Gliwice, ul Okrzei – 03.05.2014, godz. 15:30
Piast Gliwice – Śląsk Wrocław 0:0

Po raz trzeci z rzędu Piast podzielił się punktami ze Śląskiem Wrocław, bezbramkowo remisując przed własną publicznością. Z tego punktu zadowoleni mogą być jednak tylko goście, którzy zachowali przewagę nad drużyną z Okrzei. Gliwiczanie w perspektywie dwóch wjazdowych spotkań na pewno z tej zdobyczy nie mogą być usatysfakcjonowani, bo ich sytuacja w tabeli nie poprawi się. W konsekwencji tego remisu władze Piasta zwolniły z funkcji pierwszegotrenera Marcina Brosza. prace stracili też jegoasystenci. Dariusz Dudek i Marek Matuszek.

Po porażce z Jagiellonią Marcin Brosz zdecydował się mocno przemeblować obronę. Na ławce usiadł Polak, w jego miejsce wskoczył Hebert, który przez ostatnie dwa miesiące leczył uraz kolana. Matras został przesunięty do środka pomocy, a na boku defensywy ustawił się Klepczyński. Na ławce też mecz ten zaczynał Badia, co było chyba największą niespodzianką, bo Hiszpan w Białymstoku był wyróżniającym się zawodnikiem w gliwickim zespole.

Przy Okrzei zdawano sobie sprawę, że w przypadku porażki Piast może mieć ogromny problem z wydostaniem się z dna tabeli. Wrocławianie natomiast byli w lepszej sytuacji. Im wystarczał remis, by utrzymać dość wysoką, bezpieczną lokatę. Stawka, przynajmniej dla niebiesko-czerwonych była więc wysoka.

Już pierwsza akcja tego meczu mogła dać gospodarzom prowadzenie. W ogromnym zamieszaniu w polu karnym gości, w ostatnim momencie piłkę spod nóg Wilczka wybili obrońcy Śląska. Zaraz potem wrocławianie przenieśli grę na połowę Piasta i wywalczyli pierwszy rzut rożny. Kilka chwil później obrona gości pogubiła się po dalekim wrzucie z autu Matrasa, ale gliwiczanie nie wykorzystali tej okazji na objęcie prowadzenia. W 11 min Keleman wypuścił piłkę z rąk na 14 metrze, ta spadła pod nogi Klepczyńskiego, który uderzył bez zastanowienia, ale niecelnie. W 14 min gra na chwilę została przerwana, bo na murawie wylądowały serpentyny. To była część oprawy, którą przygotowali kibice Piasta na ten mecz. W 20 minucie piłka zatrzymała się w bramce Śląska, ale arbiter gola nie uznał, bo na spalonym był Ruben, autor tej bramki. Kolejne 10 minut upłynęło bez większych emocji. Optyczną przewagę wypracował sobie Śląsk, ale bez przełożenia na sytuacje bramkowe. W kolejnym fragmencie tego meczu Piast odzyskał inicjatywę, tyle, że akcje gospodarzy także nie kończyły się nawet strzałami. W 40 min goście wykonywali rzut rożny. Po nim uderzał Paixao, ale piłka odbiła się od Matrasa i przeleciała obok słupka. W ostatniej minucie regulaminowego czasu gry, gliwiczanie wyszli z kontrą, po której nie wiele zabrakło Hanzlowi, by pokonać Kelemana. Już po upływie regulaminowego czasu gry, także po szybkim ataku, Zieliński z prawej strony wbił piłkę w pole karne, szczupakiem chciał zamknąć to podanie, ale na szczęście nie trafił w światło bramki. Tuż przed końcem tej polowy Mila wykonywał rzut wolny, głową z bliska, bo z 5 metrów uderzał Kokoszka, ale Trela nie dał się zaskoczyć.

Drugą odsłonę lepiej zaczęli gospodarze. Już w 47 min Horvath z 10 metrów oddal strzał, ale piłka przeszła wysoko ponad wrocławską bramką. Goście z własnej polowy zdołali wyjść dopiero w 52 min i od razu stworzyli sobie groźną sytuację. Po dograniu z prawej strony, z 12 metrów uderzał Mila, na drodze piłki w porę stanął Hebert, skutecznie blokując ten strzał. W 57 min Mila ponownie przymierzył, ale tym razem z dalszej odległości i także został w porę zablokowany. To był okres, kiedy wrocławianie wypracowali sobie sporą przewagę, Piast przetrwał jednak ten napór. W 67 min czerwoną kartkę za faul od tyłu na Paixao zobaczył Csaba Horvath. Gliwiczanie od tego momentu musieli grać w 10. Wrocławianie nietypowo rozegrali rzut wolny po tym faulu, bo choć odległość była odpowiednia do strzału, to poszło podanie na prawą stronę do Flavio Paixao, ten znalazł się w sytuacji sam na sam, ale nie po raz pierwszy w tym meczu świetnie zachował się Trela, broniąc uderzenia Portugalczyka. W 73 min Marcin Brosz chyba zdecydował się bronić jednego punktu, bo zdjął z boiska Rubena, a wpuścił za niego defensywnego gracza – Carlesa Marca. Zmieniła się też taktyka. Gliwiczanie cofnęli się całym zespołem na własną połowę, czekając na okazje do kontrataku. Goście zmuszeni zostali do ataku pozycyjnego, ale nie potrafili i nie mieli też pomysłu jak sforsować defensywę gospodarzy. W 89 min jeszcze Paixao oddal strzał głową, ale nie było to celne uderzenie. Już w doliczonym czasie gry Śląsk miał piłkę meczową. Z ostrego kąta uderzał Pich, ale piłka przeszła obok kilkadziesiąt centymetrów obok słupka.

Piast: 12. Dariusz Trela – 14. Adrian Klepczyński, 3. Csaba Horváth, 91. Hebert, 23. Krzysztof Król – 18. Matej Ižvolt (67, 21. Gerard Badía), 4. Mateusz Matras, 8. Victor Nikiema, 10. Kamil Wilczek (56, 24. Wojciech Kędziora), 20. Łukasz Hanzel – 22. Rubén Jurado (74, 19. Carles Marc Martínez).
W rezerwie: 21. Jakub Szumski, 26. Bartosz Szeliga, 5. Jan Polak, 9. Radosław Murawski
Trener: Marcin Brosz

Śląsk: 25. Marián Kelemen – 23. Paweł Zieliński, 15. Rafał Grodzicki, 3. Adam Kokoszka, 12. Dudu Paraíba – 28. Flávio Paixão (81, 8. Mateusz Machaj), 16. Dalibor Stevanović, 4. Tom Hateley, 11. Sebastian Mila, 7. Sebino Plaku (63, 27. Róbert Pich) – 19. Marco Paixão.
W rezerwie: 1. Wojciech Pawłowski, 20. Lukas Droppa, 26. Przemysław Kazimierczak, 2. Krzysztof Ostrowski, 17. Mariusz Pawelec
Trener: Tadeusz Pawłowski

żółte kartki: Matras, Horváth, Klepczyński – Kokoszka.
czerwona kartka: Csaba Horváth (68. minuta, Piast, za faul taktyczny)

Sędziowie: Marcin Borski (Sędzia główny)
Rafał Rostkowski (sędzia liniowy)
Dawid Golis (Sędzia liniowy)
Paweł Kukula (Sędzia techniczny)
Jan Suchecki (Delegat PZPN)

widzów: 4703.