Gliwice, ul Okrzei - 20.12.2015, godz. 18:00 Bramki W meczu kończącym zmagania w rundzie jesiennej sezonu 2015/16- Piast, po bramkach Bartosza Szeligi i Josipa Barisicia pokonał Lecha Poznań 2:0. Była to już druga wygrana w tym sezonie gliwiczan nad wciąż aktualnym mistrzem Polski. To oznacza, że przerwę zimową podopieczni Radosłava Latala spędzą na pierwszym miejscu w tabeli z pięciopunktową przewagą nad drugą Legią. Zawodnicy Piasta przystępowali do tego ostatniego w tym roku meczu ze świadomością, że wykonali 150% normy. Celem bowiem był awans do pierwszej ósemki, ale po 30. kolejkach. Tymczasem gliwiczanie już po 20. serii spotkań ten plan wykonali, a jeszcze zapewnili sobie fotel lidera, co najmniej do połowy lutego, kiedy zostaną wznowione rozgrywki po przerwie zimowej. Trenerzy obu zespołów w tym meczu nie mogli też skorzystać z całej grupy podstawowych zawodników. W zespole Piasta zabrakło przede wszystkim Vacka i Nespora, a w Lechu Kaspra Hamalainena. Nie zmieniło to jednak planów obu drużyny. Zarówno Piast jak i Lech od początku postawili na ofensywną grę. Pierwszą sytuację stworzyli sobie poznaniacy. Już w 1. min Linetty z lewej strony zagrywał do Pawłowskiego, ten miał przed sobą tylko Szmatułę, ale nie opanował piłki. Odpowiedź gliwiczan była natychmiastowa. Badia uderzył z dystansu, trafiając w spojenie słupka z poprzeczką. Kolejne sytuacje stworzyli jednak sobie Lechici. W 9. min, po rzucie rożnym Pawłowski z 14 metrów nie trafił w światło bramki, mimo że żaden z zawodników Piasta mu nie przeszkadzał. Gdy rosła przewaga gości, w 15 min Szeliga dostał kapitalne podanie od Badii z głębi pola, „Szeli” zostawił z tyłu obrońców i w pełnym biegu strzałem obok bezradnego Buricia otworzył wynik tego spotkania. W 22. min, po centrze Mokwy, Barisić uderzał głową, ale piłka przeszła nad poprzeczką. Od tego momentu zarysowała się przewaga gliwiczan. Poznaniacy nawet jak mieli piłkę, to mieli problemy z opuszczeniem własnej polowy. W 32 min, po błędzie Badii, Trałka, zagrał do Linnetego, który mając przed sobą tylko Szmatułę z siódmego metra nie trafił w bramkę. W 40 min Gajos uderzył z dystansu, ale dość pewnie to atomowe uderzenie obronił Szmatuła. W końcówce tej pierwszej połowy mecz się wyrównał, ale wynik nie uległ zmianie. Wydawało się, że Lech rozpocznie drugą połowę od zmasowanego ataku na bramkę Piasta. Miał w tym pomóc Thomalla, który zmienił niewidocznego Kownackiego, ale już w 48. min gliwiczanie zadali drugi w tym meczu zabójczy cios. Dośrodkowywał Mraz, Mokwa przejął piłkę, zagrał wzdłuż linii, a całą tę akcję zakończył Barisić i było już 2:0. W 61. min goście rozklepali obronę gospodarzy. Kamiński poradził sobie z trzeba zawodnikami Piasta, wyłożył piłkę do Thomalli, który jednak z bliska nie trafił w światło bramki. W 70. min Linetty przymierzył z szesnastego metra, ale szczęście wciąż było po stronie lepszej drużyny, bo futbolówka przeszła nad poprzeczką bramki pilnowanej przez Jakuba Szmatuły. W 74. min gliwiczanie wyszli z kontrą 2 na 1. Badia zagrał do Barisicia, ten uderzył, ale odbita piłka przez obrońców wyszła na róg. Po nim Korun z metra trafił w poprzeczkę. To nie był jednak koniec emocji. Piast dalej atakował dążąc do zdobycia trzeciego gola, a zawodnicy Lecha chyba już w tym czasie chcieli, aby ten mecz skończył się w myśl powiedzenia „Kończ Waść, wstydu oszczędź”. Arbiter jednak meczu skończyć nie mógł, a w 86. min powinno być 3:0. Mak ośmieszył obrońców Lecha, wkręcając ich w murawę, wyłożył piłkę do Moskwika, który jednak z 10 metra trafił w Dudkę. Gliwiczanie, jak przystało na najlepszą drużynę tej rundy, do grali do końca dla siebie i kibiców, wygrywając pewnie i zasłużenie 2:0. Piast: 1. Jakub Szmatuła – 22. Tomasz Mokwa, 88. Uroš Korun, 5. Marcin Pietrowski, 91. Hebert, 2. Patrik Mráz – 19. Mateusz Mak (90, 10. Karol Angielski), 9. Radosław Murawski, 26. Bartosz Szeliga, 21. Gerard Badía (75, 11. Paweł Moskwik) – 90. Josip Barišić (90, 96. Sebastian Musiolik). Lech: 1. Jasmin Burić – 4. Tomasz Kędziora, 23. Paulus Arajuuri (13, 15. Dariusz Dudka), 35. Marcin Kamiński, 5. Tamás Kádár – 14. Maciej Gajos, 6. Łukasz Trałka, 55. Abdul Aziz Tetteh, 7. Karol Linetty (71, 28. Dariusz Formella), 8. Szymon Pawłowski – 24. Dawid Kownacki (46, 18. Denis Thomalla). żółte kartki: Mráz, Pietrowski, Barišić – Kádár, Tetteh. sędziował: Mariusz Złotek (Stalowa Wola), asystenci: Konrad Sapela, Dawid Golis, techniczny: Tomaz Musiał widzów: 7552.
|