27 listopada 2016, 15:30 - Płock (Stadion im. Kazimierza Górskiego)
Wisła Płock - Piast Gliwice 0:0

 

Drużyna  a Płocka zaliczyła ósmy mecz, a gliwiczanie  trzeci mecz bez wygranej.

 

Stało się tak, bo pojedynek rozgrywany w ramach 17 kolejki między Wisłą a Piastem zakończył się  bezbramkowym remisem. Poziom tego spotkania była taki, jakie obecnie miejsce zajmują oba zespoły w tabeli, a bezbramkowy remis jest tego potwierdzeniem.

 

Gliwiczanie przystępowali do meczu z Wisłą Płock ze świadomością, że  muszą wygrać, jeśli chcą utrzymać się blisko grupy mistrzowskiej. Każdy inny wynik spychałby ich w dół tabeli.  Wbrew  zapowiedzią Radoslava Latala do jego dyspozycji byli prawie wszyscy zawodnicy. Zabrakło Gotala i Barisicia, ale Chorwat i tak ostatnio był bez formy. W wyjściowej jedenastce po dłuższej przerwie pojawił się Maciej Jankowski, a w środku pola od początku zagrał Badia.  Gospodarze też liczyli na przełamanie. Drużyna z Płocka bowiem nie wygrała meczu od siedmiu kolejek.  Miał w tym pomóc Bartłomiej Sielewski, wychowanek Wisły i były gracz Piasta.

 

Początek tego meczu był dość chaotyczny ze wskazaniem  na gospodarzy. Od 5 minuty jednak inicjatywę przejęli gliwiczanie, czego konsekwencją był minimalnie niecelny strzał Badii. Od tego momentu zarysowała się lekka przewaga Piasta, ale żadna ze stron nie potrafiła sobie stworzyć okazji bramkowej. W 23 min wiślacy wyszli z kontrą i Sedlar musiał faulować, aby zatrzymać Reca za co zobaczył żółtą kartkę, a gospodarze mieli rzut wolny. Nie stworzyli jednak miejscowi większego zagrożenia w polu karnym gości.  Za chwilę Piast skontrował, ale Szeligę czysto zatrzymał  Stępiński.  Pierwszy celny strzał kibice w tym spotkaniu zobaczyli w 29 min, kiedy to Mokwa uderzył zza linii pola karnego. Brak sytuacji, brak strzałów, to cechowało ten okres, ale zawodnikom obu drużyn nie można było odmówić zaangażowania i walki o każdą piłkę. W 38 min gospodarze  powinni prowadzić 1:0. Z prawej strony zagrywał Wlazło, sam na sam wyszedł Reca – uderzył potężnie, ale mimo  że od bramki dzieliły go  cztery metry, trafił w poprzeczkę. To była najlepsza i w zasadzie jedyna sytuacja na zdobycie gola w tej części meczu w wykonaniu obu zespołów.

 

Pierwsza połowa tego spotkania zapisała się w pamięci kibiców jak rekordowa, jeśli chodzi o liczbę niecelnych podań. Fani jednak mieli nadzieję, że po przerwie zobaczą więcej jakości w grze i bramki. W tej drugiej połowie Piast miał grać pod wiatr, co nie ułatwiało gliwiczanom sprawy. Pierwsza okazja na zmianę  wyniku nadarzyła się w 48 min. Wtedy gospodarze wywalczyli sobie rzut wolny. Z 25 metra uderzył Stefańczyk, ale piłka przeszła metr nad poprzeczką. W 50 min Sedlar w stylu rasowego skrzydłowego kiwnął dwóch obrońców już w polu karnym zagrał wzdłuż linii pola karnego, ale żaden z zawodników Piasta nie zamknął zagrania Serba. Za chwilę z strzałem dystansu próbował zaskoczyć Hebert, jednak na drodze piłki stanął  Bożić.  W 59 min po błędzie gospodarzy piłka trafiła pod nogi Szeligi, który odważnie wszedł między dwóch stoperów Wisły,  sytuację faulem ratował Bożić i jak się okazało podjął on dobrą decyzję, bo gliwiczanie po rzucie wolnym nie stworzyli sobie groźnej sytuacji. Po okresie przewagi Piasta, wiślacy wyszli z kontrą po której Reca uderzył z ostrego kąta, piłka przeszła tuż obok słupka bramki pilnowanej przez Szmatułę.  W 68 min Zivec zdecydował się na uderzenie z 30 metra i mogło to zaskoczyć Kiełpina, bo wcześniej futbolówka otarła się o jednego z zawodników gospodarzy. W 70 min Piast stracił Patryka Mraza, który musiał opuścić boisko z powodu kontuzji. To bez wątpienia osłabiło gości.  Piast ostatnio zdobywał bramki głównie w ostatnim kwadransie gry, podobnie zresztą jak i Wisła. Kibice obu drużyn liczyli więc, że tak będzie i tym razem. W 78 min Sedlar kapitalnie wycofał piłkę do Bukaty na 16 metr, ale gdy Słowak biegł do piłki, to  na drodze gracza Piasta stanął sędzia o którego nogi potknął się Bukata. W 82 min gospodarze wypracowali sobie stuprocentową sytuację. Kun wyszedł sam na sam ze Szmatułą, ale przegrał zawodnik Wisły ten pojedynek z bramkarzem Piasta.

 

W samej końcówce emocji i bramek  tym razem już nie było. Drużyna Piasta wywalczyła jeden punkt, który specjalnie nie zmieniło to sytuacji   gliwiczan w tabeli. Można się pocieszać, że niebiesko-czerwoni zagrali na zero z tyłu.

 

Wisła: 87. Seweryn Kiełpin - 20. Cezary Stefańczyk, 5. Bartłomiej Sielewski, 24. Tomislav Božić, 95. Patryk Stępiński - 18. Piotr Wlazło, 21. Maksymilian Rogalski, 30. Siergiej Kriwiec, 41. Dimityr Ilijew (86, 19. Emil Drozdowicz), 9. Arkadiusz Reca (78, 22. Dominik Kun) - 29. José Kanté.
W rezerwie: 26.Bartosz Kaniecki, 2.Kamil Sylwestrzak, 25.Przemysław Szymiński, 23.Piotr Mroziński, 27.Vitalii Hemeha
Trener: Marcin Kaczmarek

 

Piast: 1. Jakub Szmatuła - 22. Tomasz Mokwa, 25. Aleksandar Sedlar, 5. Marcin Pietrowski, 91. Hebert, 2. Patrik Mráz (72, 11. Paweł Moskwik) - 7. Maciej Jankowski, 9. Radosław Murawski, 82. Martin Bukata, 21. Gerard Badía (83, 15. Michał Masłowski) - 26. Bartosz Szeliga (60, 12. Saša Živec).
W rezerwie: 31.Dobrivoj Rusov, 88.Uros Korun, 93.Edvinas Girdvainis, 77.Igor Sapała
Trener: Radosław Latal

 

żółte kartki: Božić - Sedlar, Bukata, Murawski.

 

Sędziował: Bartosz Frankowski - Rafał Rostkowski, Marcin Boniek - Sylwester Rasmus. (Toruń).


widzów: 3145.