Kraków, ul Kałuży – 10.05.2014. godz. 15:30 Bramki: Angel Perez Garcia dokonał cudu. W trzy dni tak odmienił Piasta, że gliwiczanie zagrali jak za swoich najlepszych dni, gromiąc Cracovię aż 5:1. Łupem bramkowym podzieli się Kamil Wilczek (2), Ruben Jurado (2), Wojciech Kędziora. Dla gospodarzy gola zdobył Adrian Klepczyński, było to niestety trafienie samobójcze. Tak czy inaczej, jest to najwyższe w historii występów Piasta zwycięstwo w ekstraklasie.
Angel Perez Garcia postanowił, ze w swoim debiucie postawi na zawodników z Hiszpanii. Cała trójka graczy z tego kraju pojawiła się bowiem w wyjściowej jedenastce. Gliwiczanie przystępowali do tego meczu wiedząc, że w piątek Zagłębie Lubin przegrało z Jagiellonią. W przypadku wygranej niebiesko-czerwoni nie tylko by więc odskoczyli od Miedziowych, ale też wyprzedzili w tabeli Cracovię. Cracovia od początku próbowała grać w dobrze znanym stylu, czyli konstruować akcje dużą liczbą podań. Po raz pierwszy gospodarze wdarli się w pole karne Piasta w 4 minucie, kiedy to Nowak minął trzech graczy gości, ale przy próbie dogrania trafił w swojego kolegę z boiska. Zaraz potem gliwiczanie wyszli z kontrą, po której Wilczek zagrał na głowę Rubena, ten mimo asysty obrońcy zdołał strzelić, ale piłka przeszła nad poprzeczką. W 10 min Badia zdecydował się na uderzenie z dystansu, dobra to była decyzja, ale strzał niecelny. W 14 min Wilczek wywalczył pierwszy w tym meczu rzut rożny. Dośrodkowywał Podgórski i było to niezłe zagranie, ale Matko Perdiić przebił piłkę. W 18 min gliwiczanie wykonywali drugi rzut rożny. Tym razem egzekwował go Badia i tak to zrobił kapitalnie, że Ruben głową skierował piłkę do siatki. Nie upłynęło 120 sekund, a Badia idealnie zagrał do Wilczka, ten uwolnił się spod opieki obrońcy wyszedł sam na sam i podwyższył wynik na 2:0. Tuż po wznowieniu gry Steblecki uderzył zza linii pola karnego, piłkę do boku sparował Trela. W 26 min 5 metrów przed linią pola karnego faulowany był Wilczek. To była wymarzona odległość dla Podgórskiego do bezpośredniego strzału na bramkę. „Podgór” uderzył, ale nie trafił w światło bramki. Przy prowadzeniu 2:0 gliwiczanie nie musieli już forsować tempa i atakować, tylko spokojnie czekać na co zrobi rywal. Krakowianie tymczasem kompletnie nie mieli pomysłu jak przedrzeć się w pole karne gości, nie mówiąc już o oddaniu strzału. Nic dziwnego, że czym było bliżej końca tej pierwszej połowy tym częściej i głośniej fani Cracovii gwizdali na swoich zawodników. Na przerwę gliwiczanie schodzili zasłużenie prowadząc 2:0.
Drugą połowę gospodarze mogli rozpocząć od mocnego uderzenia. Juz w 46 min Nowak sprytnie wskoczył w uliczkę, znalazł się na sam na sam z Trelą, ale bramkarz Piasta wyszedł , rzucił się pod nogi napastnika Cracovii i zabrał mu piłkę. O rzucie karnym nie mogło być więc mowy. W 49 min powinno być już 1:2. Nowak jednak będąc pięć metrów przed bramką Piasta nie trafił do siatki. Napór gospodarzy nie ustawał. Widać było, że krakowianom widmo degradacji zaglądnęło w oczy. W 54 Ruben przejął piłkę w środkowej strefie boiska, popędził z nią w kierunki bramki gospodarzy, ale na 16 metrze zdołał go zatrzymać. W 56 min Wilczek wdarł się w pole karne, został przewrócony przez Żytkę, Sędzia wątpliwości nie miał. Zawodnika Cracovii wyrzucił z boiska i podyktował rzut karny dla Piasta, który na trzeciego gola zamienił Ruben Jurado W 63 min niektórzy kibice Cracovii zaczęli opuszczać stadion, bo po kapitalnym podaniu Podgórskiego Wilczek zdobył czwartego gola. Zaraz potem zmęczony, ale szczęśliwy - plac gry opuścił Ruben, za niego wszedł Wojciech Kędziora. To znaczyło, że gliwiczanie nie rezygnują z podwyższenia wyniku. Czym było bliżej końca meczu, tym mniej ochoty do biegania mieli gospodarze. Trudno jednak dziwić się zawodnikom Cracovii. Gdy przegrywa się 0:4 na 10 min przed końcem meczu, to tylko cud mógłby odwrócić losy pojedynku. Cudu dokonał jednak Angel Perez i Piast, bo w 82 min po faulu na Szelidze, arbiter po raz drugi w tym meczu wskazał na wapno, a pod nieobecność Rubena, piłkę na 11. metrze ustawił Kędziora i podwyższył wynik tego pojedynku na 5:0. Kończ panie sędzio - wstydu oszczędź, krzyczeli fani gospodarzy. Już w doliczonym czasie gry nieco humory poprawił im Adrian Klepczyński, który skierował piłkę do własnej bramki. Wygrana 5:1 to jednak wynik, którego nikt się nie spodziewał. Cracovia: 30. Matko Perdijić – 8. Krzysztof Nykiel, 5. Mateusz Żytko, 14. Damian Dąbrowski, 6. Adam Marciniak – 17. Sebastian Steblecki (46, 92. Deniss Rakels), 40. Rok Štraus (46, 44. Paweł Jaroszyński), 7. Krzysztof Danielewicz (68, 18. Przemysław Kita), 16. Giánnis Papadópoulos, 10. Saïdi Ntibazonkiza – 11. Dawid Nowak. Piast: 12. Dariusz Trela – 4. Mateusz Matras, 5. Jan Polák, 91. Hebert, 23. Krzysztof Król – 17. Tomasz Podgórski, 20. Łukasz Hanzel, 19. Carles Martínez (76, 14. Adrian Klepczyński), 10. Kamil Wilczek, 21. Gerard Badía (80, 26. Bartosz Szeliga) – 22. Rubén Jurado (67, 24. Wojciech Kędziora). żółte kartki: Żytko, Ntibazonkiza, Marciniak – Matras. czerwona kartka: Mateusz Żytko (57. minuta, Cracovia, za drugą żółtą). Sędziował: Szymon Marciniak – Tomasz ListkiewiczKrzysztof Nejman - Tomasz Marciniak (Płock) (Delegat PZPN) widzów: 5896.
|