26.04. 2015, godz. 13:00 – Gliwice, ul Okrzei
Piast Gliwice – Podbeskidzie Bielsko-Biała 3:0 (0:0)

Bramki:
1:0 – 85` Hebert (asysta: Gerad Badia)
2:0 – 87` Kornel Osyra (asysta Bartosz Szeliga)
3:0 – 90` Kamil Wilczek (asysta: Konstantin Vassiljev)

Przez 85 minut tego spotkania utrzymywał się bezbramkowy remis. Ostatnie pięć minut tego meczu na długo zapadnie w pamięci piłkarzy Podbeskidzia. Wtedy to za sprawą Heberta, Osyry i Wilczka – gliwiczanie strzelili gościom trzy gole zapewniając sobie trzy punkty i dobrą sytuację wyjściową przed ostatnią kolejką.

Gliwiczanie przystępowali do tego meczu znając już wyniki drużyn, które przed tą kolejką plasowały się za Piastem w tabeli. Żaden z tych zespołów nie wygrał, a to oznaczało, że niebiesko-czerwoni, w przypadku zwycięstwa wyraźnie odskoczyliby od dolnej strefy tabeli. „Górale”, mając w perspektywie mecz z Lechem, nie mogli natomiast polec w Gliwicach, bo ich szanse na skończenie części zasadniczej sezonu w górnej ósemce, znacząco by zmalały.

Radoslav Latal dokonał jednej, istotnej zmiany przed tym meczem. Zamiast Rusova pomiędzy słupkami bramki Piasta stanął Jakub Szmatuła.

Płynnej i efektownej gry nikt się w tym spotkaniu nie spodziewał. Zespoły prowadzone przez Leszka Ojrzyńskiego znane są bardziej z twardej walki niż ładnej gry. Piast ostatnio też nie grał ładnie dla oka.

Pierwszą, bramkową akcję stworzyli sobie bielszczanie. Już w 3. min po rogu, Demjan strzelał z 5 metrów, ale nie trafił w światło bramki. W odpowiedzi Ruben, po solowej akcje próbował uderzać z 16. metrów, ale został zablokowany. W dalszej części gry kibice oglądali więcej walki niż futbolu, ale tego się zasadzie spodziewano. Gdy kończyła się 20. minuta, kibice zobaczyli dwie próby strzałów. Najpierw wykonaniu Wilczka, a potem Demjana. Obaj jednak mocno skiksowali. W 27. min Podbeskidzie, po przejęciu piłki przez Iwańskiego, wyszło z kontratakiem, zakończonym dośrodkowaniem, jednak piłka wylądowała w rękach Szmatuły. Chwilę potem gliwiczanie wykonywali pierwszy w tym meczu rzut rożny, bez przełożenia jednak na większe zagrożenie. W 30. min Kołodziej popisał się atomowym uderzeniem z ponad 35 metrów, jednak piłka przeszła tuż obok spojenia słupka z poprzeczką. Ripostę dał Hanzel. Pomocnik Piasta też precyzyjnie przymierzył z dystansu. ale piłka wylądowała na górnej siatce. W końcówce pierwszej połowy oba zespoły przeprowadził po akcji, nie zakończonej jednak celnym strzałem i w konsekwencji ta odsłona zakończyła się bezbramkowym remisem, bez wskazania, która drużyna była lepsza.

Na drugą połowę nie wyszedł Murawski. Zastąpił go Vassiljev i to miał być sygnał, że Piast zamierza grać bardziej ofensywnie. Chcieć, a móc to jednak dwie różne sprawy. Początek tej odsłony należał do bielszczan. W 54. min goście udokumentowali swoją przewagę strzałem w wykonaniu Kołodzieja, minimalnie niecelnym jednak. W 59. min Mokwa dośrodkował w pole karne, tam na chwilę bez opieki został pozostawiony Wiiczek, który zrobił to, co potrafi najlepiej, czyli uderzył głową, ale nie trafił w światło bramki. To był najlepsza okazja dla Piasta do tej pory w tym meczu na objęcie prowadzenia. Gol nie padł, ale sytuacja ta dodała mocy gospodarzom, bo zaraz potem stworzyli sobie kolejną okazję, choć już nie tak klarowną. W 66. bielszczanie rozklepali obronę Piasta i Kołodziej mógł oddać precyzyjne strzał. Piłkę zmierzającą pod poprzeczkę na róg wybił Szmatuła. Zaraz potem Ruben nie zdołał oddać strzału po bardzo dobrym dograniu. Kolejne minuty zarówno do efektownych jak i efektywnych nie należały. W 77. min w podbramkowym zamieszaniu Horvath znalazł się w sytuacji sam na sam, ale trafił prosto w Zajaca. Lepszej okazji do zdobycia gola mieć już nie można było. W 71 min Deja zobaczył drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę. Piast miał więc ostatnie 10 minut tego pojedynku grać z przewagą jednego zawodnika i wykorzystał to. W 85. min Badia wrzucił piłkę w pole karne, ta trafiła pod nogi Hebert, który z bliska umieścił ją w siatce. Ledwie dwie minuty później było już 2:0 dla Piasta. Po zagraniu Szeligi – Osyra z bliska skopiował akcję Heberta. Nie upłynęło 60 sekund a gliwiczanie prowadzili juz 3:0. Po rzucie wolnym, Wilczek uprzedził obrońców podwyższając wynik na 3:0.

Piast wygrywając z Podbeskidziem zrobił l bardzo duży krok do tego, aby zakończyć rundę zasadniczą na miejscu nie gorszym niż 12. To bardzo duży handicap w walce o utrzymanie, bo wtedy cztery mecze gliwiczanie rozegraliby u siebie. Wszystkie spotkanie ostatniej kolejki zostaną rozegrane w środę, 29. kwietnia o godz 20:30

Piast: 1. Jakub Szmatuła – 22. Tomasz Mokwa, 28. Kornel Osyra, 33. Hebert, 11. Paweł Moskwik – 17. Tomasz Podgórski (69, 21. Gerard Badía), 9. Radosław Murawski (46, 84. Konstantin Vassiljev), 3. Csaba Horváth, 20. Łukasz Hanzel – 10. Kamil Wilczek, 77. Rubén Jurado (78, 26. Bartosz Szeliga).
W rezerwie: 31. Dobrivoj Rusov, 14. Adrian Klepczyński, 24. Wojciech Kędziora, 4. Carles Marc
Trener: Radoslav Latal

Podbeskidzie: 1. Richard Zajac – 21. Tomasz Górkiewicz, 16. Pavol Staňo (34, 22. Artur Lenartowski), 90. Kristián Kolčák, 30. Piotr Tomasik – 10. Marek Sokołowski, 7. Maciej Iwański, 27. Adam Deja, 9. Dariusz Kołodziej (71, 18. Bartosz Śpiączka), 14. Damian Chmiel – 23. Róbert Demjan (58, 77. Maciej Korzym).
W rezerwie: 33. Michał Pesković, 5. Frank Adu, 32. Adam Pazio, 4. Gracjan Horoszkiewicz
Trener: Leszek Ojrzyński

żółte kartki: Mokwa, Murawski – Tomasik, Lenartowski, Deja, Kolčák.
czerwona kartka: Adam Deja (81. minuta, Podbeskidzie, za drugą żółtą).

Sędziowali:
Tomasz Kwiatkowski (Sędzia Główny)
Tomasz Niemirowski, Michał Pierściński (Sędziowie Liniowi)
Marcin Szarek (Sędzia Techniczny)
Dariusz Machiński (Delegat PZPN)