Bielsko-Biała, ul Rychlińskiego – 11.12.2020, g. 18:00
Podbeskidzie Bielsko-Biała – Piast Gliwice 0:5 (0:2)
Bramki:
1:0 – 38` Jakub Świerczok (asysta Michał Chrapek)
2:0 – 41` Jakub Świerczok (k) (asysta Jakub Świerczok),
3:0 – 60` Piotr Malarczyk (asysta Gerard Badia)
4:0 – 83` Sebastian Milewski (asysta Jaku Holubek)
5:0 – 90` Tiago Alves (asysta Martin Konczkowski)

Piast nie miał większych problemów z pokonaniem najsłabszej drużyny PKO BP Ekstraklasy. Gliwiczanie zaaplikowali Podbeskidziu pięć goli, nie tracąc przy tym żadnego. Łupem bramkowym podzielili się Świerczok (2), Malarczyk, Milewski oraz Alves. Było to najwyższe zwycięstwo Piasta w Ekstraklasie na wyjeźzie.

Gdy grają ze sobą drużyny sąsiadujące w tabeli to zazwyczaj stawką takich spotkań jest przysłowiowe sześć punktów, a w takich meczach nie brakuje walki i niekoniecznie czystych zagrań. I tak też było na początku tego starcia. Zanim upłynęło 10 minut sędzie kilkakrotnie przerywał grę. Pierwsi lekką przewagę wypracowali sobie gliwiczanie, czego efektem były trzy rzuty rożne. Natomiast i jak się okazało pierwszą ijedyną w tej częście meczu sytuację bramkową mieli bielszczanie. W 15 minucie Biliński powinien wyprowadzić Podbeskidzie na prowadzenie, ale Piast ma w bramce Placha, który nogą odbił strzał gracza gospodarzy. Gliwiczanie pierwszą sytuację na objęcie prowadzenia stworzyli sobie w 23 minucie, kiedy to Steczyk uderzał, ale piłka przeszła tuż nad poprzeczką. 6 minut później Jodłowiec został wzięty w kleszcze i poturbowany, a że miało to miejsce w polu karnym, goście domagali się odgwizdania przewinienia. Sędzia jednak pozostał niewzruszony. To podrażniło gliwiczan, którzy podkręcili jeszcze tempo i w 38 minucie dopięli swego. W polu karnym o pilkę powalczył Chrapek, chciał chyba pomocnik Piasta uderzać, ale wyszło mu dobre dośrodkowanie, na głowę Świerczoka, który tylko zmienił lot piłki, zupełnie zaskakując Peskovicia. W 40 minucie Świerczok znów wystąpił w roli głównej i to w podwójnej roli. Napastnika Piasta w szesnastce sfaulował Komor, sędzia tym razem wątpliwości nie miał i wskazał na wapno. Sam poszkodowany wymierzył sprawiedliwość i było już 2:0. Taki wynik utrzymał się już do przerwy i w zasadzie dawał 90 procent szans na wygraną, przy słabej grze bielszczan.

Na początku drugiej połowy jeszcze bielszczanie spróbowali odwrócić losy tego meczu i mieli na to wyborną okazję już w 51 minucie. Po dośrodkowaniu Roginicia – Biliński dwukrotnie strzelał na bramkę Piasta, najpierw jednak trafił w słupek, a przy dobitce spudłował. Na tym szaleństwo Górali się skończyło, bo Piast przejął inicjatywę i zaczął stwarzać sobie sytuacje. W 56 minucie Świerczok bliski był skompletowania hat-tricka. Po kontrze wyprowadzonej przez Steczyka, napastnik gości dostał podanie i uderzył z daleka, ale dobrze ustawiony był Pesković, odbijając piłkę na róg. Chwilę później było jednak już 3:0. Drugi rzut rożny z rzędu wykonywał Badia – Malarczyk uprzedził obrońcę gospodarzy i strzałem głową w zasadzie zakończył ten mecz, ale trzeba było grać do końca, a czasu jeszcze było sporo. Jak się nietrudno był przewidzieć Waldemar Fornalik zaczął zmieniać swoich zawodników. Na ławkę powędrowali Badia, Świerczok i Chrapek. Okazało się to dobrym posunięciem, bo rezerwowi chcieli się pokazać z jak najlepszej strony, co przełożyło się na czwartego gola. W 83 minucie Holubek zagrał do Milewskiego, ten minął dwóch obrońców gospodarzy i strzałem z czuba podwyższył wynik na 4:0. To nie był koniec strzeleckiego popisu. Już w doliczonym czasie gry Konczowski idealnie wyłożył piłkę Alvesovi, który nie miał większych problemów z umieszczeniem jej w bramce, ustalając wynik na 5:0.

Wygrana ta daje pewność, że Piast nie spędzi przerwy zimowej na samym dole w tabeli. Wysokie zwycięstwo pewnie będzie miało tez przełożenie na pewność seibie drużyny, która na pewno jeszcze wzrośnie przed trudnym meczem z Rakowem.

Piast: 26. František Plach – 20. Martin Konczkowski, 34. Piotr Malarczyk, 5. Tomáš Huk, 14. Jakub Holúbek – 16. Dominik Steczyk (87, 77. Arkadiusz Pyrka), 18. Patryk Sokołowski, 3. Tomasz Jodłowiec (87, 17. Patryk Lipski), 6. Michał Chrapek (80, 11. Michał Żyro), 21. Gerard Badía (71, 19. Sebastian Milewski) – 70. Jakub Świerczok (79, 7. Tiago Alves).
W rezerwie: Jakub Szmatuła, Bartosz Rymaniak, Remigiusz Borkała, Christopher Vida,
Trener: Waldemar Fornalik

Podbeskidzie: 40. Michal Peškovič – 8. Karol Danielak, 3. Aleksander Komor, 20. Dmytro Baszłaj, 2. Filip Modelski – 50. Maksymilian Sitek (58, 77. Konrad Gutowski), 21. Gergő Kocsis (66, 15. Jakub Bieroński), 7. Rafał Figiel (46, 19. Michał Rzuchowski), 11. Łukasz Sierpina (58, 32. Serhij Miakuszko) – 95. Marko Roginić (66, 6. Tomasz Nowak), 9. Kamil Biliński.
W rezerwie: Rafał Leszczyński, Mateusz Marzec, Michał Rzuchowski, Kacper Gach, Ivan Martin.
Trener: Krzysztof Brede

żółte kartki: Roginić, Kocsis, Baszłaj – Pyrka.

Sędziowali: Łukasz Szczech - Michał Obukowicz, Michał Pierściński - Mateusz Jenda.
VAR: Jarosław Przybył oraz Radosław Siejka.(Warszawa).

Mecz bez udziału publiczności.