|
Gliwice, ul Okrzei – 16.03.2018, g. 18:00 Piast Gliwice 0-0 Zagłębie Lubin
Piast przedłużył serię spotkań bez straty gola do sześciu z rzędu, ale też nie strzelił żadnego, bezbramkowo remisując z Zagłębiem Lubin.
Po co coś zmieniać, skoro dobrze idzie – powiedział przed meczem z Zagłębiem – Waldemar Fornalik i w myśl tej zasady posłał do boju przeciwko „Miedziowym” tę samą jedenastkę, która tydzień temu ograła Sandecję 3:0.
Szyki nieco wszystkim pomieszała aura. W piątek wieczorem temperatura spadła do 0 stopni, a na godzinę przed pierwszym gwizdkiem sędziego zaczął padać śnieg. Na grząskiej i nasiąkniętej murawie mogło wydarzyć się nieprzewidywalnych rzeczy.
Od początku lubinianie już na połowie Piasta próbowali grać wysokim pressingiem, a gliwiczanie rozgrywać piłkę, ale w takich warunkach trudno było o precyzję. Pierwszą sytuację, którą można określić jako bramkową stworzyli sobie goście. W 11 min Alan Czerwiński strzelał głową z 8 metra, ale pewnie złapał piłkę Szmatuła. Za chwilę Szczepaniak zdecydował się na indywidualną akcję, wpadł w pole karne, jednak nie zakończył tego rajdu strzałem. Potem obie strony bardziej skupiały się na obronie niż grze do przodu. W 22 minucie, po rogu z dystansu uderzyły Hateley i niewiele zabrakło by piłka wpadła do bramki. Po chwili poprawiał Jodłowiec, ale i on nie trafiłw światło bramki. Te akcje rozgrzały kibiców gospodarzy i zawodników Piasta też, bo od tego momentu długo gospodarze nie pozwolili wyjść lubinianom z ich połowy. W 37 minucie Zagłębie odpowiedziało groźną akcją. Najpierw Tosik uderzył z 20 metra tuz obok słupka, ale Szmatuła zbił piłkę na róg. Po nim strzelał Dąbrowski, także bez powodzenia. W końcowej części tej odsłony mecz się wyrównał, ale ostatnią okazję na zmianę wyniku mieli gospodarze. W 45 minucie rzut wolny egzekwował Badia, posyłając piłkę w pole karne, tam jednak najwyżej skakali obrońcy Zagłębia.
W pierwszej połowie kibice bramek nie zobaczyli, ani też zbyt wielu ku temu okazji. Zaraz po zmianie stron optyczną przewagę mieli lubinianie, ale nie stworzyli sobie okazji na objęcie prowadzenie, podobnie zresztą jak i Piast. Wreszcie w 58 minucie Badia urwał się prawą stroną, Hiszpan świetnie zagrał na 17 metr do Jodłowca, który uderzył bez namysłu, jednak i tym razem futbolówka przeszła nad bramką. To był już taki moment, kiedy to gliwiczanie przejęli inicjatywę. W 60 minucie Angielskiego zmienił Papadopulos, który miał sprawić, że Piast zdobędzie zwycięskiego gola w tych coraz trudniejszych warunkach. Chwilę później po dośrodkowaniu Jodłowca – Szczepaniak głową skierował już piłkę w światło bramki, wprost jednak w ręce golkipera Zagłębia. W 74 minucie prawą stroną urwał się Konczkowski, dograł piłkę do Papadopulosa, ale uprzedził napastnika Piasta gracz Zagłębia. Gospodarze w tym okresie już całkowicie dominowali na murawie, a goście chyba zaczęli oswajać się z myślą, że jedne punkt to będzie w tym dniu zdobycz. W 79 min, po dość przypadkowym zagraniu – Mares dostał piłkę przed 16 metrem uderzając bez zastanowienia, na szczęście piłka przeszła obok słupka. Na ostatnie 10 minut Waldemar Fornalik wpuścił jeszcze Vassiljeva. Estończyk po chwili wykonywał rzut wolny i choć odległość do bramki była spora, to i tak jego uderzenie sprawiło sporo problemów Hładunowi. W końcówce gliwiczanie rzucili wszystko na jedną kartę, stwarzając sobie kilka okazji, ale nie udało się umieścił piłki w bramce. Kibice goli nie zobaczyli, jednak chyba usatysfakcjonowani opuszczali stadion.
Gliwice, ul Okrzei – 16.03.2018, g. 18:00 Piast Gliwice 0-0 Zagłębie Lubin
Piast:
1. Jakub Szmatuła – 20. Martin Konczkowski, 88. Uroš Korun,
4. Jakub Czerwiński, 5. Marcin Pietrowski – 21. Gerard
Badía (68, 17. Joel Valencia), 33. Tomasz Jodłowiec, 6. Tom
Hateley, 12. Saša Živec (81, 14. Konstantin Vassiljev) – 10.
Karol Angielski (60, 27. Michal Papadopulos), 44. Mateusz Szczepaniak.
Zagłębie:
30. Dominik Hładun – 2. Bartosz Kopacz, 5. Maciej Dąbrowski,
33. Ľubomír Guldan – 44. Alan Czerwiński, 24. Jakub
Tosik, 25. Adam Matuszczyk, 18. Filip Starzyński (68, 20. Jarosław
Kubicki), 3. Saša Balić (80, 77. Łukasz Moneta) – 26.
Jakub Mareš, 89. Patryk Tuszyński (65, 11. Bartłomiej
Pawłowski). Trener: Mariusz Lewandowski
żółte kartki: J.Czerwiński, Papadopulos – Matuszczyk
Sędziowali:
Łukasz Szczech (Warszawa) - Kamil Wójcik i Adam Kupsik - Sebastian
Krasny.
widzów: 5397. |