|
16
maja 2017, 20:30 – Chorzów (Stadion Miejski) Piast
pewnie pokonał Ruch Chorzów 3:0, po samobójczym golu Oleksego i bramkach Badii i Heberta i tym samym
zrobił bardzo duży krok do utrzymania.
Zarówno
Piast jak i Ruch rozpoczynały ten mecz znając wyniki spotkań rozegranych
przed ich spotkaniami. Tylko wygrane pozwoliłyby obu drużynom opuścić strefę
spadkową. Przewaga psychologiczna wydawała się być po stronie gliwiczan. Chorzowianie bowiem w
pamięci mieli jeszcze klęskę, którą ponieśli trzy dni wcześniej, przegrywając
ze Śląskiem 0:6. Nie wygrali też od siedmiu kolejek. Z drugiej strony kolejny mecz jest
najlepszą okazją, aby szybko wymazać z pamięci taki wynik. W
pierwszych minutach bardziej aktywny był Piast, ale w 7 minucie Ruch wyszedł
z kontrą, którą strzałem kończył Moneta. Nie było to jednak celne uderzenie.
W 9 min, Badia świetnie zagrał do Jankowskiego, ten
wyszedł sam na sam, ale piłka mu odskoczyła i zdążył w porę interweniować
bramkarz Ruchu. To była bardzo dobra sytuacja, ale nie wykorzystana. Potem
oba zespoły schowały się za podwójną gardą, nie chcąc stracić gola. Jeśli
wiec jakieś zagrożenie było, to tylko po stałych fragmentach. W tej sytuacji
w 19 min Hebert zdecydował się uderzyć z 40 metra,
czym wszystkich zaskoczył, ale piłka nie poleciała w światło bramki, próba
jednak była niezła. Już w 30 minucie Dariusz Wdowczyk zdecydował się zdjąć z
boiska Mójtę, wpuszczając za niego Mraza i nie była to zmiana podyktowana kontuzją, tylko
podyktowana chęcią zmiany obrazu gry.
Na celny strzał Piasta trzeba było czekać do 42 min. Wtedy to Badia, praktycznie z niczego zagrał w pole karne do
Jankowskiego, ten zdołał oddać strzał, ale wprost w Hredlicka.
Po chwili zakończyła się pierwsza połowa, po której nie można było
powiedzieć, że jest to mecz o życie. Na
drugą połowę nie wyszedł już Korun, a zastąpił go Denis Gojko. Odważną więc
decyzję podjął Dariusz Wdowczyk. Lepiej tę odsłonę rozpoczął Piast. Już w 47
min Zivec oddał strzał z 14 metrów, ale piłka, po
rykoszecie przeszła nad poprzeczką. Za chwilę Badia
bardzo dobrze zagrał do Papadopulosa, ale ten nie
zdołał uderzyć. Po godzinie gry wciąż na tablicy widniał wynik 0:0, a gra
coraz bardziej wyglądała tak, jakby oba zespoły szykowały już się na
rywalizację w I lidze. Chaos, straty, niedokładne podani – trudno to wszystko
tłumaczyć stawka meczu, raczej bardziej aktualną formą obu ekip. Cel jednak
uświęca środki, a tym celem było wygranie, a nie zaprezentowanie się z dobrej
strony. W 68 min Gojko dostał dobre podanie, ale miał zbyt ostry kąt, aby
oddać celny strzał i piłka trafiła tylko w boczną siatkę. Ruch odpowiedział
minimalnie chybionym strzałem Monety z rzutu wolnego. Czas płynął i wydawało
się, że mecz ten zakończy się bezbramkowym remisem, ale w 74 min Mraz w swoim, dobrze znanym stylu dośrodkował w pole
karne, do piłki poszli Gojko z Oleksym a ten drugi uprzedził wychowanka
Piasta, strzelając samobójczego gola. Ledwie dwie minuty później dla odmiany
z prawej strony zagrywał Sekulski, a kapitalnie w polu karnym zachował się Badia, który podwyższył wynik na 2:0. Na tym gliwiczanie
nie zamierzali poprzestać. W 86 min Skulski był bliski podwyższenia wyniku,
ale jeszcze obronił to Hredlicka. Za to w 88 min
zagrał do Heberta, a ten strzałem głową
podwyższył wynik na 3:0. Chorzowianie
nie zdołali odpowiedzieć nawet honorowym golem. Piast zainkasował zasłużone,
trzy punkty i zrobił ogromny krok do utrzymania. Ruch ma jeszcze matematyczne
szanse na utrzymanie, ale „Niebiescy” są już jedną nogą w I lidze. Ruch: 33. Libor Hrdlička – 15. Martin Konczkowski,
51. Rafał Grodzicki, 5. Marcin Kowalczyk, 23. Paweł Oleksy – 8. Michał Walski
(63, 16. Miłosz Przybecki), 17. Maciej Urbańczyk, 66. Miłosz Trojak, 37.
Bartosz Nowak (79, 90. Eduards Višņakovs),
13. Łukasz Moneta – 9. Jakub Arak (68, 11. Jarosław Niezgoda). Piast:
1. Jakub Szmatuła – 5. Marcin Pietrowski, 25. Aleksandar Sedlar, 91. Hebert, 17. Adam Mójta (31, 2. Patrik Mráz) – 21. Gerard Badía, 88. Uroš Korun (46, 3. Denis Gojko), 9. Radosław Murawski, 7.
Maciej Jankowski, 12. Saša Živec
– 27. Michal Papadopulos
(73, 44. Łukasz Sekulski). żółte
kartki: Oleksy – Sedlar. sędziował:
Paweł Gil - Michał Borkowski i Kamil Wójcik, a sędzią technicznym Jacek Małyszek. (Lublin). widzów:
6437. |