29 maja 2015, 20:30 – Kielce (Stadion Miejski Arena Kielc)
Korona Kielce – Piast Gliwice 2:1 (1:0)

Bramki:
1:0 – 36` Przemysław Trytko,
1:1 – 54` Paweł Moskwik,
2:1 – 90` Vlastimir Jovanović,

Piast Gliwice po raz trzeci w tym sezonie musiał uznać wyższość Korony, przegrywając tym razem 1:2. Pierwsi w tym spotkaniu gola zdobyli gospodarze za sprawą Przemysława Trytki. Wyrównał Paweł Moskwik. Wydawało się, że remisem 1:1 zakończy się ten pojedynek, bo przez większość drugiej połowy żadna z drużyn nie potrafiła wypracować sobie dogodnej sytuacji na strzelenie zwycięskiej bramki. Gola, który dał gospodarzom trzy punkty, w pierwszej minucie doliczonego czasu gry zdobył Vlastimir Jovanoć.

Piast przystępował do tego meczu bez większej presji. Gliwiczanie nie musieli bowiem tego spotkania wygrać, aby dalej mieć bardzo dobrą sytuację w kontekście gry o utrzymanie. Przeciwnie gospodarze. Korona musiała zwyciężyć, aby oddalić widmo degradacji. Podopieczni Radoslava Latala mieli więc dużą przewagę psychologiczną i Vassiljeva w składzie, który w ostatnich meczach poprowadził niebiesko-czerwonych do efektownych zwycięstw. Czeski szkoleniowiec nie kalkulował. Na pierwszą połowę posłał do boju sporą liczbę ofensywnych graczy. Kielczanie tez nie zamierzali się bronić, zapowiadało się więc, że kibice zobaczą sporą liczbę bramek w tym pojedynku.

Pierwsze minuty tego starcia zdawały się to potwierdzać. Oba zespoły dość łatwo i szybko wchodziły w strefę obronną rywali, ale jedynym efektem były rzuty rożne i próby strzałów. Pomiędzy 14 a 15 minutą obie drużyna miały stuprocentowe sytuacje na otwarcie wyniku. Najpierw Pilipczuk po rogu nie trafił w bramkę, będąc pięć metrów przed nią. Zaraz potem setkę zmarnował Szeliga. Z czasem coraz większą przewagę wypracowali sobie kielczanie i w 36. minucie zdobyli gola. Kapo, były reprezentant Francji łatwo minął Moskwika, zagrał do pozostawionego bez opieki Trytki, który strzałem z kilku metrów otworzył wynik tego spotkania. W 40. min Pilipczuk chciał skopiować akcje Kapo, ale tym razem autor pierwszego gola był już dobrze pilnowany przez defensorów Piasta. Nie mniej jednak przewaga gospodarzy w tym okresie gry nie podlegała dyskusji. Pod koniec pierwszej połowy, Piast przeniósł ciężar gry pod pole karne rywali, ale bez efektu w postaci wyrównującego gola. Pierwsza połowa należał więc do gospodarzy, ale gliwiczanie też mieli swoje okazje.

Już na samym początku drugiej połowy plac gry musiał opuścić Kamil Wilczek. Najskuteczniejszy strzelec Piasta i ekstraklasy jeszcze w pierwszej połowie nabawił się urazu, który jak się okazało nie pozwolił mu kontynuować gry i tym samym powiększyć zdobyczy bramkowej. Nie przeszkodziło to jednak gliwiczanom, aby doprowadzić do remisu. Kielczanie niespodziewanie cofnęli się do obrony, oddając pole gościom. W 54. min Vassiljev wykonywał rzut wolny. Piłka trafiła do Szeligi, ten uderzył z woleja, bramkarz Korony zdołał odbić piłkę, ale wprost na głowę Moskwika, który skierował ją do pustej bramki. Piast nie zamierzał na tym skończyć, bo za chwilę Vassiljev oddał niebezpieczny strzał. Gospodarze wydawali się być mocno zdziwieni tym, co się dzieje na boisku, bo oddali zupełnie inicjatywę gościom. Miejscowi obudzili się w 62. min, kiedy Malarczyk, przy biernej postawie Moskwika, po rogu minimalnie spudłował. Czas płynął, a na trybunach było coraz więcej gwizdów, nie pod adresem jednak gliwiczan, tylko zawodników biegających w żółto-czerwonych strojach. W 70. min po akcji Badii, Szeliga stanął przed szansą podwyższenia wyniku, ale ponownie nie trafił w światło bramki. Koroniarze w tym okresie gry zupełnie nie przypominali drużyny z pierwszej odsłony, ale to było ich zmartwienie. W 80 min udało im się przeprowadzić akcję, ale w porę strzał Jovanovicia zablokował Horvath. Wydawało się, że spotkanie to zakończy się podziałem punktów, a taki wynik zdecydowanie bardziej satysfakcjonował by gliwiczan, Tymczasem w 83 min po długim podaniu Malarczyka – Vlastimir Jovanović strzałem rozpaczy pokonał Szmatułę i Korona wygrał 2:1.

W przypadku zwycięstwa Piast miałby już pewne utrzymanie. Porażka nie zmienia jednak tego, że gliwiczanie wciąż są w dobrej sytuacji. Stracili jednak, przynajmniej na jedną kolejkę dziewiątą pozycję w tabeli.

Korona: 22. Vytautas Černiauskas – 6. Lukas Klemenz, 4. Piotr Malarczyk, 44. Paweł Golański, 28. Leândro – 27. Jacek Kiełb, 87. Aleksandrs Fertovs, 8. Vlastimir Jovanović, 11. Olivier Kapo, 5. Serhij Pyłypczuk (71, 7. Marcin Cebula) – 9. Przemysław Trytko (86, W rezerwie: 18. Rafael Porcellis), 90. Wojciech Małecki, 13. Krzysztof Kiercz, 14. Boliguibia Ouattara, 15. Łukasz Sierpina, 18. Rafael Porcellis, 19. Nabil Aankour
Trener: Ryszard Tarasiewicz

Piast: 1. Jakub Szmatuła – 14. Adrian Klepczyński, 3. Csaba Horváth, 33. Hebert, 11. Paweł Moskwik – 26. Bartosz Szeliga, 84. Konstantin Vassiljev, 4. Carles Martínez, 12. Saša Živec (61, 17. Tomasz Podgórski), 20. Łukasz Hanzel (80, 28. Kornel Osyra) – 10. Kamil Wilczek (49, 21. Gerard Badía).
W rezerwie: 29. Jakub Szumski, 19. Piotr Brożek, 77. Ruben Jurado Fernandez, 22. Tomasz Mokwa, 28. Kornel Osyra
Trener: Radoslav Latal

żółta kartka: Jovanović.

sędziował: Tomasz Musiał (Kraków).

widzów: 5408.