13 września 2015, godz.15:30 – Szczecin (Stadion im. Floriana Krygiera)
Pogoń Szczecin – Piast Gliwice 3:1 (1:1)

Bramki:
0:1 – 7` Saša Živec (asysta Kamil Vacek)
1:1 – 43` Łukasz Zwoliński
2:1 – 63` Łukasz Zwoliński
3:1 – 82` Jarosław Fojut

Zakończyła się piękna seria Piasta pięciu zwycięskich spotkań z rzędu. Lepsza od gliwiczan okazała się Pogoń Szczecin. Portowcy wygrali 3:1, choć pierwsi gola w tym meczu zdobyli goście. Pierwsza połowa była wyrównana, ale po zmianie stron na boisku rządzili już Portowcy, strzelając dwa gole.

Gliwiczanie przystępowali do meczu z Pogonią znając już wyniki spotkań zespołów z czołówki tabeli. Mieli więc świadomość, że w przypadku wygranej powiększą swoją przewagę nad drugą Legią aż do 9 punktów. Mogło to mieć wpływ na psychikę podopiecznych Radoslava Latala, ale szybko okazało się, że owszem, miało, ale przynajmniej na tem moment pozytywny. Już w 7 min kapitalnie lewą stroną poszedł Vacek, zagrał do Zivca, który wbił się w obronę gospodarzy, jak przysłowiowy nóż w masło i mocnym strzałem oddanym na pełnym biegu otworzył wynik tego spotkania. Lepiej więc ten mecz dla Piasta nie mógł się zacząć. Gospodarze w pierwszym kwadransie nie stworzyli sobie żadnej sytuacji, którą można by określić bramkową. W 17 min Mraz dośrodkowywał z prawej strony, Nespor zdołał przejąć te podanie, strzelił, ale piłka przeszła obok słupka. Zaraz potem szczecinianie wypracowali sobie sytuację po której mogli wyrównać. Po zagraniu z głębi pola sam na sam wychodził Małecki, ale jak spod ziemi w ostatnim momencie wyrósł Pietrowski, wybijając ją spod nóg gracza Pogoni i to tak, że nawet nie było rzutu rożnego. W 23 min Murawski, ale ten z Pogoni wpadł w pole karne i przewrócił się w walce z Korunem, jednak Słoweniec najpierw trafił w piłkę, a potem w nogi zawodnika Portowców więc o rzucie karnym mowy być nie mogło. Gospodarze, choć częściej byli w posiadaniu piłki, to nie potrafili zatrudnić Szmatułę. W 31 min mieli sytuację już bramkową. Akahoshi wypatrzył na prawej stronie Przybeckiego, obrońcy Piasta zapomnieli o nim, ale mimo że ten miał przed sobą tylko Szmatułę, strzelił bardzo niecelnie. Gliwiczanie prowadząc nie musieli forsować tempa, więc gdy mieli piłkę starali się ją szanować. W 35 min Badia zwodem oszukał gracza Pogoni, dograł do Nespora, napastnik Piasta był jednak dobrze pilnowany i akcji tej celnym strzałem nie zakończył. Gdy wydawało się, że to goście zejdą na pierwszą połowę jako drużyna lepsza, padł gol dla Portowców. W 43 min Murawski wrzucił piłkę w pole karne, jej lot przedłużył Matras, na piątym merze dopadł do niej Zwoliński i strzałem w długi róg wyrównał stan meczu.

Na początku drugiej połowy Portowcy zepchnęli gliwiczan do obrony. Zawodnicy Piasta mieli spore problemy, aby oddalić grę od własnej bramki. Wreszcie w 53 min udało się przerzucić ciężar gry na połowę gospodarzy, a Murawskiemu oddać celny strzał z dystansu, obroniony jednak przez Dawida Kudłę. W dalszej części tego pojedynku oglądaliśmy więcej fauli niż gry i to po obu stronach. W 60 min goście byli w opałach. Po zagraniu Dwaliszwilego, Akahoshi uciekł obrońcom Piasta, sytuacje jeszcze ratował Szmatuła wychodząc z bramki, ale ostatecznie wszystko wyjaśnił Badia. Coraz bardziej jednak pachniało golem dla Pogoni, Piast bowiem grał zbyt cofnięty i w 63 min po zagraniu Rafała Murawskiego, Zwoliński wyszedł sam na sam i okazji tej nie zmarnował. Radoslav Latal zareagował puszczając do gry Barisicia, który zastąpił Badię. W 70 min gliwiczanie wypracowali sobie sytuację, po której mogło paść wyrównanie. Po dośrodkowaniu z prawej strony – Hebert głową strzelał, piłka nie poszła jednak do bramki, jeszcze próbował dojść do niej Nespor – bezskutecznie. Zaraz potem kapitalną paradą popisał się Szmatuła, broniąc mocne uderzenie Małeckiego. Nie upłynęło pięć minut, a znów bramkarz Piasta musiał ratować swój zespól, tym razem broniąc mocny strzał Rafała Murawskiego. W 80 min po przejęciu piłki na połowie rywala, Zivec zagrał prostopadle do Vacka, Słowak zgubił obrońców, strzelił z lewej nogi, ale zbyt lekko i Kudła nie skapitulował. W 82 min padł gol kolejki, ale niestety dla Pogoni. Fojut widząc wysuniętego Szmatułę, uderzył z połowy boiska i zrobił to tak precyzyjnie, że piłka wpadła mu za kołnierz. To w zasadzie przesądzało o tym, że Pogoń okaże się tym zespołem, który zdołał zatrzymać Piasta.

Pogoń: 66. Dawid Kudła – 21. Sebastian Rudol, 4. Jakub Czerwiński, 3. Jarosław Fojut, 20. Karol Danielak – 14. Miłosz Przybecki (58, 11. Wladimer Dwaliszwili), 6. Rafał Murawski, 23. Mateusz Matras, 27. Takafumi Akahoshi (90, 13. Takuya Murayama), 10. Patryk Małecki (85, 29. Marcin Listkowski) – 93. Łukasz Zwoliński.
W rezerwie: Jakub Słowik, Adam Frączczak, Wladimer Dwaliszwili, Takuya Murayama, Mateusz Lewandowski, Sebastian Murawski, Marcin Listkowski.
Trener: Czesław Michniewicz

Piast: 1. Jakub Szmatuła – 5. Marcin Pietrowski (77, 22. Tomasz Mokwa), 28. Kornel Osyra, 88. Uroš Korun, 91. Hebert, 2. Patrik Mráz – 21. Gerard Badía (66, 90. Josip Barišić), 9. Radosław Murawski, 25. Kamil Vacek, 12. Saša Živec (85, 10. Karol Angielski) – 16. Martin Nešpor.
Rezerwa: Dobrivoj Rusov, Patrick Dytko, Karol Angielski, Paweł Moskwik, Tomasz Mokwa, Josip Barisić
Trener: Radoslav Latal.

żółta kartka: Listkowski.

sędziował: Marcin Borski (Warszawa).

widzów: 8811.