Piast Gliwice przegrał z Legią Warszawa w rzutach karnych 2:2 w 1/16 Pucharu Polski. W regulaminowym czasie gry było 0:0. W dogrywce oba zespoły zdobyły po jednej bramce. Trzykrotnie sędzia korzystał z VAR.

Tak jak można się było spodziewać, obaj trenerzy pomieszali wyjściowe jedenastki. Znaleźli się w nich zarówno zawodnicy kluczowi, jak i tacy, którzy mniej grali w lidze. Zaskakujące było jednak to, że w 18-stce zabrakło Parzyszka, strzelca bramki z meczu z Wisłą Płock.

Od pierwszej minuty inicjatywa była po stronie Legii. Goście praktycznie nie schodzili z połowy Piasta, a nawet jak gospodarzom udało się oddalić grę od własnego pola karnego, to szybko tracili piłkę. Pierwszy celny strzał w tym spotkaniu oddał Kante, pewnie jednak Plach to uderzenie wybronił. Gliwiczanie pierwszy atak wyprowadzili w 13 min. Wtedy to Jagiełło przedarł się lewą  stroną, ale przy próbie dogrania piłki w pole karne, został zablokowany. To był jednak moment, kiedy gra się wyrównała, przynajmniej tak mogło to wyglądać. W 18 min obrońcy Piasta pozwolili uderzyć Szymańskiemu, piłka jednak przeszła tuż nad poprzeczką.  Chwilę później Stolarski popełnił fatalny błąd, zagrywając wprost pod nogi Ayonga, ten natychmiast ruszył z kontrą, odegrał do szarżującego na bramkę Legii – Jagiełły, ale skończyło się na stoperze gości. Po 20 minutach widać już było, że gliwiczanie okopali się na własnej połowie, oddali środek pola mistrzom Polski i próbowali kontrami zaskoczyć rywali. W 29 min  jednak to przyjezdni byli bliscy zdobycia gola. Po rogu strzelał Jędrzejczyk, ale uderzył w sam środek bramki, gdzie stał Plach. Pierwszą jednak sytuację, po której mogła paść bramka warszawianie stworzyli sobie w 36 min. Wtedy to Nagy z Martinsem rozklepali obronę Piasta, ten ostatni uderzył mocno, ale świetnie interweniował Plach.  Gliwiczanie pierwszy celny strzał oddali w 42 min. Wtedy to udało wyjść się z szybkim atakiem, a akcję tę kończył Jagiełło. Nie było to jednak uderzenie po którym Majewcki musiałby skapitulować. Za chwilę odpowiedział Kucharczyk, ale i tym razem golkiper Piasta stanął na wysokości zadania. Za chwilę arbiter zakończył pierwszą, słabą jednak połowę.

Gdy gra ze sobą trzecia z piątą drużyna w  tabeli, to można wymagać więcej niż to, co kibice zobaczyli  w pierwszej odsłonie.  Ale też trzeba było wziąć pod uwagę, że nie zagrali wszyscy zawodnicy pierwszego wyboru obu trenerów.  Mecz ten musiał być jednak rozstrzygnięty, a pewnie zawodnicy obu ekip szczególnie chcieli uniknąć dogrywki i rzutów karnych.  Aby tak się stało, Waldemar Fornalik zdecydował się zmienić Ayonga na Papadopulosa, a w zespole gości na murawie zameldował się Cafu. Od początku tej drugiej odsłony gliwiczanie grali już odważniej, co przełożyło się na akcję zakończoną minimalnie niecelnym strzałem głową Papadupolosa. W 62 min Legia mogła prowadzić 1:0. Po zagraniu Szymańskiego – Kante znalazł się w sytuacji sam na sam, ale Plach spokojnie wyczekał i wybronił strzał napastnika gości. Potem przycisnęli gospodarze i zaczęła gra w ich wykonaniu coraz lepiej, co przełożyło się na pierwszą sytuację bramkową. W 68 min po rzucie wolnym wykonywanym przez Badię – Czerwiński strzelał głową, Majecki odbił piłkę przed siebie, ale nie zdołał do niej dopaść Papadopulos, uprzedzony przez gracza Legii. Nie mniej jednak to był okres, kiedy Piast przydusił Legię. Aby jeszcze podkręcić tempo – Waldemar Fornalik zdecydował się rzucić do boju Valencię. W 81 min Ekwadorczyk fantastycznie przymierzył z 16 metra, ale równie efektowaną interwencją popisał się Majecki.  Po chwili na murawie zameldowali się najpierw Gojko, a potem Carlitos. Najwięcej emocji kibice przeżyli w doliczonym czasie gry, kiedy to obie strony rzuciły wszystko na jedną szalę, Nie udało się jednak nikomu zmienić wyniku i konieczna była dogrywka.

Ta trzecia część tego pojedynku przebiegała  na początku pod dyktando gospodarzy. Tymczasem w  100 minucie  Plach przecinając akcję Kucharczyka spowodował jego upadek. Arbiter wskazał najpierw na 11 metr, ale za chwilę podszedł do monitora, by zweryfikować swoją decyzję i zmienił zdanie uznając, że bramkarz Piasta najpierw trafił w piłkę, a potem w nogi legionisty. Riposta gospodarzy była natychmiastowa. Strzelał Jodłowiec, ale obronił to Malicki. Nie upłynęło 30 sekund, a to Legia miała kolejną kontrowersję. Po faulu Konczkowskiego na Carlitosie – sam Hiszpan egzekwował rzut wolny z 20 metra. Piłka odbiła się od poprzeczki i spadła…no właśnie, gdzie. Po analizie VAR sędziowie podjęli decyzję, że gola nie było. Niestety, w 111 min Antolić prostopadłym podanie wypuścił Carlitosa, który będąc w sytuacji sam na sam pokonał już Placha. Wydawało się, że losy tego pojedynku są już przesądzone. Tymczasem w 118 minucie po rogu wykonywanym przez Dziczka, w zamieszaniu Sokołowski wepchnął piłkę do bramki i za chwilę, po kolejnej konsultacji z VAR był już remis 1:1. Więcej goli w dogrywce już kibice nie zobaczyli. O awansie miały więc zadecydować rzuty karne.

Jako pierwszy na 11 metrze piłkę ustawił Korun. Jego strzał obronił jednak Małecki, a skuteczny za to okazał się Kucharczyk. Potem jeszcze w poprzeczkę trafił Sokołowski, a bezbłędnie karne wykonywali Legioniści i to oni zagrają w kolejnej rundzie Pucharu Polski.

1/16 Pucharu Polski
Gliwice, ul Okrzei – 30.10.2018, g. 20:30
Piast Gliwice – Legia Warszawa 1:1 (0:0) pd. k. 2-4
Bramki:
1:0 – 111` Carlitos
1:1 – 118` Patryk Sokołowski
Karne:
Uros Korun – obroniony
Michał Kucharski – gol
Patryk Dziczek – gol
Cafu – gol
Patryk Sokołowski – poprzeczka
Domagoj Antolić – gol
Michal Papadopulos – gol
Sandro Kulenović – gol

Piast: 26. František Plach – 20. Martin Konczkowski, 88. Uroš Korun, 4. Jakub Czerwiński, 22. Tomasz Mokwa – 21. Gerard Badía (79, 77. Denis Gojko), 3. Tomasz Jodłowiec, 10. Patryk Dziczek, 11. Jorge Félix (73, 17. Joel Valencia), 7. Aleksander Jagiełło (113, 18. Patryk Sokołowski) – 14. Karsten Ayong (46, 27. Michal Papadopulos).
W rezerwie pozostali: Dybowski, Byrtek, Borkała
Trener: Waldemar Fornalik

Legia: 30. Radosław Majecki – 41. Paweł Stolarski, 55. Artur Jędrzejczyk, 2. Michał Pazdan, 14. Adam Hloušek – 18. Michał Kucharczyk, 24. André Martins (48, 26. Cafú), 7. Domagoj Antolić, 53. Sebastian Szymański (85, 27. Carlitos), 21. Dominik Nagy (74, 20. Marko Vešović) – 19. José Kanté (112, 99. Sandro Kulenović).
W rezerwie pozostali: Malarz, Wieteska, Pasquato

Dędziowali: Tomasz Musiał (Kraków) – Sebastian Mucha, Jakub Ślusarski. Sędzia techniczny – Sebastian Krasny..
VAR – Jarosław Przybył i Konrad Sapela.

widzów: 3508.