2 czerwca 2015, 20:30 – Bydgoszcz
Zawisza Bydgoszcz – Piast Gliwice 0:0

To już pewne, Piast bezbramkowo zremisował w Bydgoszczy z Zawiszą, a taki wynik gwarantuje niebiesko-czerwonym utrzymanie w ekstraklasie bez względu, co wydarzy się w ostatniej kolejce. Sam mecz nie przejdzie do historii nawet polskiej piłki. Było to przeciętne widowisko, zresztą w wykonaniu obu zespołów, ale o tym nikt za kilka tygodni w Gliwicach pamiętać nie będzie. Fani niebiesko-czerwonych mogą już świętować!

Piast pojechał do Bydgoszczy bardzo mocno osłabiony, a szczególnie dotyczyło to linii ataku. Z powodu kontuzji zagrać nie mogli Wilczek, Żivec i Ruben. Radosłav Latal nie zdecydował się też zabrać do Bydgoszczy Ciechańskiego. Najskuteczniejszy strzelec rezerw, pewnie ma pomóc drugiej drużynie w utrzymaniu. W tej sytuacji szkoleniowiec Piasta zdecydował się na wariant mocno defensywny. jeden punkt bowiem gwarantował gliwiczanom utrzymanie w ekstraklasie. Gospodarze musieli natomiast ten mecz wygrać, aby oddalić się od I ligi.

Wydawało się więc, że bydgoszczanie od początku rzucą się do huraganowych ataków i pewnie taki plan był, ale cofnięci i poprawnie grający w destrukcji gliwiczanie, dobrze sobie w tej grze obronnej radzili. W całej, pierwszej połowie Zawisza tak naprawdę nie stworzył sytuacji, którą można określić bramkową. Zawodnicy Piasta czekali natomiast na okazję do kontry, ale jeśli już taka się nadarzyła, to do przodu szło maksymalnie trzech graczy. Taka sytuacja jednak spowodowała, że na boisku kompletnie nic się nie działo. Z kronikarskiego punktu widzenia trzeba odnotować, że dwa celne, ale słabiutkie strzały oddali bydgoszczanie. Wreszcie w 39. min Vassiljev wykorzystał błąd obrońcy Zawiszy, przejął piłkę przed linią pola karnego i uderzył zaskakująco z lewej nogi. Piłka przeszła jednak ponad spojeniem słupki z poprzeczką. Zaraz potem po zagraniu Badii, Szeliga miał dobrą okazję by uderzyć, co też uczynił, ale nie trafił w światło bramki. Mądrze więc gliwiczanie zagrali w tej końcówce pierwszej połowy. Ostatnim akcentem tej odsłony był rzut rożny dla Zawiszy, kiepsko jednak wykonany i zaraz potem arbiter zaprosił zawodników do szatni.

Wydawało się, że z początkiem drugiej połowy Zawisza postawi wszystko na jedną kartę i zaatakuje Piasta. Tymczasem to gliwiczanie, chyba zachęcenie nieporadnością gospodarzy próbowali narzucić rywalowi swój styl gry i nawet im się to udawało. W 60. min Badia chytrze uderzył z dystansu i piłka przeszła tylko o kilkadziesiąt centymetrów obok słupka bramki gospodarzy. Zaraz potem jednak Zawisza powinien prowadzić 1:0. Pawłowski urwał się lewą stroną, zagrał na 3. metr do Micaela Silvy, ten jednak nie trafił do pustej już praktycznie bramki. Jak się nie wykorzystuje takich sytuacji, to trudno jest utrzymać ekstraklasę. Czasu jednak było jeszcze sporo, a mecz robił się coraz bardziej otwarty. W 65. min Szmatuła najpierw intuicyjnie wybronił strzał Silvy, a chwilę później zatrzymał uderzenie Majewskiego. Gospodarze się odsłonili, a to dawało szansę na kontrataki. Bardzo aktywny w tych akcjach ofensywnych był Klepczyński, który nawet doszedł do sytuacji strzeleckiej. Bydgoszczanie nie rezygnowali jednak ze strzelenia bramki, która przedłużałaby ich nadzieję na pozostanie w ekstraklasie. Chcieć jednak, a móc – to dwie różne sprawy. Zawisza nie znalazł sposobu na gliwiczan, choć miał ku temu kila sytuacji. To już jednak jest problem niebiesko-czarnych. My mamy pewność, że w przyszłym sezonie znów będziemy na Okrzei oglądać najlepsze polskie zespoły.

Zawisza: 12. Grzegorz Sandomierski – 10. Jakub Wójcicki, 4. André Micael (43, 32. Łukasz Nawotczyński), 5. Luka Marić, 11. Sebastian Ziajka – 16. Bartłomiej Pawłowski, 27. Iwan Majewskij, 14. Kamil Drygas, 77. Mica, 8. Alvarinho – 90. Josip Barišić (73, 40. Jakub Świerczok).
W rezerwie: 83. Wojciech Kaczmarek, 3. Cristian Pulha, 28. Sebastian Kamiński, 19. Stefan Denković, 7. Jakub Smektała
Trener: Mariusz Rumak

Piast: 1. Jakub Szmatuła – 22. Tomasz Mokwa, 28. Kornel Osyra, 3. Csaba Horváth, 33. Hebert, 14. Adrian Klepczyński – 20. Łukasz Hanzel (90, 17. Tomasz Podgórski), 4. Carles Martínez, 84. Konstantin Vassiljev, 21. Gerard Badía (80, 11. Paweł Moskwik) – 26. Bartosz Szeliga (90, 7. Patrick Dytko).
W rezerwie: 29. Jakub Szumski, 95. Daniel Ciechański, 19. Piotr Brożek, 27. Patryk Dziczek
Trener: Radoslav Latal

żółta kartka: Moskwik.
sędziował: Krzysztof Jakubik (Siedlce).
widzów: 3322.