19 maja 2015, 20:30 – Gliwice, ul Okrzei
Piast Gliwice – GKS Bełchatów 6:3

Bramki:
1:0 – 5` Konstantin Vassiljev (Gerard Badia)
2:0 – 7` Konstantin Vassiljev (Bartosz Szeliga)
2:1 – 13` Arkadiusz Piech
3:1 – 61` Kamil Wilczek (asysta: Konstanin Vassiljev)
4:1 – 70` Kamil Wilczek (asysta: Adrian Klepczyński)
5:1 – 81` Kamil Wilczek (k) (asysta: Sasa Zivec)
5:2 – 90` Łukasz Wroński,
6:2 – 90+1` Kamil Wilczek (asysta: Csaba Horvath)
6:3 – 90+3` Damian Zbozień

Aż dziewięć bramek zobaczyli kibice, którzy przyszli na stadion przy ul Okrzei w miniony wtorek. Sześć strzelili gliwiczanie, trzy drużyna z Bełchatowa. Rzadko spotykanym wyczynem popisał się Kamil Wilczek, który zdobył cztery gole, wszystkie w jednej połowie. Kolejne dwa trafienie dla gospodarzy to fenomenalne strzały z rzutów wolnych Vassiljeva. Dla Górników bramki strzelali: Arkadiusz Piech, Łukasz Wroński i Damian Zbozień.

Bełchatowianie musieli ten mecz wygrać, aby zachować choćby cień szansy na utrzymanie w ekstraklasie. Gliwiczanie przed tym spotkaniem mieli na koncie 21. punktów i gdyby okazali się lepsi, zrobiliby duży krok do utrzymania.

Już w 2 min, po rzucie wolnym Telichowski umieścił piłkę w bramce, ale arbiter gola nie uznał, bo był spalony. W 5. min, to gliwiczanie wykonywali rzut wolny. Do piłki podszedł Vassiljev. Estończyk uderzył precyzyjnie, obok muru, futbolówka przełamała ręce Treli i zrobiło się 1:0. Ledwie 2. minuty później gliwiczanie wykonywali kolejny rzut wolny, z tą różnicą, że piłka tym razem była ustawiona na wprost bramki. Dla Vassiljeva nie robiło to jednak różnicy. „Kostia” uderzył tak, że Trela nawet nie drgnął i było już 2:0. Wydawało się, że losy meczu są już rozstrzygnięte. Tymczasem w 13. min Haznel faulował w polu karnym Wacławczyka. Jedenastkę pewnym strzałem w środek bramki na gola zamienił Piech. Podrażnieni takim obrotem sprawy gospodarze rzucili się do ataku, stwarzając sobie kilka okazji na Zmianę wyniku. W 23. min Wilczek dostał prezent od zawodnika gospodarzy i znalazł się w sytuacji sam na sam. Napastnik Piasta uderzył potężnie, ale kapitalną interwencją i refleksem popisał się Trela, wybijając piłkę na róg. Przez kolejny kwadrans na murawie nie wydarzyło się godnego odnotowania. Gliwiczanie cofnęli się do obrony, ustawiając przed własnym polem karnym „autobus”. Goście zupełnie nie mieli pomysłu jak przejść ten mur. W efekcie kibice w tym czasie nie zobaczyli żadnego strzału. W 42. min Telichowski przedarł się jednak w pole karne, uderzył nie najmocniej, ale kąśliwie i Szmatuła miał problemy, aby odbić piłkę. Ta nie wpadła jednak do bramki i pierwsza odsłona zakończyła się prowadzeniem Piasta 2:1.

Goście wyszli na drugą połowę mocno zmotywowani i z przekonaniem, że uda im zrobić to samo, co Łęczna, czyli strzelić o jednego gola więcej i wywieźć z Gliwic komplet punktów. Radoslav Latal widząc, że „Brunatni” zaczynają coraz mocniej naciskać, zdecydował się wpuścić do gry Carlesa Marca i zmieniło to obraz gry. W 57 min Badia wyprowadził szybki kontratak, ale Hiszpan w końcowej fazie tej akcji źle podał i nic z tego nie wyszło. W 58. min Małkowski za to celnie uderzył, na wysokości zadania stanął Szmatuła. Gra zrobiła się bardziej otwarta, co zwiastowało kolejne bramki, ale ża padnie ich jeszcze aż sześć, nikt się nie spodziewał. W 61. min Vassilejv z głębi pola zagrał do Wilczka, który poradził sobie z dwoma obrońcami, strzelając swoją 17. bramkę w sezonie. W 65. min Telichowski faulował na 27 metrze Szeligę. Vassiljev spróbował po raz trzeci, ale hat-tricka nie skompletował. W 70. min Klepczyński zapędził się pod bełchatowską bramkę, zagrał sprytnie do Wilczka, który zwodem oszukał obrońcę i pewnym strzałem podwyższył wynik na 4:1. W 76. min Vassiljev opuścił boisko, a kibice pożegnali go brawami na stojąco. W 80 min Żivec, wpadł w pole karne. próbowało go zatrzymać trzech obrońców, ale tak nieporadnie to robili, że sfaulowali Słoweńca. Rzut karny egzekwował Wilczek i uderzył tak, że Trela nie mógł sięgnąć piłki. W 90 min Łukasz Wroński zmniejszył na chwilę rozmiary porażki. Zaraz potem Wilczek po raz kolejny popisał się kapitalnym strzałem. Odpowiedź gości była natychmiastowa. Zbozień tuż przed końcowym gwizdkiem zmniejszył rozmiary porażki.

Dzięki zwycięstwu Piast zrobił duży krok do utrzymania, ale to nie jest jeszcze koniec walki o ligowy byt. Już w niedzielę gliwiczanie podejmować będą Górali z Bielska. Początek, godz. 15:30.

Piast: 1. Jakub Szmatuła – 14. Adrian Klepczyński, 3. Csaba Horváth, 33. Hebert, 19. Piotr Brożek – 17. Tomasz Podgórski (56, 4. Carles Martínez), 20. Łukasz Hanzel, 84. Konstantin Vassiljev (77, 12. Saša Živec), 26. Bartosz Szeliga, 21. Gerard Badía (82, 28. Kornel Osyra) – 10. Kamil Wilczek.
W rezerwie: 31. Dobrijov Rusov, 77. Ruben Jurado Fernandez, 22. Tomasz Mokwa, 11. Paweł Moskwik
Trener: Radosłav Latal

Bełchatów: 44. Dariusz Trela – 24. Damian Zbozień, 5. Paweł Baranowski, 66. Błażej Telichowski, 46. Mateusz Szymorek – 9. Michał Mak (69, 11. Łukasz Wroński), 3. Grzegorz Baran (46, 4. Damian Szymański), 20. Patryk Rachwał, 30. Kamil Wacławczyk, 88. Maciej Małkowski (75, 10. Pawieł Komołow) – 7. Arkadiusz Piech.
W rezerwie: 22. Emilijus Zubas, 94. Marcin Flis, 33. Sebastian Olszar, 18. Bartosz Ślusarski
Trener: Marek Zub

żółta kartka: Telichowski.

Sędziowali:
Tomasz Kwiatkowski (Sędzia Główny - Warszawa)
Tomasz Listkiewicz, Jakub Wójcik (Sędziowie Liniowi)
Marcin Szrek (Sędzia Techniczny)
Adam Kaźmierczak (Delegat PZPN)
widzów: 3238.