Gliwice, ul Okrzei – 26.10.2013. Godz. 18:00 Jak się nie da wygrać meczu, to należy go przynajmniej zremisować. Z takiego założenia chyba wyszli zawodnicy Piasta i Lechii, którzy wsobotę starli się ze sobą na stadionie przy ul Okrzei. Gdyby przyznawać oceny za sytuację i chęci, to wyższa nota należy się gliwiczanom, którzy mieli więcej okazji na zdobycie bramki. Gdańszczanie od początku nastawili się na to, by przede wszystkim nie stracić gola i to im się udało. Mimo wysokiej porażki z Legią, Marcin Brosz nie zdecydował się na rewolucje w składzie. W miejsce kontuzjowanego Cicmana z powrotem wskoczył na lewą pomoc Podgórski, natomiast w linii obrony Klepczyński zastąpił Polaka. Szansę rehabilitacji dostał też Horvath. Początek tego pojedynku emocjonujący nie był. Obie strony przyjęły chyba zasadę, aby jak najdalej trzymać grę od własnego pola karnego, stad, gdy tylko nadarzał się okazja kopano piłkę do przodu. Po obu stronach mnożyły się też straty i niedokładne podania. Pierwsze emocje kibice przeżyli pomiędzy 12 a 14 minutą, kiedy to najpierw Izvolt strzelał z prawej strony, ale Bąk złapał piłkę. W odpowiedzi podobną akcję przeprowadziła Lechia. Dokładnie w 15 min po rzucie rożnym Rabiola miał idealną wręcz okazję, a otworzyć wynik tego meczu, ale z kilku metrów nie trafił praktycznie do pustej bramki. Nie upłynęły dwie minuty, a tym razem Ruben stanął przed szansą na zdobycie gola, ale i Hiszpan tej bardzo dobrej okazji nie wykorzystał. Wcześniej jednak to goście mieli swoją sytuację na objęcie prowadzenia. Potem nieco się uspokoiło na murawie. Dopiero w 24 min lechiści wyszli z kontrą w konsekwencji której aż dwóch graczy z Gdańska miało przed sobą jednego obrońcę i Trelę. Na szczęście dla Piasta napastnicy Lechii do skutecznych nie należą. Skończyło się na rzucie rożnym. Kolejny fragment gry znów do atrakcyjnych nie należał, choć niewielką przewagę wypracował sobie Piasta. W 33 min gdańszczanie wyszli z kontrą po której Król dał się zwieźć Tuszyńskiemu, ten chciał uderzyć chytrze, zewnętrzną częścią stopy, w długi róg bramki pilnowanej przez Trelę, ale piłka przeszła obok słupka. W 39 min gliwiczanie mieli rzut wolny, jednak piłka po próbie dogrania w pole karne wylądowała na głowie obrońcy Lechii. W 43 min ożywiły się nieco sektory zajmowane przez kibiców Piasta, bo najpierw groźny strzał Rabioli z trudem odbił Bąk, a zaraz potem piłka po strzale Hanzela przeszła tuż obok słupka. Po tym sędzia zakończył tą pierwszą, mało w sumie porywającą połowę. Drugą połowę goście rozpoczęli z dwoma zmianami. Michał Probierz chyba w ten sposób wyraził niezadowolenie z postawy swoich podopiecznych. Powodów do satysfakcji z gry swojego zespołu nie miał też Marcin Brosz, który w 53 min zdecydował się ściągnąć boiska Izvolta, a puścić do boju Wilczka, wzmacniając w ten sposób siłę rażenia. Zaraz potem Zbozień zapędził się w pole karne gdańszczan. Obrońca Piasta zakręcił obrońcami Lechii i miał nawet trochę miejsca by uderzyć, chyba jednak za dużo wykonał kółeczek, bo posłał piłkę za końcową linię boiska. W 61 goście mogli objąć prowadzenie. Tuszyński uderzał do wydawało się, że pustej bramki. Trela jednak jakimś cudem zdołał dofrunąć do piłki i w ostatnim momencie sparować ja na róg. Tuszyński za chwilę mógł wpisać się na listę strzelców, gdy o mały włos nie pokonałby własnego bramkarza, gdy gliwiczanie wykonywali rzut wolny. Bąk stanął jednak na wysokości zadania ratując honor kolegi z boiska i wynik, przynajmniej na ten moment. W 70 zakotłowało się w polu karnym gości. Ruben rozpoczął akcję, wdarł się w szesnastkę, piłka ostatecznie trafiał pod nogi Hanzela, który uderzył celnie i dość mocno, ale dokładnie tam, gdzie był Bąk. Zaraz potem Lechici wyprowadzili akcję po której Trela musiał się wykazać umiejętnością bronienia, zrobił to bez zarzutu. Nieco ożywienia na chwilę też wniósł Dytko, który zmienił w 72 min Podgórskiego. Tyle, że 78 min Kostrzewa sprawdził czy Trela wciąż jest czujny. Zaraz potem na murawie pojawił się Kędziora, co spowodowało wręcz euforię na trybunach, większą chyba nawet niż po strzeleniu bramki. Końcowy fragment tego pojedynku emocjonujący raczej nie był. „Kędi” czarodziejem futbolu nie jest i aby strzelić gola, musi dostać choćby jedno, dobre podanie. Arbiter zdecydował jednak, że mecz ten będzie przedłużony o całe 5 minut. Gliwiczanie chcieli to wykorzystać i rzucili się jeszcze do ataku. Efektem tego było kilka rzutów wolnych i róg. Obrona Lechii jednak nie pękła i skończyło się bezbramkowym remisem. PIAST: 12. Dariusz Trela – 25. Damian Zbozień, 3. Csaba Horvath, 14. Adrian Klepczyński, 23. Krzysztof Król – 4. Mateusz Matras, 20. Łukasz Hanzel, 17. Tomasz Podgórski (72` 7. Patrick Dytko), 18. Matej Izvolt (10. 53` Kamil Wilczek), 22. Ruben Jurado – 11. Rabiola (79` 24. Wojciech Kędziora) LECHIA: 24. Mateusz Bąk – 28. Chris Oualembo, 7. Sebastian Madera, 2. Rafał Janicki, 32. Adam Pazio – 10. Przemysław Frankowski, 17. Marcin Pietrowski, 27. Paweł Dawidowicz (46` 30. Maciej Kostrzewa), 14. Piotr Wiśniewski 46` 9. Piotr Grzelczak), 22. Daisuke Matsui – 8. Patryk Tuszyński Żółte kartki: Łukasz Hanzel, Csaba Horvath – Paweł Dawidowicz, Piotr Grzelczak Sędziowali: Tomasz Musiał – Sebastian Mucha, Jakub Ślusarski – Sebastian Krasny (Kraków) Widzów – 5500 |