3 grudnia 2013, 18:00 – Bydgoszcz (Kompleks Sportowy Zawisza im. Zdzisława Krzyszkowiaka)
Zawisza Bydgoszcz – Piast Gliwice 6:0 (3:0)

Bramki:
1:0 – 12` Michał Masłowski
2:0 – 21` Michał Masłowski
3:0 – 36` Igor Lewczuk
4:0 – 47` Michał Masłowski
5:0 – 59` Michał Masłowski
6:0 – 85` Piotr Petasz

Przerwana i to w sposób niezwykle brutalny została seria czterech bez porażki z rzędu spotkań w wykonaniu Piasta, a uczynili to piłkarze Zawiszy, gromiąc gliwiczan aż 6:0. Katem niebiesko-czerwonych okazł się Michał Masłowski, który aż cztery razy pokonał Dariusza Trelę. Walnie jednak do przegranej jedenastki z Okrzei przyczynili się byli piłkarze Piasta, Piotr Petasz zaliczył dwie asysty i strzelił gola. Jedną z bramek wpisujemy natomiast na konto Igora Lewczuka.

Piast na mecz z Zawiszą nie wyszedł w tym samym składzie, w którym pokonał Górnika, bo kartki i kontuzje wyeliminowały Króla, Polaka i Murawskiego. W tej sytuacji Matras został cofnięty do linii obrony, jego miejsce w pomocy zajął Carles, a na pozycji „Murasia” ustawił się Hanzel.

Na początku wydawało się, że nie przeszkodzi to gliwiczanom w odniesieniu kolejnego zwycięstwa, bo to Piast przez pierwsze 10 minut prowadził grę. W efekcie najpierw Podgórski miał okazję, by uderzyć z rzutu wolnego z 30 metrów, ale piłka trafiła w mur. Zaraz potem po rogu Zbozień wymanewrował obrońców i celnie strzelił z bliskiej odległości, jednak wprost w bramkarza Zawiszy. W 12 min stały fragment gry odmienił obraz gry i losy tego pojedynku. Rzut wolny egzekwował znany z gry w Piaście, Piotr Petasz, w polu karnym świetnie odnalazł się Masłowski, który głową skierował piłkę do bramki pilnowanej przez Dariusza Trelę. Gości wyraźnie zdeprymowała ta bramka, bo po jej stracie oddali inicjatywę bydgoszczanom, czego efektem był drugi gol dla gospodarzy. W 21 min dogrywał także były piłkarz Piasta, Igor Lewczuk, a w szesnastce ponownie najlepiej odnalazł się Marcin Masłowski, podwyższając także rezultat na 2:0. Dwubramkowe prowadzenie pozwolili miejscowym już na dość swobodną grę, a gliwiczanie zupełnie nie przypominali tego zespołu, który raptem trzy dni temu rozbił Górnika Zabrze. Podopieczni Marcina Brosza mieli ogromny problem z rozegraniem piłki, w konsekwencji czego zarówno Wilczek jak i Ruben nie dostali nawet jednej piłki, by móc przynajmniej zagrozić bramce pilnowanej przez Wojciecha Kaczmarka. Zawodnicy Zawiszy tymczasem konsekwentnie realizowali założenia taktyczne, grali swoją piłkę i w 35 minucie strzelili trzecią bramkę, która przesądziła praktycznie o losach tego meczu. Ponownie w pole karne dogrywał Petasz, a tym razem w siatce umieścił ją tez znany z gry przy Okrzei – Igor Lewczuk. W 41 min Wilczkowi udało się oddać strzał z dystansu, ale by to niecelne uderzenie. W końcówce tej połowy Zawisza kontrolował całkowicie przebieg boiskowych wydarzeń i zanosiło sie na to, ze tak będzie i po przerwie, bo gliwiczanie wyglądali tak, jakby mentalnie nie dojechali na ten mecz. W końcówce tej odsłony Podgórski celnie uderzył, ale za lekko by pokonać Kaczmarka.

Druga połowa gorzej dla Piasta zacząć się nie mogła, od od gola dla Zawiszy, Już w 46 minucie gospodarze poodbijali sobie piłkę w polu karnym Piasta, dopadł do niej Masłowski i przytomnym strzałem ponad Trelą umieścił ją w siatce. 4:0 – to już był pogrom, a dopiero po przerwie na murawie pojawił się Bernardo Vasconcelos, najlepszy snajper zespołu z Bydgoszczy. Marcin Brosz natomiast, chyba już nieco zrezygnowany postanowił zdjąć z murawy i oszczędzić na następny mecz Rubena Jurado. Szansę gry w większym wymiarze czasowym dostał Kędziora. Zanim jednak „Kędi” zdążył się rozgrzać Piast przegrywał już 0:5. W 59 minucie Masłowski obrócił się na 17 metrze i chytrze uderzył tuż przy słupku. Po tym golu boisko opuścił Carles Marc, a w jego miejsce wszedł Kornel Osyra. To już był chyba wyraz rezygnacji ze strony sztabu szkoleniowego Piasta, choć z drugiej strony, po zejściu Hiszpana, gliwiczanie przestali tracili gole. Przy tak wysokim prowadzeniu trudno już było gospodarzom jeszcze bardziej się motywować, a gościom grać na pełnych obrotach. W piątek czekał ich kolejny, ważny i trudny pojedynek z Koroną Kielce. W 82 Goulon, za drugą żółta kartkę musiał opuścić plac gry. Piast w końcówce miał więc grać z przewagą jednego zawodnika. Nie wiele to jednak pomogło, bo w 86 minucie Piotr Petasz wykonując rzut wolny posłał atomówkę na bramkę Piasta, piłka jeszcze dokonał dziwnej rotacji i po rękach Treli weszła w środek bramki. To dopełniło dzieła zniszczenia. Gliwiczanie doznali najwyższej w historii występów ekstraklasie porażki.

Zawisza Bydgoszcz: 83. Wojciech Kaczmarek – 3. Igor Lewczuk, 15. Paweł Strąk, 4. André Micael, 2. Piotr Petasz – 9. Jakub Wójcicki (90, 26. Korneliusz Sochań), 14. Kamil Drygas, 16. Hérold Goulon, 6. Michał Masłowski, 22. Luís Carlos (84, 7. Hermes) – 19. Vahan Gevorgyan (56, 5. Bernardo Vasconcelos).
W rezerwie: Andrzej Witan, Piotr Kuklis, Łukasz Skrzyński, Dariusz Sosnowski
Trener: Ryszard Tarasiewicz

Piast Gliwice: 12. Dariusz Trela – 25. Damian Zbozień, 3. Csaba Horváth, 4. Mateusz Matras, 14. Adrian Klepczyński – 18. Matej Ižvolt (76, 16. Pavol Cicman), 20. Łukasz Hanzel, 19. Carles Martínez (59, 28. Kornel Osyra), 10. Kamil Wilczek, 17. Tomasz Podgórski – 22. Rubén Jurado (56, 24. Wojciech Kędziora).
W rezerwie: Jakub Szumski, Łukasz Krzycki, Artis Lazdins, Bartosz Szeliga
Trener: Marcin Brosz

żółte kartki: Goulon – Klepczyński.

czerwona kartka: Hérold Goulon (80. minuta, Zawisza, za drugą żółtą).

sędziował: Tomasz Musiał - Sebastian Mucha, Marcin Hankiewicz - Tomasz Radkiewicz (Kraków)
Delegat: Jacek Zalewski