3 listopada 2014, 18:00 – Bielsko-Biała (Stadion Miejski)
Podbeskidzie Bielsko-Biała – Piast Gliwice 2:4 (0:2)

Bramki:
0:1 – 18` Kamil Wilczek (asysta Kornel Osyra),
0:2 – 28` Konstantin Vassiljev (asysta Gerard Badia),
0:3 – 63` Hebert (asysta Kornel Osyra),
1:3 – 67` Marek Sokołowski (k)
1:4 – 70`Bartosz Szeliga (asysta Gerard Badia)
2:4 – 90` Marek Sokołowski

Po świetnym meczu w Puchrze Polski gliwiczanie rozegrali równie dobre spotkanie ligowe, wygrywając w Bielsku z Podbeskidziem 4:2. Festiwal pięknych bramek zainicjował Wilczek. Rozpoczęte przez niego dzieło kontynuowali Wassiljew, Hebert i Szeliga. Dwie asysty w tym spotkaniu zaliczył Osyra, co jak na środkowego obrońcę jest wyczynem rzadko spotykanym. Obie bramki dla gospodarzy zdobył Marek Sokołowski.

Zgodnie z przypuszczeniami Angel Perez dokonał istotnych zmian w składzie w porównaniu do ostatniego meczu ligowego. Od początku przeciwko Podbeskidziu wybiegli Wassiljev i Żivec oraz Hebert. Do pierwszej jedenastki natomiast nie załapali się Ruben i Janczyk. jak pokazał mecz, były to trafione decyzje

Początek tego pojedynku był bardzo dynamiczny w wykonaniu obu zespołów. Gliwiczanie szybko, bo już w 2. minucie wywalczyli sobie rzut rożny. Co ciekawe, wykonywał go Wassiljev, a nie Badia. Nie było to jednak dobre dośrodkowanie w wykonaniu Estończyka. Zaraz potem Piast miał rzut wolny w odległości 30 metrów od bramki Podbeskidzia. Bezpośredniego uderzenia próbował Badia, ale bez powodzenia. Gospodarze odpowiedzieli zaskakującym strzałem z dystansu Patejuka, obronionym jednak pewnie przez Alberto. W 14 min kapitalną akcją popisał się Zivec. Słoweniec na pełnym biegu niczym tyczki na narciarskim stoku minął dwóch obrońców z Bielska, wyszedł sam na sam, ale piłka mu uciekła i rzucił się na nią Peskowic, a Słoweniec z rozpędu jeszcze wbił się nogą w bramkarza gospodarzy, za co zobaczył żółtą kartkę. Bramka jednak wisiała w powietrzu i padła w dość niespodziewanym momencie. W 18. minucie Osyra z pominięciem drugiej linii zagrał przez pół boiska do Wilczka, ten obrócił się w polu karnym i strzelił zaskakująco pod nogami Peskovica. Górale zdenerwowani tym obrotem sprawy próbowali szybko odrobić stratę i byli blisko tego w 22 min. Po rzucie wolnym Hebert o mało co nie wpakował piłki do własnej bramki. 120 sekund później Demjan wygrał pojedynek główkowy z Osyrą i nawet zdołał strzelić, ale zbyt lekko, by zaskoczyć bramkarza Piasta. W 28 min Wassiljew uderzył od niechcenia, ale w kierunku bramki. Pesković chyba był zbyt pewny, że łatwo złapie piłkę, jednak zrobił to tak, że ta przeleciała mu przez rękę i przekroczyła linię bramkową. Gliwiczanie zachęceni takim obrotem sprawy dalej atakowali i mieli kolejne okazje. W 32. min Badia z bliska trafił w słupek. Uderzenie było tak mocne, że jeszcze długo trzęsła się bielska bramka. Zaraz potem akcję prawą stroną przeprowadził Wilczek. Człowiek w masce dograł do Żivca, a ten głową skierował piłkę w kierunku bramki gospodarzy i zabrakło kilkudziesięciu centymetrów, by padł kolejny gol. W 41 min oglądaliśmy jedną z nielicznych akcji gospodarzy w tej fazie gry. Patejuk próbował zagrywać do Demjana, ale w porę wmieszał się w to Osyra, wybijając piłkę na róg. Pierwsza połowa zakończyła się pewnym i zasłużonym prowadzeniem Piasta 2:0.

Bielszczanie w tym sezonie w drugich połowach radzą sobie lepiej niż w pierwszych 45 minutach. Z 21. zdobytych bramek, 14 strzelili po zmianie stron. Na początku tej odsłony to jednak gliwiczanie pierwsi mieli okazję na podwyższenie wyniku, bo już w 46. minucie wywalczyli rzut rożny. W 51. Bartlewski wykonywał rzut wolny. Odległość od bramki gości wynosiła 30 metrów. Zawodnik Podbeskidzia wykonał ten stały fragment gry najgorzej jak mógł, bo za darmo oddał piłkę bramkarzowi Piasta. Nie mniej jednak gospodarze przeważali w pierwszej fazie tej drugiej połowy, a gliwiczanie ograniczali się do gry z kontrataku. Po godzinie Leszek Ojrzyński zdecydował się postawić wszystko na jedną kartę. Ściągnął z boiska obrońcę, a wpuścił do boju Macieja Korzyma. Tyle, że zaraz potem to Piast miał wyborną okazję na podwyższenie wyniku. Po rzucie wolnym wykonywanym przez Wassiljewa, zamykający ten stały fragment gry Osyra posłał piłkę obok słupka. Co się odwlecze. to… W 64 min Wassiljev egzekwował rzut rożny, piłka trafiła na głowę Osyry, ten przytomnie odegrał do środka, gdzie był Hebert, a tam Brazylijczyk głową zmienił wynik na 3:0. W 66 min Szeliga zahaczył w polu karnym Demjana, sędzia bez wahania wskazał na „wapno”. Rzut karny wykorzystał pewnie Sokołowski. Górale nie zdążyli jednak nacieszyć się tym golem, bo zaraz po wznowieniu gry Żiviec, odebrał piłkę w środku pola, zagrał do Badii, ten rozpoczął kontratak, zakończony podaniem wzdłuż bramki do Szeligi, który mimo ostrego kąta umieścił piłkę w siatce i było już 4:1 dla Piasta. Potem jeszcze Żivec szukał swojej szansy uderzeniem z dystansu, bezskutecznie jednak, a gospodarze próbowali ratować twarz i strzelić drugiego gola. Udało im się to w 89 minucie. Po rogu Marek Sokołowski przejął odbitą piłkę i pięknym uderzeniem z 16. metrów zmniejszył rozmiary porażki na 2:4.

Podbeskidzie: 33. Michal Peškovič – 21. Tomasz Górkiewicz (61, 77. Maciej Korzym), 17. Dariusz Pietrasiak, 26. Bartłomiej Konieczny, 5. Frank Adu Kwame – 10. Marek Sokołowski, 22. Artur Lenartowski, 16. Pavol Staňo, 13. Sylwester Patejuk (46, 29. Sebastian Bartlewski), 32. Adam Pazio (46, 8. Piotr Malinowski) – 23. Róbert Demjan.
Trener: Leszek Ojrzyński

Piast: 91. Alberto Cifuentes – 14. Adrian Klepczyński, 28. Kornel Osyra, 33. Hebert, 19. Piotr Brożek (87, 3. Csaba Horváth) – 26. Bartosz Szeliga (71, 17. Tomasz Podgórski), 9. Radosław Murawski, 84. Konstantin Vassiljev (64, 20. Łukasz Hanzel), 12. Saša Živec, 21. Gerard Badía – 10. Kamil Wilczek.
W rezerwie: 1.Jakub Szmatuła, Dawid Janczyk, Ruben Jurado, Tomasz Podgórski, 20.Carles Marc
Trener: Angel Perez

żółte kartki: Živec, Klepczyński.

sędziował: Krzysztof Jakubik (Siedlce).

widzów: 3150.