Gliwice, ul Okrzei – 01.05.2016 Bramki: Piast Gliwice zgodnie z planem pokonał Pogoń Szczecin 2:1 i zrównał się punktamiw tabeli z Legią Warszawa. Bramki dla niebiesko-czerwonych strzelali w tym meczu Sasa Zivec i Martin Nespor. Dla gości trafił Wladimir Dwaliszwili. W myśl zasady, że zwycięskiego składu się nie zmienia Radoslav Latal na mecz Pogonią od początku posłał do boju tę samą jedenastkę, która tydzień temu pokonała Lechię. Pogoń przyjechała do Gliwic w mocniejszym składzie niż mówiono. Gliwiczanie przystępowali do tego spotkania że świadomością, że wygrana pozwoli im zrównać się punktami z Legią Warszawa. Portowcy mieli większy komfort. Nawet w przypadku porażki wciąż liczyliby się w grze o puchary. Potencjał sportowy obu zespołów wydawał się być wyrównany. O zwycięstwie mogło więc decydować, która z drużyn lepiej zniesie presję tego pojedynku. Już w 1. minucie Zwoliński stanął przed szansą otwarcia wyniku. Napastnik Pogoni znalazł się w sytuacji sam na sam, ale Piast ma w bramce Szmatułę, który wyszedł, skrócił kąt i obronił strzał gracza gości. Gospodarze natomiast mogli objąć prowadzenie w 4. minucie. Wtedy to, po kapitalnym dośrodkowaniu Mraza, Barisic wyprzedził Fojuta, ale nieczysto trafił w piłkę i ta minęła bramkę pilnowaną przez Słowika. W 10 minucie kibice zobaczyli chyba najładniejszą akcję sezonu. Gliwiczanie na pełnym biegu kilkoma podania rozklepali defensywę Portowców, Pietrowski zagrał prostopadle do wchodzącego w pole karne Żivca, który będąc w sytuacji sam na sam wyprowadził Piasta na prowadzenie. Długo jednak gospodarze nie cieszyli się z prowadzenia. W 15 min Korun stracił piłkę, na rzecz Dwaliszwilego, a Gruzin mając mnóstwo miejsca i czasu oddał strzał z 25 metra, który zupełnie zaskoczył Szmatułę. Dodało to wiary Portowcom, ze mogą ten mecz wygrać, bo przez kilka kolejnych chwil byli stroną przeważającą. W 23 min gliwiczanom udało się nie tylko oddalić grę od własnego pola karnego, a nawet zakończyć ją strzałem Nespora, zbyt lekkim jednak, by zaskoczyć Słowika. Od tego momentu Piast odzyskał inicjatywę, a goście nie potrafiąc czysto rozbijać ataków gospodarzy, uciekali się do fauli. W 27 min Barisić urwał się Fojutowi i wychodził sam na sam, stoper Pogoni jeszcze ślizgiem zdołał mu wybić piłkę w ostatnim momencie. Dopiero jednak telewizyjna powtórka rozwiała wątpliwości, czy przypadkiem nie powinno być rzutu karnego. W przypadku Piasta w tym sezonie powiedzenie „Co się odwlecze, to nie uciecze” pasuje doskonale. W 36 min Mraz egzekwował rzut wolny, a z bliska strzelał Nespor, piłka jeszcze odbiła się od poprzeczki i wpadła do bramki. Jeszcze w samej końcówce tej pierwszej połowy fantastyczną interwencją popisał się Szmatuła, bronić strzał Zwolińskiego oddany z piątego metra. Pierwsze 10 minut drugiej połowy zdecydowanie należało do Piasta. Gliwiczanie praktycznie nieprzerwanie atakowali bramkę Portowców, brakowało precyzyjnego podania. W 54 min Nespora chciał dośrodkowywać, a o mało co nie zaskoczyłby Słowika. Potem gra się zaostrzyła, doszło nawet do przepychanek na murawie po tym jak Fojut sfaulował Szmatułę, a Matras łokciem zdzielił Nespora. To jednak też jest część futbolu. Wybiło to na jakiś czas z rytmu zawodników Piasta, co próbowała wykorzystać Pogoń, stwarzając sobie kilka okazji, głównie po rzutach rożnych. Na kwadrans przed końcem meczu zaczął wprowadzać świeżych zawodników. Plac gry opuścili strzelcy bramek, a na boisku pojawili się Mak i Szeliga. Miało to zniwelować rosnącą przewagę gości. W 79 min piłka po strzałem Rafała Murawskiego przeszła tuż obok słupka gliwickiej bramki. Widać było, że gospodarze nastawili się w tym okresie na obronę wyniku, a okazji na jego podwyższenie szukali w kontratakach. Okazja i to wyborna, aby rozstrzygnąć losy tego pojedynku była w 85. min Wtedy to po rzucie wolnym, tradycyjnie wykonywanym przez Mraza, Barisić strzelał z piątego metra, ale futbolówka przeszła nad poprzeczką. Gola nie było, ale gliwiczanie zyskali cenne minuty. W 88 min powinno być już 3:1. Po klasycznej kontrze Mak zagrywał do Szeligi, ale w ostatnim momencie piłkę z nogi zdjął mu Fijut. Zaraz potem Pogoń stworzyła sobie dwie okazje do wyrównania. W 90 min Rafał Murawski trafił w poprzeczkę, a chwile później Szmatuła piękną paradą wybronił uderzenie zawodnika Pogoni. Sędzia do regulaminowego czasu doliczył aż pięć minut. Kibice na stojąco oglądali tę część meczu, bo Portowcy nie rezygnowali z walki o jeden punkt, ale Piast obronił się i tym samym zrównał punktami z Legią! Piast: 1. Jakub Szmatuła – 22. Tomasz Mokwa, 88. Uroš Korun, 91. Hebert, 2. Patrik Mráz – 12. Saša Živec (75, 19. Mateusz Mak), 9. Radosław Murawski, 5. Marcin Pietrowski, 82. Martin Bukata – 90. Josip Barišić (89, 11. Paweł Moskwik), 16. Martin Nešpor (76, 26. Bartosz Szeliga). Pogoń: 1. Jakub Słowik – 9. Adam Frączczak, 21. Sebastian Rudol (63, 10. Dawid Kort), 3. Jarosław Fojut, 33. Mateusz Lewandowski (57, 29. Marcin Listkowski) – 27. Takafumi Akahoshi, 23. Mateusz Matras, 6. Rafał Murawski, 11. Wladimer Dwaliszwili, 77. Ricardo Nunes – 93. Łukasz Zwoliński (75, 14. Miłosz Przybecki). żółte kartki: Mráz – Fojut. Sędziowali: Sebastian Krasny, Konrad Sapela, Dawid Golis (Kraków) – Robert Marciniak
|