Gdynia, ul Olimpijska (Stadion Miejski) – 1.10.2016, 15:30
Arka Gdynia – Piast Gliwice 1:2 (0:1)

Bramki:
0:1 – 18` Gerard Badía (asysta Radosław Murawski)
1:1 – 53` Marcus Vinícius (k)

Przez prawie rok, a czternaście kolejek z rzędu Arka pozostawał zespołem niepokonanym na własnym boisku. Tę świetną serię przerwał w sobotę Piast, wygrywając 2:1. Gole dla niebiesko-czerwonych strzelali Gerard Badia i Hebert. Dla gospodarzy z rzutu karnego trafił Marcus Vinícius.

W to, że gliwiczanie przywiozą z Gdyni komplet punktów wierzyli chyba tylko sami zawodnicy Piasta i były ku temu podstawy. Arka u siebie nie przegrała meczu od prawie roku. W zasadzie sympatyzujące z gdyńskim klubem media zastanawiały się tylko w jakich rozmiarach żółto-niebiescy pokonają słabo spisującego się w tym sezonie Piasta. Jedyną osobą, która publicznie studziła te emocje był Grzegorz Niciński.

– Piast na pewno jeszcze nie powiedział ostatniego słowa. Jest to zespół, który może w każdej chwili wrócić na swoje tory, a w piłce nożnej wszystko jest możliwe – mówił przed meczem trener Arki.

Jego słowa okazały się prorocze. Piast dość szybko i niespodziewanie, bo w 18. minucie objął prowadzenie. W okolicach 25 metra faulowany był Murawski. Bezpośrednio w kierunku bramki uderzył Badia, nie był to dobry strzał, ale piłka odbiła się od jednego z graczy Arki stojących w murze, co zupełnie zmyliło golkipera gospodarzy, który tylko patrzył jak piłka wpada do pilnowanej przez niego bramki. Gol ten zaskoczył zawodników gospodarzy, a gościom dodał skrzydeł. W dalszej części tego meczu więcej z gry mieli bowiem gliwiczanie. W 38. min gdynianie mieli wyborną sytuacje, aby wyrównać. Po dośrodkowaniu w polu karnym, pogubili się obrońcy Piasta, piłka trafiła do Zjawińskiego, który uderzył z pięciu metrów, ale kapitalnym refleksem popisał się Szmatuła. Jeszcze przed końcem tej połowy Szmatuła po raz drugi udowodnił, że jest w wybornej formie, ratując swój zespół przed utratą gola.

Ponad siedem tysięcy widzów zgromadzonych na stadionie przy ul Olimpijskiej wierzyło, że ich drużyna w drugiej połowie z nawiązką odrobi straty. W 53 minucie, po strzale Abotta, Hebert zagrał piłkę ręką za co arbiter podyktował rzut karny. Brazylijczyk nie mógł w to uwierzyć, że po raz drugi z rzędu za jego przewinienie drużyna musi cierpieć, ale przyznał się do winy – W każdym meczu coś dziwnego mi się przytrafia, choć uważam, że dzisiejszy karny był słuszny, ponieważ zagrałem piłkę ręką. Jedenastkę na wyrównującego gola zamienił Marcus Vinícius. Ta sytuacja zdeprymowała gliwiczan. Potem bowiem na ich bramkę sunął atak za atakiem. Sam Paweł Abbott miał kilka stuprocentowych sytuacji, aby przechylić szalę zwycięstwa na korzyść gospodarzy, ale albo nie trafiał, albo świetnie bronił Szmatuła.

– W drugiej połowie nasza gra wyglądała źle, słabo prezentowaliśmy się w obronie i straciliśmy bramkę. Musimy podziękować Jakubowi Szmatule, który zapobiegł utracie kolejnej – tak komentował to Radoslav Latal.

W 73 min na placu gry zameldował się Sandro Gotal. To był debiut Austriaka w barwach Piasta. Nie on jednak miał zostać bohaterem tego meczu. W 88 min Masłowski wywalczył rzut rożny. On też go wykonywał, a polu karnym najwyżej wyskoczył Hebert, który strzałem głową, jak się chwilę później okazało – strzelił zwycięskiego dla Piasta gola.

– Kiedy zmierzałem w ich pole karne, to miałem w głowie jedną myśl: „Muszę teraz strzelić gola”. Powtarzałem sobie to w głowie. Dostałem fantastyczną piłkę od Michała Masłowskiego i musiałem ją wykorzystać. Jestem bardzo szczęśliwy, że piłka wpadła do bramki – przyznał po meczu Hebert.

Gospodarze nie zdołali już odrobić straty. Tym samym Piast mógł się cieszyć z drugiego w tym sezonie, a pierwszego wyjazdowego zwycięstwa.

. Nie wygrywamy od ośmiu kolejek. Problem tkwi w naszych głowach. Jak uda nam się w końcu wygrać, to na pewno będzie potem już lepiej – mówił przed tym spotkaniem Gerard Badia. Wreszcie jest to długpo wyczekiwane zwycięstwo i miejmy nadzieję, że tak jak stwierdził Hiszpan – teraz będzie już tylko lepiej.

1:2 – 88` Hebert (asysta Michał Masłowski)
Piast: 1. Jakub Szmatuła – 93. Edvinas Girdvainis, 25. Aleksandar Sedlar, 91. Hebert – 5. Marcin Pietrowski, 9. Radosław Murawski (46, 26. Bartosz Szeliga), 88. Uroš Korun, 21. Gerard Badía (85, 15. Michał Masłowski), 2. Patrik Mráz – 11. Paweł Moskwik, 7. Maciej Jankowski (73, 99. Sandro Gotal).
W rezerwie: 31. Dobrivoj Rusov, 22. Tomasz Mokwa, 12. Sasa Zivec 10. Josip Barisić
Trener: Radoslav latal

Arka: 13. Konrad Jałocha – 33. Damian Zbozień, 29. Michał Marcjanik, 4. Dawid Sołdecki, 23. Marcin Warcholak – 8. Marcus Vinícius, 6. Antoni Łukasiewicz, 17. Adam Marciniak (68, 20. Dominik Hofbauer), 10. Mateusz Szwoch, 19. Miroslav Božok (85, 18. Rashid Yussuff) – 22. Dariusz Zjawiński (46, 9. Paweł Abbott).
W rezerwie: 1. Pavels Steinbors, 2. Tadeusz Socha, 3. Krzysztof Sobieraj, 11. Rafał Siemaszko, 20. Dominik Hofbauer
Trener: Grzegorz Niciński

żółte kartki: Marcus Vinícius – Sedlar, Hebert, Pietrowski.

Sędziowali: Jarosław Przybył (Kluczbork) – Tomasz Lisowski i Marek Arys – Karol Rudziński.

widzów: 7658.