Sezon 2004/05

Łodź Al. Marszałka Piłsudskiego – 16.10 .2004 r. godz. 17:00
Widzew Łódź - Piast Gliwice 2:1 (1:0)

Trzynasta kolejka spotkań o mistrzostwo II ligi nie była szczęśliwa dla piłkarzy Piasta. Gliwiczanie gościli w Łodzi, gdzie musieli uznać wyższość Widzewa ulegając 1:2. Gole dla gospodarzy strzelali: Rafał Szwed w 13 min i Rafał Pawlak w 61 min. Honorowa bramkę dla jedenastki z Okrzei w końcówce spotkania zdobył Janusz Bodzioch

Pechowa trzynastka

Szkoleniowcy Piasta wiedzieli, że bardzo groźną bronią Widzewa jest prawa strona. Stąd też na to spotkanie przygotowali specjalną taktykę. Na lewej pomocy po raz pierwszy zagrał Kaszowski. Kapitan Piasta za główne zadanie miał rozbijanie akcji przeprowadzanych przez gospodarzy właśnie tą stroną. W środku pola natomiast od pierwszej do ostatniej minuty biegał Podgórski. Ten młody piłkarz miał zastąpić odsuniętego do rezerw Stolarz i nie zawiódł. Na prawej pomocy natomiast zadebiutował Kędziora. Zmiana ustawienia nie przyniosła efektu w postaci choćby punktu, ale gra wyglądała już lepiej niż w meczu z Jagiellonią
Już w 2 min Chyła o mało co nie zdobył bramki dla Piasta. Zbyt szybko jednak ruszył do piłki i spalił. W 6 min Pawlak znalazł się w sytuacji na sam z Gorczycą, ale golkiper Piasta nogami zdołał obronić uderzenie łódzkiego gracza. W 13 min gospodarze wykonywali rzut wolny. Wszyscy czekali na dośrodkowanie, tymczasem Plewnia zagrał przed pole karne. W pełnym biegu z lewej nogi, z 25 metrów uderzył Szwed i strzałem w okienko wyprowadził swój zespół na prowadzenie. W 29 min gliwiczanie po raz pierwszy poważniej zagrozili bramce pilnowanej przez Peskowića. W pole karne piłkę wrzucał Kędziora, bliski jej przejęcia był Chyła, ale ubiegł go łódzki golkiper. Zaledwie 60 sekund później Chyła miał najlepszą okazję do zdobycia gola w tej odsłonie. Po podaniu z głębi pola napastnik Piasta miał przed sobą tylko Peskowića, ale przy próbie przelobowania go przeniósł piłkę nad poprzeczką. W 32 min Michalski bardzo mocno uderzył z 20 metrów, Gorczyca odbił piłkę przed siebie, dobijał jeszcze Pawlak, na szczęście niecelnie. Chwilę potem Lato zdobył bramkę, ale w momencie strzału był na spalonym i sędzia tego gola słusznie nie uznał. W ostatnim kwadransie pierwszej połowy częściej w posiadaniu piłki gospodarze, jednak nie przełożyło się to na sytuacje bramkowe.
Początek drugiej odsłony należał do gospodarzy. W 48 min Pawlak przedarł się prawą stroną, dośrodkował w pole karne, z 6 metrów głową strzelał Rybski, ale obok słupka. W 62 min widzewiacy wyrzucali piłkę z autu. Trafiła ona do Plewni, ten dośrodkował w pole karne, wprost na głowę Pawlaka, któremu nie pozostało nic innego jak tylko umieścić ją w siatce. Wydawało się, że losy tego meczu są rozstrzygnięte. Gliwiczanie jednak nie zamierzali rezygnować. W 67 min strzałem zza linii pola karnego Peskowića próbował zaskoczyć Chyła, ale nie trafił w światło bramki. 4 min później Podgórski uderzał już celnie, zbyt lekko jednak by pokonać bramkarza Widzewa. Lepszym rozwiązaniem byłoby, gdyby dograł wzdłuż bramki na zamykającego akcję Pałkusa. Najwięcej jednak emocji przyniosła końcówka meczu. W 90 min Zadylak wykonywał rzut wolny, piłka trafiła do Szmatiuka, który przerzucił ją na drugą stronę pola karnego. Tam był Pałkus, napastnik Piasta nie zdecydował się na strzał tylko zagrał do lepiej ustawionego Bodziocha i najstarszy gracz na boisku szczupakiem zdobył kontaktowego gola. Arbiter przedłużył to spotkanie o 4 minuty. Tuż przed końcowym gwizdkiem sędziego strzelał Pałkus, Peskowić obronił, piłka jeszcze otarła się o słupek i wyleciała za linię kończąca boisko. Do szczęścia zabrakło więc tylko kilka centymetrów.
O tym, że o punkty na Widzewie nie będzie łatwo nikt nie miał złudzeń. Podopieczni Stefana Majewskiego nie przegrali ostatnich dziewięciu spotkań i w meczu z Piastem podtrzymali dobrą passę. Dla jedenastki z Okrzei była to trzecia z rzędu przegrana w lidze. Na pocieszenie można powiedzieć, że gliwiczanie nie oddali punktów bez walki. Piłkarze Piasta zagrali lepiej niż przeciwko Jagiellonii i oby był to dobry prognostyk przed meczem ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki

Piast Gliwice
Gorczyca 5
Michniewicz 5, Bodzioch 6, Zadylak 5
Kędziora 5, Gamla 5, Szmatniuk 5, Kaszowski 5, Podgórski 5
Kocur 2 (46` Uss 2), Chyła 4 (75` Pałkus 1)
Piłkarz meczu w Piaście - Janusz Bodzioch.
Trenerzy: Józef Dankowski i Marek Majka

Widzew Łódź
Pesković
Kubik, Szwed, Klepczyński, Michalski
Plewnia, Probierz (63, Wyczałkowski), , Bednar,
Lato (76, Caldwell) Pawlak, Rybski (87, Szeremet).
Trener: Stefan Majewski
Sędziowali: Artur Radziszewski, Jacek Gudyń i Tomasz Listkiewicz (Warszawa)
Widzów 5000

 

28.05.2005 r. Gliwice, ul Okrzei – godz. 17:00
Piast Gliwice – Widzew Łódź - 0:0

Miało być wielkie sportowe święto, ale upał sprawił, że pojedynek pomiędzy czterokrotnym mistrzem Polski – Widzewem Łódź, a Piastem Gliwice stał na przeciętnym poziomie. Goście rozegrali najsłabszy mecz tej wiosny, ale gospodarze nie potrafili tego wykorzystać. W takiej sytuacji bezbramkowy remis wydaje się być sprawiedliwym wynikiem.

W pierwszej połowie dojrzalszy futbol prezentowali goście, ale praktycznie nie stworzyli ani jednej sytuacji bramkowej. Gliwiczanie przeciwnie. Już w 2 min po rzucie wolnym wykonywanym przez Kupisa z lewej strony boiska, piłkę w pole karne zagrał Michniewicz, i w ostatnim momencie Michalski zapobiegł strzałowi na bramkę Piekutowskiego, wyprzedzając Podgórskiego. W 5 min Wróbel przedarł się pod linię kończącą boisko, zagrał na 5 metr do Kędziory, jednak strzał pomocnika Piasta zablokowali obrońcy Widzewa. W 11 min miała miejsce chyba najbardziej kontrowersyjna sytuacja w tym spotkaniu. Kaszowski wbiegł w pole karne, został najpierw odepchnięty, a potem podcięty, w konsekwencji czego przewrócił się, ale arbiter nie dopatrzył się faulu. W 19 min po ładnej akcji Michniewicza z Podgórskim, strzelał Wróbel, ale w sam środek bramki i Piekutowski obronił. Bardzo aktywny Kaszowski tradycyjnie już psuł zawodnikom drużyny przeciwnej sporo krwi. W 28 min Wawrzyniak nie potrafił zatrzymać skrzydłowego gliwickiej jedenastki i brutalnie go sfaulował, za co zobaczył żółty kartonik. Dopiero w 30 min Szwed oddał pierwszy strzał w kierunku gliwickiej bramki, ale piłka przeleciała wysoko ponad poprzeczką. W 32 min gromkie brawa za celne uderzenie z ponad 30 metrów zebrał Michniewicz, znów jednak na posterunku był Piekutowski.

Druga połowa rozpoczęła się od szarży Podgórskiego zatrzymanej przez Michalskiego. W 51 min przyjezdni przeprowadzili jedną z nielicznych kontr po których Gorczyca był w opałach, ale i tym razem skończyło się na strachu. W 75 min Kędziora spróbował pokonać Piekutowskiego uderzeniem z około 25 metrów, piłka jednak przeszła obok słupka. Czym bliżej było końca meczu tym bardziej otwarty futbol grały obydwie strony, bo żadnej ze stron w zasadzie remis nie zadowalał. Jacek Zieliński w 82 min zdjął z boiska Kędziorę i wstawił trzeciego napastnika. Rozpalone słońce jednak zrobiło swoje. Czym bliżej było końca meczu tym więcej niecelnych zagrań i strat piłek. W 85 min po nieudanej pułapce ofsajdowej, Uss miał przed sobą tylko bramkarza, ale zabrakło mu odwagi na oddanie strzału, próbował jeszcze podawać do środka pola karnego, skończyło się jednak na tym, że Widzewiacy wybili piłkę na róg. W końcówce obydwie strony miały po jednej sytuacji na zmianę wyniku, ale zarówno Kubik jak i Podgórski nie zdołali skierować piłki do siatki.
Po meczu trenerzy zgodnym chórem mówili, że głównym reżyserem gry był upał, natomiast zawodnicy obydwu zespołów ze spuszczonymi głowami schodzili do szatni,. Temperatura, która słońcu przekraczał 40 stopni niewątpliwie miała wpływ na taki, a nie inny obraz gry, szkoda jednak, że nie udało się zdobyć gola, korty dałby Piastowi zwycięstwo, bo wtedy gliwiczanie opuścili by strefę zagrożona grą w barażach, a tak trzeba walczyć dalej.

Piast Gliwice
Gorczyca 6
Zadylak 6, Piekarski 6, Szmatiuk 6, Michniewicz 6
Kupis 5 (73` Żyrkowski 1) , Gamla 6, Kędziora 5 (83` Sikora 1) , Kaszowski 6,
Wróbel 5 (66` Uss 2), Podgórski 6.
Trenerzy – Jacek Zieliński i Jan Furlepa

Widzew Łódź
Piekutowski
T. Michalski, Szwed (83` Szeremed), Wyczałkowski, R. Michalski
Lato, Pawlak (69` Rybski), Szeliga, Kubik
Wawrzyniak (57` Folc), Klepczyński
Trener – Stefan Majewski
Sędzia główny: Sławomir Berezowski – pomagali: Janusz Balicki i Dariusz Wardak
Żółte kartki: Maciej Michniewicz (Piast), Jarosław Lato, Jakub Wawrzyniak, Adrian Klepczyńki (Widzew).
Widzów - 2000

Sezon 2005/06

Łódź . Aleja Marszalka Pilsudskiego 16.09.2005 r. g. 19:00
Widzew Łódź - GKS Piast Gliwice 0:0

Bez porażki w meczach wyjazdowych pozostaje drużyna gliwickiego Piasta. Tym razem podopieczni Jacka Zielińskiego po niezłym meczu przywieźli jeden punkt z Łodzi, gdzie bezbramkowo zremisowali z tamtejszym Widzewem.

Pechowy Banaś

Widzew to jeden z najbardziej znanych za granicą polskich zespołów. Czterokrotny mistrz kraju, zdobywca Pucharu Polski, uczestnik Ligi Mistrzów. W czasach świetności tego klubu, na tarczy z Łodzi wyjeżdżały takie firmy jak Juventus czy Manchester City. To już wprawdzie historia, ale wciąż nie jest łatwo przy Alei Marszałka Piłsudskiego wywalczyć choćby punkt. W miniony piątek udało się to jednak zespołowi Piasta, który bliski był nawet zwycięstwa.

Po miesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją barku do gry powrócił Adam Banaś i mimo że piłkarz ten nie zagrał nawet w rezerwach, Jacek Zieliński zdecydował się wpuścić go od pierwszej minuty. Było największe zaskoczenie dla obserwatorów tego meczu, bo jeszcze kilkanaście dni temu mówiło się, że Banaś najwcześniej będzie mógł zagrać na początku października. Tego młodego i ambitnego obrońcę Piasta prześladuje jednak prawdziwy pech. Już po 38 min gry, po zderzeniu z Grzelakiem, Adam z krwawiącą głową musiał opuścić boisko. Kontuzja wyglądała bardzo poważnie, podejrzewano nawet złamanie kości jarzmowej. W łódzkim pogotowiu zszyto mu rozcięta skórę, zrobiono prześwietlenie, które na szczęście nie wykazało przemieszczenia się kości, jednak dopiero specjalistyczne badania określą jak poważny jest uraz. Zaczęło się bardzo obiecująco dla Piasta. Gliwiczanie nie wystraszyli się ani Widzewa, ani fantastycznie dopingującej publiczności. Już w 7 min Kukulski mógł uciszyć stadion. Bohater meczu z Podbeskidziem wyłuskał piłkę przed polem karnym, ośmieszył trzech łódzkich obrońców, wyszedł sam na sam z Kościukiewiczem, ale nie trafił z 12 metrów nawet w światło bramki. Dwie minuty później, po kolejnej kontrze Piasta znów było gorąco w polu karnym Widzewa. Łodzianie po raz pierwszy poważniej zagrozili bramce Piasta w 15 min, kiedy to wykonywali dwa rzuty rożne. W 19 i 20 min po drugiej stronei boiska goście egzekwowali dwa rzuty wolne, ale nie zakończyły się one celnym strzałem. Przed i w trakcie meczu nad stadionem padało. Murawa i piłka była bardzo śliska, co próbowali wykorzystać zawodnicy obydwu stron. W 28 min Kukulski oddał celny strzał, ale zbyt lekki i Kościukiewicz pewnie obronił. W 32 min po wolnym wykonywanym przez gospodarzy, Kozikowi piłka wyleciała z rąk, ale asekurujący go Zadylak w porę wybił ją na róg. W 33 min mocne uderzenie Wyczałkowskiego już pewnie obronił bramkarz Piasta. W 40 min zdenerwowany Stefan Majewski zdjął z boiska Świerblewskiego, a do gry wprowadził Jarosława Latę. Niewiele to jednak pomogło Widzewowi.

Już pierwsza kontra gości w drugiej odsłonie mogła przesądzić o losach meczu. W polu karnym z piłką minął się Kościukiewicz, wykorzystał to Kukulski, który wyprzedził łódzkiego bramkarza, ale w momencie oddawania strzału został popchnięty przez golkipera Widzewa i piłka poszybowała obok słupka. Po meczu wszyscy zgodnie przyznali, że Piastowi należał się karny, ale sędziemu chyba zabrakło odwagi, aby podyktować jedenastkę. Od 50 min gliwiczanie nastawili się już całkowicie na grę z kontrataku, wykorzystując szybkich skrzydłowych. Zarówno Podgórski jak i Żyrkowski często nękali miejscowych graczy atakami, szkoda tylko, że brakowało dobrego wykończenia tych akcji w postaci podania otwierającego drogę do bramki któremuś z napastników. Czas płynął, gospodarze atakowali z coraz większą desperacją, ale i jednocześnie popełniali proste błędy. Ta nerwowość udzieliła się również przyjezdnym. Zadylak raz minął się w polu karnym z piłką, na szczęście Pawlak stojący tuż za nim nie zorientował się i nie zdołał oddać strzału. W 71 min po faulu na Żyrkowskim, rzut wolny z około 30 metrów egzekwował Kukulski, ale trafił w w ustawiony przez obrońców mur. Około 75 min łodzianie zmarnowali najlepszą okazję do wygrania tego meczu. Po wykopie piłki przez bramakrza Widzewa, Grzelak przejął piłkę w polu karnym, ale na szczęście jego potężne uderzenie z 8 metrów było bardzo niecelne. W 78 min kolejną szansę gry dostał Bukowiec, który zmienił Solnicę. Przez pierwsze dwie minuty młodemu zawodnikowi Piasta i reprezentantowi Polski chyba się lekko trzęsły nogi, bo kilka razy stracił piłkę, ale potem pokazał się z dobrej strony. Minutę później kąśliwy strzał Kukulskiego obronił Kościukiewicz. Po kolejnej kontrze Karwan bliski był zdobycia gola dla Piasta, ale piłka po jego strzale głową przeleciała obok słupka. Tuż przed końcem meczu Piekarski przeciął w porę podanie Marasa, zapobiegając na pewno uderzeniu Grzelaka, a być może stracie gola.

Po końcowym gwizdku sędziego żadna z drużyn specjalnie się nie cieszyła. Kibice Widzewa liczyli na komplet punktów i remis ten potraktowali jako porażkę. Sympatyków łódzkiej drużyny na pomeczowej konferencji dobił jeszcze Zbigniew Boniek, który poinformował że zamierza w niedługim czasie wycofać się z finansowania Widzewa. W obozie Piasta pozostał niedosyt, bo wprawdzie punkt wywalczony na stadionie przy Alei Piłsudskiego to całkiem niezłe osiągnięcie, ale była szansa, aby to spotkanie wygrać. Powody do zadowolenia jednak są. Większość zawodników jest w bardzo dobrej dyspozycji, a forma całego zespołu jest na krzywej wznoszącej się. W sobotę Piast podejmuje Zagłębie Sosnowiec i ten mecz zapowiada się jako jeden hitów kolejki.

Piast Gliwice
Krzysztof Kozik 6
Jarosław Kaszowski 6, Adam Banaś 2 (39` Robert Piekarski 4), Piotr Karwan 6, Jarosław Zadylak 6
Tomasz Podgórski 6, Mirosław Widuch 6, Paweł Gamla 6, Łukasz Żyrkowski 6 (86` Wojciech Kędziora 1),
Krzysztof Kukulski 7, Dariusz Solnica 6 (78` Mateusz Bukowiec 1)
Trenerzy: Jacek Zieliński i Jan Furlepa
W rezerwie pozostali: Michał Buczko, Jarosław Kupis, Arkadiusz Taraszkiewicz, Michał Filipowicz
Piłkarz meczu w zespole Piasta: Krzysztof Kukulski

Widzew Łódź:
Tomasz Kościukiewicz
Tomasz Michalski, Bartłomiej Konieczny, Jarosław Białek, Sławomir Szeliga (86` Dawvar Maraś)
Rafał Pawlak, Marcin Nowak, Bartłomiej Grzelak, Jakub Wawrzyniak (57` Paweł Kowalczyk)
Artur Wyczałkowski, Damian Świerblewski (40` Jarosław Lato).
Trener – Stefan Majewski
W rezerwie pozostali: Artur Holewiński, Przemysław Ziółkowski, Adam Kardasz, Adrian Klepczyński

Sędziowali: Maciej Heinrich , Przemysław Głowacki i Jacek Kłodziński (Poznań)

Gliwice, ul Okrzei - 29.04.2006 r. g. 16:00
GKS Piast Gliwice - Widzew Łódź 1:0 (1:0)

Bramka: 39 min - Krzysztof Kukulski (Asysta - Jaorsław Kaszowski)

Kolejny zespół walczący o ekstraklasę poległ w Gliwicach. Tym razem wyższość jedenastki Okrzei musiał uznać prowadzący w tabeli łódzki Widzew. Gola w 39 min na wagę trzech punktów zdobył Krzysztof Kukulski. Bohaterem tego meczu został jednak Krzysztof Kozik, który trzykrotnie powstrzymał łodzian w sytuacjach, które przyjęło się określać jako bez szans na obronę

Bohater Kozik

Mimo że od samego rana padał rzęsisty deszcz na trybunach stadionu przy ul. Okrzei zasiadło około 2,5 tys. widzów. Tym magnesem, który przyciągnął kibiców był nie tylko czterokrotny mistrz Polski i uczestnik Ligi Mistrzów, czyli słynny Widzew, ale i dobrze w tym sezonie spisujący się zespół Piasta. Goście oczywiście przyjechali po zwycięstwo, sęk w tym jednak, że gliwiczanom też są bardzo potrzebne punkty i dlatego gospodarze od pierwszych minut robili wszystko, aby zdobyć gola. Pierwszym, który próbował pokonać Fabiniaka był Wróbel, ale jego strzał głową przeszedł nad poprzeczką W 8 min Banaś wykonywał rzut wolny z około 25 metrów, bramkarz Widzewa z dużym trudem wybił piłkę na róg. Podobnie wyglądały następne minuty. Gospodarze atakowali i stwarzali kolejne sytuacje, a widzewiacy ograniczali się do obrony. W 12 min Michniewicz uderzył potężnie z ponad 40 metrów i niesiona wiatrem piłka o mało co ,nie wylądowała w okienku bramki Fabiniaka. Wreszcie w 39 min Kompała głową zgrał piłkę do Kaszowskiego, który z prawej strony zacentrował w pole karne wprost na głowę Kukulskiego, a ten takich sytuacji nie zwykł marnować i zdobył bramkę, która w końcowym rozrachunku miała dać jego drużynie 3 punkty.

Druga połowa była już zdecydowanie bardziej wyrównana, choć sytuacji bramkowych więcej stworzyli goście. Trudno jest jednak wygrać mecz, gdy nie wykorzystuje się choćby takich okazji jak miał Pawlak. . W 56 min sędziowie nie odgwizdali spalonego, oko w oko z Kozikiem stanął właśnie Pawlak, ale bramkarz Piasta zachował się jak rutyniarz, wychodząc z tego pojedynku zwycięsko. W 81 min po prostopadłym podaniu znów Pawlak był sam na sam z Kozikiem i ponownie golkiper Piasta zachował więcej zimnej krwi, nogami broniąc uderzenie z najbliżej odległości doświadczonego pomocnika Widzewa. Gliwiczanie też odgryzali się rywalowi i kilka razy w tej odsłonie Fabiniak był w opałach. . Determinacja, wola walki i chęć zwycięstwa zadecydowały o tym, że po końcowym gwizdku sędziego z wygranej mogli cieszyć się niebiesko-czerwoni.
Pierwszym piłkarzem, który strzelił Widzewowi gola w meczu ligowym był Karol Fajferek, jak na razie ostatnim Krzysztof Kukulski. Wiele wskazuje na to, że Widzew awansuje do pierwszej ligi, a Piastowi przyjdzie jeszcze jeden sezon pograć na zapleczu ekstraklasy. Mamy jednak nadzieję, że następny pojedynek pomiędzy Piastem a Widzewem odbędzie się już w gronie najlepszych drużyn w kraju i że stanie się to niebawem

Piast Gliwice
Krzysztof Kozik 8
Jarosław Zadylak 7, Maciej Michniewicz 7, Adam Banaś 7, Wojciech Kędziora 7,
Jarosław Kaszowski 8 (k) Paweł Gamla 7 (90 Piotr Karwan 1), Adam Kompała 7 (82 Tomasz Podgórski 1), Mirosław Widuch 7 - Stanisław Wróbel 6 ( 72 Dariusz Solnica 2), Krzysztof Kukulski 8
Trenerzy - Jacek Zieliński i Jan Furlepa
W rezerwie pozostali: Marcin Feć, Łukasz Żyrkowski, Jarosław Kupis,
Piłkarz meczu - Krzysztof Kozik

Widzew Łódź:
Bartosz Fabiniak
Tomasz Michalski (66 Damian Świerblewski), Artur Wyczałkowski (), Sławomir Szeliga, Bartosz Iwan,
Łukasz Traułka (46 Rafał Pawlak), Marcin Nowak, Adam Kardasz (79 Piotr Kuklis),
Bartłomiej Grzelak, Piotr Stawarczyk , Jakub Wawrzyniak .Trener - Stefan Majewski
W rezerwie pozostali: Rusłan Miedżidov, Paweł Kowalczyk, Marcin Siedlarz, Adrian Klepczyński

Sędziowali: Adam Lyczmański, Dariusz Ignatowicz i Maciej Daszkiewicz (Bydgoszcz)
Obserwator - Julian Pasek