Białystok (Stadion Miejski) – 18 kwietnia 2015, godz. 18:00 Bramki: Piast Gliwice nie dał rady pokonać Jagiellonii na jej terenie ulegając 1:2. W pierwszej połowie to gospodarze byli zespołem lepszy, podkreślając to zdobyciem dwóch goli, a zdobywali je Łukasz Tymiński i Taras Romanczuk. Po zmianie stron gliwiczanie robili co mogli, aby odrobić straty, ale udało się to tylko połowicznie. W 74. pięknym uderzeniem popisał się Paweł Moskwik. Niebiesko-czerwoni walczyli do końca, ale gospodarze przetrzymali ataki i utrzymali korzystny dla siebie wynik. Zwykło sie przyjmować, że zwycięskiego składu się nie zmienia, ale Radoslav Latal zdecydował, że wynagrodzi Łukasza Hanzela za dwie strzelone bramki Śląskowi i od początku wpuścił go do gry przeciwko Jagiellonii. Na ławce za to usiadł Ruben Jurado. Decyzja ta wydawała się słuszna, bo Piast dobrze rozpoczął ten pojedynek. Przez pierwsze 10. minut gliwiczanie dyktowali warunki gry, co dawało nadzieję na dobry wynik. Goście grali pomysłowo i co chwilę stwarzali zagrożenie pod polem karnym gospodarzy. Gdy wydawało się, że gol dla niebiesko-czerwonych jest tylko kwestią czasu, padła bramka dla Jagiellonii. W 20 min po zagraniu Tymińskiego, strzelał Świderski, Rusov odbił piłkę, ale tak, że ta spadła pod nogi Tymińskiego, który bez zastanowienia uderzył i otworzył wynik tego spotkania. Był to pierwszy, celny strzał białostoczan w tym meczu. Jak widać, piłka lubi być niesprawiedliwa. Bramka dodała skrzydeł miejscowy, a podcięła je gliwiczanom. od tego momentu to żółto-czerwoni przeważali i stwarzali sobie kolejne okazje, choć nie były to sytuacje, które nazywa się stuprocentowymi. W 36. min natomiast Murawski ładnie uderzył z ponad 20 metrów, piłka przeszła po ręce Drągowskiego, odbiła się od słupka i wyszła poza boisko. Potem jeszcze Osyra mógł doprowadzić do wyrównania, ale strzał w jego wykonaniu był zbyt mało precyzyjny i za lekki, by zaskoczyć Drągowskiego. Gdy wydawało się, że pierwsza połowa zakończy się skromnym prowadzeniem gospodarzy padła druga bramka dla Jagiellonii. W 43. min z rzutu wolnego uderzył Tymiński, Rusov odbił piłkę w stylu siatkarza, prosto pod nogi Romanczuka, któremu nie pozostało nic innego, jak umieścić ją bramce. Słowacki bramkarz po raz kolejny więc nie pomógł drużynie. Gdy się przegrywa 0:2 i to na wyjeździe, bardzo trudno jest odrobić straty. Radosłav Latal w przerwie wymienił dwóch zawodników. Na murawie pojawili się Jurado i Horvath. W szatni zostali Vassiljev i Klepczyński. Trener Piasta przekonał też swoich podopiecznych, aby podjęli walkę i ci to uczynili. W linii pomocy szalał Moskwik, po drugiej stronie boiska mocno też pracował Podgórski. Gospodarze coraz bardziej dawali się spychać do obrony i ta w końcu pękła. Kamil Wilczek pokonał Drągowskiego, ale że uczynił to z pozycji spalonej, sędzia gola nie uznał. Wilczek jeszcze kilkakrotnie strzelał, ale bez powodzenia. Wreszcie w 75 min po wrzutce Podgórskiego, piłka trafiła do Moskwika, ten przepięknie uderzył z lewej nogi zdobywając kontaktowego i jak się potem okazało jedynego dla Piasta gola. Jagiellończycy w końcówce głownie się bronili, ale to wystarczyło im, aby utrzymać wynik, który dał im trzy punkty i pewną grę w pierwszej ósemce. Piast, po tej porażce może już zapomnieć o grze o wyższe cele. Nawet dwa zwycięstwa, nie pozwolą zakończyć sezonu na miejscu lepszym, niż dziewiąte. Jagiellonia wygrała, bo miała pewnego bramkarza. Rusov już po raz trzeci tej wiosny nie tylko nie pomógł drużynie, ale rozczarował i miał swój wkład w tę porażkę Jagiellonia: 69. Bartłomiej Drągowski – 2. Filip Modelski, 19. Igors Tarasovs, 4. Michał Pazdan, 77. Giorgi Popchadze – 88. Pawieł Sawickij (79, 9. Jan Pawłowski), 22. Rafał Grzyb, 6. Taras Romanczuk (70, 21. Przemysław Frankowski), 5. Łukasz Tymiński, 28. Karol Świderski (56, 20. Maciej Gajos) – 8. Patryk Tuszyński. Piast: 31. Dobrivoj Rusov – 22. Tomasz Mokwa, 28. Kornel Osyra, 33. Hebert, 14. Adrian Klepczyński (46, 3. Csaba Horváth) – 17. Tomasz Podgórski, 9. Radosław Murawski (86, 24. Wojciech Kędziora), 84. Konstantin Vassiljev (46, 77. Rubén Jurado), 20. Łukasz Hanzel, 11. Paweł Moskwik – 10. Kamil Wilczek. żółte kartki: Świderski, Romanczuk, Popchadze, Grzyb – Osyra.
|