do gry Jankowskiego, Badię a potem Angielskiego. Tymczasem w  79 minucie mogło już być po meczu. Madej zagrał do Robaka, który po raz drugi stanął oko w oko ze Szmatułą, tym razem jednak piłka trafiła w poprzeczkę, ale tylko dlatego, że wcześniej interweniował Szmatuła. W 84 minucie Piast, a ściślej mówiąc Badia miał wyborną okazją, aby wyrównać. Strzał Katalończyka z 15 metra był jednak bardzo niecelny. Co się nie udało Badii to wyszło Angielskiemu. W 87 minucie po rzucie wolnym egzekwowanym oczywiście przez Vassiljeva, głową uderzył Angielski – piłka jeszcze odbiła się od słupka i wpadał do wrocławskiej bramki. Tuż po wznowieniu gry Robak znów stanął oko w oko ze Szmatułą i ponownie wygrał tę rywalizację bramkarz Piasta.

 

Biorąc pod uwagę przebieg tego meczu, stworzone sytuacje – remis jest sprawiedliwym wynikiem, nie poprawiającym jednak zbytnio sytuacji w tabeli. Pocieszające jest to, że był to już czwarty, nie przegrany mecz z rzędu Piasta.

 

9 grudnia 2017, 15:30 – Wrocław (Stadion Miejski)

Śląsk Wrocław – Piast Gliwice 2:2 (1:1)

bramki:

1:0 – 2` Arkadiusz Piech,

1:1 – 36` Michal Papadopulos (bez asysty),

2:1 – 65` Arkadiusz Piech

2:2 – 87` Karol Angielski (asysta Konstantin Vassiljev)

 

Piast: 1. Jakub Szmatuła – 20. Martin Konczkowski, 88. Uroš Korun, 91. Hebert, 5. Marcin Pietrowski – 19. Mateusz Mak, 25. Aleksandar Sedlar, 16. Patryk Dziczek (77, 10. Karol Angielski), 14. Konstantin Vassiljev, 17. Joel Valencia (70, 21. Gerard Badía) – 27. Michal Papadopulos (66, 7. Maciej Jankowski).
W rezerwie: Denis Rusov, Dario Rugasević, Stpjan Vranjes, Aleksander Jagiełło.
Trener: Waldemar Fornalik

 

Śląsk: 27. Jakub Słowik – 17. Mariusz Pawelec, 3. Piotr Celeban, 32. Igors Tarasovs, 5. Augusto (46, 18. Łukasz Madej) – 16. Róbert Pich, 6. Michał Chrapek (53, 10. Kamil Vacek), 22. Sito Riera, 29. Arkadiusz Piech, 7. Jakub Kosecki (86, 8. Dragoljub Srnić) – 9. Marcin Robak.
W rezerwie: Jakub Wrąbel, Konrad  Poprawa, Adrian Łyszczarz, Maciej Pałaszewski,
Trener: Jan Urban

 

żółte kartki: Kosecki – Dziczek, Sedlar.

 

sędziował: Dominik Sulikowski (Gdańsk)- Michał  Obukowicz, Marek  Arys, Marek Opaliński
VAR: brak

 

widzów: 5645.