Warszawa – Stadion Wojska Polskiego – 07.08.2016 – godz. 18:00
Legia Warszawa – Piast Gliwice 0:0

Cel uświęca środki, tak można podsumować pojedynek Piasta z Legią. Gliwiczanie pojechali do Warszawy nie przegrać i to im się udało, bo starcie na Łazienkowskiej zakończyło się bezbramkowym remisem.

Szkoleniowiec Legii – Besnik Hasi słowa dotrzymał i poważnie potraktował potyczkę z Piastem, posyłając od początku do boju najlepszych swoich zawodników z bohaterem Euro 2016 – Michałem Pazdanem na czele. Jiri Necek natomiast dokonał kilku zmian. Od początku na murawie zameldowali się Moskwik i Bukata, a na ławce usieli Badia i Pietrowski, co można było uznać za niespodziankę.

Tradycyjnie za to na szpicy ataku ustawił się Szeliga. I to właśnie on już w 4 min. mógł otworzyć wynik tego spotkania. „Szeli” wyszedł sam na sam z bramkarzem, ale posłał piłkę nad poprzeczką. Szybko okazało się, że Piast nie przyjechał jednak do Warszawy, by prowadzić otwartą grę. Gliwiczanie skupili się na obronie i próbach wyprowadzania szybkich kontr. Nie najlepiej jednak w ten mecz wszedł Hebert, który w 11. min o mało co nie umieścił piłki we własnej bramce. Bardzo dobrze natomiast grał Sedlar. W 27. min serbski obrońca Piasta w ostatniej chwili zablokował strzał Aleksandra, który po świetnym, prostopadłym zagraniu wychodził na czysta pozycję do strzału. Pewnie też na przedpolu spisywał się Szmatuła. W 31. min bramkarz Piasta wspólnie z Hebertem wybronili w nieprawdopodobnej wręcz sytuacji strzały Prijovicia i Nikolicia oddane w przeciągu dwóch ledwie sekund. Ciężko jest jednak nawet zremisować samą grą obronną. Czasem trzeba oddalić grę od własnego pola karnego, a to nie udawało się gliwiczanom. Goście mieli problem nawet z wymienieniem kilku podań. Mimo to legioniści nie potrafili strzelić gola. Jeszcze w końcówce pierwszej połowy Kucharczyk zdecydował się na strzał z dystansu, ale i tym razem Szmatuła nie dal się zaskoczyć. O przewadze gospodarzy świadczy fakt, że legioniści w tych pierwszych 45 minutach wykonali aż 10 rzutów rożnych, a zawodnicy Piasta żadnego. Bramki jednak kibice w tej odsłonie nie zobaczyli.

Po zmianie stron Jiri Necek zdecydował się jeszcze bardziej zagęścić szyki obronne, a przynajmniej tak się wydawało, bo Żivca zastąpił Pietrowski. Tymczasem po tuż po przerwie to goście byli drużyną częściej atakującą. W efekcie w 48. min Piast powinien objąć prowadzenie. Prawą stroną przedarł się Szeliga, zagrał idealnie pod nogi Pietrowskiego o którym zapomnieli obrońcy Legii, jednak ten nie trafił nawet w bramkę, choć odległość od niej wynosiła tylko 12 metrów. Za chwilę znów gliwiczanie zagościli w polu karnym Legii, ale nikt nie zdołał zamknąć dośrodkowania Mraza. Gospodarze odpowiedzieli niecelnym strzałem w wykonaniu Kopczyńskiego. Wysoki pressing Piasta w tym okresie gry wytrącił warszawiaków z rytmu. przewaga Legii nie była już tak przytłaczająca. W 60 min dośrodkowaniem godnym Ligi Mistrzów popisał się Langil, który zagrał na piąty metr do Nikolicia i tajemnicą Szmatuły pozostanie jak to obronił. Za chwilę Masłowski celnie uderzył z dystansu, ale Malarz nie dał się pokonać. W 63 min Murawskiego zastąpił Barisić. To mogło oznaczać, że gliwiczanie spróbują powalczyć nie o jeden, ale o trzy punkty. Tymczasem jednak to Legia znów przejęła inicjatywę i zaczęła stwarzać sobie coraz groźniejsze sytuacje. Na szczęście zarówno Prijović jak i Nikolić nie mieli dobrze nastawianych celowników. Węgier zresztą tak zdenerwował tym swojego trenera, że ten postanowił w 74 min zdjąć go z boiska. Czym było bliżej końca tego pojedynku, tym bardziej rosła przewaga gospodarzy, ale nie przekładało się to na gole. W 86. min Prijović celnie strzelił, ale po raz kolejny Szmatuła pokazał, że wciąż jest w doskonałej formie. W 88. min gliwiczanie wyszli z kontrą, po której Szeliga zagrywał do Barisicia. Chorwat jednak nie przejął piłki. Trzy minuty do tego pojedynku doliczył Paweł Gil. Dla Piasta to było aż 180 sekund, dla Legii tylko. Bardzo rozsądnie ten ostatni okres gry rozpoczął Mokwa, który przetrzymał piłkę, wywalczył aut, ale jeszcze gospodarze zdołali wyprowadzi szybki atak, zakończony strzałem Moulina. Dosłownie w ostatnich sekundach Szmatuła wyłapał strzał Langil, a zaraz potem sędzia zakończył ten pojedynek.

Legia: 1. Arkadiusz Malarz – 28. Łukasz Broź, 4. Igor Lewczuk, 2. Michał Pazdan, 14. Adam Hloušek – 77. Michaił Aleksandrow (58, 7. Steeven Langil), 15. Michał Kopczyński, 75. Thibault Moulin, 99. Aleksandar Prijović, 18. Michał Kucharczyk – 11. Nemanja Nikolić (74, 22. Kasper Hämäläinen).
W rezerwie: 33. Radosław Cierzniak, 25. Jakub Rzeźniczak, 3. Tomasz Jodłowiec, 17. Tomasz Brzyski,
23. Stojan Vranjes
Trener: Besnik Hasi

Piast: 1. Jakub Szmatuła – 22. Tomasz Mokwa, 25. Aleksandar Sedlar, 91. Hebert, 11. Paweł Moskwik – 12. Saša Živec (46, 5. Marcin Pietrowski), 9. Radosław Murawski (64, 10. Josip Barišić), 82. Martin Bukata (81, 88. Uroš Korun), 15. Michał Masłowski, 2. Patrik Mráz – 26. Bartosz Szeliga.
W rezerwie: 31. Dobrivoj Rusov, 21. Gerard Badia, 93. Edvinas Girdvainis, 7. Maciej Jankowski
Trener: Jiri Necek

żółte kartki: Mokwa, Sedlar.
sędziował: Paweł Gil (Lublin).
widzów: 18 382.