Gliwice, ul. Okrzei – 20.09.2013. Godz. 18:00 Bramki: Mówią, że marzenia to piękna rzecz, bo za nie się nie karze, ale w przypadku tego meczu się to nie sprawdziło. Widzewiacy jechali do Gliwic z nadziejami, że przerwą serię 14. nie wygranych z rzędu spotkań na wyjeździe. Marzenia te gospodarze wybili z głowy łodzianom już w pierwszej godzinie gry. Dwa gole Horvatha i jedno trafienie Rubena sprawiło, że zawodnicy Widzewa wracali do domu w minorowych nastrojach, a gliwiczanie mogli się cieszyć z wygranej 3:0 i faktu, że po pięciu nieudanych meczach zainkasowali komplet punktów.
Mimo przegranego meczu z Wisłą Marcin Brosz postanowił nie zmieniać wyjściowego składu za jednym wyjątkiem. Z powodu nadmiaru żółtych kartek nie mógł być brany pod uwagę Krzysztof Król. W tej sytuacji na lewą obronę powędrował Adrian Klepczyński, a na prawej stronie boiska zastąpił go Damian Zbozień. Zawodnicy Piasta wyszli na murawę z mocnym postanowieniem przełamania serii gier bez zwycięstwa. Gliwiczanie zdawali sobie bowiem sprawę, że kolejna strata punktów może zepchnąć ich na długie tygodnie w tą „gorszą” część tabeli. Łodzianie natomiast liczyli, że powtórzą wynik sprzed prawie roku, kiedy to wygrali w Gliwicach. Było to zresztą ostatnie zwycięstwo łodzian na wyjeździe. Gospodarze, jak zwykle zresztą dynamicznie rozpoczęli mecz. W 4 min Perez próbując wybić piłkę skiksował, ale dobrze ustawiony Mielcarz uprzedził próbującego przejąć futbolówkę Wilczka. Zaraz potem to goście mieli stuprocentową sytuacją. Spod opieki stoperów Piasta uwolnił się Eduards Visnakovs, Łotysz stanął oko w oko z Trelą, przytomność umysłu i zimna krew bramkarza z Gliwic uratowała jego zespół przed stratą bramki. Gospodarze szybko odpowiedzieli dwoma celnymi strzałami Wilczka, po których podniosły się trybuny, ale Mielcarz też swój fach zna, broniąc te uderzenia. Taki początek mógł się podobać kibicom. W 16 min Podgórski znalazł się na wprost bramkarza Widzewa. Mógł kapitan Piasta zapytać Mielcarza w który róg ma mu strzelić, ale trafił prosto w niego. W 18 min Perez faulował dość daleko od bramki Rubena. Rzut wolny wykonywał Podgórski, w polu karnym po jego wrzutce najwyżej wyskoczył Horvath, głową kierując piłkę do siatki i wyprowadzając Piasta na prowadzenie. Zaraz potem gliwiczanie mieli okazje do poprawy wyniku. Ponownie Perez faulował Rubena, tym razem około 28 metrów od bramki. Podgórski spróbował bezpośredniego uderzenia, ale bez powodzenia. Co się odwlecze, to… W 25 min Wilczek kapitalnie zgrał piłkę Rubenowi, a ten mimo ostrego kąta pewnie zmieścił ją w bramce. W 30 mim Radosław Mroczkowski zdecydował się na pierwszą zmianę. Był to taki desperacki akt rozpaczy, bo jego drużyna prezentowała się bardzo słabo. W tej sytuacji gliwiczanom nie pozostawało nic innego, jak dobić rywala. Próbował to zrobić Podgórski, ale jego mocny strzał obronił Mielcarz. W 36 min Bartović poradził sobie z Polakiem i miał dogodną okazję, by zdobyć kontaktowego gola, zabrakło jednak mu precyzji, bo posłał piłkę wysoko nad bramką. Zaraz potem Visnakovs wyprzedził parę obrońców Piasta, ale nie zmieścił piłki w bramce. Ostatni kwadrans pierwszej części tego meczu w zasadzie przebiegł bez historii. Piast zakończył tą odsłonę zasłużonym prowadzeniem 2:0. Drugą połowę Piast rozpoczął od mocnego uderzenia Podgórskiego, ale Mielcarz zdołał przenieść piłkę nad poprzeczką. To był sygnał, że gliwiczanie będą chcieli podwyższyć rezultat. Okazja do tego nadarzyła się w 55 min. Mielcarz ratując sytuację sfaulował na 17 metrze Wilczka. Bramkarz Widzewa zobaczył za ten faul czerwoną kartkę. Piłkę dokładnie na wprost bramki ustawił Podgórski, ale futbołówka odbiła się od głowy gracza Widzewa i przeszła nad poprzeczką. Nie minęło jednak 30 sekund i było już 3:0 dla Piasta. Po rogu egzekwowanym przez Podgórskiego, ponownie Horvath głową umieścił piłkę w siatce. W tym momencie zanosiło się na pogrom. W 70 min ponownie po rogu, Horvath oddał strzał głową, ale tym razem piłka przeszła nad poprzeczką. Goście nie mieli żadnych argumentów, aby zagrozić bramce pilnowanej przez Trelę. Jedyny Visnakovs, niczym samotny wojownik próbował strzelić honorową bramkę, ale bez powodzenia. W 75 min na murawie pojawił się Rabiola. Portugalczyk dostał więc cały kwadrans, aby pokazać, co potrafi. Przy dość wysokim prowadzeniu, trudno jednak już było mobilizować się gliwiczanom, stąd też i Rabiola nie dochodził do sytuacji. Ostatnim, miłym akcentem tego meczu było pojawienie się na boisku Patryka Dytki. Wprawdzie arbiter doliczył do regulaminowego czasu gry 5 min, ale Potem sędzia zakończył mecz, a Piast zainkasował zasłużone, trzy punkty. Gliwice, ul. Okrzei – 20.09.2013. Godz. 18:00 Piast: 12. Dariusz Trela – 14. Adrian Klepczyński, 3. Csaba Horvath, 5. Jan Polak, 25. Damian Zbozień, 4. Mateusz Matras, 19. Carles Marc, 18. Matej Izvolt (82` 26. Bartosz Szeliga), 17. Tomasz Podgórski (K) (7. Patrick Dytko) – 22. Ruben Fernandez,10. Kamil Wilczek (75` 11 Rabiola) Widzew: 13. Maciej Mielcarz – 27. Airapetian Levon, 16. Jonathan De Amo Perez (46` 18. Krystian Nowak), 3. Kevin Lafrance, 7. Patryk Stępiński, 9. Marcin Kaczmarek (30` 29. Alex Bruno), 28. Povilas Lemonas, 25. Aleksejs Visnakovs, 15. Eduards Visnakovs, 94. Veljko Bartović (55` 23. Maciej Krakowiak), 8. Princewill Okachi Żółte kartki: Polak – Perez, Lemonas Sędziowie: Jarosław Rynkiewicz (Sędzia Główny) |