Łódź – 28 maja 2014, 20:30
Widzew Łódź – Piast Gliwice 2:1 (1:0)

Bramki:
1:0 – 30` Marek Wasiluk,
2:0 – 70` Eduards Višņakovs
2:1 – 83` Wojciech Kędziora (asysta: Gerard Badia)

Przerwana została seria zwycięskich spotkań Piasta. Zespołem, który znalazł sposób na podopiecznych Angela Pereze okazał się spadający z ekstraklasy Widzew. Łodzianie zasłużenie wygrali 2:1. Bramki dla gospodarzy zdobywali: Marek Wasiluk i Eduards Visnakovs. Honorowego gola dla Piasta zdobył Wojciech Kędziora.

Pierwotnie mecz ten miał zostać rozegrany we wtorek, ale burza połączona z obfitymi opadami deszczu zmusiła piłkarzy do zejścia z murawy po 12. minutach gry. Drugie podejście miało miejsce w środę. W Łodzi wciąż jednak padało i jeszcze na kwadrans przed rozpoczęciem meczu zastanawiano się czy jednak to spotkanie da się rozegrać.

Obie drużyny wyszły w takim samym składzie, jak miało to miejsce w czasie właściwym dla tego starcia, choć regulamin pozwala na roszady w wyjśiowym składzie w takich przypadkach. Pojedynek ten rozpoczął się też nie od środka, ale od rzutu sędziowskiego w okolicy ławki rezerwowej. W momencie rozpoczęcia spotkania, wynik był 0:0.

Tak, jak to miało miejsce we wtorek, bardziej dynamicznie w to spotkanie weszli łodzianie. Widzewiacy bowiem bardzo chcieli godnie pożegnać się z ekstraklasą i swoimi kibicami. Motywację do gry więc mieli. W 16. min (licząc od wtorku), Cetnarski uderzył w boczną siatkę, zaraz potem Trela skutecznie interweniował po rzucie rożnym gospodarzy. Napór łodzian nie ustawał, a gliwiczanie cofnęli się tak mocno, że nawet Kędziora włączył się do obrony. Ataki gospodarzy przyniosły im efekt w 30 min. Wtedy to na 25 metrze faulowany był Kasprzak. Precyzyjnie , bo w samo okienko z rzutu wolnego uderzył Wasiluk, Trela mógł przy tym uderzeniu tylko obserwować, jak piłka wpada do jego bramki. Od momentu zdobycia przez miejscowych gola gra się wyrównała. a lekkim wskazanie na gości, ale gospodarze i dotrzymali do końca tej pierwszej, skróconej odsłony jednobramkową przewagę, a nawet mieli szansę na podwyższenie wyniku, bo w 45 minucie Wasiluk ponownie uderzył z dystansu i mało brakowało, aby piłka wpadła do siatki.

Gol zdobyty przez gospodarzy w tak trudnych warunkach, w jakich przyszło rozgrywać to spotkanie obu zespołom, dał łodzianom komfortową wręcz sytuację przed drugą połową. Gliwiczanie z pewnością jednak byli podrażnieni i wyszli na drugą odsłonę, by wyrównać stan tego pojedynku. Mogła pomóc im w tym poprawa pogody, bo w przerwie w Łodzi przestało padać. próbowali to goście wykorzystać i od pierwszego gwizdka sędziego zamknęli gospodarzy praktycznie w ich polu karnym. W konsekwencji w 50 min Hanzel uderzył mocno, sprzed linii pola karnego, ale końcami palców Wolański sparował piłkę na poprzeczkę. Widzewiacy zdołali jednak przetrwać ten napór i sami zaczęli konstruować akcję zaczepne, ale nie na długo. Po 55 min Piast znów wypracował sobie przewagę, czego efektem była seria stałych fragmentów gry. Wykonywali je na przemian Badia z Podgórskim, a najbardziej aktywnym zawodnikiem w polu karnym Widzewa był Horvath, który kilkakrotnie doszedł do strzału – nie były to jednak celne uderzenia. Dawało to jednak nadzieje na wyrównanie. Piast atakował, ale w 67 min to Widzew mógł podwyższyć wynik. Visnakovs wyszedł sam na sam z Trelą, jednak przegrał ten pojedynek. Trzy minuty później Łotysz jednak zrehabilitował się. Visnakovs najpierw ograł Horvatha, z asekuracją nie zdążył Hebert i najskuteczniejszy gracz Widzewa strzałem z 14 metrów podwyższył wynik na 2:0. W 81 min odżyła nadzieja na remis. Po hiszpańskiej akcji, kiedy to Ruben z Badią zagrali z klepki, ten ostatni podał na trzeci metr do Kędziory, który w tej sytuacji nie mógł się pomylić. Łodzianie nie dali jednak już sobie wydrzeć zwycięstwa i dowieźli do końca korzystny dla nich wynik. Widzew godnie więc pożegnał się z ekstraklasą, a Piast będzie miał okazję po raz ostatni zagrać w tym sezonie przed własną publicznością w najbliższą sobotę, kiedy to na stadionie przy ul Okrzei podejmować będzie Podbeskidzie Bielsko Biała. Początek meczu, godz 20:00.

Widzew: 21. Patryk Wolański – 7. Patryk Stępiński, 18. Krystian Nowak, 4. Rafał Augustyniak, 2. Marek Wasiluk – 29. Aléx Bruno (55, 9. Marcin Kaczmarek), 8. Princewill Okachi, 33. Bartłomiej Kasprzak (83, 6. Piotr Mroziński), 10. Mateusz Cetnarski, 17. Mariusz Rybicki (90, 39. Bartosz Narożnik) – 15. Eduards Višņakovs.
Rezerwa : Mielcarz, 38. Marcin Kozłowski, 28. Povilas Leimonas

Piast: 12. Dariusz Trela – 4. Mateusz Matras, 3. Csaba Horváth, 91. Hebert, 23. Krzysztof Król – 17. Tomasz Podgórski, 20. Łukasz Hanzel, 19. Carles Marc Martínez, 22. Rubén Jurado, 21. Gerard Badía – 24. Wojciech Kędziora.
Rezerwa: 21. Jakub Szumski, 16. Pawol Cicman, 18. Matej Izvolt, 14. Adrian Klepczyński, 6. Piotr Kwaśniewski, 5. Jan Polak, 26. Bartosz Szeliga.

żółte kartki: Augustyniak – Carles Marc, Król, Matras.

sędziował: Paweł Gil (Lublin)

Widzów 3200