Gliwice, ul Okrzei - 24 października 2015, 18:00
Piast Gliwice – Korona Kielce 0:1 (0:1)

Bramka:
0:1 – 23` Bartłomiej Pawłowski

Piast w tym sezonie jeszcze na Okrzei nie stracił punktów. Sposób na gliwiczan znalazła jednak prowadzona przez byłego szkoleniowca drużyny z Okrzei - Marcina Brosza – Korona. Kielczanie grając prostą piłkę, polegającą na umiejętnym bronienie się i kontrowaniu, pokonali niebiesko-czerwonych 1:0. Jedyną bramkę w tym meczu zdobył Bartłomiej Pawłowski.

Biorąc pod uwagę miejsca w tabeli, jakie przed tym meczem zajmowały oba zespoły, można było śmiało stwierdzić, że jest to pojedynek dwóch drużyn z czołówki. Piast bowiem od dłuższego już czasu prowadzi w wyścigu o mistrzostwo Ekstraklasy, a Korona była szósta. To jakby gwarantowało odpowiedni poziom tego widowiska. Pierwsze minuty tego meczu należały do gości. Kielczanie stworzyli sobie dwie sytuacje, które można zakwalifikować jako bramkowe. Gliwiczanie odpowiedzieli kontrą po której Mraz uderzał zza linii pola karnego i nie wiele się pomylił. To uspokoiło nieco zapędy gości, bo potem inicjatywa należała do Piasta, ale jedynym efektem poczynań drużyny gospodarzy były rzuty wolne i rożne. Gdy sie goli nie strzela, tro się je traci. W 23 min Szmatuła niedokładnie wybił piłkę, która zaraz potem trafiła do Pawłowskiego, ten wpadł w pole karne Piasta, zwodem oszukał obrońców i strzałem w długi róg otworzył wynik tego pojedynku. Nie upłynęło jednak 6 minut, a Piast miał rzut karny, czyli doskonałą okazję na wyrównanie. Sędzia podyktował go za faul Aankoura na Badii przy rzucie rożnym. Wydawało się, że będzie powtórka z Bielska, bo piłkę na 11 metrze ustawił Kamil Vacek, ale Małkowski rzucił się w ten róg, gdzie uderzył pomocnik Piasta i to obronił. Nie zmieniło to obrazu gry, gdyż w dalszej części tego meczu przeważał Piast, a Korona broniła się czekając na okazję do wyprowadzenia kolejnej kontry. Na 2. minuty przed końcem pierwszej odsłony z boku pola karnego faulowany był Mraz. Stałe fragmenty gry w tym sezonie to specjalność Piasta. Do piłki podszedł tym razem Vacek, ale goście obronili się w tej sytuacji i pierwsza część tego meczu zakończyła się prowadzeniem Korony 1:0, co można było uznać za pewną niespodziankę.

W przerwie Marcin Brosz zdecydował się dokonać jednej W szatni został Nabila Aankoura, który nie dość że miał żółtą kartkę, to jeszcze sprokurował rzut karny. Za niego wszedł Marcin Cebula. Od początku tej odsłony atakowali jednak gliwiczanie, co chwilę stwarzając sobie okazje na wyrównanie. Mieli jednak problem gospodarze z trafieniem w światło bramki. Najpierw pomylił się Mraz, zaraz potem Pietrowski przestrzelił będąc kilka metrów przed bramką. Jeszcze kibice nie zdążyli usiąść, a już Nespor wychodził na pozycję sam na sam, ale Małkowski wybiegł daleko przed pole karne i uprzedził napastnika Piasta. W 59. min na murawie zameldował się Mateusz Mak, zmieniając Badię. Niewątpliwie Mak miał nadać jeszcze większego impetu grze niebiesko-czerwonych. W grze Piasta było jednak w tym dniu dużo niedokładności. Podania nie dochodziły do adresatów, zawodnicy mieli też problemy z przyjęciem piłki. W 66. min Sierpina zdołał celnie strzelić, ale zbyt lekko, by pokonać Szmatułę. Zaraz potem Mraz też celnie uderzył, ale prosto w Małkowskiego. Były to pierwsze strzały w tej połowie, które szły w światło bramki. W 72. min powinno być 2:0 dla Korony. Po zagraniu z własnej polowy, Sierpina pognał w kierunki bramki Piasta, był sam na sam, ale Szmatuła wyszedł i kapitalną interwencją przedłużył szansę gliwiczan na korzystny wynik. Największe zagrożenie da kielczan tymczasem miało miejsce nie ze strony napastników, ale po dośrodkowaniach Mokwy. Wprowadzony po przerwie pomocnik Piasta tak rzucał piłki w pole karne, że o mało co – dwukrotnie po jego zagraniach futbolówka oszukałaby Małkowskiego. W ostatnich 10 minutach Piast postawił wszystko na jedną kartę, atakując praktycznie całym zespołem. To jednak narażało gliwiczan na kontry. Goście, aby jeszcze utrudnić zadanie gospodarzom postanowili w końcówce tego meczu przerzucić ciężar gry pod pole karne Piasta, zyskując cenne sekundy. Już w doliczonym czasie, piłka po strzale Nespora trafiła w słupek. To rozruszało stadion i jeszcze dało siłę gospodarzom. Zaraz potem strzelał Mak, ale Małkowski nie dał się pokonać i Piast po raz pierwszy w tym sezonie przegrał na własnym stadionie.

Piast: 1. Jakub Szmatuła – 5. Marcin Pietrowski, 28. Kornel Osyra (65, 22. Tomasz Mokwa), 88. Uroš Korun, 91. Hebert, 2. Patrik Mráz – 25. Kamil Vacek, 9. Radosław Murawski, 21. Gerard Badía (58, 19. Mateusz Mak) – 90. Josip Barišić, 16. Martin Nešpor.
Zawodnicy rezerwowi: 31. Dobrivoj Rusov, 12. Sasa Zivec, 27. Patryk Dziczek, 96. Sebastian Musiolik, 11. Paweł Moskwik
Trener: Radoslav Latal

Korona: 1. Zbigniew Małkowski – 28. Vladislavs Gabovs, 32. Radek Dejmek, 23. Maciej Wilusz, 2. Kamil Sylwestrzak – 15. Łukasz Sierpina, 8. Vlastimir Jovanović, 27. Rafał Grzelak, 19. Nabil Aankour (46, 7. Marcin Cebula), 10. Bartłomiej Pawłowski (59, 87. Aleksandrs Fertovs) – 18. Airam Cabrera (84, 9. Przemysław Trytko).
Zawodnicy rezerwowi: 12. Dariusz Trela, 13. Krzystof Kiercz, 29. Paweł Sobolewski, 77. Michał Przybyła
Trener: Marcin Brosz

żółte kartki: Mráz, Murawski – Aankour, Gabovs, Fertovs.

Sędziowali:Krzysztof Jakubik (Siedlce) - Tomasz Niemirowski, Marcin Lisowski - Sebasrian Krasny.
Delegat - Waldemar Podsiadło

widzów: 5950.