Gliwice, ul Okrzei – 07.11.2014. Godz. 18:00
Piast Gliwice – Górnik Łęczna 0:0
Po dwóch, efektownych wygranych kibice w Gliwicach liczyli, że Piast nie tylko łatwo, ale i wysoko pokona Łęczną, dzięki czemu na półmetku rozgrywek wskoczy do pierwszej ósemki. Górnicy jednak dobrze rozpracowali gospodarzy i nie pozwolili na zdobycie choćby jednej bramki, a że sami też nic nie strzelili, pojedynek ten zakończył się bezbramkowym remisem.
Tym razem Angel Perez zastosował się do zasady, że zwycięskiego składu się nie zmienia i przeciwko Łęcznej wystawił tę samą jedenastkę, która w miniony poniedziałek wyszła od początku w meczu z Podbeskidziem.
Gliwiczanie wyszli na murawę pod sporą presją. Jak się bowiem strzela rywalom w dwóch meczach 9. bramek to kibice oczekują, że w starciu z teoretycznie słabszym zespołem też tych goli nie zabranie.
Początek tego spotkania w wykonaniu obu zespołów nie był porywającym widowiskiem, zresztą w dalszej części też było podobnie. Górnicy ustawili się na swojej połowie, czekając na ataki Piasta i okazje do kontry, ale gliwiczanie nie kwapili się do tego, by większymi siłami przedostawać się pod pole karne gości. Dopiero w 7. min Wilczek oddał pierwszy, niecelny strzał. Chwilę potem Hasani po indywidualnej akcji wdarł się pole karne – uderzył, ale Alberto złapał piłkę. Od tego momentu otworzył się ten mecz. Zaraz bowiem oglądaliśmy celny już strzał w wykonaniu Szeligi, a Górnicy odpowiedzieli szybką akcją, też zakończoną próbą pokonania bramkarza Piasta przez Hasaniego. Kolejne minuty należały do Górników, którzy stworzyli sobie dwie dobre okazje na otwarcie wyniku tego pojedynku. Gospodarze natomiast w tym czasie mieli tylko rzut wolny. W 22. mim Brożek zagrał do Badii, który zabrał się z piłką, przebiegł z nią przez całe boisko i próbował zagrywać do Wilczka, w porę jednak podanie to przeciął obrońca z Łęcznej. W 25. goście powinni prowadzić 1:0. Cernych niespodziewanie chyba też dla siebie stanął oko w oko z bramkarzem Piasta, ale strzelił prosto w niego. W 31. min Murawski ściął na 27 metrze Bonina. Górnicy mieli rzut wolny, który jednak w ich wykonaniu był kiepskiej jakości. W 35. min Żivec wreszcie uwolnił się spod opieki obrońców i wydawało się, że zdobędzie gola, ale zamiast strzelać, zaczął szukać sobie jeszcze lepszej pozycji i w konsekwencji stracił piłkę. Następny, który postraszył Prusaka był Szeliga. Pomocnik Piasta uderzał z dystansu, piłka w niewielkiej odległości obok słupka. Jeszcze przed końcem tej połowy Murawski popisał się skutecznym odbiorem. Pomocnik Piasta rozpoczął szybki atak, ale w końcowej fazie akcji zwolnił i jeszcze źle podał. Połowę tę kończył strzałem na wiwat Bonin.
Drugą odsłonę Piast rozpoczął z jedną zmianą. Mało widocznego w tej pierwszej połowie Wassiljeva zastąpił Hanzel. Piast dynamicznie rozpoczął tę część meczu, bo od akcji Klepczyńskiego, po której Szeliga zagrywał na 11 metr, tam jednak rozpaczliwie, ale skutecznie interweniował Mierzejewski. W 51 min Hasani przymierzył pod poprzeczkę, ale Alberto pewnie złapał piłkę. W odpowiedzi Wilczek próbował ładnym uderzeniem z pół obrotu zaskoczyć Prusaka, a bramkarz Górnika też nie dał się pokonać. W 58 chęć zdobycia gole potwierdził Wilczek, posyłają prawdziwą bombę w kierunku bramki pilnowanej przez Prusaka – tyle, że nie było to celne uderzenie. Górnicy pozbierali się jednak i przenieśli ciężar gry na połowę Piasta. W 60 min Cernych nie wykorzystał drugiej już swojej setki w tym meczu. Goście w tym momencie zwietrzyli szansę na ugranie czegoś więcej niż remisu, bo za chwilę Bonin miał okazję na wyprowadzenie swojej drużyny na prowadzenie. W dalszej fazie tego meczu więcej pracy miał Alberto niż Prusak, ale w 75 min wciąż na tablicy był wynik 0:0. Na kwadrans przed końcem tego pojedynku Angel Perez rzucił do boju Janczyka. To była ostatnia nadzieja niebiesko-czerwonych. Tyle, że na murawie w tym czasie panował chaos, a oba zespoły prześcigały się w stratach i złych zagraniach. Zdenerwowany takim obrotem sprawy Klepczyński na te ostatnie minuty opuścił swoją pozycję i wcielając się w rolę napastnika. W końcowej fazie tego pojedynku gospodarze już nie kalkulowali, tylko próbowali najprostszymi sposobami przedrzeć się pod bramkę gości, ale nie przynosiło to efektu w postaci bramek. Doliczony czas gry nie przyniósł zmiany wyniku i jak potem podkreślali zawodnicy i trenerzy obu zespołów, remis ten jest odzwierciedla to co działo sie na murawie przez 90 minut. Bardziej jednak z jednego punktu zadowoleni byli goście.
Piast: 91. Alberto Cifuentes – 14. Adrian Klepczyński (K), 28. Kornel Osyra, 33. Hebert, 19. Piotr Brożek, 9. Radosław Murawski, 12. Sasa Zivec (66` Tomasz Podgórski), 21. Gerard Badia (76` 15. Dawid Janczyk), 26. Bartosz Szeliga, 84. Konstantin Vassiljev (46` Łukasz Hanzel), 10. Kamil Wilczek
Rezerwowi: 1. Jakub Szmatuła,
4. Carles Marc,
77. Ruben Jurado,
3. Csaba Horvath.
Trener:
Angel Perez
Łęczna: 79. Sergiusz Prusak – 22. Łukasz Mierzejewski, 23. Maciek Szmatiuk, 24. Tomislav Bozić, 20. Lukas Bielak, 4. Veljko Nikitović (K), 7. Tomasz Nowak, 19. Miroslav Bozok (75` Sebastian Szałachowski), 15. Grzegorz Bonin, 11. Fedor Cernych (83` Filip Burkhard), 14. Shpetim Hasani (17. Radosław Pruchniki)
Rezerwowi: 1.Silvio Rodić,
6. Paweł Sasin,
9. Sebastian Szałachowski,
16. Wojciech Kalinowski,
17. Radosław Rruchnik,
25. Marcin Kalkowski
87. Filip Burkhardt
Trener: Jurij Szatałow
Żółte kartki: Murawski, Osyra
Sędziowali: Tomasz Kwiatkowski (Sędzia Główny)
Jakub Wójcik, Dawid Golis (Sędziowie Liniowi)
Piotr Lasyk (Sędzia Techniczny)
Dorian Dziubiński (Delegat PZPN)
Widzów -3852