13 marca 2015, 18:00 – ul Kałuży – Kraków Bramki: Piast nie podtrzymał serii nieprzegranych spotkań z krakowskim drużynami, ulegając Cracovii 1:3. Gliwiczanie od początku grali dobrze, ale najpierw stracili gola po samobójczym trafieniu Heberta, a po tym jak wyrównali, fatalnie w bramce zachował się Rusov puszczając piłkę pod ręką po strzale Rakelsa. potem na 3:1 podwyższył Jendrisek. Honorowe trafienie dla Piasta zaliczył Wilczek. I jak tu nie wierzyć, że piątek 13-go to jednak pechowa data. Angel Perez swoją przygodę z Piastem i polską piłką zaczynał na stadionie Cracovii. Było to w maju 2014 roku. Piast walczył wtedy o ligowy byt. Debiut hiszpańskiego szkoleniowca wypadł wówczas okazale. Piast wygrał 5:1, odnosząc najwyższe zwycięstwo w historii występów w ekstraklasie. Po 10 miesiącach Perez wrócił na stadion przy ul. Kałuży, by znów walczyć o życie. Porażka w tym meczu praktycznie skreślałaby gliwiczan z gry o pierwszą ósemkę, jednocześnie skazując niebiesko-czerwonych na walkę o utrzymanie. Trener Piasta nie kalkulował i od początku posłał do boju swoich czterech najbardziej ofensywnych graczy. Szeliga, Zivec, Badia i Wilczek mieli rozbić Cracovię. Niestety, nie rozbili – Piast przegrał, choć rozegrał najlepszy na wyjeździe mecz tej wiosny, Gliwiczanie rozpoczęli te spotkanie lepiej niż z Górnikiem. Wysoko ustawiona linia obrony skutecznie neutralizowała ataki gospodarzy, a po przejęciu piłki goście szybko przechodzili do kontrataku. Zanim upłynął kwadrans sam Zivec miał dwie okazje na wyprowadzenie swojego zespołu na prowadzenie. W 11. min Słoweniec był już sam na sam z Pilarzem, ale w ostatnim momencie wrócił pilnujący go Polczak, blokując uderzenie pomocnika Piasta. W zespole Cracovii natomiast wyróżniał się debiutujący w tym zespole – Armiche Ortega. „Pasy” z gry jednak długo nie potrafiły sobie stworzyć żadnej sytuacji za często wykonywali rzuty rożne. W 17 min Mokwa kapitalną interwencją w polu karnym w defensywie uratował Piasta przed sytuacją, gdy Boubacar Dialiba wychodził już sam na sam z Rusovem. Potem żaden z zespołów nie mógł sobie wypracować pozycji do strzału, ale walka była i to z obu stron. Na szybsze rozgrywanie piłki zawodnikom też nie pozwalała murawa. Boczne sektory boiska przypominały bardziej pole ryżowe niż murawę stadionu. Wreszcie w 27 min Wilczek oddał zaskakujący strzał z 16 metra, ale też i Pilarz efektowną paradą wybronił to uderzenie. To był taki moment, kiedy gliwiczanie zamknęli Cracovię na ich połowie. Dopiero w 35 min miejscowi przedarli się w pole karne Piasta, Wdowiak jednak fatalnie zagrał do Rakelsa. W 37 min jednak krakowianie przy wydatnej pomocy Heberta otworzyli wynik tego pojedynku. Na bramkę Piasta z daleka uderzył Wdowiak, nie był to mocny strzał i Rusov już się szykował do obrony, ale nogę wyciągnął Hebert, zmieniając lot piłki i ta wpadła do bramki. Potem już żadna ze stron nie stworzyła sobie sytuacji, która mogłaby zmienić rezultat tego meczu. Początek drugiej połowy był wymarzony dla Piasta. Już w 49 min Żivec powalczył w polu karnym, zagrał to Wilczka, a ten z zimną krwią posłał piłkę ponad interweniującym obrońca Cracovii i było już 1:1. W 56. min Zivec w powietrzu przełożył sobie piłkę z prawej na lewą nogę, uderzył z bliska i tylko sobie znanym sposobem Pilarz zdołał to obronić. Widowisko robiło się coraz ciekawsze i gdy wydawało się, że za chwilę Piast strzeli drugiego gola, w 60 min fatalnie zachował się Denis Rusov. Pilnujący gliwickiej bramki Słowak przepuścił pod pachą piłkę po strzale Denissa Rakelsa. Pretensje trzeba mieć do golkipera Piasta, ale w takich warunkach, jak toczył się ten mecz, trzeba próbować strzałów z każdej odległości, bo to się opłaca. Ten gol wyraźnie podciął skrzydła gliwiczanom, którzy długo goniąc wynik, stracili sporo sił. W konsekwencji w 75 min po kapitalnym długim podaniu, Erik Jendrisek stanął oko w oko z Rusovem i z zimną krwią posłał piłkę obok niego, podwyższając wynik na 3:1. W tym momencie losy tego pojedynku były rozstrzygnięte. W końcówce tego meczu emocji już nie było. Gospodarze cofnęli się, zamurowali dostęp do swoje bramki, a gliwiczanie nie wiedzieli jak ten mur sforsować. Porażka ta nie tylko zminimalizowała szanse gliwiczan na awans do pierwszej ósemki, ale też sprawiła, że niebiesko-czerwoni muszą zacząć obawiać się, by wkrótce nie znaleźć się w strefie spadkowej. Cracovia: 80. Krzysztof Pilarz – 24. Piotr Polczak, 3. Sreten Sretenović, 6. Adam Marciniak – 96. Mateusz Wdowiak (81, 44. Paweł Jaroszyński), 14. Damian Dąbrowski (70, 21. Sławomir Szeliga), 5. Miroslav Čovilo, 67. Bartosz Kapustka, 7. Boubacar Dialiba – 20. Armiche Ortega (53, 62. Erik Jendrišek), 92. Deniss Rakels. Piast: 31. Dobrivoj Rusov – 22. Tomasz Mokwa, 28. Kornel Osyra, 33. Hebert, 19. Piotr Brożek (57, 3. Csaba Horváth) – 26. Bartosz Szeliga (79, 7. Patrick Dytko), 84. Konstantin Vassiljev, 9. Radosław Murawski, 12. Saša Živec (70, 77. Rubén Jurado), 21. Gerard Badía – 10. Kamil Wilczek. żółte kartki: Szeliga, Wdowiak – Murawski. sędziował: Paweł Gil (Lublin). widzów: 5428.
|