|
Gliwice, ul Okrzei – 28.10.2017. godz. 15:30 Piast Gliwice – Wisła Płock 2:1 (1:0)
Po ponad dwóch miesiącach przerwy Piast wreszcie zainkasował komplet punktów. Gliwiczanie po bramkach Papadopulosa i Bukaty pokonali Wisłę Płock 2:1. Była to pierwsza wygrana gliwiczan pod wodzą Waldemara Fornalika.
Tylko zwycięstwo – z takim zamiarem wyszli na ten mecz zawodnicy Piasta, bo jak nie z Wisłą Płock i jeszcze u siebie, to gdzie zdobywać punkty? „Nafciarze” jednak także nie zamierzali tego spotkania przegrać, i mieli prawo tak myśleć. Przed tą kolejką bowiem to płocczanie byli na 5 miejscu a gliwiczanie na 15 lokacie. Jak pokazało jednak to spotkanie, różnica w tabeli w polskiej ekstraklasie nie jest żadnym wyznacznikiem poziomu.
Piast rozpoczynał ten mecz w nieco zmienionym składzie w porównaniu do poprzedniego spotkania. Zabrakło Heberta, który nabawił się kontuzji. W jego miejsce w skoczył Korun, a w środku boiska pojawił się Vranjes. Do 12 minuty było to wyrównane spotkanie, można powiedzieć, że nawet ze wskazaniem dla gości. Wtedy jednak Piast wyszedł z kontrą, Sedlar próbował zagrywać do Vranjesa, ten został w ostatniej chwili uprzedzony przez obrońcę Wisły. W 17 min Bukata zagrał piłkę w pole karne, tam najlepiej i najwyżej na 7 metrze wyskoczył Papadopulos, strzałem głową otwierając wynik tego spotkania. Kapitalnie więc ten mecz zaczął się dla gliwiczan. Goście szybko chcieli odpowiedzieć golem, zamykając na jakiś czas gospodarzy na ich połowie, nie przyniosło to jednak efektu. W 28 min Merebaszwili wpadł w pole karne, przewrócił się, ale japoński arbiter nie zareagował. Potem inicjatywa wróciła do gliwiczan. W 25 min po zagraniu tym razem Konczkowskiego, Vranjes strzelał już z obrębu pola karnego, ale dobrze ustawiony Kiełpin pewnie to wybronił. Chwilę później Dziczek uderzył z dystansu lewą nogą, piłka jednak przeszła obok słupka, a potem próbował Valencia, ale z podobnym skutkiem. Już w doliczonym czasie gry płocczanie mieli rzut wolny, ale Furman zagrał niedokładnie i za chwilę arbiter zakończył pierwszą połowę.
Wynik 1:0 jeszcze niczego nie rozstrzygał, ale ze spokojem mogliśmy czekać na rozwój wypadków w drugiej połowie, bo w tej pierwszej odsłonie Piast kontrolował przebieg wydarzeń. Pierwszą akcję, która mogła zakończyć się golem Piast stworzył w 51 minucie, kiedy to z dystansu uderzał Dziczek – Kiełpin z trudem to wybronił. Przyjezdni też próbowali atakować, ale nie przekładało się to na większe zagrożenie. Dopiero w 61 minucie zakotłowało się w polu karnym Piasta, ale jeszcze bez konsekwencji. Zaraz potem Valencia urwał się lewą stroną, trafił jednak tylko w boczną siatkę. W 64 minucie goście jednak zdobyli gola. Merebaszwili dość bezkarnie zagrywa w pole karne, a tam był Kante , który wygrał pojedynek główkowy i pokonał Rusova, doprowadzając do remisu. Taki wynik pewnie satysfakcjonowałby gości, ale nie gospodarzy, którzy zaatakowali i w 73 min znów objęli prowadzenie. Dziczek posłał prostopadła piłkę do Bukaty, który mocnym strzałem nie dał szans na obronę Kiełpinowi. Trener gości próbował odwrócić losy tego spotkania wprowadzając świeżych zawodników. Nie przynosiło to jednak oczekiwanego skutku. Wprawdzie w doliczonym czasie gry jeszcze Wiślacy wypracowali sobie sytuację, ale gliwiczanie nie dali sobie już wydrzeć tak długo oczekiwanego zwycięstwa.
Gliwice, ul Okrzei – 28.10.2017. godz. 15:30 Piast Gliwice – Wisła Płock 2:1 (1:0) Bramki: 1:0 – 16`Michal Papadopulos (asysta Martin Bukata) 1:1 – 63’ Jose Kante 2:1 – 72` Martin Bukata (asysta Patryk Dziczek)
Piast:
31. Dobrivoj Rusov – 20. Martin Konczkowski, 88. Uroš Korun, 5. Marcin
Pietrowski, 24. Dario Rugašević – 17. Joel Valencia (83, 19. Mateusz Mak),
16. Patryk Dziczek, 25. Aleksandar Sedlar, 23. Stojan Vranješ (63, 7. Maciej
Jankowski), 82. Martin Bukata – 27. Michal Papadopulos (90, 10. Karol
Angielski).
Wisła:
87. Seweryn Kiełpin – 20. Cezary Stefańczyk, 17. Damian Byrtek, 5. Bartłomiej
Sielewski, 9. Arkadiusz Reca – 77. Konrad Michalak, 4. Damian Szymański, 8.
Dominik Furman (79, 27. Mateusz Piątkowski), 7. Nico Varela (72, 23. Semir
Štilić), 10. Giorgi Merebaszwili – 19. Kamil Biliński (46, 29. José Kanté).
żółte kartki: Rugašević, Papadopulos – Kanté, Szymański, Reca.
sędziował: Yūsuke Araki - Toshiyuki Nagi i Toshiyuki Tanaka, (Tokio, Japonia) - Tomasz Musiał. VAR - brak
widzów: 3784. |