Gliwice, ul Okrzei – 27.11.2015, godz. 20:30 Bramki: Marek Zieńczuk – piłkarz Ruchu Chorzów przed piątkowym meczem porównał Piasta do tsunami, obiecując jednak, że „Niebiescy” zatrzymają tę niszczycielską siłę. Nic z tego jednak drużynie prowadzonej przez Waldemara Fornalika nie wyszło. Gliwiczanie łatwo pokonali Ruch 3:0, a łupem bramkowym podzielili się Cichocki (gol samobójczy), Barisić i Badia. Piast przystępował do tego meczu bez Kornela Osyry, którego dopadła grypa. W tej sytuacji po raz kolejny w rolę ostatniego obrońcy wcielił się Marcin Pietrowski. Nie miało to jednak większego wpływu na grę gliwiczan. Gospodarze od początku tego spotkania grali w swoim rytmie, czyli do przodu i z polotem. Chorzowianie postawili podwójną gardę, nie dopuszczając gliwiczan pod własne pole karne. Rozmontować obronę gości próbowali Szeliga, Mak, Vacek. Defensywa i bramkarz Ruchu grali do pewnego czasu bezbłędnie. Wreszcie w 17 min eksportowa para Piasta, czyli Mraz i Nespor stworzyli pierwszą okazję bramkową. Po centrze w pole karne Mraza, najskuteczniejszy napastnik Piasta wyminął Cichockiego, strzelił głową, ale jeszcze niecelnie. W 22 min Nespor tym razem podawał, a strzelał Mak, ale górą ponownie był Putnocki. Niebiescy praktycznie w ogóle nie zagrażali bramce Jakuba Szmatuły, który marzł między słupkami. W 27. min stało się, to co w końcu musiało. Po zagraniu Mraza, piłka poleciała w pole karne, minął się z nią Barisić, ale dopadł do niej Nespor i wspólnie z Cichockim wepchnął ją do bramki. Goście szybko próbowali odrobić stratę. Na bramkę Piasta strzelali Stępiński oraz Zieńczuk, ale Szmatuła po raz kolejny pokazał klasę. Zaraz potem jednak inicjatywa wróciła do gospodarzy, którzy w kotle zgotowanym przez kibiców obu zespołów czuli się doskonale. W 38. min rozgrywający bardzo dobry mecz – Barisić, celnym strzałem wykończył kolejną akcję Mraza i Piast prowadził już 2:0. Oszołomieni goście nie wiedzieli potem co się dzieje. Za chwilę gliwiczanie bowiem mieli kolejną okazję na podwyższenie wyniku, ale w bramkę nie trafił Mak. W końcówce sfrustrowani takim obrotem sprawy chorzowianie, zobaczyli jeszcze dwie żółte kartki. W przerwie w szatni został Gigołajew, a na murawie zameldował się Tomasz Podgórski. Były kapitan Piasta doskonale zna każdą kępkę trawy na Okrzei i miał za zadanie dać nowe życie Ruchowi. Tymczasem już na początku drugiej połowy Piast mógł zmienić wynik na 3:0. Po świetnym, krosowym zagraniu Murawskiego, Szeliga minął obrońcę, uderzył z lewej nogi, ale prosto tam, gdzie stał Putnocki. W dalszej części tego meczu dalej rpzeważali gospodarze. Chorzowianie tak naprawdę byli gorsi w każdym elemencie gry. Dopiero w 63. min Podgórskiemu udało się uderzyć z dystansu, piłka nie zmierzała w światło bramki, ale Szmatuła i tak postanowił ją złapać. W 73 min, po składnej akcji i zagraniu Szeligi – Mak strzelał, ale nie zdołał pokonać bramkarza Ruchu. Na kwadrans przed końcem meczu Radoslav Latal zdecydował wzmocnić obronę wprowadzając w miejsce Barisicia – Mokwę, a Waldemar Fornalik przeciwnie – wprowadził napastnika – Michała Elfira, który w pierwszym meczu pokonał Jakuba Szmatułę. Nic to nie pomogło. W 84 min na murawie zameldował się Gerard Badia, a minutę później ulubieniec gliwickiej publiczności, po zagraniu głową Nespora – kapitalnym strzałem podwyższył wynik na 3:0, kończąc praktycznie tym samym rywalizację w tym nierównym pojedynku. Dzięki zwycięstwu Piast praktycznie zapewnił już sobie nie tylko miejsce w pierwszej ósemce, ale pewnie też nie opuści fotela lidera do końca roku. Aż strach pomyśleć, co będzie dalej, bo to dopiero 17. kolejka spotkań o mistrzostwo ekstraklasy. Piast: 1. Jakub Szmatuła – 88. Uroš Korun, 5. Marcin Pietrowski, 91. Hebert – 26. Bartosz Szeliga (83, 21. Gerard Badía), 25. Kamil Vacek, 9. Radosław Murawski, 19. Mateusz Mak (86, 10. Karol Angielski), 2. Patrik Mráz – 16. Martin Nešpor, 90. Josip Barišić (74, 22. Tomasz Mokwa).| Ruch: 30. Matúš Putnocký – 20. Marek Szyndrowski, 51. Rafał Grodzicki, 2. Mateusz Cichocki, 14. Michał Koj – 27. Kamil Mazek, 7. Maciej Iwański, 4. Łukasz Surma, 13. Rołand Gigołajew (46, 19. Tomasz Podgórski), 5. Marek Zieńczuk (74, 11. Michał Efir) – 18. Mariusz Stępiński (86, 29. Kamil Włodyka) żółte kartki: Korun, Murawski, Hebert – Grodzicki, Gigołajew, Podgórski, Szyndrowski. sędziował: Szymon Marciniak (Płock). widzów: 8073. |