Gliwice, ul. Okrzei – 22.03.2015. godz. 15:30
Piast Gliwice – Korona Kielce 1:2 (1:0)

Bramka:
1:0 – 36` Kamil Wilczek (asysta Paweł Moskwik)
1:1 – 72` Jacek Kiełb (k)
1:2 – 80` Leandro

Nie zadziałał efekt „nowej miotły”. Piast choć od 36. min prowadził po bramce Kamila Wilczka, to w drugiej połowie stracił dwa gole, które dały zwycięstwo Koronie. Bramki dla gości zdobyli Jacek Kiełb i Leandro. Mogło być jeszcze gorzej, bo goście nie wykorzystali rzutu karnego. Strzał z 11. metrów Oliviera Kapo obronił Jakub Szmatuła. Porażka ta zepchnęła gliwiczan na 12. miejsce w tabeli.

Wszyscy przed tym meczem zastanawiali się co może w ciągu dwóch dni zmienić Radoslav Latal. Nowy szkoleniowiec postanowił wzmocnić defensywę i przeciwko Koronie od początku wystawił aż pięciu obrońców w tym wszystkich trzech środkowych defensorów. Trójka stoperów miała pilnować cały czas ostatniej linii obrony, a boczni defensorzy włączać się do akcji ofensywnych. Do bramki wrócił też Jakub Szmatuła.

Gliwiczanie zaczęli ze sporym animuszem i już w 2. min Sasa Zivec wpadł w pole karne, był w sytuacji sam na sam, ale ostry kąt utrudnił mu oddanie precyzyjnego strzału, stąd ułatwione zadanie miał bramkarz Korony, który dość pewnie złapał piłkę. Goście pierwsze zagrożenie pod bramką Piasta stworzyli w 11. min. Wtedy to po rzucie wolnym wykonywam przez Golańskiego, Porcelis celnie strzelił, ale wprost w ręce dobrze ustawionego Szmatuły. To były jedyne godne odnotowania sytuacje w pierwszym kwadransie. W 21 min Wilczek urwał się obrońcom i popędził na bramkę Korony, jednak przewrócił się i piłka wylądowała w rękach Cerniauskasa. Zaraz potem, po dograniu Vassiljeva – Wilczek próbował strzelać, bez powodzenia. W 28. min Osyra stracił piłkę na 30 metrze na rzecz Kapo, ten zabrał się z nią, wpadł w pole karne, strzelił, ale w porę został zablokowany i jedynym efektem tego błędu był rzut rożny. W 33 min Kiełb wykonując rzut wolny z ponad 35 metrów zdecydował się na bezpośrednie uderzenie, piłka jeszcze odbiła się od głowy zawodnika Piasta i przeszła nad poprzeczką. Gdy wydawało się, że w tej połowie gole nie padną. W 36. min Moskwik niespodziewanie spod linii bocznej dośrodkował w pole karne, a akcję tę strzałem głową zamknął Kamil Wilczek i było 1:0 dla Piasta. Na przerwę gliwiczanie zeszli z jednobramkowym, zasłużonym prowadzeniem. Korona bowiem w tej odsłonie nie stworzyła sobie żadnej, stuprocentowej sytuacji. Taktyka przyjęta przez Radka Latala przynajmniej w tej połowie okazała się słuszna.

Zaraz po wznowieniu gry gliwiczanie przeprowadzili szybką akcję po której Zivec podał do Wilczka, ten zakręcił dwoma obrońcami, i chciał zagrać do środek do Badii, ale w porę przeczytał to stoper Korony. W przerwie w zespole gości zaszła zmiana. Na murawie pojawił się Carlos, co miało zwiększyć siłę ofensywną kielczan i rzeczywiście tak też było. Mecz zrobił się ciekawszy. W 54. min po indywidualnej akcji Jovanović strzelił po ziemi, piłka miała wpaść tuż przy słupku, ale przeszła obok tego elementu bramki. Korona jednak cały czas atakowała i w 59 min po zagraniu ręką przez Horvatha sędzia podyktował rzut karny dla żółto-czerwonych. Jedenastkę egzekwował Kapo, ale świetnie wyczuł jego intencję Jakub Szmatuła, broniąc strzał gracza gości. Ta sytuacja rozdrażniła jeszcze kielczan, bo potem zamknęli Piasta na własnej połowie, ale bezbłędnie grali obrońcy gospodarzy. Korona cały czas jednak atakowała i to dało drużynie tej efekt w postaci drugiego rzutu karnego. W 72. min jednak Klepczyński zamiast w piłkę trafił w nogi Carlosa, a że było to w polu karnym, sędzia podyktował drugą już w tym meczu jedenastkę. Uderzał Kiełb, a Szmatuła tym razem był bezradny, bo strzał był mocny i precyzyjny. W 77. min Zivec dostał idealną piłkę z którą natychmiast popędził w kierunku bramki Korony. Słoweniec zgubił wszystkich w tym szalonym biegu, ale na końcu sam się pogubił, bo zamiast strzelać, chciał jeszcze kiwnąć bramkarza, a ten wybił mu piłkę na róg. Po nim strzelał Horvath, Cerniauskas sparował piłkę, ta jeszcze odbiła się od słupka, od głowy bramkarza i wyszła na róg. Po tym stałym fragmencie gry ponownie Horvath głową strzelał, ale zbyt lekko i to nie mogło wpaść. Niewykorzystane sytuacje lubią się mścić i niby to banalne stwierdzenie, ale zaraz potem Leandro popisał się kapitalnym uderzeniem z 18. metrów i było już 2:1 dla Korony. W 86. min Wilczek, mimo że stał tyłem do bramki, zdołał oddać celny strzał, ale Cerniauskas nie dał się pokonać. Zazwyczaj w końcówkach spotkań, gdy się przegrywa to rzuca się wszystko na jedną kartę, ale aby to zrobić trzeba jeszcze mieć siły na bieganie, a tych gliwiczanom zwyczajnie zabrakło. Korona wygrała zasłużenie, a Piast bez wątpienia stracił juz wszelkie szanse na awans do czołowej ósemki. Niebiesko-czerwonym pozostaje teraz walczyć już o utrzymanie.

Piast: 1. Jakub Szmatuła – 14. Adrian Klepczyński, 28. Kornel Osyra, 3. Csaba Horváth, 33. Hebert, 11. Paweł Moskwik – 12. Saša Živec, 9. Radosław Murawski, 84. Konstantin Vassiljev (63, 26. Bartosz Szeliga), 21. Gerard Badía (83, 24. Wojciech Kędziora) – 10. Kamil Wilczek.
Rezerwowi: 29. Jakub Szumski, 3. Csaba Horvath, 77. Ruben Jurado, 20. Łukasz Hanzel, 14. Adrian Klepczyński
Trener: Angel Perez

Korona: 22. Vytautas Černiauskas – 44. Paweł Golański, 32. Radek Dejmek, 2. Kamil Sylwestrzak, 28. Leândro (90, 6. Lukas Klemenz) – 19. Nabil Aankour (46, 10. Luís Carlos), 87. Aleksandrs Fertovs, 8. Vlastimir Jovanović, 11. Olivier Kapo, 27. Jacek Kiełb – 18. Rafael Porcellis (87, 5. Serhij Pyłypczuk).
Rezerwowi: 90. Wojciech Małecki, 7. Marcin Cebula, 14. Boliguibya Ouattara, 16. Kamil Matulka
Trener: Ryszard Tarasiewicz

żółte kartki: Osyra – Golański.

Sędziowali:
Adam Lyczmański (Bydgoszcz)
Rafał Rostowski, Radosław Siejka (Sędziowie Liniowi)
Piotr Lasyk (Sędzia Techniczny)
Ryszard Tomczak (Delegat PZPN)

widzów: 4288.