II liga - sezon 2006/07
Runda wiosenna

Gliwice, ul. Okrzei - 09.06.2007 r. godz.17:00
Piast Gliwice – Śląsk Wrocław 3:0 (1:0)

Bramki: 1:0 - 20 min Łukasz Krzycki (asysta - Adam Kompała), 2:0 - 49 min - Wojciech Kędziora (asysta - Łukasz Wesecki), 3:0 - 56 min Wojciech Kedziora (asysta - Łukasz Jaczarek)
Godnie i efektownie zakończyli sezon piłkarze gliwickiego Piasta pokonując przed własną publicznością Śląsk Wrocław 3:0. Bramki, które dały najwyższe w historii zwycięstwo nad wrocławskim zespołem zdobywali Łukasz Krzycki – 1 i Wojciech Kędziora – 2.

Godne pożegnanie

Mecz ze Śląskiem nie miał już większego znaczenia jeśli chodzi o końcowy układ w tabeli, ale 9 czerwca 2007 na stadionie przy ul. Okrzei miało miejsce kilka ważnych dla klubu i kibiców wydarzeń. Tuż przed pierwszym gwizdkiem sędziego klubowi działacze i przedstawiciel kibiców wręczyli odchodzącemu do GKS BOT Bełchatów Krzysztofowi Kozikowi kwiaty i gadżety mające przypominać o miłych chwilach jakie spędził w na stadionie przy ul. Okrzei. Były już bramkarz Piasta bronił niebiesko-czerwonych barw przez ostatnie 2,5 roku, rozgrywając 66 spotkań, przebywając na murawie 5861 min. Kozik po przyjściu do Piasta musiał walczyć o miejsce w bramce z także świetnym giolkiperem – Jackiem Gorczycą i wygrał tą rywalizację. Kibice podsiękowi mu na stojąco brawami, a między słupkami zastąpił go Maciej Humerski. „Humer” lepszego debiutu nie mógł sobie wymarzyć. Zachował czyste konto, dobrze zagrał na przedpolu, obronił bardzo niebezpieczny strzał Imeha zaskarbiając sobie kibiców, którzy już w II odsłonie skandowali jego nazwisko. Ten jedyny, choć dobry występ nie gwarantuje mu oczywiście miejsca w bramce. Będzie o nie wciąż walczył z także znającym swój fach Grzegorzem Kasprzikiem i na pewno jeszcze z bramkarzem, który zostanie sprowadzony w okienku transferowym.
Sam mecz praktycznie od pierwszej do ostatniej minuty przebiegał pod dyktando gospodarzy. Szczególni aktywni byli Janczarek z Weseckim. Dostali oni w tym meczu szanse wyjścia podstawowym składzie i wykorzystali to. Już w 6 min Janczarek uderzał z 16 metrów, piłka jednak przeszła obok słupka. Trzy min później po faulu na Janczarku, Kompała dośrodkował w pole karne, Wesecki strzelał głową, ale jeden z obrońców Śląska zdołał zablokować piłkę i skończyło się na rzucie rożnym. Goście grali niemrawo i niczym nie mogli zaskoczyć dobrze grającej defensywy Piasta, mimo że na stoperze zabrakło pauzującego za żółte kartki Banasia. Jednym nękającym bramkę pilnowaną przez Humerskiego był Imeh. Dodajmy jeszcze, że ten czarnoskóry piłkarz był najlepszym graczem w swoim zespole. Przewaga Piasta była jednak tak duża, że kwestią czasu była bramka dla gospodarzy. W 20 min Kompała wykonywał rzut rożny, który strzałem głową na gola zamienił Krzycki. Postawie Krzyckiego też należy poświęcić kilka ciepłych słów, bowiem bardzo poprawnie wcielił się w rolę defensywnego pomocnika i nie dał zupełnie pograć wrocławianom w środkowej strefie boiska. Przyjezdni, pierwszą dogodną okazję do wyrównania stworzyli dopiero w 44 min. Wtedy to Szewczuk przeprowadził indywidualną akcję i bardzo dobrze uderzył z 16 metrów, piłka jednak przeszła nad poprzeczką. Jan Żurek próbował w przerwie ostrymi słowami motywować swoich piłkarzy, zrobił też jedną zmianę. Nie wiele to jednak pomogło. Bo w 49 min gospodarze przeprowadzili szkoleniową wręcz akcje po której zrobiło się 2:0, Prawą stroną poszedł Filipowicz, zagrał do będącego na wprost bramki Weseckiego, ten jednak wypatrzył będącego w jeszcze lepszej sytuacji Kędziory i temu ostatniemu pozostało już tylko umieścić piłkę w siatce. Przyjezdni dopiero w 52 min wykonywali pierwszy w tym meczu rzut rożny, a w 56 przegrywali już 3:0, po tym jak dośrodkowanie Janczarka, głową na gola zamienił Kędziora. Od tego momentu na stadionie zaczęło się już świętowanie zwycięstwa i końca sezonu, który może nie był tak udany, jak byśmy sobie tego życzyli, ale też i nienajgorszy. Bezstresowe utrzymanie w II lidze i ósme miejsce na koniec rozgrywek to przyzwoity wynik. W 69 min jeszcze Humerski na poprzeczkę sparował potężne uderzenie z 14 metrów Pajączkowskiego. Potem jeszcze wrocławianie dwukrotnie mierzyli na jego bramkę, za pierwszym razem był to strzał niecelny, a za drugim zbyt lekki , by pokonać „Humera”. Już po meczu bardzo mądrze zachowali się kibice Piasta, słuchając apelu spikera i nie wbiegli na murawę, by zedrzeć koszulki piłkarzy. Chwał im za to, bo mimo że to powszechny zwyczaj , to jednak od pewnego czasu piłkarska centrala karze za to finansowo. A koszulki i tak poleciały na trybuny. Oczywiście było ich za mało, by uszczęśliwić wszystkich. Potem świętowanie zakończenia sezonu przeniosło się na Rynek. Piłkarze pierwszego zespołu mają już urlopy, a treningi zostaną wznowione 29 czerwca.

Piast Gliwice
1 Maciej Humerski 7
8 Jarosław Kaszowski (K) 7, 3 Mirosław Widuch 7, 5 Paweł Gamla 7, 22 Daniel Chylaszek,
7 Michał Filipowicz 4 (50 17 Tomasz Podgórski 3), 15 Łukasz Krzycki 8, 9 Adam Kompała 8, 18 Łukasz Janczarek 6 (75` 2 Maciej Mizgajski 1)
11 Wojciech Kędziora 8, 19 Łukasz Wesecki 6 (66` 16 Artur Bańka 1)
W rezerwie: 12 Grzegorz Kasprzik, 20 Maciej Michniewicz
Trener - Bogusław Pietrzak

Śląsk Wrocław
1 Radosław Janukiewicz
2 Krzysztof Wołczek, 4 Peter Pokorny, 9 Zbigniew Wójcik, 25 Vladimir Ćap (46` 10 Fernando Morales)
6 Krzysztof Szewczuk, 7 Sebastian Dudek (60` 8 Paweł Woźniak), 11 Grzegorz Wan (52` 20 Adrian Pajączkowski), 5 Tomasz Rudolf
14 Krzysztof Ulatowski, 16 Benjamin Imeh
W rezerwie: 12 Wojciech Kaczmarek, 18 Krzysztof Rusinek, 21 Kamil Biliński, 15 Damian Okrojek.
Trener: Jan Zurek
Sędziowali: Piotr Maurek - Paweł Kostkiewicz, Leszek Solarz (Kraków)
Zbigniew Waluś (Techniczny)

Piast Gliwice

Śląsk Wrocław

Gole - 3
Strzaly celne obronione - 5
Strzaly niecelne - 5
Slupki, poprzeczki - 0
Rzuty rożne - 7
Rzuty wolne - 19
Spalone - 4
Żółte kartki - 3
Czerwone kartki - 0

Gole - 0
Strzaly celne obronione - 4
Strzaly niecelne - 6
Slupki, poprzeczki - 1
Rzuty rożne - 5
Rzuty wolne - 17
Spalone - 1
Żólte kartki - 4
Czerwone kartki - 0

Żólte kartki
8 min - Kompała,
18 min - Kędziora,
34 min - Filipowicz
Widzów - 2000

Żólte kartki
8 min - Ćap,
39 min - Pokorny,
79 min - Rudolf,
85 min - Woźniak

 

Bytom, ul.Olimpijska - 03.06.2007 r. godz.17:00
Polonia Bytom - Piast Gliwice 3:2 (1:1)

Bramki: 0:1 – 8` Daniel Chylaszek (asysta - Wojciech Kędziora), 1:1 - 33` Piotr Plewnia, 2:1 – 71` Adam Banaś (sam), 3:1 – 84` Michał Zieliński, 3:2 – 89` Adam Kompała (asysta - Wojciech Kędziora)
Nie było niespodzianki w Bytomiu. Walcząca o ekstraklasę miejscowa Polonia po dość przeciętnym, ale dramatycznym meczu pokonała Piasta 3:2. Gliwiczanie przegrywając na Olimpijskiej, praktycznie stracili szansę na zajęcie miejsca lepszego niż ósme i to tylko dlatego, że po zakończeniu rozgrywek Górnik Polkowice zostanie przesunięty na koniec tabeli.

Koszmarny sen Banasia

Podopieczni Bogusława Pietrzaka wygrywając u siebie z Odrą Opole zapewnili sobie utrzymanie w II lidze, bez konieczności gry w barażach. W Gliwicach zadawano więc sobie pytanie jak zmotywować zawodników, aby w Bytomiu zagrali z pełnym zaangażowaniem. Piłkarze i trener obiecywali, ze powalczą z Polonią, bo mimo tego, że bytomianie są wyżej w tabeli, to na pewno drużynę Piasta stać było na pokuszenie się nawet o zwycięstwo. Więcej jednak serca w to spotkanie włożyli gospodarze i głównie dzięki temu zasłużenie wygrali. Mecz ten będzie długo jeszcze śnił się Banasiowi i będzie to sen z gatunku koszmarów. Nasz bardzo dobrze grający do tej pory stoper w drugiej połowie strzelił pięknego gola, tyle, że własnemu bramkarzowi. Nie wykorzystał też dwóch dobrych okazji na pokonanie Suchańskiego.
Lepiej ten mecz dla Piasta nie mógł się ułożyć. Już w 8 minucie po dwójkowej akcji Kędziory z Chylaszkiem, ten ostatni chytrym strzałem tuż przy słupku otworzył wynik. Patrząc jednak z perspektywy następnych minut gol ten w szeregach Piasta narobił więcej szkody niż pożytku. Bytomianie bowiem szybko otrząsnęli się ze straty bramki i przeszli do frontalnego ataku, praktycznie zamykając piłkarzy Piasta na ich połowie. Tyle, że gospodarze, choć ambitnie, to grali bardzo nieporadnie. Złe podania, częste straty piłek, niecelne strzały były w ich wykonaniu na porządku dziennym, a częste wrzutki w pole karne gości padały łupem obrońców Piasta. Gdy jednak się prawie, że bez przerwy ciśnie w końcu coś musi wpaść. Wyrównujący gol padł w najmniej spodziewanym momencie. W 33 min, w okolicach 23 metra Chylaszek zdaniem sędziego faulował jednego z graczy Polonii. Strzelec pierwszej bramki dla Piasta zarzekał się, że faulu nie było. Sędzia jednak podyktował rzut wolny. Plewnia, etatowy egzekutor stałych fragmentów gry w Polonii uderzył jak z armaty i piłka obok rozpaczliwie interweniującego Kozika wpadła do siatki. Miejscowi poszli za ciosem i zaraz potem stworzyli jeszcze dwie sytuacje, po których mogły paść kolejne bramki. Gliwiczanie otrząsnęli się z tej przewagi dopiero w końcówce pierwszej połowy. W 41 min Kaszowski wywalczył pierwszy róg dla Piasta. Z narożnika boiska dośrodkowywał Kompała, Gamla strzelił głową, ale piłka przeszła w bezpiecznej odległości obok słupka.
W przerwie meczu niestety doszło do niepotrzebnych incydentów na trybunach. Najpierw prowokowani przez część miejscowych fanów , kilkunastu kibiców Piasta przeskoczyło przez ogrodzenie. Ich zapędy szybko jednak ostudziła armatka wodna. Było to zupełnie niepotrzebne i zepsuło do tej pory, bardzo pozytywny wizerunek sympatyków Piasta. Szalikowcy Polonii, zamiast się cieszyć z bliskiego już wtedy awansu wtargnęli na murawę i chcieli zaatakować gości, na szczęście skutecznie powstrzymał ich bramkarz Polonii – Grzegorz Żmija. Po meczu przeżyliśmy kolejne chwile grozy, bo wpuszczeni na murawę miejscowi kibice bez trudu dostali się w okolice sektora gości. Starcie bardzo licznych grup fanów mogło przerodzić się w wielką bitwę. Na szczęście kibice sami się uspokoili i nie trzeba było używać żadnych dodatkowych środków.
Druga odsłona rozpoczęła się przez to z 5 minutowym opóźnieniem. Końca jednak chuligańskich wybryków nie było. Miejscowi kibice wrzucili na murawę kilka rac, odpalali niedozwolone środki pirotechniczne, narażając swój i tak nie za bogaty klub na dotkliwe kary finansowe. W atmosferze tych nieprzyjemnych wydarzeń toczyła się druga połowa, która także stała na przeciętnym poziomie. O zwycięstwie i przypieczętowaniu awansu do ekstraklasy zadecydował samobójczy gola Banasia. W 71 min, Plewnia wykonując rzut wolny, wbił piłkę w pole karne, stoper Piasta chciał ją głową wybić, ale zamiast obok, posłał futbolówkę w światło bramki. Był to drugi swojak naszego zawodnika w barwach Piasta. Pierwszego strzelił w Nowym Dworze Mazowieckim. Takie rzeczy się jednak w piłce zdarzają, nawet najlepszym obrońcom. Za chwilę Grzyb nie wykorzystał sytuacji sam na sam. Po stracie bramki gliwiczanie mieli kilka okazji na zmianę wyniku. W 75 min strzał Kukulskiego obronił Suchański. W 83 min, po rzucie wolny Banaś z 5 metrów uderzał głową, ale naciskany przez miejscowego obrońcę posłał piłkę wysoko nad poprzeczką. Minutę później Polonia skontrowała i zdobyła gola, który zagwarantował jej po 20 latach przerwy powrót do ekstraklasy. Akcję Rozmusa, celnym trafieniem wykończył Zieliński. Zaraz potem Rozmus mógł strzelić czwartą bramkę, ale na szczęście z paru metrów przestrzelił. Tuż przed końcowym gwizdkiem sędziego, gliwiczanie wykonywali rzut wolny. Kompała w zasadzie dogrywał do kolegów, ale że posłał piłkę w światło bramki, a ta jeszcze dostała poślizgu na mokrej murawie i wpadła do siatki. Był to gol na otarcie łez, choć chwilę potem chcący się zrehabilitować za swojaka Banaś, zapędził się w pole karne i miał okazje, aby wyrównać, w dobrej jednak sytuacji posłał piłkę obok słupka.
Awans Polonii Bytom do ekstraklasy jest wielką niespodzianką. Wszyscy bowiem wiedzą, że w klubie tym się nie przelewa. Niespłacone długi były powodem kary ujemnych punktów nałożonych przez organy PZPN. Stadion przy ul. Olimpijskiej nie nadaje się nawet do rozgrywania spotkań na poziomie II ligi. Tym bardziej trzeba pogratulować piłkarzom i trenerom Polonii za sportową postawę, za serce włożone w każdy mecz, bo dokonali rzeczy wydającej się niemożliwą. Dogrywka teraz dokona się w Warszawie. Jeszcze bowiem trzeba dostać licencję, a na dzień dzisiejszy tylko Ruch ze świeżo upieczonych pierwszoligowców i to z trudem spełnia wymogi licencyjne. Pojawiły się głosy, również w prasie, że Polonia, może grać w Gliwicach. Wydaje się to jednak nierealne, bo stadion przy ul. Okrzei także nie spełnia wymagań pierwszoligowych. Nie trudno też sobie wyobrazić, jak mógłby wyglądać obiekt po wizycie kibiców Lecha, Wisły czy Legii. Z dużym trudem i wysiłkiem pielęgnowana murawa na pewno nie wytrzyma takiego obciążenia, a koszt jej wymiany to milion złoty. Polonia za pół roku, albo za rok wróci do siebie, a na Okrzei zostałoby ściernisko. Ostateczny głos jednak należy do władz miasta Gliwice, bo obiekt na którym rozgrywa swoje mecze Piast jest stadionem miejskim. Wierzymy jednak, że włodarze Gliwic uważnie przeanalizują ewentualne korzyści i straty z obecności ekstraklasy na Okrzei, o ile oczywiście taki problem zaistnieje.

Piast Gliwice
23 Krzysztof Kozik 5
20 Maciej Michniewicz 4 (77` 7 Michał Filipowicz 1), 4 Adam Banaś 4, 3 Mirosław Widuch 6,
22 Daniel Chylaszek 6
8 Jarosław Kaszowski 5, 5 Paweł Gamla 4(80` 18 Łukasz Janczarek1 ), 9 Adam Kompała 6, 17 Tomasz Podgórski 5
10 Krzysztof Kukulski 5 , 11 Wojciech Kędziora 6
W rezerwie: 1 Maciej Humerski, 16 Artur Bańka, 15 Łukasz Krzycki, 19 Łukasz Wesecki
Trener - Bogusław Pietrzak
Najlepszy w zespole Piasta - Daniel Chylaszek

Poloni Bytom
1 Marcin Suchański
4 Piotr Plewnia, 14 Adrian Klepczyński, 11 3 Grzegorz Jurczyk, 16 Rafał Jabłoński,
23 Wojciech Mróz, 24 Rafał Grzyb 20 Tomasz Sosna, 6 Jacek Trzeciak
10 Grzegorz Podstawek (71` 25 Michał Zieliński), Mariusz Mężyk (59` 15 Artur Rozmus)
W rezerwie: 12 Grzegorz Żmija, 7 Dietmar Brehmer, 22 Jakub Dziółka, 19 Marcin Żukowski
Trener: Dariusz Fornalak
Sędziowali: Bartosz Brodecki - Przemysław Głowacki, Grzegorz Gołkowski - Sebastian Tarnowski (Wrocław)

Piast Gliwice

Polonia Bytom

Gole - 2
Strzaly celne obronione - 3
Strzaly niecelne - 6
Slupki, poprzeczki - 0
Rzuty rożne - 4
Rzuty wolne - 14
Spalone - 2
Żółte kartki - 3
Czerwone kartki - 0

Gole - 3
Strzaly celne obronione - 3
Strzaly niecelne - 5
Slupki, poprzeczki - 0
Rzuty rożne - 7
Rzuty wolne - 17
Spalone - 3
Żólte kartki - 2
Czerwone kartki - 0

Żółte kartki:
57 min - Banaś,
70 min - Podgórski,
90 min - Kukulski

Żółte kartki
69 min - Rozmus,
89 min - Klepczyński
Widzów - 6000 (560 z Gliwic)

 

Gliwice, ul. Okrzei - 27.05.2007 r. godz.19:00
Piast Gliwice – Odra Opole 2:0 (1:0)

Bramki: 1:0 - 40 min Wojciech Kędziora (asysta - Adam Kompała), 2:0 - 78 min Łukasz Wesecki (asysta - Adam Kompała)
Na dwie kolejki przed końcem rozgrywek Piast Gliwice wygrywając z Odrą Opole 2:0 zapewnił sobie pozostanie w II lidze bez konieczności gry w barażach. Gole, które dały Piastowi ósme w historii zwycięstwo nad drużyną z Opola, strzelali Kędziora i Wesecki. Był to też prawdziwy pojedynek bramkarzy, bo zarówno Feć jak i Kozik popisali się kilkoma kapitalnymi interwencjami.

Pojedynek bramkarzy

Ostatnie dwa mecze gliwiczanom wyraźnie nie wyszły. W końcowych minutach uratowany remis z Górnikiem Polkowice, a potem gładka przegrana w Warszawie z Polonią w kontekście trzech, kończących rozgrywki trudnych spotkań, skomplikowała sytuację podopiecznych Bogusława Pietrzaka na tyle, że z Odrą trzeba było koniecznie wygrać. Problem tkwił jednak w tym, że opolanie tej wiosny spisują się lepiej niż przyzwoicie. Na szczęście w niedzielny wieczór trenerzy Piasta mieli do dyspozycji wszystkich, najlepszych aktualnie graczy. Mogli więc wystawić optymalny skład, co miało chyba decydujące znaczenie. Pierwsze 10 minut to oblężenie bramki pilnowanej przez Fecia, ale gospodarze nie mogli się wstrzelić. W 12 min poszła pierwsza kontra gości, po której Ugo nie opanował piłki. Zaraz potem Kędziora, niczym slalomista minął dwóch obrońców Odry, położył Fecia, ale strzelił obok słupka. Od tego momentu gra jeszcze bardziej nabrała rumieńców, bo w 16 min jeszcze lepszej okazji nie wykorzystał Ugo, posyłając piłkę z 5 metrów nad poprzeczką. Jeszcze bardziej rozgrzało to publiczność, a zawodnicy przyśpieszyli tempa, mimo że temperatura powietrza wynosiła około 30 stopni. W 29 min Kędziora po raz drugi stanął przed szansą zdobycia gola. Po wyrzucie z autu, Podgórski zagrał do Kędziory, ten miał przed sobą tylko Fecia, ale strzeli tak, że bramkarz Odry zdołał sparować piłkę na róg. Pięć minut później znów były bramkarz Piasta zepsuł humor zgromadzonym na stadionie przy ul. Okrzei kibicom, po tym jak obronił strzał Kaszowskiego. Inna sprawa, że kapitan niebiesko-czerwonych uderzył zbyt czytelnie. Niewykorzystane sytuacje lubią się mścić i goście chcieli tą piłkarską maksymę wdrożyć, na szczęście brakowało im precyzji. W 40 min trzytysięczna widownia wreszcie doczekała się upragnionego gola. Gamla posłał górną piłkę do Kompały, a ten muśnięciem nogi wyłożył ją do wbiegającego w pole karne Kędziory i tym razem napastnik Piasta okazał się lepszy od bramkarza Odry. Jeszcze przed przerwą opolanie przeprowadzili szybką kontrę po której Feliksiak strzelał z kilkunastu metrów, ale kapitalną interwencją popisał się tym razem Kozik. Dobrze, że ktoś wymyślił przerwę w grze, bo trzeba było dać odpocząć od emocji kibicom, by ci zze słabszym sercem dotrwali do końca meczu.
Na drugą połowę obydwie strony wyszły z mocnym postanowieniem zmiany wyniku. Gospodarze chcieli go podwyższyć i w 47 min szarżującego na bramkę Odry wspólnie zatrzymali Feć i Ganowicz. Chwilę potem Kozik musiał wybiec przed własne pole karne, aby wspomóc obrońców i nie dopuścić by Ugo był w sytuacji sam na sam. W 53 min Błażejewski urwał się prawą stroną, wyłożył piłkę na 16 metr , skąd Feliksiak uderzył na bramkę, był to jednak zbyt lekki strzał, by pokonać Kozika. Zaraz potem Ugo majtnął się w polu karnym i na szczęście, bo gdyby czysto trafił, to gol byłby murowany. Nieskuteczność czarnoskórego napastnika Odry zdenerwowała Witolda Mroziewskiego, bo zaraz potem Nigeryjczyk zszedł z boiska. Kolejne akcje gości także siały sporo zamieszania w polu karnym Piasta. Najpierw Kozik obronił strzał głową jednego z zawodników Odry, a potem Dzierżęga przestrzelił. Kibice jednak mocno wierzyli, że to Piast wyjdzie zwycięsko z tego pojedynku. Na stadionie znów było bowiem głośno, kolorowo i nie zabrakło meksykańskiej fali. W 76 min Kukulski został faulowany, sędzia nie odgwizdał przewinienia, ale zawodnik Odry wybił piłkę poza linię boczną. Okazało się, że waleczny „Kuki” ma stłuczony mięsień i do gry już nie mógł wrócić. Za niego wszedł Wesecki i za chwilę… Zaczął Podgórski, zagrał do Kędziory, ten podał do Kompały, profesor Adam zagrał w tempo do Weseckiego i wprowadzony przed dwoma minutami napastnik Piasta ładnym strzałem w długi róg ustalił wynik tego meczu. Końcówka tego niewątpliwie ciekawego pojedynku również była emocjonująca. Goście bowiem do końca dążyli do zmiany wyniku i w 89 min Kowalczyk bliski był pokonania Kozika, ale i jego strzał głową, bramkarz Piast zdołał końcami palców przenieść nad poprzeczką. Potem jeszcze były dwa rogi dla Odry, ale i to nie przyniosło efektu w postaci choćby honorowej bramki.
Po meczu wszyscy mogli już odetchnąć z ulgą. Zawodnicy długo nie schodzili z boiska ciesząc się razem z kibicami. Bogusław Pietrzak w imieniu swoim i zawodników też dziękował kibicom za wspaniałą atmosferę i doping we wszystkich tej wiosny meczach. W następną niedzielę czekają nas kolejne niebiesko-czerwone derby. Drużyna Piasta jedzie do Bytomia, gdzie nie zamierza przegrać. „O żadnym odpuszczaniu nie ma mowy. Zagramy tak, jakby był to mecz o mistrzostwo, bo tego wymaga fair play, a poza tym gramy o meczowe premie” - rozwiewał wątpliwości, co do postawy gliwiczan w następne niedzielę na pomeczowej konferencji szkoleniowiec Piasta

Piast Gliwice
23 Krzysztof Kozik 7
20 Maciej Michniewicz 6, 4 Adam Banaś 6, 3 Mirosław Widuch 7, 22 Daniel Chylaszek 6
8 Jarosław Kaszowski 6, 5 Paweł Gamla 6, 9 Adam Kompała 8,
17 Tomasz Podgórski 6 (81` 7 Michał Filipowicz 1)
10 Krzysztof Kukulski 5 (76` 19 Łukasz Wesecki 2), 11 Wojciech Kędziora 7
W rezerwie: 1 Maciej Humerski, 16 Artur Bańka, 18 Łukasz Janczarek,
21 Cezary Przewoźniak, 15 Łukasz Krzycki
Trener - Bogusław Pietrzak
Najlepszy w zespole Piasta - Adam Kompała

Odra Opole:
1 Marcin Feć
2 Ilia Zitka, 3 Łukasz Ganowicz (K), 4 Tomasz Copik,21 Marcel Surowiak
9 Tomasz Feliksiak (84` 5 Kamil Kowalczyk), 10 Łukasz Kubik, 13 Krzysztof Janicki, 19 Grzegorz Kochanowski (74` 14 Grzegorz Paciorek)
20 Artur Błażejewski, 8 Enyinnaya Ugo (62` 16 Wojciech Dzierżęga)
W rezerwie: 12 Pavol Pronaj, 15 Jakub Grodzki
Trener: Witold Mroziewski
Sędziowali: Robert Kubas - Piotr Mazur Bartosz Barć,
Arkadiusz Kuczaj (techniczny) - Podkarpacie

Piast Gliwice -

Odra Opole

Gole - 2
Strzaly celne obronione - 3
Strzaly niecelne - 8
Slupki, poprzeczki - 0
Rzuty rożne - 3
Rzuty wolne - 17
Spalone - 9
Żółte kartki - 1
Czerwone kartki - 0

Gole - 0
Strzaly celne obronione - 4
Strzaly niecelne - 5
Slupki, poprzeczki - 1
Rzuty rożne - 4
Rzuty wolne - 17
Spalone - 1
Żólte kartki - 1
Czerwone kartki - 0

Żółte kartki:
45 min - Podgórski
Widzów
- 3000

Żółte kartki
82 min - Janicki

Warszawa, ul. Konwiktorska - 23.05.2007 r. godz.19:00
Polonia Warszawa - Piast Gliwice 3:0 (2:0)

Bramki: 1:0 - 33 min Sebastian Olszar, 43 min Sebastian Olszar, 3:0 - 58 min Jacek Kosmalski
Bez punktów i z balastem trzech straconych goli wracali ze stolicy piłkarze Piasta. Już w pierwszej połowie dwie bramki Sebastiana Olszara przesądziły o wygranej gospodarzy. Po zmianie stron zwycięstwo Polonii przypieczętował najskuteczniejszy strzelec II ligi – Jacek Kosmalski. Stolica nie został wiec przez nasz zespół zdobyta, a następna okazja chyba będzie dopiero jak Piasta wywalczy awans do ekstraklasy.

Stolica nie zdobyta

O tym, że na Konwiktorskiej nie będzie łatwo o punkty nikt nie miał złudzeń. Bogusław Pietrzak mógł jednak do Warszawy zabrać wszystkich, aktualnie najlepszych zawodników, bo nikt za kartki nie pauzował, ani nie narzekał na kontuzje. Drużyna pojechała też dzień wcześniej, aby móc się skoncentrować i odpowiednio nastawić na ten pojedynek. Waldemar Fornalik okazał się jednak wytrawnym taktykiem. Mimo że Polonia musiała ten mecz wygrać, aby nie stracić miejsca w pierwszej czwórce, gospodarze nie rzucili się od pierwszych minut do frontalnego ataku, a wręcz przeciwnie. Oddali oni inicjatywę gościom, pozwalając dość swobodnie rozgrywać piłkę w środkowej strefie boiska, ale przed polem karnym zagęszczali obronę i jak nadarzyła się okazja , kontratakowali. W 22 min po raz pierwszy zrobiło się gorąco w polu karnym Piasta. Bąk wbiegł w szesnastkę, ale jego strzał zablokował Widuch i skończyło się na rzucie rożnym. W 30 min Kędziora poradził sobie z dwoma zawodnikami Polonii, uderzył zaskakująco z około 25 metrów i słupek uratował gospodarzy od utraty bramki. Dwie minuty później Krzycki strzelał z dystansu, ale bardzo niecelnie. Po tych akcjach wydawało się, że goście są w stanie zdobyć na Konwiktorskiej gola, a co za tym idzie wywieźć a Warszawy korzystny rezultat. Polonia jednak nie przypadkowo wiosną wygrała 11 spotkań. W 34 min, najpierw Bak podał do Ekwueme, ten wrzucił piłkę w pole karne i Olszar przewrotką zdobył pierwszego w tym meczu gola. Futbołówka zanim wpadła do siatki wcześniej odbiła się od słupka i pleców Kozika. Prowadzenie dodało skrzydeł miejscowym bo za chwilę znów zakotłowało się w polu karnym Piasta. Druga bramka wisiała w powietrzu i w 43 min bierną postawą gliwiczan po raz drugi wykorzystał Olszar. Napastnik Polonii przejął odbitą piłkę, podciągnął w pole karne i lobując Kozika podwyższył na 2:0. Jeszcze zanim sędzia zagwizdał po raz ostatni w tej połowie, strzał Wędzyńskiego z ostrego kąta, na róg sparował Kozik.
W przerwie meczu, były kapelan polskiego sportu ksiądz Mirosław Mikulsk poświęcił krzesełko na którym zawsze siadał na Konwiktorskiej legendarny trener reprezentacji Polski i na którym zamontowano pamiątkową tabliczkę. W uroczystości przypadającej w rocznicę śmierci Kazimierza Górskiego wzięli udział jego syn i córka. „Pan Kazimierz był zawodnikiem Legii i kibicem Polonii. Nigdy nie używał przekleństw. Zawsze z szacunkiem traktował przeciwnika. Pamiętajmy o tym, aby na tym stadionie nigdy nie obrażać drużyn z innych miast i drugiego zespołu z Warszawy” w swojej przemowie nawoływał do szacunku dla kibiców innych drużyn.
Po wznowieniu gry przez kilkanaście minut na murawie panował względny spokój. Ze strony gości dość aktywny był Kędziora, ale wywalczył tylko rzut rożny. Z upływem minut rosła jednak przewaga miejscowych, którzy chcieli dobić rywala i zapewnić sobie trzy punkty. Próbował Ekwueme, potem Wędzyński. W 58 min czarne koszule dopięły swego. Moryc zagrał do Bąka, który obiegł Gamlę, i idealnie wyłożył piłeczkę na 14 metr do wbiegającego w pole karne Kosmalskiego, który ładnym strzałem podwyższył na 3:0. Waldemar Fornalik zachwycał się tą akcją, bo wyglądała ona rzeczywiście efektownie, ale więcej tu zasługi gliwiczan, którzy biernie się przyglądali jak poloniści rozgrywają piłkę, a potem Kosmal strzela 18 gola w sezonie. W tym momencie było już wiadomo, że tego meczu nie uda się nawet zremisować. Można jednak było się pokusić o honorowe trafienie i wracać do domu w nieco lepszych nastrojach. W 68 min wprowadzony wcześnej Chylaszek przeprowadził akcję lewą strona, po której Kaszowski znalazł się w sytuacji sam na sam, ale nie zdołał pokonać bramkarza Polonii. W 88 min kolejny błąd, tym razem popełnił Widuch, który dał sobie odebrać piłkę Ekwueme, ten wpadł jak burza w pole karne , minął nawet Kozika, na szczęście spudłował. W tym momencie należą się brawa dla kibiców Polonii, którzy wyrazili swoje głośnie wsparcie dla piłkarza z Afryki. Już w doliczonym czasie gry Kompała tak wyłożył piłkę Bańce, że ten miał przed sobą tylko Simunicia, zamiast jednak strzelać , jeszcze próbował podawać i skończyło się na strachu
Porażka z Polonią rzecz jasna nie jest żadną niespodzianką i można było się z nią liczyć. Szkoda tylko, że taka wysoka. Sytuacja w tabeli zrobiła się po ostatniej kolejce jeszcze ciekawsza. Wciąż szanse na awans oprócz pierwszej czwórki zachowują Lechia Gdańsk i bytomska Polonia. Z tą ostatnią drużyną podopieczni Bogusława Pietrzaka zmierzą się drugiego czerwca w Bytomiu. Wcześniej jednak, bo już w najbliższą niedzielę niebiesko-czerwonych czeka kolejny trudny i ważny mecz. Do Gliwic przyjeżdża Odra Opole i to spotkanie trzeba wygrać, bo po ostatnich zwycięstwach drużyn z dołu tabeli można jeszcze wpaść w strefę barażową. Liczymy na wsparcie kibiców, bo jest ono teraz naprawdę bardzo potrzebne drużynie

Piast Gliwice
23 Krzysztof Kozik 4
20 Maciej Michniewicz 4, 4 Adam Banaś 4, 5 Paweł Gamla 4, 3 Mirosław Widuch 4
8 Jarosław Kaszowski 3 (77`19 Łukasz Wesecki 1), 15 Łukasz Krzycki 2 (58` 22 Daniel Chylaszek 2), 9 Adam Kompała 4, 17 Tomasz Podgórski 4
10 Krzysztof Kukulski 4 (77` 16 Artur Bańka 1), 11 Wojciech Kędziora 5
W rezerwie: Maciej Humerski, 18 Łukasz Janczarek, 7 Michał Filipowicz, Daniel Iwan,
Trener - Bogusław Pietrzak
Najlepszy w zespole Piasta - Wojciech Kędziora

Polonia Warszawa
22 Simunić Zankarlo
4 Grzegorz Wędzyński, 5 Ivan Udarević, 10 Martins Ekwueme, 14 Mariusz Zasada,
17 Jacek Brodniewicz, 18 Piotr Klepczarek, 19 Krzysztof Bąk (85` 27 Kamil Kuzara)
20 Jacek Kosmalski (76` 31 Daniel Mąka),
24 Jacek Moryc, 11 Sebastian Olszar (61 6 Marek Citko)
W rezerwie: 30 Bartłomiej Fogler, 7 Radosław Bartoszewicz, 8 Łukasz Piątek, 9 Maciej Tataj,
Trener: Waldemar Fornalik
Sędziowali: Jacek Wałczyński - Andrzej Kuśmierczyk, Sylwester Cybulski - Grzegorz Pozarowszczyk (techniczny) (Lublin)

Piast Gliwice

Polonia Warszawa

Gole - 0
Strzaly celne obronione - 3
Strzaly niecelne - 2
Slupki, poprzeczki - 1
Rzuty rożne - 3
Rzuty wolne - 12
Spalone - 1
Żółte kartki - 0
Czerwone kartki - 0

Gole - 3
Strzaly celne obronione - 7
Strzaly niecelne - 6
Slupki, poprzeczki - 0
Rzuty rożne - 7
Rzuty wolne - 17
Spalone - 3
Żólte kartki - 0
Czerwone kartki - 0


Widzów - 2000

Gliwice, ul. Okrzei - 18.05.2007 r. godz.19:00
Piast Gliwice – Górnik Polkowice 1:1 (0:0)

Bramki: 0:1 - 49 min Kamil Witkowski, 1:1 – 78 min Krzysztof Kukulski (asysta Jarosław Kaszowski)
Zdegradowani karnie do trzeciej ligi piłkarze Górnika Polkowice pokazali charakter i po niezłym w ich wykonaniu meczu wywieźli z Gliwic 1 punkt. Bramkę dla gości tuż po przerwie zdobył Kamil Witkowski, a wyrównał w 78 min Krzysztof Kukulski.

Uratowany remis

Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem sędziego mieliśmy okazję oglądać miłą uroczystość. W dniu meczu 78 urodziny obchodził pan Lesław Kuś. Młodsi sympatycy mogą pana Lesława nie pamiętać, a jest to niezwykle ważna osoba w historii naszego klubu. Lesław Kuś pełnił funkcję prezesa Piasta w latach 1968 – 75. Na ten okres przypadają lata świetności sekcji lekkoatletycznej, tenisa ziemnego. Także wtedy umocniła się w Gliwicach drugoligowa piłka. Z rąk aktualnego prezesa - Jacka Krzyżanowskiego i członka zarządu Marka Świżewskiego były prezes otrzymał kwiaty i pamiątkowy szalik, a kibice zaśpiewali mu sto lat.
To, że gospodarze nie schodzili po pierwszych 45 minutach z boiska z bagażem przynajmniej trzech goli, zawdzięczają tylko niefrasobliwości graczy z Polkowic i skutecznie broniącego Kozika. Już w 7 min gorąco zrobiło się w polu karnym Piasta, piłka po strzale Rybskiego wylądowała jednak na bocznej siatce. W 17 min wystarczyły trzy szybkie podania, aby rozmontować defensywę gliwiczan. Na szczęście Kaliciak strzelił zbyt lekko, by pokonać Kozika. Dopiero w 19 min Kukulski oddał pierwszy strzał na bramkę Górnika, ale nie było to celne uderzenie. Potem goście zastosowali jeszcze większy pressing, atakując miejscowych już na ich połowie W 27 min, po fatalnym błędzie Banasia, Rybski znalazł się w sytuacji sam na sam z Kozikiem, bramkarz Piasta wyszedł na 11 metr i nogami obronił strzał napastnika Górnika, jeszcze dobijał Gancarczyk, na szczęście bardzo niecelnie. Równo 10 min później Gancarczyk bez większych przeszkód wpadł w pole karne Piasta i znów spudłował. Już po meczu Banaś tłumaczył swoją słabszą postawę i kolegów zmęczeniem po poprzednim meczu. Niewątpliwie drużynie nie służą również zmiany w wyjściowym składzie i ustawieniu, choć w tym przypadku trudno kogoś winić, bo w końcówce sezonu zawsze ktoś za kartki lub z powodu kontuzji wypadnie. Tuż przed końcem pierwszej połowy gospodarze pokazali, że potrafią zagrozić bramce rywala. Po dalekim wyrzucie ręką Kozika, piłkę przejął Kędziora. „Kendy” najpierw poradził sobie z obrońcą, potem podał on do nadbiegającego Filipowicza, a ten huknął bardzo mocno i minimalnie niecelnie.
W przerwie w zespole z Polkowic na murawie pojawił się Kamil Witkowski. Ten niewątpliwie jeden z najlepszych graczy Górnika w ostatnich meczach też był rezerwowym, a gdy wchodził to wpisywał się na listę strzelców. Wtajemniczeni mówią, że nie gra on od pierwszych minut, bo nie chce przedłużyć kontraktu i tym samym grać w przyszłym sezonie w III lidze. Problem w tym, że potrafi on strzelać gole i już 4 minuty po wejściu znalazł sposób na Kozika. Po rzucie rożnym wykonywanym z prawej strony, najpierw strzelał Konieczny, Chylaszek wybił piłkę, ale tak nieszczęśliwie, że ta trafiła wprost pod nogi Witkowskiego, a ten takich sytuacji po prostu nie marnuje. Bramka ta, choć z przebiegu gry w pełni zasłużona nie pomogła jednak przyjezdnym, bo na gliwiczan podziało to jak zimny prysznic na śpiocha. Podopieczni Bogusława Pietrzaka rzucili się do odrabiana strat i z minuty na minutę byli coraz groźniejsi. Wyrównujący gol padł jednak dopiero w 78 min. Wtedy to po rogu najpierw strzelał Kaszowski, piłka odbiła się od obrońcy, przejął ją Kukulski i mocnym uderzeniem doprowadził do remisu. Już w doliczonym czasie gry Kędziora był bardzo bliski przechylenia szali zwycięstwa, kiedy to po centrze Kompały, strzalał głową, a piłka otarła się o słupek i wyszła na aut.
Skończyło się podziałem punktów z którego bardziej zadowolony był Bogusław Pietrzak. „W tych ostatnich meczach sezonu nie ma co już patrzeć na styl i grę. Trzeba ciułać punkty, bo to one decydują o końcowym miejscu w tabeli - mówił szkoleniowiec Piasta. Trudno tu nie przyznać racji, bo za wrażenia artystyczne w futbolu, jeszcze się nie przyznaje ocen. Dla Górników punkt ten nie ma praktycznie żadnego znaczenia, ale słowa szacunku dla piłkarzy Polkowic, że grają do końca dla siebie i swoich kibiców.

Piast Gliwice
23 Krzysztof Kozik 6
2 Maciej Michniewicz 5, 5 Paweł Gamla 5, 4 Adam Banaś 4, 22 Daniel Chylaszek 5
7 Michał Filipowicz 3 (50 19 Łukasz Wesecki 2), 15 Łukasz Krzycki 4 (63 18 Łukasz Janczarek 1),
8 Jarosław Kaszowski 5 (K), 9 Adam Kompała 6
10 Krzysztof Kukulski 6, 11 Wojciech Kędziora 5
W rezerwie: 1 Maciej Humerski, 16 Artur Bańka,, 21 Cezary Przewoźniak, 14 Daniel Iwan
Trener - Bogusław Pietrzak
Najlepszy w zespole Piasta: Krzysztof Kukulski

Górnik Polkowice
: 12 Sebastian Szymański
14 Przemysław Kocot, 4 Bartłomiej Konieczny, 7 Marcin Jeziorny, 2 Artur Januszewski,
9 Marek Gancarczyk, 8 Wojciech Górski (K), 13 Paweł Żmudziński (71` 15 Janusz Gancarczyk),
5 Tomasz Salamoński,
10 Andrzej Rybski (46` 21 Kamil Witkowski), 11 Krzysztof Kaliciak (89` 18 Paweł Kazimierczak)
W rezerwie: 1 Jakub Szmatuła, 20 Kamil Wacławczyk, 6 Zbigniew Witkowski, 22 Marcin Morawski
Trener - Dominik Nowak
Sędziowali: Tomasz Cwalina - Piotr Cwalina, Dominik Sulikowski - Przemysław Wądołowski (Gdańsk)

Piast Gliwice

Góik Polkowice

Gole - 1
Strzaly celne obronione - 3
Strzaly niecelne - 5
Slupki, poprzeczki - 0
Rzuty rożne - 3
Rzuty wolne - 19
Spalone - 1
Żółte kartki - 0
Czerwone kartki - 0

Gole - 1
Strzaly celne obronione - 6
Strzaly niecelne - 6
Slupki, poprzeczki - 0
Rzuty rożne - 8
Rzuty wolne - 22
Spalone - 2
Żólte kartki - 2
Czerwone kartki - 0


Widzów - 2000

Żólte kartki
54 min - Żmudziński,
56 min - Górski

Bielsko Biała, ul. Rychlińskiego - 13.05.2007 r. g. 17:00
Podbeskidzie Bielsko Biała - GKS Piast Gliwice 0:2 (0:1)

Bramki: 0:1 - 12 min Michał Filipowicz (asysta - Krzysztof Kukulski), 0:2 - 54 min Krzysztof Kukulski (asysta Łukasz Krzycki)
Krzysztof Kukulski, jeden z najlepszych zawodników Piasta, za kadencji Jacka Zielińskiego strzelał i wypracowywał gole, prawie że na zawołanie. Ostatni raz „Kuki” do bramki rywala trafił w meczu, który również po raz ostatni prowadził Zieliński. Potem coś się zacięło i coraz częściej ten niewątpliwie potrafiący grać w piłkę zawodnik zaczynał mecz na ławce. Na szczęście nawet długie kryzysy kiedyś się kończą. Już w meczu z Lechią, Kukulski miał szanse na przełamanie, ale jej nie wykorzystał. W pełni zrehabilitował się za to w starciu z Podbeskidziem. Nie tylko, że przypieczętował sukces Piasta, ale należał do najlepszych zawodników na boisku.

Dzień Kukulskiego

Bogusław Pietrzak wyciągnął wnioski z przegranego meczu z Lechią i zupełnie inaczej ustawił zespół przeciwko Podbeskidziu. Na lewej obronie zagrał Paweł Gamla , a lewej Jarosław Kaszowski. Od pierwszej minuty zobaczyliśmy tez na prawym skrzydle Michała Filipowicza. Rozwiązanie w pełni się sprawdziło. Gamla i Kaszowski byli prawie nie do przejścia, a Filipowicz wpisał się na listę strzelców. Strategia gliwickiej jedenastki w tym spotkaniu była bardzo prosta. Wykorzystać osłabienie rywala i szybko strzelić gola. Udało się to już w 12 min. Wtedy to Kędziora zgrał piłkę do Kukulskiego, a ten prostopadłym podaniem otworzył drogę do bramki Filipowiczowi i wychowanek Piasta, precyzyjnym strzałem tuż przy słupku otworzył wynik. Był to pierwszy gol tego zawodnika w pierwszym zespole seniorów. Goście, mimo prowadzenia nie cofnęli się do obrony, ale dalej próbowali konstruować akcje zaczepne. W 28 min gliwiczanie po raz kolejny rozklepali obronę Podbeskidzia i Krzycki stanął przed szansą pokonania bielskiego bramkarza, ale uderzył zbyt lekko i Michałowski złapał ten strzał. Świetną partię również rozgrywał nie lubiany przez kibiców Podbeskidzia Adam Kompała. „Kompi” dzielił i rządził w środku boiska, a po jego zagraniach ręce same składały się do oklasków. Pod koniec tej odsłony bielszczanie stworzyli dwie sytuacje, które mogły dać im wyrównanie. Gdy się ma się jednak Kozika pomiędzy słupkami to można spokojnie obserwować jak rywale strzelają na bramkę przez niego pilnowaną. W 35 min obronił on niebezpieczny strzał Kołodzieja, a kilkadziesiąt sekund później wyszedł zwycięsko pojedynku sam na sam z Butrynem.
Na początku drugiej połowy gospodarze próbowali jeszcze coś zdziałać, ale było to bardzo chaotyczne i nieporadne. W 54 min Krzycki podał do Kukulskiego, ten zwodem minął obrońcę, a potem uderzył zza linii 16 metrów i piłka, ocierając się jeszcze o słupek zatrzepotała w siatce bramki Podbeskidzia. W tym momencie praktycznie było po meczu, choć gra toczyła się jeszcze przez ponad pół godziny. Najtrafniej poczynania miejscowych określi ich trener - Krzysztof Tochel, który powiedział, że jego podopieczni za dużo na oglądali się ligi mistrzów. Próbowali zakładać „siatki”, zagrywać piętami, stosować inne sztuczki, zamiast po prostu podawać i strzelać. Gliwiczanie natomiast grali spokojnie , kontrolując wydarzenia na boisku i bez kłopotów dowieźli dwubramkową przewagę do końcowego gwizdka sędziego.
Mimo że poprzednie dwa pojedynki zakończyły się przegranymi niebiesko-czerwonych, do Bielska pojechała prawie 300 osobowa grupa kibiców Piasta. Piłkarze i trenerzy podkreślali, że bardzo pomogli oni w zwycięstwie.. W trakcie meczu był głośny doping, a po wspólna radość i śpiewanie z piłkarzami. Takie obrazki chcielibyśmy oglądać jak najczęściej

Piast Gliwice
23 Krzysztof Kozik 7
Paweł Gamla 6, 3 Mirosław Widuch 6, 4 Adam Banaś 6 , 8 Jarosław Kaszowski (K) 6 (88 19 Łukasz Wesecki 1), 15 Łukasz Krzycki 5 (73 21 Cezary Przewoźniak 1), 9 Adam Kompała 7 , 7 Michał Filipowicz 6 (66` 18 Łukasz Janczarek 1), 17 Tomasz Podgórski 6, 11 Wojciech Kędziora 6 , 10 Krzysztof Kukulski 8
W rezerwie: 1 Maciej Humerski, Daniel Iwan, 16 Artur Bańka
Trener - Bogusław Pietrzak
Piłkarz meczu - Krzysztof Kukulski

Podbeskidzie Bielsko Biała
: 84 Krzysztof Michałowski
18 Sławomir Cieńciała, 4 Marcin Hirsz, 14 Łukasz Gorszkow, 2 Tomasz Górkiewicz,
5 Mariusz Sacha, 17 Krzysztpof Butryn (73` 13 Artur Monasterski), 10 Piotr Koman, 9 Dariusz Kołodziej,
7 Marcin Wielgus (46` 3 Krzysztof Zaremba (88 16 Artur Łazar), 11 Marcin Józefowicz
W rezerwie: 1 Damian Górny, 19 Paweł Odrzywolski
Trener - Krzysztof Tochel
Sędziowali: Piotr Aleksandrowicz - Marcin Borkowski, Dawid Maciejewski, techniczny - Sławomir Pipczyński (Radom)

Piast Gliwice

Podbeskidzie

Gole - 2
Strzaly celne obronione - 6
Strzaly niecelne - 4
Slupki, poprzeczki - 0
Rzuty rożne - 5
Rzuty wolne - 21
Spalone - 2
Żółte kartki - 1
Czerwone kartki - 0

Gole - 0
Strzaly celne obronione - 5
Strzaly niecelne - 6
Slupki, poprzeczki - 0
Rzuty rożne - 3
Rzuty wolne - 14
Spalone - 1
Żólte kartki - 2
Czerwone kartki - 0

Żólte kartki
43 min - Podgórski,
44 min - Widuch

Żólte kartki
25 min - Wielgus,
78 min - Józefowicz,
85 min - Zaręba

Widzów - 2000

 

Gliwice, ul. Okrzei - 10.05.2007 r. g. 19:00
GKS Piast Gliwice - Lechia Gdańsk 2:3 (1:3)

Bramki: 0:1 – 7 min Cetnarowicz, 1:1 – 10 min Kędziora (asysta - Kompała), 1:2 – 18 min Buzała, 1:3 – 28 min Cetnarowicz, 2:3 - 62 min Podgórski (asysta - Janczarek)
Po ciekawym i dobrym meczu drużyna gliwickiego Piasta przegrała na własnym boisku z Lechią Gdańsk 2:3. Dla gdańszczan było to pierwsze zwycięstwo od siedmiu kolejek, a dla niebiesko-czerwonych pierwsza porażka na własnym boisku w rundzie wiosennej.

Dziurawa obrona

Drużyna Lechii, mimo że plasuje się o kilka miejsc w tabeli wyżej niż Piast nie przyjechała do Gliwic w roli faworyta. Podopieczni Tomasza Borkowskiego bowiem w ostatnim czasie spisywali się po prostu słabo, przegrywając lub remisując swoje mecze. Czwartkowa decyzja piłkarskiej centrali umożliwiająca bezpośredni awans z II do I ligi, rpzy sprzyjających okolicznościach nawet piątej drużynie w tabeli sprawiła, że przed biało-zielonymi ponownie stworzyła się realna szansa na promocję do ekstraklasy. Niewątpliwie mieli więc o co gdańszczanie walczyć. Gliwiczanom punkty też jednak bardzo są potrzebne, bo wciąż grają o to, by uniknąć barażów o utrzymanie. To zapowiadało, że emocji nie zabraknie i tak też się stało.
Z powodu kartek w tym meczu pauzowali Michniewicz i Gamla. Trener Piasta musiał więc znaleźć sposób na ich zastąpienie. Na środek obrony powędrował Krzycki, a Banaś miał pilnować prawego skrzydła. Nie było to najlepsze posuniecie, o czym po meczu przyznał Bogusław Pietrzak, ale po kolei…
Już w 2 min, po akcji i podaniu Kędziory, Kukulski miał przed sobą prawie, ze pustą bramkę, ale z 3 metrów nie trafił nawet w jej światło. Niestety „Kuki” wciąż nie może się odblokowaći pozostaje nieskuteczny. Chwilę potem oglądaliśmy kolejną, dobrą akcję w wykonaniu Piasta. Wydawało się, że gol to kwestia czasu, tymczasem bramka padła, ale dla gości. W 7 min po dośrodkowaniu z lewej strony Wojciechowskiego, Cetnarowicza nie upilnował Krzycki i wysoki napastnik Lechii głową umieścił piłkę w siatce. W następnych dwóch minutach gdańszczanie przeprowadzili jeszcze dwie akcje zakończone strzałami, ale tym razem Kozik pewnie łapał. W 10 min bramkarz Piasta rozpoczął akcję po której Kompała świetnie wypuścił Kędziorę, ten wpadł w pole karne, minął bramkarza i z ostrego kąta wyrównał stan meczu. Długo jednak gliwiczanie nie cieszyli się z remisu. W 18 min, po kolejnym, dokładnym podaniu Wojciechowskiego, Buzała przejął piłkę i mocnym strzałem w krótki róg podwyższył na 2:1. W 26 min, na 17 metrze Wiśniewskiego sfaulował Chylaszek. Dla Wojciechowskiego, który zawsze słynął z tego, że potrafi stałe fragmenty gry zamieniać na gole, była to kolejna okazja do zdobycia bramki i tak się stało. Wojciechowski uderzył w kierunku bramki, lot piłki jeszcze zmienił Cetnarowicz i zrobiło się 3:1. To nieco uciszyło trybuny,, ale nie zdeprymował ambitnie w tym dniu grającej jedenastki z Okrzei. W 31 min po wolnym Banaś przestrzelił. W 37 min rozgrywający świetną partię Kędziora zdołał na 16 metrze przyjąć piłkę i uderzyć z powietrza, z półobrotu, a potem złapał się za głowę, że futbołówka nie wpadła do bramki. Za chwilę Kaszowski strzelał, ale tez niecelnie. W odpowiedzi goście przeprowadzili dwie kontry również zakończone strzałami.
Po przerwie na boisku nie wrócił już Krzycki, któremu zdecydowanie ten mecz nie wyszedł, a na murawie pojawił się za niego Wesecki. W tej odsłonie gliwiczanie prawie, że nie schodzili z połowy Lechii. Pierwszy strzał, tuż po wznowieniu gry oddał Kukulski, obroniony jednak przez Bąka. W 62 min oblężenie gdańskiej bramki zakończyło się sukcesem. Po akcji Weseckiego, piłka trafiła do Janczarka, ten wyłożył ją Podgórskiemu i pomocnik Piasta potężnym uderzeniem zdobył kontaktowego gola. W tym momencie odżyły trybuny i nadzieje na remis, szczególnie, że goście robili wrażenie mocno zmęczonych. Na bramkę Bąka sunęły atak za atakiem, ale ten zachowywał czyste konto. Obrona Częstochowy zastosowana przez gdańszczan miała (niestety dla Piasta) przynieść efekt w postaci trzech punktów. Piłkarze Lechii bardzo chcieli dowieźć korzystny rezultat do końca meczu i stosowali ku temu najprostsze metody. Każdy, faulowany zawodnik drużyny przyjezdnej długo leżał na murawie, sygnalizując „poważny” uraz. Popsuło to znacznie widowisko, ale cel przecież uświęca środki. Gliwiczanie do ostatniego gwizdka sędziego nie rezygnowali ze zmiany wyniku, ale w końcówce to goście mogli podwyższyć wynik. Szulik jednak strzelił zbyt lekko i Kozik bez większych kłopotów złapał piłkę. Sędzia doliczył cztery minuty, ale było to za mało, aby zmienić losy tego meczu.
Równo rok temu – 10 maja 2006 r. Piast rozgromił w Gliwicach Lechię 5:1. Nie było więc powtórki z historii, a był za to udany rewanż biało-zielonych. Po słabym meczu w Janikowie, tym razem niebiesko-czerwoni rozegrali dobre spotkanie. Proste błędy w defensywie spowodowały jednak, że gospodarze ze spuszczonymi głowami opuszczali murawę. Przed piłkarzami kolejny, trudna bitwa, ale miejmy nadzieję, ze tym razem zwycięska.

Piast Gliwice
23 Krzysztof Kozik 5
15 Łukasz Krzycki 2 (46` 19 Łukasz Wesecki 3), 3 Mirosław Widuch 5 , 4 Adam Banaś 5, 22 Daniel Chylaszek 5,
8 Jarosław Kaszowski (K) 5 , 9 Adam Kompała 6, 16 Artur Bańka 3 (55` 18 Łukasz Janczarek 2), 17 Tomasz Podgórski 7
11 Wojciech Kędziora 7, 10 Krzysztof Kukulski 4 (78` 21 Cezary Przewoźniak 1)
W rezerwie: 1 Maciej Humerski, Daniel Iwan , 7 Michał Filipowicz
Trener - Bogusław Pietrzak
Najlepsi w zespole Piasta: Wojciech Kędziora i Tomasz Podgórski

Lecha Gdańsk
1 Mateusz Bąk
13 Sebastian Fechner, 7 Jacek Manuszewski (K), 4 Damian Trzebiński, 2 Rafał Kosznik
6 Paweł Buzała (73` 11 Marcin Szulik), 10 Sławomir Wojciechowski, 17 Arkadiusz Miklosik, 3 Mariusz Pawlak
15 Piotr Cetnarowicz (0` 9 Robert Hirsz), 14 Piotr Wiśniewski (65` 16 Marcin Szałęga)
W rezerwie: 12 Bartosz Dębowski, 18 Paweł Żuk, 8 Gracjan Gracek, 5 Krzysztof Brede
Trener - Tomasz Borkowski
Sędzowali: Piotr Pielak - Dariusz Kozioł, Michał Płaczkowski
Jacek Brzuszczyński (techniczny) - Warszawa

Piast Gliwice

Lechia Gdańsk

Gole - 2
Strzaly celne obronione -1
Strzaly niecelne - 6
Slupki, poprzeczki -0
Rzuty rożne - 2
Rzuty wolne - 19
Spalone - 3
Żółte kartki - 1
Czerwone kartki - 0

Gole - 3
Strzaly celne obronione - 4
Strzaly niecelne - 3
Slupki, poprzeczki - 0
Rzuty rożne - 2
Rzuty wolne - 14
Spalone - 2
Żólte kartki - 2
Czerwone kartki - 0

Żólte kartki
26 min - Chylaszek
Widzów - 2000

Żólte kartki
47 min -Buzała,
84 min - Miklosik

 

Janikowo, ul.Główna 40 - 05.05.2007 r. g. 16:00
Unia Janikowo - GKS Piast Gliwice 1:0 (1:0)

Bramka: 34 min - Marek Kubisz
Niegościnne dla drużyny Piasta pozostaje Janikowo. W czerwcu 2005 roku niebiesko-czerwoni, walcząc w barażach o utrzymanie przegrali tam 1:2. W minioną sobotę natomiast podopieczni Bogusława Pietrzaka, chyba po najsłabszym w tej rundzie meczu musieli uznać wyższość Unii, ulegając 0:1. Gola na wagę trzech punktów w 34 min zdobył doskonale znany na Śląsku - Marek Kubisz.

Niegościnne Janikowo

Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały na to, że piłkarze Piasta wywiozą z Janikowa komplet punktów. Unia przed tym meczem zajmowała bowiem ostatnie miejsce w tabeli, a na dodatek Andrzej Wiśniewski nie mógł skorzystać aż z ośmiu, podstawowych zawodników. Gliwiczanie byli natomiast podbudowani efektownym zwycięstwem ze Stalą Stalowa Wola, a Bogusław Pietrzak mógł skorzystać z wszystkich, najlepszych zawodników. Trener gospodarzy znalazł jednak sposób na gliwicką jedenastkę. „Jeśli się nie ma umiejętności to trzeba znaleźć inny sposób na pokonanie rywala. Można go spróbować zabiegać lub zagrać agresywnie nie pozwalając na swobodne granie piłką. To była recepta na wygranie z Piastem i udało się” mówił już po meczu szkoleniowiec Unii. I tak właśnie wyglądało to spotkanie od pierwszych minut. Miejscowi dużo biegali, często faulowali , co zupełnie wybiło z rytmu gości. Szybko też piłkarze Unii zorientowali, że prawdziwą piętą achillesową będzie lewa strona Piasta. Jeden z ojców sukcesu ze Stalą, Cezary Przewoźniak, który tym razem wyszedł od pierwszej minuty, zupełnie sobie nie radził, ani w akcjach ofensywnych, ani w defensywie. W konsekwencji cały ciężar gry w destrukcji na tej stronie boiska spadł na Chylaszka, któremu niestety w tym dniu też przydarzały się błędy. Już w 2 min Chylaszek pozwolił na oddanie strzału głową Szeremetowi, dobrze ustawiony Kozik nie miał jednak problemów ze złapaniem piłki. W 10 min Kompała stracił piłkę w środkowej strefie boiska, w efekcie czego Bekas zdołał niebezpiecznie uderzyć z około 25 metrów, ale i tym razem dobrą interwencją popisał się Kozik. Takie błędy Kompale zazwyczaj się nie przydarzają, ale szybko wyjaśniła się przyczyna słabszej dyspozycji rozgrywającego Piasta. „Kompi” już na mecz wyszedł kontuzją mięśnia dwugłowego i jeszcze przed przerwą prosił o zmianę. Dotrwał jednak do końca pierwszej połowy. Widuch i Banaś starali się jak mogli łatać dziury po błędach zawodników grających na lewym skrzydle, ale wyjątkowo ruchliwy Nowosielski i tak siał sporo zamętu w polu karnym Piasta. W 20 min po jego akcji Banaś w ostatniej chwili wymiótł piłkę z pola karnego. Gol dla gospodarzy jednak wisiał w powietrzu . W 25 min Szeremet strzelał głową, jeszcze niecelnie. W 34 min w środkowej strefie boiska Banaś po raz drugi oberwał w kostkę i padł na murawę. Gospodarze i sędzia nie przerwali jednak gry i konsekwencji Nowosielski popędził lewą stroną, idealnie wyłożył piłkę do pozostawionego bez opieki na 12 metrze Kubisza, a ten strzałem pod poprzeczkę zdobył jak się później okazało zwycięskiego gola. Sam mecz był słaby, a jeszcze słabszy był sędzia. Jego decyzje często podnosiły ciśnienie zarówno gospodarzom jak gościom. W pierwszej połowie nie zareagował, gdy Kukulski został chwytem zapaśniczym przewrócony w polu karnym. Nie zatrzymał też gry, gdy na środku boiska leżał Bańaś. Tuż przed przerwą po szybkiej akcji przeprowadzonej prawą stroną boiska Kędziora strzelił po przekątnej, ale piłka do siatki nie wpadła.
Druga połowa, którą Piasta rozpoczął z dwoma zmianami, m.in. za sprawą pana Grzegorza Stęchłego również była słabym widowiskiem. W 51 min arbiter z Jarosławia pokazał czerwony kartonik Michniewiczowi wyrzucają go z boiska. „Atakowałem wślizgiem piłkę, ale trafiłem w nogi zawodnika. Był to jednak faul od przodu i w środkowej strefie boiska. Sędzia najpierw kazał mi przeprosić piłkarza z Janikowa, więc myślałem, że na tym się skończy. Tymczasem chyba pod presją kibiców arbiter niespodziewanie wyciągnął czerwony kartonik. Moim zdaniem niesłusznie, ale to sędzia decyduje o wymiarze kary, a ja jako piłkarz muszę się jego decyzji podporządkować” – tak tą sytuację opisywał Michniewicz. W 57 min Nowosielski próbując przejść Gamlę przewrócił się. Sędzia po raz kolejny się pogubił, pokazując zawodnikowi żółtą kartkę i dyktując rzut wolny. Była to praktycznie ostatnia okazja na podwyższenie wyniku dla gospodarzy. Mimo że gliwiczanie grali już do końca w osłabieniu to udało im się stworzyć kilka bramkowych sytuacji. W 71 min Kukulskiego od bramki dzieliło tylko trzy metry, ale nie zdołał oddać strzału, do piłki jeszcze dopadł Wesecki, był on jednak trzymany przez zawodnika Unii i jego strzał przeszedł obok słupka. W 79 min Wesecki nie wykorzystał setki. Po długim podaniu i nieudanej pułapce ofsajdowej napastnik Piasta wpadł w pole karne, ale mając przed sobą tylko bramkarza Unii posłał piłkę wysoko nad poprzeczką. W 84 min, 5 metrów przed linią pola karnego faulowany był Banaś. Kukulski wykonując ten rzut wolny, próbował posłać piłkę tuż przy prawym słupku i zabrakło może 30 centymetrów, aby futbolówka znalazła się w siatce. Cztery minuty doliczył arbiter do drugiej połowy i tuż przed jej końcem, gdyby Podgórski zdołał opanować posłaną do niego piłkę na 16 metrze może udałoby się wyrównać.
Przerwana została seria ośmiu spotkań Piasta bez porażki, to smuci, ale dużo większym powodem do zmartwienia jest strata kilku kluczowych zawodników. W meczu z Lechią, za czerwoną kartkę na pewno będzie pauzował Michniewicz, Gamla zobaczył siódmy, żółty kartonik, więc też nie zagra. Prawdopodobnie nie będą mogli również wystąpić Banaś i Kompała. Pierwszy do Gliwic z Janikowa wracał z opuchniętą kostką, a drugi z wciąż z nasilającą się kontuzją. Od pewnego czasu do gry niezdolni są też Świątek, Białek i Rogalski. Bogusław Pietrzak będzie więc musiał chyba sięgnąć do głębokich rezerw

Piast Gliwice
23 Krzysztof Kozik 5
20 Maciej Michniewicz 1, 3 Mirosław Widuch 5, 4 Adam Banaś 6 , 22 Daniel Chylaszek 2(46` 17 Tomasz Podgórski 3),
8 Jarosław Kaszowski (K) 5, 9 Adam Kompała 2 (46` 16 Artur Bańka 2), 5 Paweł Gamla 5,
21 Cezary Przewoźniak 2 (61` 19 Łukasz Wesecki 1)
11 Wojciech Kędziora 5, 10 Krzysztof Kukulski 5
W rezerwie: 1 Maciej Humerski, 7 Michał Filipowicz,, 15 Łukasz Krzycki,
Trener - Bogusław Pietrzak
Najlepszy w zespole Piasta - Adam Banaś

Unia Janikowo
12 Michał Wróbel
5 Piotr Jacek, 6 Michał Szeremet, 9 Piotr Nowosielski, 11 Marek Kubisz,
16 Piotr Wilk (90 8 Adam Młodzieniak), 17 Szymon Pawlak, 18 Tomasz Warczachowski,
19 Tomasz Bekas (55 15 Tadeusz Tyc)
21 Zeljko Mravaljevic, 22 Tomasz Ciesielski
W rezerwie: 23 Marcin Pieśnik, 2 Amadou Morou
Trener - Andrzej Wiśniewski
Sędziowali: Grzegorz Stęchły – Krzysztof Bomba, Dariusz Tomas – Krzysztof Zelek (techniczny) - Jarosław

Piast Gliwice

Unia Janikowo

Gole - 0
Strzaly celne obronione - 2
Strzaly niecelne - 5
Slupki, poprzeczki -0
Rzuty rożne - 2
Rzuty wolne - 19
Spalone - 3
Żółte kartki - 4
Czerwone kartki - 1

Gole - 1
Strzaly celne obronione - 4
Strzaly niecelne - 3
Slupki, poprzeczki - 0
Rzuty rożne - 1
Rzuty wolne - 14
Spalone - 3
Żólte kartki - 3
Czerwone kartki - 0

Żólte kartki
39 min Kukulski,
48 min - Widuch,
51 min - Kaszowski,
57 min - Gamla
Czerwone kartki
51 min Michniewicz,

Żólte kartki
14 min Warczachowski,
29 min - Nowosielski,
83 min - Jacek

Widzów - 2000

 

Gliwice, ul. Okrzei - 27.04.2007 r. g. 19:00
GKS Piast Gliwice - Stal Stalowa Wola 4:1 (1:1)

Bramki: 1:0 - 17 min - Adam Kompała (asysta - Tomasz Podgórski), 1:1 - 23 min Kamil Gęśla,
2:1 - 68 min - Cezary Przewoźniak (asysta Adam Kompała), 3L1 - 70 min - Adam Kompała (karny - asysta Krzysztof Kukulski), 4:1 - 82 min - Cezary Przewoźniak (asysta Jarosław Kaszowski)
W 26 kolejce spotkań o mistrzostwo II ligi konto punktowe drużyny Piasta powiększyło się do 35 oczek po tym jak niebiesko-czerwoni rozgromili u siebie beniaminka ze Stalowej Woli 4:1. Łupem bramkowy podzieliło się dwóch piłkarzy” Adam Kompała i Cezary Przewoźniak

Wejście Cezarego

Zespół Piasta staje się powoli specjalistą od przełamywania dobrych passy drugoligowych beniaminków. Niedawno z bagażem trzech goli do domu wracali piłkarze ŁKS Łomża, a w miniony piątek z jeszcze większym balastem, bo aż czterech bramek w 400 kilometrową podróż musieli się udać zawodnicy Stali Stalowa Wola.
Kto przychodzi tej wiosny na stadion przy ul. Okrzei na pewno nie żałuje. Podopieczni Bogusława Pietrzaka regularnie fundują bowiem swoim kibicom aż nadmiar emocji. Jeszcze zanim zaczął się mecz ze Stalową Wolą już było o czym szeptać na trybunach. Zamiast Tomasz Cwaliny z Gdańska, który miał prowadzić to spotkanie, na stadion Piasta przyjechał Piotr Wasielewski, arbiter z Kalisza. Takie prawo PZPN jednak ma i czasem zmiany sędziów w ostatniej chwili się zdarzają. Pierwsze minuty tego pojedynku też były ciekawe. Gospodarze rzucili się do ataku, chcąc szybko strzelić gola i grać już spokojnie. W 3 min po akcji Kędziory z Podgórskim, ten ostatni wyłożył piłkę Kukulskiemu , ale obchodzący dzień wcześniej urodziny napastnik Piasta nie zdołał oddać nawet strzału. W 7 min tym razem Kompała wypuścił „Kukiego” na czystą pozycję, ten znalazł się w sytuacji sam na sam, jednak zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału, a gdy już to uczynił, nogę wstawił jeden z obrońców Stali i skończyło się tylko na rogu. Zresztą było widać, że koledzy z drużyny grają pod Kukulskiego Ta presja jednak chyba bardziej mu przeszkadzał niż pomagała. Gliwiczanie napierali dalej i w 17 min objęli prowadzenie. Podgórski zagrał do Kompały, goście stanęli w miejscu licząc , że będzie spalony, profesor Adam jeszcze popatrzył na bocznego sędziego, a widząc, że ten chorągiewki nie podnosi, , lekkim technicznym strzałem obok bramkarza zdobył 1100 gola w II lidze, a pierwszego w tym meczu. Radość z prowadzenia nie trwała jednak długo. W 23 min po faulu - Ożóg wykonywał rzut wolny, a głową piłkę w siatce umieścił Gęśla i zrobił się remis. 2 minuty później goście byli bardzo bliscy strzelenia drugiej bramki. Najpierw Gęśla trafił w słupek, jeszcze dobijał Iwanicki, ale na szczęście nieskutecznie. Te pierwsze pół godziny toczyło się w morderczym wręcz tempie, nie ma się więc co dziwić, że w ostatnim kwadransie pierwszej połowy piłkarze obydwu zespołów nieco spasowali.
Przerwa wystarczyła , aby zregenerować siły i gdy arbiter wznowił grę w przeciągu 120 sekund dwukrotnie zrobiło się gorąco pod bramką Wietechy. Najpierw Kędziora posłał piłkę z 16 metrów obok słupka, za chwilę Kompała trafił w boczną siatkę. Kolejne akcje Piasta również siały sporo zamieszania w polu karnym Stali i gol wisiał w powietrzu. W 64 min na murawie pojawił się Cezary Przewoźniak. Okazało się to prawdziwym wejściem smoka, a raczej Cezarego, bo już 240 sekund później, dobił on strzał Kompały i zdobył pierwszego w barwach Piasta gola (dośrodkowywał Kędziora). Zaraz potem na trybunach rozległo się głośnie jeszcze jeden i prośba kibiców została spełniona. W 70 min Kukulski wpadł w pole karne, został ścięty przez Kasiaka i sędzia podyktował jedenastkę, która pewnie na gola zamienił Kompała. Była to decydująca akcja meczu. Goście nie tylko, że nie podnieśli się z klęczek, ale jeszcze zostali dobici. W 82 min Michniewicz, zagrał do Kaszowskiego, ten podciągnął z piłką do końcowej linii boiska , a potem zacentrował wprost na głowę Przewoźniaka, który strzałem tuż przy słupku nie dał żadnych szans bramkarzowi Stali na obronę, przypieczętowując najwyższe tej wiosny zwycięstwo swojego zespołu.
Ciekawie było nie tylko na murawie, ale i na trybunach. Po raz kolejny bowiem cały stadion żył meczem, a kibice byli 12 zawodnikiem. Meksykańska fala jest już stałym elementem, a doping przez większość meczu bardzo kulturalny naprawdę pomagał drużynie. Po raz kolejny docenił to delegat PZNP. Pan Jerzy Kowalski z Krakowa umieścił w pomeczowym protokole informację chwaląca gliwickich kibiców. Już zapraszamy Lechię Gdańsk i sympatyków tej drużyny do kotła czarownic jakim staje się stadion przy ul. Okrzei. Oby trwało to jak najdłużej.

Piast Gliwice
23 Krzysztof Kozik 7
20 Maciej Michniewicz 7, 3 Mirosław Widuch 7, 4 Adam Banaś 7 , 22 Daniel Chylaszek 7,
8 Jarosław Kaszowski (K) 8, 9 Adam Kompała 9 (84` 7 Michał Filipowicz 1), 5 Paweł Gamla 6 (77` 16 Artur Bańka 1), 17 Tomasz Podgórski 5 (64 21 Cezary Przewoźniak 4)
11 Wojciech Kędziora 7, 10 Krzysztof Kukulski 7
W rezerwie: 1 Maciej Humerski, 19 Łukasz Wesecki, 18 Łukasz Janczarek, 15 Łukasz Krzycki.
Trener - Bogusław Pietrzak
Piłkarz meczu - Adam Kompała

Stal Stalowa Wola
1 Tomasz Wietecha (K)
2 Andrzej Kasiak, 3 Marek Kusiak, 5 Mieczysław Ożóg, 9 Łukasz Stręciwilk (66 15 Tadeusz Krawiec)
10 Marcin Drabik, 13 Janusz Iwanicki, 14 Rafał Dopierała (72 7 Paweł Kowalczyk), 17 Jacek Maciorowski
18 Kamil Gęśla, 20 Jakub Ławecki
W rezerwie: 12 Stanisław Wierzgacz, 6 Marek Drozd, 11 Łukasz Czyżyk, 16 Przemysław Pałkus, 19 Tomasz Pająk
Trener - Albin Mikulski
Sędziowali: Piotr Wasielewski - Piotr Marucha (Kalisz), Jarosław Mikołajewski (Ciechanów), Techniczny - Szymon Marciniak (Płock)

Piast Gliwice

Stal Stalowa Wola

Gole - 4
Strzaly celne obronione - 5
Strzaly niecelne - 8
Slupki, poprzeczki -0
Rzuty rożne - 3
Rzuty wolne - 20
Spalone - 0
Żółte kartki - 2
Czerwone kartki - 0

Gole - 1
Strzaly celne obronione - 4
Strzaly niecelne - 2
Slupki, poprzeczki - 1
Rzuty rożne - 6
Rzuty wolne - 21
Spalone - 6
Żólte kartki - 2
Czerwone kartki - 0

Żólte kartki
27` Gamla,
71 Michniewicz
Widzów - 3000

Żólte kartki
41` Ławecki,
70 Kasiak

 

Chorzów, ul. Cicha - 22.04.2007 r. g. 19:00
Ruch Chorzów - GKS Piast Gliwice 0:0

Pierwszy, historyczny punkt wywieźli ze stadionu przy ul. Cichej w Chorzowie w minioną niedzielę piłkarze gliwickiego Piasta, bezbramkowo remisując w derbowym pojedynku z Ruchem. Cieszy punkt i fakt, ze od 10 marca gliwiczanie pozostają niepokonani. Był to także pierwszy pojedynek pomiędzy Piastem, a Ruchem w którym nie padła ani jednak bramka.

Bezbramkowe derby

W niedzielny wieczór stadion przy ul. Cichej wypełnił się prawie w całości. Frekwencje znacznie podnieśli sympatycy Piasta, którzy w liczbie 620 osób zasiedli w sektorze przeznaczonym dla gości. To rekord jeśli chodzi o mecz wyjazdowy, oczywiście uwzględniając okres po reaktywacji. Miejscowi kibice liczyli, że Ruch zaaplikuje Piastowi przynajmniej 3 gole, aby móc świętować strzelenie trzytysięcznej bramki w rozgrywkach ligowych i umocnić się na prowadzeniu w tabeli. Nic z tego jednak nie wyszło. Gliwiczanie, zagrali mądrze i konsekwentnie w defensywie na niewiele pozwalając liderowi.
Pierwsza połowa przebiegała pod dyktando gospodarzy i nawet chorzowianie stworzyli kilka sytuacji po których mogły paść bramki. W 12 min po akcji Ćwielonga, Łudziński w polu karnym minął się z piłką. W 16 min Łudziński dośrodkował w pole karne, gospodarzom wydawało się, że Michniewicz dotknął piłki ręką, ale sędzia nie przerwał gry. Miejscowi mogli objąć prowadzenie w 30 min, kiedy to Ćwielong tak zagrał do Janoszki, że ten miał przed sobą tylko Kozika, ale strzał napastnika Ruchu pewnie wyłapał bramkarz Piasta. 10 minut później Ćwielong był w sytuacji sam na sam, w pełnym biegu próbował uderzać w długi róg, piłka na szczęście przeszła obok słupka. Goście w pierwszej połowie mieli jedną, bardzo dobrą okazję do zdobycia gola. Po rzucie rożnym Adam Banaś stając na 3 metrze nie trafił czysto piłkę i ta zamiast do bramki wyszła na aut.
Druga połowa zaczęła się od mocnego uderzenia Bonka z 16 metrów, piłka jednak przeszła nad poprzeczką. Od tego momentu inicjatywę przejęli gliwiczanie i przez następny kwadrans nie pozwolili niebieskim na stworzenie choćby jednej sytuacji. W 50 min po podaniu Kaszowskiego, Kędziora strzelał w kierunku bramki Ruchu, ale niecelnie. W 61 min najpierw uderzenie Kaszowskiego zablokowali miejscowi obrońcy, a dobitka Kompały przeszła obok słupka. Potem Marek Wleciałowski próbował zmienić obraz gry wprowadzając świeżych zawodników, ale groźniejsi nadal byli gości. W 66 min po ładnej akcji, Kukulski z Kompałą rozklepali obronę gospodarzy, w konsekwencji czego Kędziora stanął przed szansą zdobycia gola, jednak i tym razem piłka nie wpadła do siatki. Dwie minuty wcześniej głową z 10 metrów strzela Bonk. Mogło to zaskoczyć Kozika, bo piłka jeszcze skozłowała, ale bramkarza Piasta zdołał wybić ja na róg. Na więcej gospodarzy w tej odsłonie nie było praktycznie już stać. Sytuację próbował nawet ratować spiker, namawiając miejscowych kibiców do dopingu, ale niewiele to pomogło. W zasadzie dopiero w doliczonym czasie trochę mocniej zabiły serca zgromadzonej na stadionie publiczności, kiedy to Jezierski przymierzył zza linii pola karnego, piłka jednak przeszłą wysoko nad poprzeczką.
Remis u siebie z zespołem plasującym się o kilka miejsc w tabeli niżej to bardziej strata dwóch punktów niż zysk jednego. Piłkarze i trenerzy Piasta w dobrych nastrojach jednak opuszczali stadion przy ul. Cichej. Urwać punkty liderowi to prawie zawsze powód do zadowolenia, szczególnie jeśli ma to miejsce po całkiem niezłej grze. Mecz dla kibiców efektowny może i nie był, ale jak to często się powtarza, za wrażenia artystyczne w piłce ocen się nie wystawia. Liczy się to, co można zapisać na koncie.

Piast Gliwice
23 Krzysztof Kozik 7
20 Maciej Michniewicz 6, 3 Mirosław Widuch 6, 4 Adam Banaś 6, 22 Daniel Chylaszek 6,
8 Jarosław Kaszowski 6, 5 Paweł Gamla 6, 17 Tomasz Podgórski 5 (72 15 Łukasz Krzycki 1),
9 Adam Kompała 7
11 Wojciech Kędziora 6, 10 Krzysztof Kukulski 5 (90 21 Cezary Przewoźniak 1),
W rezerwie: 1 Maciej Humerski, 16 Artur Bańka, 7 Michał Filipowicz,
Trener: Bogusław Pietrzak

Ruch Chorzów
96 Robert Mioduszewski
6 Wojciech Grzyb, 4 Ireneusz Adamski, 15 Marcin Klaczka, 8 Krzysztof Nykiel,
14 Łukasz Janoszka (83` 25 Michał Haftowski), 16 Grzegorz Bonk (77` 76 Remigiusz Jezierski), 3 Grzegorz Baran, 22 Tomasz Sokołowski I, 13
Przemysław Łudziński (62 18 Grażvydas Mikulenas), 20 Piotr Ćwielong
W rezerwie: 1 Sebastian Nowak, 23 Michał Osiński, 19 Marcin Makuch, 5 Grzegorz Misiura,
Trener - Marek Wleciałowski
Sędziowali Mariusz Żak - Patryk Podwysocki, Sławomir Kowalewski (Sosnowiec). Techniczny - Jacek Pieronkiewic

Piast Gliwice

Ruch Chorzów

Gole - 0
Strzaly celne obronione - 1
Strzaly niecelne - 4
Slupki, poprzeczki -0
Rzuty rożne - 2
Rzuty wolne - 18
Spalone - 1
Żółte kartki - 2
Czerwone kartki - 0

Gole - 0
Strzaly celne obronione - 4
Strzaly niecelne - 6
Slupki, poprzeczki - 0
Rzuty rożne - 5
Rzuty wolne - 21
Spalone - 0
Żólte kartki - 0
Czerwone kartki - 0

Żólte kartki
33 min - Kukulski
88 min - Widuch
Widzów z Gliwic - 620


Widzów - 8000


 

Gliwice, ul. Okrzei - 17.04.2007 r. g. 19:00
GKS Piast Gliwice - Tiger Kmita Zabierzów 2:2 (0:0)

Bramki: 0:1 - 51 min Dariusz Zawadzki (karny), 0:2 - 57 min Wojciech Fabianowski,
1:2 - 65 min Tomasz Podgórski , 2:2 - 73 min Paweł Gamla (asysta Wojciech Kędziora)
Ciekawy i emocjonujący, choć nie stojący na zbyt wysokim poziomie pojedynek zobaczyli kibice, którzy zdecydowali się przyjść we wtorkowy wieczór na stadion przy ul. Okrzei. Ozdobą tego meczu były dwa, przepiękne gole zdobyte przez Tomka Podgórskiego i Pawła Gamlę.

Bramka jak marzenie

Czego jak czego, ale w tym meczu na pewno nie zabrakło emocji i dramaturgii, zgodnie na konferencji prasowej twierdzili trenerzy obydwu drużyn. I rzeczywiście. W pierwszej połowie było kilka sytuacji po których powinny paść gole, ale bramkarze zachowali czyste konto. W drugiej odsłonie natomiast nie tylko, że padły bramki, ale była też bardzo kontrowersyjna sytuacja, która jeszcze długo po meczu była przedmiotem analizy.
Do 11 min niewiele działo się ciekawego na murawie. Dość dobrze grający goście skutecznie bowiem neutralizowali poczynanis gliwickiej jedenastki. Gdy jednak minęła 10 min świetnie spisujący się w poprzednich meczach Kozik, zbyt długo zwlekał z wybiciem piłki, którą zabrał mu w polu karnym Bębenek. Pomocnik Kmity miał już przed sobą pustą bramkę, na szczęście ofiarna interwencja Banasia zapobiegła utracie gola. Potem mieliśmy serię rzutów rożnych wykonywanych na przemian przez obydwa zespoły. Nie zamieniły się one jednak na bramki. W 24 min bardzo aktywny w tej części gry Podgórski wyłożył piłkę Gamli, a ten po raz pierwszy, ale nie ostatni spróbował strzału. Tym razem jeszcze niecelnie. W 33 min przyjezdni wypracowali sobie idealną wręcz sytuację do objęcia prowadzenia. Po stracie piłki przez Chylaszka przed linią 16 metrów przejął ją Ankowski, wpadł w pole, strzelił tak, że piłka odbiła się od wewnętrznej części słupka, jeszcze dopadł do niej Fabianowski, ale nie potrafił zamień tego na gola. Kilka minut później po zgraniu głową przez Podgórskiego, Kędziora był w sytuacji sam na sam, ale nie zdołał pokonać Sarnata. Szkoda, bo byłby to trzeci z rzędu meczu w którym napastnik Piasta wpisałby się na listę strzelców. Tych okazji do zmiany wyniku w pierwszej połowie obydwie strony miały jeszcze po kilka. Już w samej końcówce gliwiczanie wykonywali rzut wolny z linii 16 metrów. Za pierwszym razem Banaś przebił się przez mur, ale obronił Sarnat. Sędzia nakazał jednak powtórkę, gdyż zbyt wcześnie ruszył się jeden z graczy Kmity. Banaś tym razem jednak strzelił prosto w mur.
Dobra gra Kmity, która jakby nie było plasuje się w dolnej strefie tabeli w pierwszych 45 minutach była sporym zaskoczeniem dla obserwatorów, ale w drugiej odsłonie goście pokazali, że to nie przypadek, Już w 51 min Bębenek wkręcił w ziemię Michniewicza, obrońca Piasta leżąc na murawie zatrzymał piłkę ręką, a że akcja toczyła się w obrębie pola karnego, sędzia odgwizdał jedenastkę, którą pewnie na gola zamienił Zawadzki. Minęło zaledwie 6 minut, a Kozik musiał po raz drugi wyciągać piłkę z siatki. Tym razem po rzucie rożnym, przy bardzo biernej postawie zawodników Piasta, piłkę do siatki skierował Fabianowski. W tym momencie wydawało się, że jest już po meczu. Niebiesko-czerwoni jednak wspierani dopingiem kibiców pozbierali się i już w 65 min zdobyli kontaktowego gola. Rzut rożny wykonywał Kompała, jeden z obrońców Kmity wybił piłkę na 14 metr, a tam był Podgórski, który pięknym wolejem nie dał żadnych szans na obronę Sarmatowi. Zanim goście się otrząsnęli było już 2:2. Tym razem po akcji i podaniu Kędziory, Gamla podciągnął piłką i posłał z około 25 potężną bombę w samo okienko bramki Sarnata. Był to gol jak marzenie i pewnie, by wygrał klasyfikację na bramkę kolejki, gdyby takowa byłą w II lidze prowadzona. Wydawało się w tym momencie, że zmęczeni sobotnim pojedynkiem z KSZO piłkarze Kmity już się nie podniosą. Nic z tych rzeczy. W 77 min świetnie grający Bębenek wpadł w pole karne, próbował minąć Michniewicza, ten wślizgiem wybił piłkę spod jego nóg, jednocześnie przewracając zawodnika Kmity. Arbiter odgwizdał przewinienie i wskazał na 11 metr. Jednak sędzia główny jeszcze podbiegł do bocznego, konsultując z nim całą sytuację i po chwili zmienił zdanie, przyznając gościom rzut rożny. Takie sytuacje zdarzają się na ligowych boiska niezwykle rzadko, nic więc dziwnego, że długo jeszcze po meczu komentowano to wydarzenie. Michniewicz zarzekał się, że trafił w piłkę. Bębenek natomiast, że zawodnik Piasta trafił tylko w jego nogi. Do końca pozostało jeszcze sporo czasu, można więc było przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. W 82 min Kukulski przestrzelił z 17 metrów. W 87 min z najwyższym trudem Sarnat obronił uderzenie z woleja Kompały. Skończyło się jednak na remisie, z którego żadna ze stron w sumie się nie cieszyłam choć warto w tym miejscu przytoczyć popularne piłkarskie powiedzenie. Jak się nie da wygrać, to trzeba przynajmniej zremisować
Przerwa spowodowana walkowerem z Zawiszą chyba wybiła z rytmu gliwicką jedenastkę, bo niewątpliwie podopieczni Bogusława Pietrzaka zagrali słabsze spotkanie. To się jednak zdarza wszystkim drużynom. Chwała piłkarzom Piasta za to, że grali do końca i doprowadzili do remisu. W ostatecznym rozrachunku bowiem każdy punkt może okazać się ważny, W najbliższą niedzielę gliwiczanie zmierzą się z Ruchem w Chorzowie. Czy uda się po raz pierwszy z Cichej wywieźć choćby punkt ? Warto samemu pojechać do Chorzowa. Zbiórka kibiców o godz. 16:00 przed dworcem PKP.

Piast Gliwice
23 Krzysztof Kozik 5
20 Maciej Michniewicz 4, 3 Miroslaw Widuch 5, 4 Adam Banaś 5, 22 Daniel Chylaszek 5
8 Jaroslaw Kaszowski 6 (K), 16 Artur Banka 3 (55 10 Krzysztof Kukulski 2), 5 Pawel Gamla 6 (90` 15 Lukasz Krzycki 1 ),
9 Adam Kompala 6
17 Tomasz Podgórski 6 (88 21 Cezary Przewozniak 1), 11 Wojciech Kedziora 6
W rezerwie pozostali: 1 Maciej Humerski, 7 Michal Filipowicz, 18 Maciej Mizgajski
Trener : Boguslaw Pietrzak
Najlepszy w zespole Piasta: Tomasz Podgórski

Kmita Zabierzów
1 Artur Sarnat
2 Krzysztof Krauz, 3 Rafal Jedrszczyk (81 17 Marcin Zontek), 19 Marian Kocis, 5 Miroslaw Pokrywka
20 Wojciech Ankowski, 6 Dariusz Zawadzki (66` 13 Konrad Cebula), 15 Wojciech Fabianowski, 7 Maciej Bebenek
8 Dariusz Romuzga, 14 Piotr Kasperkiewicz
W rezerwie : 12 Mariusz Rózalski, 11 Michal Suchan, 16 Daniel Onyekachi, 18 Jakub Lizak, 10 Grzegorz Goncerz
Trener - Jerzy Kowalik
Sedziowali: Leszek Gawron, Tadeusz Gancarz (Podkarpacie), Pawel Sokolnicki (Mazowiecki ZPN)
Robert Pszeniczny (Techniczny)

Piast Gliwice

Kmita Zabierzów

Gole - 2
Strzaly celne obronione - 5
Strzaly niecelne - 9
Slupki, poprzeczki -0
Rzuty rożne - 6
Rzuty wolne - 24
Spalone - 0
Żółte kartki - 2
Czerwone kartki - 0

Gole - 2
Strzaly celne obronione - 3
Strzaly niecelne - 7
Slupki, poprzeczki - 1
Rzuty rożne - 9
Rzuty wolne -16
Spalone - 0
Żólte kartki - 3
Czerwone kartki - 0

Żólte kartki
2 min - Kaszowski,
29 min - Gamla
Widzów - 2500

Żólte kartki
14 min - Kasperkiewicz,
45 min - Kraus
32 min - Romuzga

 

Gliwice, ul. Okrzei - 04.04.2007 r. g. 17:00
GKS Piast Gliwice - ŁKS Łomża 3:0 (2:0)

Bramki: 1:0 - 39 min Wojciech Kędziora (asysta Jarosław Kaszowski), 2:0 - 43 min Jarosław Kaszowski (asysta - Tomasz Podgórski), 3:0 - 59 min Adam Kompała (asysta Wojciech Kędziora)
Po dobrym meczu drużyna Piasta Gliwice pokonała rewelacyjnie spisującą się w rundzie wiosennej ŁKS Łomżę - 3:0. Było to pierwsze w rundzie rewanżowej zwycięstwo niebiesko-czerwonych przed własną publicznością, a gole dla w tym spotkaniu strzelało trzech panów na K: Kędziora, Kaszowski i Kompała.

Trzech muszkieterów i Bańka

Każda drużyna, przynajmniej w momencie rozpoczęcia meczu liczy 11 zawodników, o czym każdy doskonale wie. W środowy wieczór na stadionie przy ul. Okrzei jednak czterech graczy odegrało główne rolę, których można by porównać do wyczynu bohaterów powieści Aleksandra Dumasa. Kędziora otworzył wynik i zaliczył asystę przy trzecim golu. Kaszowski strzelił jedną z bramek i miał współudział przy dwóch następnych trafieniach, a Kompała dobił rywala. Istotną rolę również odegrał Bańka, po którego to podaniach rozpoczynały się bramkowe akcje. Ta czwórka sprawiła, że kibice zgromadzenie na trybunach bawili się jak przy oglądaniu ekranizacji francuskiego powieściopisarza.
Łomżanie w ostatnich ośmiu meczach nie doznali smaku porażki. Jednocześnie 20 zdobytych punktów w tych spotkaniach sprawiło, że zaczęto mówić o podopiecznych Czesława Jakołcewicza jak o Rycerzach wiosny, Łomżański team został jednak rozpracowany przez gliwickich szkoleniowców, a dobrze usposobieni zawodnicy Piasta bez większych problemów poradzili sobie z wysoką defensywą gości. Pierwszy raz zapachniało golem już w 8 min, kiedy to po rzucie wolnym wykonywanym przez Chylaszka, minimalnie głową przestrzelił Kędziora. Potem przyjezdni toczyli dość wyrównany pojedynek, ale nie nękali zbytnio Kozika. Dopiero w 28 min po dwóch, szybkich zagraniach, Kalu znalazł się sam przed Kozikiem, bramkarza Piasta jednak wybiegł przed pole karne i zdołała ubiec czarnoskórego napastnika Łomży wybijając piłkę na aut. Potem zobaczyliśmy kilka ciekawych akcji w wykonaniu obydwu zespołów. Przełomową okazała się jednak 39 min. Wtedy to Bańka świetnie wypuścił Kaszowskiego, ten strzelił w światło bramki, piłka już minęła bramkarza, na wszelki wypadek jeszcze dobił ją Kędziora i kibice mogli cieszyć się z pierwszej, wiosennej bramki na stadionie przy ul. Okrzei. Gliwiczanie poszli za ciosem i w 43 min podwyższyli wynik. Zaczęło się od dalekiego wykopu Kozika, po którym Kędziora wywalczył piłkę, trafiał ona do Podgórskiego, który przedarł się w pole karne, podał do Kaszowskiego, a kapitan Piasta lewą nogą z około 12 metrów umieścił ją w siatce.
2:0 to nie był jeszcze wynik, który gwarantowałby trzy punkty. Wiedząc o tym łomżanie próbowali w początkowej fazie strzelić kontaktową bramkę. W 53 min Dąbrowski próbował zaskoczyć Kozika uderzeniem z ponad 20 metrów, ale gliwicki bramkarz nie z takimi strzałami sobie radził. Wreszcie przyszła 59 min meczu. Wtedy to Michniewicz dograł półgórną piłkę do Kaszowskiego, ten szybkim podanie wypuścił Kędziorę na czystą pozycję. „Kędy” jednak zamiast strzelać, podał do wbiegającego w pole karne Kompały, który bez problemów skierował ją do bramki. 3:0 – mało !, Tak krzyczeli kibice , robiąc meksykańską falę. Czesław Jakolcewicz próbował jeszcze ratować honor robiąc w 63 min podwójną zmianę. Nic to jednak nie pomogło. Wprawdzie goście stosunkowo często w ostatniej kwarcie meczu gościli pod bramką Piasta, ale wynikało to bardziej z obranej taktyki przez gospodarzy , niż pomysłu na sforsowanie kierowanej przez Widucha obrony. W 84 min w zespole seniorów zadebiutował Maciej Mizgajski, który jeszcze nie ukończył 19 lat. W 88 min Stróżyński oddał strzał rozpaczy z ponad 30 metrów, był to jednak przysłowiowy krzyk łabędzia, bo futbołówka przeszła w bezpiecznej odległości obok słupka.
Sędzia doliczył ponad trzy minuty w których to jednak nic już ważnego się nie wydarzyło i niebiesko-czerwoni mogli cieszyć się w pełni zasłużonego zwycięstwa. Trzy kolejne zdobyte punkty i fakt, że w następnej kolejce jedenastce z Okrzei dopiszemy kolejne trzy oczka za walkower nad Zawiszą, zdecydowanie poprawiło nie tylko nastroje, ale i szanse na uniknięcie barażów. Nas cieszy fakt, że w meczu tym dominowali gliwiczanie. Zarówno Kaszowski jak i Kędziora to zawodnicy, którzy od urodzenia mieszkają w naszym mieście i tu zaczynali swoja przygodę z futbolem, a teraz sprawiają, że możemy cieszyć się z kolejnego zwycięstwa „Piastunek”

Piast Gliwice
23 Krzysztof Kozik 7
20 Maciej Michniewicz 7, 3 Mirosław Widuch 7, 4 Adam Banaś 6, 22 Daniel Chylaszek 7,
16 Artur Bańka 7 (84` 14 Maciej Mizgajski 1), 5 Paweł Gamla 7, 9 Adam Kompała 7,
8 Jarosław Kaszowski 8, 17 Tomasz Podgórski 6 (87` 10 Krzysztof Kukulski 1), 11 Wojciech Kędziora 8 (90` 15 Łukasz Krzycki 1)
W rezerwie pozostali: 1 Maciej Humerski, 7 Michał Filipowicz, 6 Marcin Rogalski, 21 Cezary Przewoźniak
Piłkarz meczu - Jarosław Kaszowski i Wojciech Kędziora
Trener: Bogusław Pietrzak

ŁKS Łomża
12 Kamil Ulman
4 Paweł Galiński, 17 Zbigniew Kowalski, 26 Krzysztof Strugarek, 6 Przemysław Mądry,
5 Paweł Stróziński, 21 Łukasz Jasiński (63` 3 Tomasz Łuba), 22 Jacek Dąbrowski, 10 Łukasz Adamski (63` 20 Michał Rozkwitalski),
9 Tomasz Bzdęga, 8 Maxwell Kalu
W rezerwie pozostali: 18 Maciej Kurdyjki, 16 Damian Świerblewski, 23 Taras Szamszoryk, 7 Mirosław Goliński, 14 Piotr Ogrodowicz,
Trener - Czesław Jakołcewicz
Sędziowali: Artur Radziszewski - Maciej Szymanik, Rafał Roguski (Warszawa)
Techniczny - Rafał Rokosz (Śląsk)

Piast Gliwice

ŁKS Łomża

Gole - 3
Strzaly celne obronione - 3
Strzaly niecelne - 6
Slupki, poprzeczki -0
Rzuty rożne - 5
Rzuty wolne - 14
Spalone - 2
Żółte kartki - 1
Czerwone kartki - 0

Gole - 0
Strzaly celne obronione - 3
Strzaly niecelne - 5
Slupki, poprzeczki - 0
Rzuty rożne - 5
Rzuty wolne - 5
Spalone - 1
Żólte kartki - 1
Czerwone kartki - 0

Żólte kartki
7 min - Adam Kompała
Widzów - 2000

Żólte kartki
8 min - Zbigniew Kowalski

 

 

Legnica, Al. Orła Białego 1- 31.03.2007 r. g. 14:00
Miedź Legnica - GKS Piast Gliwice 0:1 (0:0)

Bramka: 0:1 - 90 min Wojciech Kędziora (asysta Adam Banaś)
Prawie 10 miesięcy trzeba było czekać na to, aby drużyna Piasta przywiozła z meczu wyjazdowego komplet punktów. Ostatni raz bowiem niebiesko-czerwoni na boisku przeciwnika wygrali 20 czerwca ubiegłego roku w Bytomiu , pokonując Polonię 3:1. W minioną sobotę podopieczni Bogusława Pietrzaka wygrali z Miedzią w Legnicy, a bramkę na wagę trzech, jakże potrzebnych punktów już w doliczonym czasie gry zdobył Wojciech Kędziora

Drugi oddech

W piątek, w godzinach wieczornych legnicka Policja podjęła decyzję, że mecz Miedzi z Piastem odbędzie się bez udziału publiczności, co zaskoczyło zarówno organizatorów jak i kibiców. Ci pierwsi musieli bowiem zwracać pieniądze za wcześniej sprzedane wejściówki, a ponad stuosobowa grupa sympatyków Piasta, która pojechała na to spotkanie dowiedziała się o tym dopiero na dworcu we Wrocławiu. Powodem nie wpuszczenia kibiców, był fakt, że na stadionie przy ul. Orła Białego trwa remont. Decyzja co najmniej dziwna, bo dwa tygodnie wcześniej miedziowcy rozgrywali tam pojedynek z Zagłębiem Sosnowiec. Tak więc spotkanie to toczyło się przy pustych trybunach, choć wokół stadionu zgromadziło około 500 widzów, którzy zza płotu mogli oglądać to, co działo się na murawie.
Gospodarze, którzy przed tym meczem byli jeszcze w gorszej sytuacji niż drużyna Piasta próbowali na samym początku zaskoczyć gliwiczan, ale piłka po strzale Łysaka przeszła w bezpiecznej odległości obok słupka, a uderzenie Misana bez większych kłopotów wyłapał Kozik. To w zasadzie było wszystko na co w tej odsłonie pozwolili sobie legniczanie. Potem inicjatywę przejęli goście i wydawało się, że poradzą sobie jakby nie było z jednym z najsłabszych zespołów w lidze. Miedziowcy jednak cofali się prawie całym zespołom do obrony, co okazało się dość skuteczną taktyką. W 12 min Gamla zdołał uderzyć sprzed linii pola karnego, ale piłka przeszła nad poprzeczką. Kilka minut później, po dwójkowej akcji Kędziora – Kaszowski. Ten ostatni został jednak zablokowany przy próbie strzału. Potem gra toczyła się głównie na połowie legniczan, nie przekładało się to jednak na bramkowe sytuacje. W 32 min Białek doznał kontuzji, na tyle poważnej, że ni smół kontynuować gry. Zmienił go banka. Podobna sytuacja zaraz potem wydarzyła się w zespole gospodarzy, kiedy to boiska na noszach został zniesiony Krzyżanowski. W 36 min Chylaszek próbował bezpośredni z rogu zaskoczyć bramkarza Miedzi, bezskutecznie.
Druga połowa była już znacznie ciekawsza i momentami nawet dramatyczna. Zaledwie cztery minuty po wznowieniu gry Banda bezmyślnie sfaulował w środkowej strefie boiska Banasia, a że był to faul bez piłki zobaczył za to czerwoną kartkę. Od tego momentu gliwiczanie grali z przewagą jednego zawodnika, co zresztą było widać na murawie. Legniczanie jeszcze bardziej się cofnęli, ale nie wiele im to dało. W 55 min Piasta mógł już prowadzić 1:0, mógł , gdyby Kaszowski wykorzystał wyborną wręcz sytuację. Zaraz potem w polu karnym w ostatniej dosłownie chwili został powstrzymany Kompała. Napór gości rósł z każda minutą, a dziennikarze, którzy jako jedni z nielicznych mogli oglądać ten mecz zaczęli się spekulować, kiedy padnie bramka. W 74 min aktywny bardzo Kędziora był w sytuacji sam na sam, zamiast jednak strzelać próbował zagrywać na środek pola karnego, gdzie niestety nie było żadnego z jego kolegów. Czas nieubłagalnie płynął, a bramki wciąż nie było. W 80 min Bogusław Pietrzak ściągnął z boiska obrońcę (Chylaszka), wpuszczając kolejnego napastnika (Janczarka), chcąc jeszcze coś zmienić. Ostatnie 10 minut wyglądało jak gra w hokeja z dużą przewagą. Zamknięci pod własnym polem karnym gospodarze ograniczali się do rozbijania ataków Piasta, choć w 88 min przeprowadzili kontrę po której Widuch w ostatnim memencie zablokował Łysaka. Zbyt wielu przerw nie było, arbiter więc doliczył do regulaminowego czasu gry tylko 3 minuty. Gdy zaczynała się ostatnia z doliczonych minut gliwiczanie wykonywali rzut rożny, po którym jeden z graczy Miedzi wybił piłkę przed pole karne, ta jednak za sprawą Michniewicza niczym bumerang wróciła na 16 metr, jeszcze jej lot głową przedłużył Banaś. Gdy futbolówka spadła pod nogi Kędziory, niedawno mianowany napastnik Piasta miał przed sobą jeszcze obrońcę i bramkarza. Pierwszego minął zwodem, a drugiego pokonał technicznym strzałem tuż przy słupku. Zaraz potem utonął w objęciach kolegów. Bramkę tą ”Kędy” zadedykował żonie i córeczce. Arbiter nie pozwolił już na wznowienie gry i pierwsze zwycięstwo tej wiosny stało się faktem.
Zwycięstwo to niewątpliwie pozwoli teraz Bogusławowi Pietrzakowi i jego podopiecznym złapać drugi oddech. Opłaciła się konsekwencja co do ustawienia i taktyki,. Kędziora należał do najlepszych zawodników na murawie i przez cały mecz absorbował obrońców Miedzi, a w decydującym memencie strzelił zwycięską bramkę. Oczywiście do gry jaką chcieliby oglądać kibice i wyników jakie osiągał zespół Piasta w poprzedniej rundzie wiosennej jeszcze długa droga, ale kierunek wydaje się właściwy. Czy gliwiczanie opuszczą strefę barażową, będzie można się przekonać już w środowym meczu z rewelacyjnie grającą tej wiosny Łomżą Początek spotkania – godz. 19:00

Piast Gliwice
23 Krzysztof Kozik 6
20 Maciej Michniewicz 6, 4 Adam Banaś 7 , 3 Mirosław Widuch 7, 22 Daniel Chylaszek 5 (80` 18 Łukasz Janczarek 1), 5 Paweł Gamla 6, 8 Jarosław Kaszowski (K) 6, 2 Michał Białek 2 (35` 16 Artur Bańka 4), 9 Adam Kompała 6
21 Cezary Przewoźniak 4 (59` 17 Tomasz Podgórsk 2), 11 Wojciech Kędziora 8
W rezerwie pozostali: 1 Maciej Humerski, 6 Maciej Rogalski, 15 Łukasz Krzycki, 7 Michał Filipowicz
Trener: Bogusław Pietrzak
Piłkarz meczu - Wojciech Kędziora

Miedź Legnica
1 Wojciech Zarzycki
19 Jacek Imianowski, 14 Krzysztof Kotlarski (K), 22 Wojciech Smarduch, 8 Adam Kłak,
16 Josef Banda , 6 Rafał Wodnik (61` 10 Tomasz Zieliński), 18 Jarosław Krzyżanowski (35` 9 Sebastian Ziajka), 5 Rafał Majka,
11 Damian Misan (82` 21 Dominik Płaza), 7 Dominik Łysak
W rezerwie pozostali: 12 Łukasz Maniak, 20 Michał Rajkiewicz,
Trener: Peter Nemec
Sędziowali: Piotr Wasilewski, Piotr Marucha, Przemysław Głowacki, techniczny - Mariusz Jasina (Kalisz)

Piast Gliwice

Miedź Legnica

Gole - 1
Strzaly celne obronione - 5
Strzaly niecelne - 6
Slupki, poprzeczki -0
Rzuty rożne - 5
Rzuty wolne - 16
Spalone -1
Żółte kartki - 0
Czerwone kartki - 0

Gole - 0
Strzaly celne obronione - 2
Strzaly niecelne - 3
Slupki, poprzeczki - 0
Rzuty rożne - 2
Rzuty wolne - 14
Spalone - 1
Żólte kartki - 1
Czerwone kartki - 1

Żólte kartki


Żólte kartki
62 min - Jacek Imianowski
Czerwone kartki
49` - Josef Banda
Widzów - 0

 

Białystok, ul. Słoneczna 1- 24.03.2007 r. g. 14:00
Jagiellonia Białystok - GKS Piast Gliwice 1:1 (0:0)

Bramki: 0:1 - 62 min Jarosław Kaszowski (asysta Artur Bańka), 1:1 - 90 min Vuk Sotirović
Sześć sekund zabrakło drużynie Piasta, aby sprawić niespodziankę swoim sympatykom i wywieźć z Białegostoku komplet punktów. Od 62 min bowiem, po celnym trafieniu Jarka Kaszowskiego gliwiczanie prowadzili z Jagiellonią 1:0. Gospodarze wyrównali stan meczu dokładnie w 89 min i 54 sekundzie spotkania.

W paszczy lwa

Do Białegostoku gliwiczanie pojechali bez trzech, kluczowych zawodników. Z powodu kartek i kontuzji do autokaru nie wsiedli Kompała, Kukulski i Wesecki. Szkoleniowcy Piasta musieli więc dość radykalnie przemeblować skład. W wyjściowej jedenastce znalazło się dwóch debiutantów: Artur Bańka i Michał Białek, co niewątpliwie było bardzo odważnym posunięciem w pojedynku z tak trudnym rywalem. Okazało się jednak, że osłabieni i skazani na pożarcie gliwiczanie nie tylko że urwali punkty białostockim lwom, ale i byli bardzo blisko zwycięstwa.
Po dwóch przegranych meczach na drużynę Jagielloni posypały się gromy. Niektórych piłkarzy oskarżano nawet o to, że awans nie jest im na rękę, więc celowo odpuszczają mecze. Jacek Chańko, jeden z najstarszym stażem białostockich graczy zdecydowanie temu zaprzeczał i zapowiadał. że w konfrontacji z Piastem, on i jego koledzy udowodnią, że wcale tak nie jest. Sęk w tym, że niebiesko-czerwonym punkty te są tak samo potrzebne, mimo że walczą oni w tym sezonie o zupełnie inne cele. Pewnie dlatego w pojedynku tym od pierwszych minut emocji nie brakowało. Pierwsi zaatakowali gospodarze i gdyby nie świetna interwencja Banasia, Konon pewnie by szybko zdobył gola. Riposta Piasta była natychmiastowa. Po kontrze, Banka tak wyłożył piłkę Przewoźniakowi, że ten miał przed sobą tylko bramkarza. Ostry kąt uniemożliwił mu jednak oddanie strzału, po którym Banaszyński by skapitulował. W 11 min rozpędzonego Satirovica zatrzymał Gamla. Groźnie w polu karnym Piasta znów było w 16 min, ale i tym razem dobrze interweniowali obrońcy. W 19 min strzał Przewoźnika w ostatniej chwili zablokował Markiewicz. Kilka minut później, zadecydowanie najgroźniejszy zawodnik w zespole gospodarzy, Vuk Soturovic zdołał oszukać defensorów gości i znalazł się w sytuacji sam na sam z Kozikiem, ale ten popisał się doskonałą interwencją nogami broniąc strzał Serba. W pierwszej połowie było jeszcze kilka akcji, które mogły zmienić rezultat tego meczu, bramki jednak nie padły. Chcą zmienić wynik i grę swojego zespołu Ryszard Tarasiewicz zdecydował się w przerwie na podwójną zmianę. Na murawie pojawili się Filip Burkhardt i Radek Divecky. Nie wiele to jednak pomogło, a wręcz przeciwnie. Ta odsłona bowiem będzie przebiegała pod dyktando gości. W 49 min po świetnej centrze Chylaszka, Kędziora z 4 metrów przestrzelił. Jagiellonczy okazje na zdobycie gola mieli w 54 min. Po silnym uderzeniu z rzutu wolnego Chańki, Kozik popisał się świetną paradą, odbijając na bok piłkę, dobijał jeszcze któryś z miejscowych graczy, ale i tym razem bramkarz Piasta był lepszy. Wreszcie przyszła 62 min. Bańka przejął piłkę przy linii bocznej boiska, dośrodkował w pole karne, tam jej lot przedłużył Kaszowski, pokonując Banaszyńskiego. „Takie zagrania często ćwiczymy na treningach. Artur świetnie zagrał, a ja tylko musnąłem piłkę głową i ta wpadł do siatki” – po meczu mówił strzelec pierwszej tej wiosny dla Piasta bramki. Wbrew oczekiwaniom Jagiellończycy nie rzucili się do desperackich ataków. Nie tyle co nie chcieli, ale nie potrafili. Gliwiczanie grali bowiem mądrze , przetrzymując piłkę. Były momenty, że wyglądało to jak gra w dziada. Miejscowi kibice już pogodzili się z kolejną porażką swojej drużyny i co bardziej zniecierpliwieni zaczęli opuszczać stadion. Tymczasem końcówka meczu przyniosła dość nieoczekiwany zwrot sytuacji. W 85 min , po zagraniu z lewej strony - Sotirović wychodził już na czystą pozycję, ratując sytuację Chylaszek popchnął napastnika gospodarzy, ten przewrócił się w polu karnym, a arbiter wskazał na wapno. Rzut karny próbował na gola zamienić Burchardt, ale kolejną, fantastyczną interwencją popisał się Kozik, broniąc ten strzał. W tym momencie radość zapanowała w sektorze zajmowanym przez kibiców Piasta, którzy w liczbie 11 osób przyjechali do Białegostoku, by pomóc drużynie. Niestety, nie było im dane w pełni się cieszyć , bo tuż przed końcowym gwizdkiem sędziego miejscowi wyrównali. Po dość przypadkowym zagraniu ręka przed polem karnym przez Gamlę, arbiter podyktował rzut wolny. Saturović znalazł lukę w murze i uderzył niezbyt mocno, ale na tyle dokładnie, że piłka wtoczyła się do bramki pilnowanej przez Kozika. Sędzia jeszcze doliczył cztery minuty, ale jedynym godnym odnotowania faktem z tego okresu była druga żółta i w konsekwencji czerwona kartka dla Satirovica.
Remis ten powinien satysfakcjonować gości, ale w kontekście tego, co pokazali białostoczanie w ekipie Piasta panował duży niedosyt. Chyba najbardziej rozgoryczony był Krzysztof Kozik. Bezsprzecznie najlepszy zawodnik na boisku kilkakrotnie bardzo udanie interweniował, ale nie zachował czystego konta. Nie cieszyli się też gospodarze, choć ten mały punkt pozwolił im na zachowanie kontaktu z czołówką, gdyż zarówno Ruch jak i Zagłębie musiało uznać wyższość rywali. Teraz drużyna Piasta jedzie do Legnicy, skąd musi już wywieźć komplet punktów i oby się to niebiesko-czerwonym udało.

Piast Gliwice
23 Krzysztof Kozik 8
20 Maciej Michniewicz 6, 5 Paweł Gamla 6, 4 Adam Banaś 6 , 22 Daniel Chylaszek 5,
3 Mirosław Widuch 6, 2 Michał Białek 5 , 16 Artur Bańka 5 (67` 17 Tomasz Podgórski 2),
8 Jarosław Kaszowski 7, 11 Wojciech Kędziora 6 (90` Adrian Swiątek 1),
21 Cezary Przewoźniak 5 (74` 18 Łukasz Janczarek 1)
W rezerwie pozostali: 1 Maciej Humerski, 15 Łukasz Krzycki, 14 Paweł Zajączkowski,
7 Michał Filipowicz
Trener: Bogusław Pietrzak
Piłkarz meczu - Krzysztof Kozik

Jagiellonia Białystok
99 Jacek Banaszyński
20 Adrian Napierała, 15 Marcin Kośmicki, 28 Jacek Markiewicz (K) (60 5 Piotr Petasz), 22 Jacek Chańko,
13 Mariusz Dzienis, 4 Rafał Naskręt, 33 Janusz Wolański (46` 25 Filip Burkhardt), 8 Mariusz Marczak,
30 Ernest Konon (46` 31 Radek Divecky), 18 Vuk Sotirović
W rezerwie pozostali: :17 Marcin Mańka, 6 Marcin Wincel, 16 Marcin Tarnowski
Trener: Ryszard Tarasiewicz
Sędziowali: Włodzimierz Bartos, Konrad Sapela, Radosław, Siejka - techniczny - Tomasz Radkiewicz (Łódź)
Obserwator: Kazimierz Stępień (Warszawa)

Piast Gliwice

Jagiellonia Białystok

Gole - 1
Strzaly celne obronione - 3
Strzaly niecelne - 6
Slupki, poprzeczki -0
Rzuty rożne - 4
Rzuty wolne - 20
Spalone -1
Żółte kartki - 2
Czerwone kartki - 0

Gole - 1
Strzaly celne obronione - 8
Strzaly niecelne - 5
Slupki, poprzeczki - 0
Rzuty rożne - 5
Rzuty wolne - 17
Spalone - 1
Żólte kartki - 2
Czerwone kartki - 1

Żólte kartki
24 min -Kędziora,
42 min -Przewoźniak
90 min - Chylaszek

Żólte kartki
31 min - Soturovic ,
89 min - Napierała,
90 min -Sotirović
Czerwone kartki
90 min - Sotirović
Widzów - 5000

 

Gliwice, ul. Okrzei - 18.03.2007 r. g. 14:40
GKS Piast Gliwice - KSZO Ostrowiec Św. - 0:0

Mimo transmisji telewizyjnej i kapryśnej aury około 2 tysięcy sympatyków jedenastki z Okrzei przyszło na inaugurację piłkarskiej wiosny w Gliwicach. Niestety, piłkarzom Piasta nie udało się w pełni zadowolić kibiców, bo podopieczni Bogusława Pietrzaka bezbramkowo zremisowali z ostrowieckim KSZO i tylko nieznacznie poprawili swoją pozycję w drugoligowej tabeli.

Strzelecka indolencja

Zespól z Ostrowca, pokonując w pierwszej kolejce Jagiellonię Białystok sprawił nie tylko sporą niespodziankę, ale i spowodował, że szkoleniowcy Piasta długo się zastanawiali jaką taktykę przyjąć na to spotkanie. „Zwycięstwo nad wiceliderem na ich terenie nie jest dziełem przypadku. Odkrycie się i frontalny atak w pierwszej połowie mógł nas sporo kosztować. Dlatego też nie zdecydowaliśmy się na otwartą grę KSZO”. Tak po meczu zachowawczą postawę swoich podopiecznych w pierwszej odsłonie tłumaczył Bogusław Pietrzak. I rzeczywiście. W tym okresie gry lepsze wrażenie sprawiali goście. Grali agresywniej, często zmuszając do błędów miejscowych zawodników. W 6 min w polu karnym Piasta przewrócił się Wójcik, ale arbiter podjął słuszną decyzję, uznając, że nic nie było. Trzy minuty później gospodarze mieli pierwszą, dogodną okazję na zmianę wyniku. Na 18 metrze faulowany był Podgórski. Bezpośredniego strzału na bramkę Kapsy próbował Kompała, ale piłka zatrzymała się na murze. W 16 min Robaszek miał przed sobą tylko Kozika, ale nie gość, że nie trafił w światło bramki, to jeszcze był na spalonym. W 17 min mogło być jednak 1:0 dla KSZO. Sojka zagrał w pole karne do Kanarskiego, na szczęście jego strzał z bliskiej odległości odbił Kozik. Potem sytuacja została względnie opanowana i udało się nawet kilkakrotnie zagrozić ostrowskiej bramce . W 35 min, po wolnym wykonywanym przez Chylaszka, Kędziora uderzył przewrotką, piłka niestety przeszła nad poprzeczką. Tuż przed zakończeniem pierwszej połowy gliwiczanie mieli jeszcze dwa rzuty wolne. Po pierwszym Kompała przymierzył w okienko, ale Kapsa zdołał wybić piłkę na róg. Za drugim razem również golkiper KSZO poradził sobie z uderzeniem gracza Piasta.
Wojciech Borecki to doświadczony szkoleniowiec i na dodatek bardzo dobrze zna drużynę Piasta. Wychodząc z założenia, że jeśli nie da się wygrać meczu , to przynajmniej trzeba go zremisować. Dlatego też w drugiej połowie ustawił swój zespół mocno defensywnie. Efekt tego był taki, że w pierwszych minutach tej odsłony prawie nic się ciekawego nie działo. Odnotować można groźny, ale niecelny strzał z rzutu wolnego Wójcika i uderzenie z pola karnego Robaszka, które obronił Kozik. To było wszystko na co w tym dniu było stać gości. W 74 min po raz pierwszym kibice złapali się za głowy. Wtedy to po bardzo dobrym zagraniu z lewej strony Kompały, Janczarek stanął oko w oko z Kapsą, zamiast jednak do bramki, trafił prosto w niego. Chyba jeszcze lepszą sytuacją w 80 min zmarnował Przewoźniak. Były zawodnik Floty Świnoujście znalazł się także w sytuacji sam na sam, ale i tym razem bramkarz KSZO nie musiał wyciągać piłki z siatki. To mogło zdenerwować nie tylko kibiców, ale i opanowanego zazwyczaj Bogusława Pietrzaka, który po tej sytuacji wybiegł z ławki rezerwowych krzycząc na niefortunnego strzelca. Gliwiczanie do końca nie rezygnowali ze zmiany wyniku, jednak obrona KSZO skutecznie hamowała te zapędy i w efekcie skończyło się podziałem punktów.
Remis u siebie w perspektywie dwóch, trudnych spotkań wyjazdowych powodem do zadowolenie na pewno nie jest. Biorąc jednak pod uwagę fakt, że ósme w tabeli Podbeskidzie ma zaledwie trzy oczka więcej nie ma też co dramatyzować. Problemem gliwiczan pozostaje brak rasowego napastnika, który by nie marnował takich sytuacji, jakie w ostatnich dwóch meczach mieli piłkarze Piasta Bogusław Pietrzak próbuje to rozwiązać ustawiając w linii ataku trzech ofensywnych graczy, ale na razie nie ma to przełożenia na gole. Może uda się tą strzelecką niemoc przełamać w meczu z Jagiellonią Białystok. .

Piast Gliwice
23 Krzysztof Kozik 5
20 Maciej Michniewicz 4 (76` 21 Cezary Przewoźniak 1), 3 Mirosław Widuch 6, 4 Adam Banaś 6, 22 Daniel Chylaszek 5,
8 Jarosław Kaszowski 5 (K), 5 Paweł Gamla 3 (62` 7 Łukasza Janczarek 2), 9 Adam Kompała 6,
7 Michał Filipowicz 2 (46 10 Krzysztof Kukulski 3), 17 Tomasz Podgórski 5
11 Wojciech Kędziora 5
W rezerwie pozostali: 1 Maciej Humerski, 2 Michał Białek, 19 Łukasz Wesecki, 16 Artur Bańka.
Trener: Bogusław Pietrzak
Najlepszy w zespole Piasta - Mirosław Widuch i Adam Banaś

KSZO: Ostrowiec Świętokszyski
1 Paweł Kapsa
10 Arkadiusz Sojka, 22 Marcin Rogoziński, 20 Radosław Kardas, 18 Klaudiusz Łatkowski,
3 Piotr Kosiorowski 89` 24 Jakub Woropajew), 5 Marcin Kiczyński, 6 Łukasz Trałka,
19 Hubert Robaszek,
7 Krystian Kanarski (87` 13 Adrian Woźniczka), 11 Rafał Wójcik (74` 9 Łukasz Cichos)
W rezerwie pozostali:: 12 Rafał Kwapisz, 17 Adrian Franczak, 8 Grzegorz Wojtal
Trener: Wojciech Borecki
Sędziowali: Piotr Siedlecki, Jacek Gudyn, Tomasz Zajkowski (Warszawa)

Piast Gliwice

KSZO Ostrowiec

Gole - 0
Strzaly celne obronione - 5
Strzaly niecelne - 5
Slupki, poprzeczki -
Rzuty rożne - 4
Rzuty wolne - 19
Spalone -1
Zólte kartki - 2
Czerwone kartki - 0

Gole - 0
Strzaly celne obronione - 3
Strzaly niecelne - 3
Slupki, poprzeczki - 0
Rzuty rozne - 2
Rzuty wolne - 16
Spalone - 1
Zólte kartki - 2
Czerwone kartki - 0

Żólte kartki
20 min -Podgórski,
48 min -Kompała
Widzów - 2000

Żólte kartki
10 min - Sojka,
45 min - Kosiorowski


Sosnowiec, ul. Kresowa 1- 10.03.2007 r. g. 14:00
Zagłębie Sosnowiec - Piast Gliwice 1:0 (0:0)

Bramki: 84 min - Krystian Prymula
Nie było niespodzianki w minioną sobotę na stadionie Ludowym w Sosnowcu. Zajmujące trzecie miejsce w ligowej tabeli Zagłębie pokonało na rozpoczęcie rundy rewanżowej zespół Piasta 1:0. Bramkę na wagę trzech punktów zdobył pozyskany w przerwie zimowej z SV Yesilyurt 73 (Niemcy) – Krystian Prymula.

Udany rewanż Zagłębia

Zagłębie Sosnowiec do tego meczu przystępowało w zupełnie odmienionym składzie w porównaniu do rundy jesiennej. Przyczyn tego stanu rzeczy było kilka. Niektórzy gracze odeszli , inni leczą kontuzję lub pauzują za żółte kartki. Wydawało się więc, że niebiesko-czerwoni wykorzystają tą szanse i pokuszą się nawet o pełną pulą. Pewnie dlatego też Bogusław Pietrzak wystawił na początek ofensywnych graczy. Po raz pierwszy na szpicy napadu zagrał Kędziora. W atakowaniu bramki Pescovica mieli mu pomagać Podgórski i Filipowicz. To jednak nie goście dyktowali warunki gry w początkowej fazie meczu. Gospodarze, którym kibicowało ponad 6 tys. ludzi już w pierwszej minucie stworzyli zagrożenie pod bramką Piasta. Debiutujący w Zagłębiu i niewątpliwie najlepszy na boisku zawodnik – Krystian Prymula pognał prawą stroną, na szczęście jego podanie do wbiegającego w pole karne kolegi z zespołu w porę na róg wybił Kompała. W odpowiedzi uderzać z dystansu próbował Podgórski, ale piłka przeszła nad poprzeczką. W 10 min miała miejsce sytuacja, która niewątpliwie mocno pokrzyżowała szyki Bogusławowi Pietrzakowi. Wtedy to w starciu z Topolskim z zakrwawioną twarzą boisko musiał opuścić Gamla. Przez ponad 5 min goście grali w osłabieniu, ale miejscowi nie wykorzystali tej przewagi, Niestety nasz ten kluczowy pomocnik Piasta nie wrócił już na boisko. W 16 min zastąpił go Wesecki. Wczesnej jednak powinno być 1:0 dla Piasta. Po długim podaniu Banasia i błędzie defensywy Zagłębia, Kompała znalazł się w sytuacji sam na sam, próbował przelobować Peskovicia, ten jednak nie dał się na to nabrać i skończyło się rzutem rożnym, po którym Banaś głową strzelał w światło bramki, ale zbyt lekko by pokonać Słowaka. W 22 min udaną interwencją popisał się Kozik, na raty broniąc bardzo niebezpieczny strzał Mierzejewskiego. 2 min później, po rogu wykonywanym przez Pacha, uderzał Treścińki, znów jednak lepszy był Kozik. W 33 min po wolnym wykonywanym przez Berensztajna, Widuch wybijając piłkę z linii bramkowej uratował swój zespół utratą gola. Potem kilkoma, indywidualnymi akcjami popisał się Prymula. Ten jedyny, wysunięty w tej fazie meczu napastnik cały czas sprawiał sporo kłopotu gliwickiej defensywie. W pierwszej odsłonie udało się go jednak skutecznie powstrzymywać. Ta połowa niewątpliwie mogła się kibicom podobać. Sporo spięć podbramkowy i ciekawych sytuacji. Świetnie w bramce Piasta spisywał się też Kozik, broniąc wszystko, co trzeba było.
Początek drugiej połowy był nieco nudnawy. Obydwa zespoły nie chciały się narażać na stratę gola, bo przy tak wyrównanym poziomie , ta drużyna, która by zdobyła bramkę, pewnie by wygrała. Było kilka stałych fragmentów gry, jednak bz bramkowego przełożenia . W 52 min Wesecki wdarł się w pole karne, ale został w porę powstrzymany przez Treścińskiego. Szkoleniowiec Piasta widząc, że Zagłębie można pokonać, w 54 min jeszcze wzmocnił atak wpuszczając na murawę Janczarka. Najskuteczniejszy strzelec w meczach kontrolnych jednak niewiele pokazał. Ważna okazał się 69 min, kiedy to Jerzy Dworczyk zrobił podwójną zmianę wpuszczając na murawę Skrzypka i Ozięmbałę. Ten drugi wspomógł w ataku Prymulę , co znacznie ożywiło poczynania gospodarzy na boisku. Gliwiczanie atakowali z rzadka, ale za to bardzo groźnie. W 75 min Wesecki przedarł się lewą stroną, miał przed sobą już tylko Peskovica, ale zbyt ostry kąt utrudnił mu oddanie bardziej precyzyjnego strzału i golkiper Zagłębia zdołał wyjść z tego z obronną ręką. Zaraz po tej akcji, po zagraniu Weseckiego, Kompała mógł przesądzić o losach meczu - mógł, ale z 2 metrów nie trafił do pustej już bramki. „Przy pierwszej sytuacji lobowałem Borisa, ale zabrakło może jednego centymetra i padłaby bramka. Ale to, czego nie strzeliłem w drugiej połowie, to chyba pierwszy raz w karierze mi się zdarzyło. Można trochę zganić na nierówne boisko, ale nie ma żadnego wytłumaczenia. W takiej sytuacji muszę trafić i pewnie wywieźlibyśmy stąd trzy punkty. Generalnie graliśmy dobrze, ale jak się nie strzela bramek, to się nie wygrywa. Duża w tym zasługa mojej osoby, bo miałem dwie najlepsze sytuacje w meczu” z pokorą mówił o swoim występie Adam Kompała.
Niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. To wie każdy kibic. Tak też się miało stać.. W 84 min .Kłoda w środkowej strefie zabrał piłkę Weseckiemu i prawie natychmiast podał do Prymuli. Wcześniej pilnujący go Banaś przesunął się do przodu, tak więc napastnik Zagłębia w momencie podania był na spalonym, ale arbiter chorągiewki nie podniósł, w konsekwencji Prymula znalazł się w sytuacji sam na sam i przerzucając piłkę ponad Kozikiem zdobył zwycięskiego gola. Goście rzucili się do odrabiania tej straty, ale nadziali się na kontrę po której bliski szczęścia był Oziębała. Kozik tym razem nie dał się jednak pokonać. Gdy arbiter zagwizdał po raz ostatni na Ludowym zapanowała euforia. Zagłębie bowiem nie tylko zrobiło kolejny krok ku ekstraklasie, ale i zrewanżowało się Piastowi za sromotna porażkę z rundy jesiennej. Niepocieszony był kapitan Piasta – Jarosław Kaszowski, dla którego był to setny mecz w II lidze. „Planem minimum dla nas było dziś wywiezienie z Sosnowca przynajmniej jednego punktu, ale się nie udało. Przegraliśmy, nie dlatego, że byliśmy gorszym zespołem, ale dlatego, że nie wykorzystaliśmy sytuacji, które sobie stworzyliśmy” po meczu mówił kapitan Piastunek.
Widać, ze niebiesko-czerwoni solidnie przepracowali zimę, bo rzeczywiście w niczym nie ustępowali sosnowiczanom. Pewnym mankamentem było brak wyczucia murawy, ale tego można było się spodziewać, bo gliwiczanie wszystkie mecze kontrolne rozgrywali na idealnie równej, sztucznie nawierzchni. To jednak szybko da się naprawić. W meczu tym zadebiutował tylko jeden z nowo pozyskanych piłkarzy - Cezary Przewoźniak. Jego występu jednak oceniać nie będziemy, gdyż grał zaledwie 7 minut. Mieliśmy tez inne ważne wydarzenie. Piłkarzom Piasta dopingował ponad 300 osobowa grupa kibiców, co jest wyjazdowym rekordem od czasu powrotu jedenastki Okrzei w szeregi II ligi. Oby tak dalej.

Piast Gliwice
23 Krzysztof Kozik 6
2 Maciej Michniewicz 5 , 4 Adam Banaś 5 , 3 Mirosław Widuch 6 , 22 Daniel Chylaszek 5,
8 Jarosław Kaszowski 5 , 5 Paweł Gamla 1 (15 10 Łukasz Wesecki 5), 9 Adam Kompała 5,
17 Tomasz Podgórski 5 (85 6 Cezary Przewoźniak 1), 11 Wojciech Kędziora 5, Michał Filipowicz 3 (54` 18 Łukasz Janczarek 2)
W rezerwie pozostali: 1 Maciej Humerski, 14 Paweł Zajączkowski, 15, Łukasz Krzycki, , 16 Artur Bańka.
Trenerzy: Bogusław Pietrzak, Robert Orłowski
Najlepszy w zespole Piasta: Krzysztof Kozik

Zagłębie Sosnowiec

:1 Boris Pescovic
2 Dawid Topolski 4 Adrian Mierzejewski, 6 Hubert Kościukiewicz, 10 Arkadiusz Kłoda,
14 Jacek Berensztajn, 18 Sławomir Pach (69 8 Przmysław Oziębała, 19 Adrian Marek,
20 Daniel Treściński, 23 Jacek Paczkowski (69` 7 Dawid Skrzypek)
11 Krystian Prymula (89 16 Tomasz Szatan),
W rezerwie: 12 Adam Bensch
Trener: Jerzy Dworczyk
Sędziowali: Piotr Maurek - Robert Marciniak, Leszek Solarz (Kraków)


Piast Gliwice

Zagłębie Sosnowiec

Gole - 0
Strzaly celne obronione - 6
Strzaly niecelne - 4
Slupki, poprzeczki - 0
Rzuty rożne - 3
Rzuty wolne - 18
Spalone -2
Zólte kartki - 3
Czerwone kartki - 0

Gole - 1
Strzaly celne obronione - 7
Strzaly niecelne - 9
Slupki, poprzeczki - 0
Rzuty rozne - 10
Rzuty wolne - 23
Spalone - 2
Zólte kartki - 1
Czerwone kartki - 0

Żólte kartki
30` - Filipowicz,
40` - Chylaszek,
88` - Banaś

Żólte kartki
73` Topolskii
Widzów - 6500