Kiedyś mieszkańcy Europy aby zagrać w darmowe gry hazardowe siódemki, wybierali loty do USA, zwłaszcza do LAS Vegas. Przez dłuższy czas symbolem podróży za ocean był Concorde z naddźwiękową prędkością. Niestety awarie, katastrofa, jak i inne czynniki doprowadziły do skasowania takich połączeń. Niedawno jednak amerykańska linia lotnicza United ogłosiła, że chce wrócić do naddźwiękowych lotów pasażerskich do 2029 roku.

Powrót do złotych czasów?

Amerykańskie linie lotnicze United ogłosiły plany zakupu 15 nowych samolotów naddźwiękowych, co oznaczać ma powrót do prędkości naddźwiękowych dla lotnictwa cywilnego. Plan ma ten wejść w życie najpóźniej do 2029 roku. Poprzednie tego typu połączenia lotnicze zostały skasowane w 2003 roku, kiedy to Air France i British Airways zdecydowały się wycofać słynnego Concorde na emeryturę. Jego zastępcą ma być samolot Overture, który ma zostać stworzony przez firmę Boom z siedzibą w Denver. Warto jednak wiedzieć, że firma ta jeszcze nie przeprowadziła testów w locie naddźwiękowego odrzutowca, więc wciąż jej sukces nie jest pewny. Umowa z United będzie zatem uzależniona od tego, czy nowy model samolotu spełni wszystkie niezbędne standardy bezpieczeństwa.

Czym w zasadzie jest lot naddźwiękowy? Ma on miejsce, gdy samolot osiąga wartość w km/h większą niż prędkość dźwięku. Na wysokości 18 300 metrów porusza się zatem z prędkością przekraczającą 1060 km/h. Większość dzisiejszych odrzutowców pasażerskich odbywa podróże z prędkością do 900 km/h. Według zapewnień amerykańskiej firmy, jej model Overture ma osiągać prędkość 1805 km/h, co odpowiada Mach 1,7. Przy takiej prędkości czas podróży na trasach transatlantyckich, jak choćby z Londynu do Nowego Jorku będzie o połowę krótszy niż dotychczas. Mówi się zatem, że Overture byłby w stanie odbyć podróż w 3,5 godziny. Wprowadzony do służby w 1976 roku Concorde latał z jeszcze większą prędkością – 2180 km/h.

Konieczne pokonanie barier

Nie da się ukryć, że za rezygnacją z takich lotów nie stała tylko słynna katastrofa pod Paryżem. Od samego bowiem początku z naddźwiękowymi podróżami pasażerskimi wiążą się dwa główne problemy: hałas i zanieczyszczenie. Samoloty latające z prędkością większą niż prędkość dźwięku wywołują tak zwany grzmot dźwiękowy, który jest dosyć dobrze słyszalny na ziemi. Powodowało to, że sam Concorde czy jego radziecki odpowiednik, generowały spory hałas na lotniskach, trasach przelotu. Zdaniem firmy Boom ich samolot ma zmniejszyć prędkość, dopóki nie znajdzie się nad oceanem, z dala od ludności. Ich samolot ma nie być głośniejszy niż inne nowoczesne odrzutowce pasażerskie podczas startu, przelotu nad lądem i lądowania. Kwestią sukcesu będzie to, czy uda się zmniejszyć i złagodzić huk dźwiękowy.

Drugim ważnym problemem jest zużycie paliwa. Jeśli chcemy latać z prędkością ponaddźwiękową, to potrzebujemy oczywiście więcej mocy, co wiąże się z koniecznością spalania dużej ilości paliwa. Overture ma być jednak w całości zasilany zrównoważonym paliwem lotniczym. Obecnie jednak nie mamy takich możliwości, aby tworzyć dostateczną ilość biopaliwa dla przemysłu lotniczego. Być może jednak za 10 lat będzie to wyglądało zupełnie inaczej.

Czy podróże naddźwiękowe są potrzebne?

Pytaniem jest jednak to, jak będzie wyglądało zapotrzebowanie na takie loty. Choć cały projekt Concorde był niezwykle kosztowny, to jednak w ostatnich latach działalności przynosił już spore profity dla British Airways. Concorde był postrzegany przecież jako szybki i luksusowy sposób podróżowania. Korzystali z nich biznesmeni, których dziś stać na podróżowanie pierwszą klasą czy czarter odrzutowca. Niemniej jednak wydaje się, że nadal będzie zapotrzebowanie na szybkie podróże. Z takich opcji mogą korzystać nie tylko biznesmeni, lecz i gwiazdy filmowe, muzyczne, sportu, zwykli podróżnicy. Przy niższych kosztach być może ceny będą na porównywalnym poziomie z klasą biznes w konwencjonalnych lotach.