Do meczu z Podbeskidziem zawodnicy Piasta przystępowali znając rozstrzygnięcie w Pucharze Polski. Po to trofeum sięgnęła drużyna Rakowa, a to oznacza, że czwarty zespół PKO BP Ekstraklasy zagra w eliminacjach do Ligi Europy. Miejsce tuz za podium w tabeli przekłada się też na kilka dodatkowych milionów z tytułu praw telewizyjnych i premii od sponsorów.

Podbeskidzie balansuje jednak na granicy utrzymania i spadku z Ekstraklasy. Bielszczanie więc także byli zdeterminowani, aby ten mecz wygrać. W Gliwicach byli jednak na to przygotowani.

– Wiedzieliśmy, o co grają nasi przeciwnicy, ale podjęliśmy walkę. Chcieliśmy kontrolować grę i być w posiadaniu piłki, co nam się udawało, choć nie ukrywam że liczyłem na więcej. Musieliśmy także mocno pracować w defensywie, żeby zneutralizować poczynania rywali. Zdobyliśmy bramki i z perspektywy meczu uważam, że mieliśmy kontrolę nad wydarzeniami – tak podsumował przebieg tego spotkania Waldemara Fornalik – trener Piasta.

Po raz kolejny już w tym sezonie bohaterem Piasta okazał się Jakub Świerczok, który zdobył obie bramki dla gliwiczan. Było to już 3. i 4. trafienie w meczu z Podbeskidziem, a 14. w tym sezonie.

– Wiedzieliśmy, że to nie będzie to łatwy mecz z racji miejsca w tabeli, które Podbeskidzie zajmuje. Bardzo nas cieszą te dwie bramki i to, że zagraliśmy na zero z tyłu, ale to jest zasługa całej drużyny – powiedział Świerczok.

– Nie dziwi mnie postawa Jakuba Świerczoka, ponieważ oglądam go codziennie na treningach. Liczę, że jeszcze kilka razy uda mu się zdobyć bramkę – tak natomiast ocenił postawę swojego podopiecznego Waldemar Fornalik.

Piast wygrał, bo zdominował rywala w środkowej części boiska. Bielszczanie praktycznie nie stworzyli sobie dogodnej okazji na strzelenie choćby jednej bramki. Zdaniem Michała Chrapka, który asystował przy pierwszym golu, „Górale” wysoko jednak zawiesili poprzeczkę.

– Zdawaliśmy sobie sprawę, że Podbeskidzie przyjedzie, chcąc przede wszystkim wygrać, bo potrzebują tych zwycięstw, by się utrzymać. To nie był dla nas łatwy mecz, wygraliśmy 2:0, ale dużo zdrowia musieliśmy zostawić na boisku, by to osiągnąć. Na pewno jest to ważna wygrana, tym bardziej, że przerwaliśmy tą małą serię bez zwycięstwa. Zostały dwa mecze, mamy wszystko w swoich rękach. Teraz odpoczywamy, w tygodniu trenujemy i jedziemy na następne spotkanie – mówi Chrapek.

W tych ostatnich dwóch kolejkach gliwiczan czeka niełatwe zadanie. Już 10. maja niebiesko-czerwoni jadą do największej rewelacji tego sezonu – Rakowa Częstochowa. Zdobywca Pucharu Polski ma jeszcze szansę nawet na srebrny medal, co byłoby największym sukcesem w stuletniej historii klubu. Potem do Gliwic przyjedzie Wisła Kraków, drużyna z dużymi ambicjami.

– Nie myślimy o końcowym celu, tylko skupiamy się na najbliższym meczu. Dzisiaj jest czas na radość, jutro na odpoczynek, a w środę będziemy się przygotowywać do najbliższego spotkania – przekonuje Świerczok.

W grze o czwarte miejsce liczą się jeszcze cztery drużyny, bo 40 punktów na koncie ma nawet zajmująca 7. lokatę Warta Poznań, a czwarty Piast ma tych oczek o dwa więcej. Wydaje się jednak, że największe szanse na przeskoczenie gliwiczan w tabeli ma Lechia, bo jej ostatni rywale, czyli Cracovia i Jagiellonia  nie walczą już o nic w PKO BP Ekstraklasie. Walka o to, aby zając te IV miejsce będzie więc trwała do końca.
Zobacz też zapis konferencji

Opracowanie: piast.gliwice.pl
Cyt. za: piast-gliwice.eu