Gliwice, ul Okrzei - 8.03.2016 - godz. 18:00 Bramka: W zaległym meczu z 25. kolejki – Piast Gliwice, po bramce Josipa Barisicia pokonał Śląsk Wrocław 1:0. Była to pierwsza wygrana gliwiczan w tym roku w meczu o punkty. Dzięki zwycięstwu niebiesko-czerwoni umocnili się na drugim miejscu w tabeli. Po serii eksperymentów, Radoslav Latal postanowił wrócić do składu, który jesienią wygrał najwięcej spotkań. W wyjściowej jedenastce nie znalazł się ani jeden z pozyskanych zimą zawodników. Co więcej w 18-stce zabrakło Ipsy i Bukaty. Od początku też razem zagrało dwóch najskuteczniejszych obecnie zawodników niebiesko-czerwonych: Nespor i Barisić. W ataku mieli ich wspomagać Żivec i Mak. Takie ustawienie miało dać pierwsze w tym roku ligowe zwycięstwo i dało, choć styl w jakim zostało osiągnięte pozostawia wiele do życzenia. Pierwszą sytuację, którą można określić dogodną do strzelenia bramki stworzyli sobie wrocławianie. W 2. min Pietrowski faulował z boku pola karnego Mariokę. Sam poszkodowany wykonywał rzut wolny, ale piłkę w szesnastce przejęli obrońcy Piasta. W 8. min gliwiczanie wykonywali pierwszy rzut rożny, po którym zrobiło się małe zamieszanie, ale po chwili futbolówkę wybił na aut Celeban. Przez kolejne 10. minut oba zespoły głównie koncentrowały się na tym, aby nie stracić piłki. W tym okresie kibice nie zobaczyli żadnej akcji zakończonej strzałem. W 21. minucie przy linii bocznej boiska faulowany był Vacek. Mocno piłkę w pole karne wbił Mraz, ale bez większych kłopotów przechwycił ją Abramowicz. W 27. min Nespor szybko wykonał rzut wolny, przerzucił piłkę do Maka, który popędził z nią prawą stroną. Wrocławianie nie zdążyli wrócić, co bezlitośnie wykorzystał Barisić skutecznie wykańczając zagranie Maka. Po stracie bramki wrocławianie nie mając już w zasadzie wyboru zagrali odważniej, próbując skonstruować kilka akcji, te jednak kończyły się najdalej na linii 16 metrów. Gospodarze natomiast nie kwapili się do kolejnych ataków, czekając na okazje do kontry. Efekt był tego taki, że kibice nie zobaczyli w tej połowie już żadnego strzału. Po wyjściu z szatni zawodnicy Piasta chyba założyli sobie, że szybko strzelą drugą bramkę i tym samym przypieczętują wygraną. W ciągu kilku pierwszych minut tej drugiej polowy gliwiczanie stworzyli sobie kilka sytuacji, które mogły zakończyć się powodzeniem. W 53.min Nespor zdołał oddać strzał, ale piłka odbiła się od zawodnika gości i skończyło się na rzucie rożnym. Potem, przez jakiś czas częściej w posiadaniu piłki byli wrocławianie, jednak ich ataki wyglądały tak, jak miejsce w tabeli, czyli marnie. W 57. min Żivec uderzył z dystansu, ale w sam środek bramki, gdzie był Abramowicz. W 62. min Śląsk stworzył sobie pierwszą okazję na wyrównanie. Z ponad 25. metrów uderzał Kiełb, Szmatuła odbił piłkę, jeszcze do niej doszedł Pich, ale nie trafił w światło bramki. Chwilę później Pich, po dobrym podaniu Bilińskiego, znalazł się w sytuacji sam na sam ze Szmatułą, jednak bramkarz Piasta musnął piłkę i ta wyszła na róg. Akcje Śląska stawały się jednak coraz groźniejsze. Radoslav Latal postanowił więc wzmocnić defensywę. Boisko opuścił Barisić, a za niego na murawie zameldował się Mokwa. Miało to miejsce w 73. min gry. Po tym sytuacja na murawie nieco się uspokoiła.. Pod koniec jednak Śląsk jeszcze zerwał się do ataku. W 85. min Dankowski miał okazje, aby wyrównać, ale fatalnie spudłował. W 88 min, po rogu Pich trafił w spojenie słupka z poprzeczką. Sędzia do meczu doliczył trzy minuty, ale wynik się nie zmienił. Tym samym pierwsza wygrana w tym roku, choć trochę szczęśliwa, stała się faktem. Piast: 1. Jakub Szmatuła – 88. Uroš Korun, 5. Marcin Pietrowski, 91. Hebert – 19. Mateusz Mak (84, 28. Kornel Osyra), 25. Kamil Vacek, 9. Radosław Murawski, 12. Saša Živec (65, 20. Maciej Jankowski), 2. Patrik Mráz – 90. Josip Barišić (73, 22. Tomasz Mokwa), 16. Martin Nešpor. Śląsk: 1. Mateusz Abramowicz – 14. Ihor Tyszczenko (70, 29. Peter Grajciar), 3. Piotr Celeban, 21. Lasza Dwali, 17. Mariusz Pawelec – 2. Krzysztof Ostrowski, 4. Tom Hateley, 20. Adam Kokoszka, 7. Róbert Pich, 9. Jacek Kiełb (77, 30. Kamil Dankowski) – 10. Ryota Morioka (63, 19. Kamil Biliński). żółte kartki: Korun – Kiełb, Pawelec. sędziował: Piotr Lasyk (Bytom) - Piotr Sadczuk, Kamil Wójcik, Tomasz Wajda widzów: 4510.
|