Szczecin (Stadion im. Floriana Krygiera) – 11.08.2014, godz. 18:00
Pogon Szczecin – Piast Gliwice 0:0

Gdy nie można wygrać meczu, bo nie ma się odpowiednich argumentów, to należy go spróbować zremisować. Z takiego założenia wyszedł Angel Perez. Jego podopieczni w pełni wypełnili to zadanie, bezbramkowo remisując na stadionie niedawnego lidera – Pogoni Szczecin. Niebiesko-czerwoni byli nawet blisko wywiezienia kompletu punktów, bo w czwartej minucie doliczonego czasu gry Wojciech Kędziora nie trafił z bliska do pustej bramki.

Gliwiczanie przystępowali do tego pojedynku ze świadomością, że jeśli nie zdobędą choćby punktu, to na co najmniej tydzień zostaną na samym dnie ligowej tabeli. Żeby tego uniknąć Angel Perez zdecydował się dokonać rewolucji w składzie. W wyjściowej jedenastce zabrakło Polaka, Murawskiego i Hanzela. W ich miejsce po raz pierwszy w tym sezonie na murawę wybiegli Osyra i Amin. Do pierwszego składu powrócił też Wilczek. Nie nastąpił jednak najbardziej oczekiwana zmiana. W bramce od początku ponownie stanął Alberto.

Spodziewano się, że to gospodarze od początku zaatakują, by jak najszybciej objąć prowadzenie. Tymczasem jednak to gliwiczanie w tym pierwszym okresie częściej mieli piłkę. Portowcy szybko jednak opanowali sytuację i w 6 min stworzyli sobie dwie okazje pod rząd, by otworzyć wynik tego meczu. Swoich szans jednak nie wykorzystali Murayama i Robak. Przez kolejne 5 min szczecinianie praktycznie nie opuszczali połowy na której grał Piast. Miejscowi jednak nie kończyli swoich akcji celnymi strzałami. Dopiero w 17 min w światło bramki uderzył Robak, ale zbyt lekko, by Alberto miał skapitulować. W 22 min ponownie strzelał Robak, tym razem golkiper Piasta nie był już tak pewny, ale przytomnie asekurował go Brożek, który wybił piłkę z linii bramkowej. Gliwiczanie przetrwali ten napór i w 31 min stworzyli sobie pierwszą okazję na objęcie prowadzenia. Dośrodkowywał Klepczyński, Wilczek szedł już do piłki, ale ubiegł go Janukiewicz. Zaraz potem Podgórski wpadł w pole karne, został przewrócony, ale arbiter nie zareagował i nie odgwizdał jedenastki. Gospodarze odpowiedzieli szybką kontrą, po której mieli rzut wolny i okazje do bezpośredniego strzału. Szczęścia próbował Frączczak, ale Alberto dobrze to wyłapał. Po tych udanych interwencjach Hiszpan czuł się coraz pewniej i nawet dobrze interweniował na przedpolu. Nie tylko z tego powodu Pogoń nie mogła się wstrzelić. Bardzo rozregulowany celownik miał Robak. Król strzelców minionego sezonu mimo okazji nie trafiał w światło bramki. Za to w 41 min nie wiele zabrakło Badii, by uszczęśliwić fanów Piasta. Wynik do przerwy się już nie zmienił i dzięki temu gliwiczanie schodzili do szatni z całkiem dobrom dla nich rezultatem.

Portowcy dynamicznie weszli w drugą połowę. Zaraz po wznowieniu gry Osyra zagapił się, do bezpańskiej piłki dopadł Robak, wycofał ją do Murawskiego, w porę jednak pomocnik Pogoni został zablokowany. To był trudny czas dla Osyry. Robak bowiem wyczuł, że ten młody obrońca mocno jest stremowany, co próbował wykorzystać napastnik gospodarzy. Na szczęście błędy Osyry naprawiali jego koledzy z linii obrony. Po 10 min oblężenia bramki Piasta, goście wyszli z atakiem i na chwilę odciążyli defensywę. W 59. min Ruben wyszedł z kontrą i niczym samotny jeździec popędził w kierunku bramki gospodarzy, kończąc akcję niecelnym strzałem. W 62. min Perez zdjął z boiska Rubena, wpuszczając do gry Radka Murawskiego. To mogło świadczyć, że Piast ma zamiar bronić bezbramkowego wyniku. Odwrotnie próbował zrobić Dariusz Wdowczyk, który do boju rzucił Patryka Małeckiego, którego miał już blokować Polak. Czeski obrońca zastąpił Osyrę, a zaraz potem na murawie zameldował się Kędziora zastępując Badię. Te zmiany pozwoliły ukraść sporo czasu gliwiczanom, bo zrobiła się 75 min. Portowcy nie potrafili potem z akcji stworzyć sobie okazji choćby na strzał, ale mieli stałe fragmenty gry, po których robiło się gorąco w polu karnym Piasta. W 85 min Lewandowski wpadł w szesnastkę, ale w porę jego próbę podania przeciął Horvath, wybijać piłkę na róg. Po nim głową strzelał Robak, ale niecelnie. Z niewiadomych powodów sędzia do regulaminowego czasu gry doliczył aż 5 minut. To miały być trudne chwile dla Piasta, bo gliwiczanie zostali zamknięci przed ich polem karnym. Na chwilę udało się gościom oddalić zagrożenie, bo Podgórski wyszedł z kontrą i wywalczył rzut wolny, ale potem znów gra przeniosła się w okolice bramki przyjezdnych. W 94 min Klepczyński niczym rasowy skrzydłowy przedarł się prawą stroną i dośrodkował na 7 metr, tam był sam Kędziora, który doszedł do główki, strzelił, ale piłka przeszła tuż nad poprzeczką. To mogła być akcja meczu. Skończyło się bezbramkowy remis z którego bna pewno bardziej zadowoleni byli goście.

Pogon: 84. Radoslaw Janukiewicz – 21. Sebastian Rudol, 14. Wojciech Golla, 44. Hernâni, 28. Mateusz Lewandowski – 13. Takuya Murayama (68, 10. Patryk Malecki), 6. Rafal Murawski, 23. Mateusz Matras (60, 17. Maksymilian Rogalski), 9. Adam Fraczczak – 93. Lukasz Zwolinski (61, 8. Jakub Bak), 11. Marcin Robak.
W rezerwie:66. Dawid Kudła, 7. Dominik Kun, 26. Tomasz Lisowski. 30. Bruno Loureiro
Trener: Dariusz Wdowczyk

Piast: 91. Alberto Cifuentes – 14. Adrian Klepczynski, 3. Csaba Horváth, 28. Kornel Osyra (71, 5. Jan Polák), 19. Piotr Brozek – 17. Tomasz Podgórski, 16. Mohamed Hadj Saïd, 4. Carles Martínez, 10. Kamil Wilczek, 21. Gerard Badía (74, 24. Wojciech Kedziora) – 77. Rubén Jurado (62, 9. Radoslaw Murawski).
W rezerwie: 29. Jakub Szumski, 22. Tomasz Mokwa, 23. Tomas Docekal, 26. Bartosz Szeliga
Trener: Angel Perez Garcia

zólte kartki: Rudol, Lewandowski, Malecki – Horváth, Hadj Saïd.
sedziowal: Bartosz Frankowski (Torun).
widzów: 7583.