Już po raz trzeci w swojej historii Piast zagra w półfinale Pucharu Polski. Te pierwsze półfinałowe boje odbyły się w  1978 i 1983 roku. Historię tych spotkań oraz drogę do finałów  Pucharu Polski z tamtego okresu przypominamy w tym artykule.   

W meczu otwierającym rozgrywki w II lidze w sezonie 1977/78, Piast przegrał 0:1 z Małapanew Ozimek.   Potem gliwiczanie wygrali trzy spotkania  z rzędu i wydawało się, że znów będą walczyć o ekstraklasę. Porażka z Moto Jelcz Oława,  a potem seria remisów sprawiły, że niebiesko-czerwoni  stracili szansę gry o najwyższe cele.    Ten sezon przeszedł jednak do historii klubu z innego powodu. Na jego zakończenie bowiem drużyna Piasta  po raz pierwszy w swojej historii  zagrała  w finale Pucharu Polski.

Na zdjęciu Jan Jonda z meczu finałowego Zagłębie Sosnowiec – Piast Gliwice (Stadion Śląski)

Na początku swojej pucharowej  przygody zespół prowadzony przez Stanisława Oślizłę  z trudem, ale pokonał po bramkach Adama Statowskiego i Tadeusza Pawlika  trzecioligową  Olimpię Elbląg 2:1. W 1/32 tych rozgrywek gliwiczanie pojechali do Jarosławia i tam o mało co nie zostali wyeliminowani z tych rozgrywek. – W 88 min przegrywaliśmy 0:1 z tamtejszą drużyną. Nasz trener nie wytrzymał i przed czasem opuścił boisko. Myśmy tymczasem w przeciągu dwóch minut strzelili dwa gole i wygraliśmy. Po zejściu do szatni trener zaczął na nas ochrzaniać, i to ostro za przegraną. Poczekaliśmy aż skończy i dopiero potem powiedzieliśmy, że wygraliśmy – tak wspominał ten pojedynek Lesław Dunajczyk, zdobywca drugiego gola dla Piasta. Zaraz po tym meczu już w 1/16 niebiesko-czerwono pokonali aż 3:0 pierwszoligowy ŁKS Łódź. Dwie bramki w tym meczu zdobył Marek Majka, trzecie trafienie to dzieło Kazimierza Gontarewicza. Pod koniec roku z funkcji trenera odwołano Stanisława Oślizłę. Legendarny piłkarz Górnika Zabrze nie zrobił w Gliwicach kariery. Jego miejsce zajął Jerzy Cich, dla którego było to kolejne podejście  do pierwszego zespołu. Pod jego wodzą  Piast w ćwierćfinale PP wygrał z Odrą Wodzisław 2:1. Pierwsi w tym pucharowym pojedynku gola zdobyli wodzisławianie. Już w 4. min Jerzego Apostela pokonał Jan Krzyżok. Jeszcze przed przerwą wyrównującego gola zdobył Joachim Jagła,  a zwycięską bramkę strzelił niezawodny Adam Statowski.

Przyszedł dzień 15 marca 1978 roku. Na stadion XX-lecia zawitał Lech Poznań. – Wyjątkowo liczna widownia była świadkiem największego sukcesu w historii gliwickiej piłki nożnej – pisały Nowiny Gliwickie – Pierwszy kwadrans gry nie zapowiadał sensacyjnego rozstrzygnięcia. Goście rozpoczęli z dużym animuszem i stworzyli parę groźnych sytuacji. Po kwadransie gra się wyrównała, a w 17 minucie po rzucie rożnym Henryka Ledwonia piłkę głową uderzył Adam Statowski i… trafił w stojącego w bramce Hirka Barczaka. Po chwili konsternacji sędzia wskazał na środek boiska ku ogromnej radości widzów i piłkarzy Piasta. Strata bramki zdopingowała lechitów do aktywniejszej gry, co przed przerwą przyniosło im wyrównanie. Wydawało się, że w drugiej połowie poznaniacy zdołają zwyciężyć. Ale Piast rozpoczął szybko i ambitnie i już po pięciu minutach Statowski dobijał do bramki piłkę wypuszczoną przez Mowlika po strzale Ledwonia. Od tej chwili trwa gra nerwów trwająca aż do 82 minuty. Wtedy to Marian Brzezoń ustalił wynik spotkania po solowym rajdzie przez połowę boiska. To była jedna z najpiękniejszych bramek kiedykolwiek strzelonych przez piłkarza Piasta — wspaniałe zakończenie najlepszego meczu w historii klubu. Końcowego gwizdka sędziego nikt już nie słyszał w tumulcie radości.

– „Do spotkania z Lechem opracowano specjalny plan przygotowań. Byliśmy między innymi na zgrupowaniu w Bielsku, gdzie stworzono nam dobre warunki treningowe. Batalię o miejsce w finale przygotowaliśmy na podstawie szczegółowych obserwacji gry przeciwnika. Można powiedzieć, że wiedzieliśmy o poznaniakach prawie wszystko. (…) Pod względem technicznym i kondycyjnym byliśmy dla Lecha równorzędnym partnerem. Przewyższaliśmy natomiast gości przygotowaniem i wykonaniem założeń taktycznych. Szalę zwycięstwa przechyliła na naszą korzyść druga linia, która tego dnia zupełnie zneutralizowała wszystkie atuty poznaniaków.” — powiedział „Nowinom Gliwickim” Jerzy Cich natychmiast po zakończonym meczu.

½ PP – 15.03.1978 – Gliwice, Stadion XX-lecia PRL – 15,000 widzów
GKS Piast Gliwice — KKS Lech Poznań (I Liga)  3:1 (1:1)
1-0  17’Adam Statowski (głową)
1-1  39’Ryszard Milewski (głową)
2-1  50’Adam Statowski
3-1  82’Marian Brzezoń

Piast Gliwice: Jerzy Apostel – Tadeusz Pawlik, Marcin Żemaitis, Ryszard Kałużyński, Jan Jonda, Joachim Jagła, Lesław Dunajczyk, Kazimierz Gontarewicz, Henryk Ledwoń, Adam Statowski, Marian Brzezoń
Trener: Jerzy Cich
Lech: Piotr Mowlik – Zbigniew Gut, Józef Szewczyk, Hieronim Barczak, Mirosław Justek, Teodor Napierała, Ryszard Milewski, Jerzy Kasalik, Ryszard Szpakowski, Piotr Grobelny (60` Piotr Krakowski), Mirosław Okoński

Finał rozegrano 6. maja 1978 na słynnym Stadionie Śląskim. Piast w walce o to prestiżowe trofeum uległ Zagłębiu Sosnowiec 0:2.

– Piast walczył dzielnie, ambitnie, jednak przegrał z rywalem o wiele bardziej rutynowanym i dojrzałym – pisał katowicki „Sport”. Nie był to jednak pojedynek do jednej bramki. Gliwiczanie już w pierwszej fazie tego meczu mieli dwie okazje do objęcia prowadzenia. W 17 min Wieńcierz uratował Zagłębie wybijając piłkę z linii bramkowej. W 21 min Statowski uderzył z przewrotki, ale piłka trafiła  w poprzeczkę. W 27 min po akcji Dworczyka z Mazurem, ten ostatni strzałem w  długi róg otworzył wynik tego spotkania. Zaraz po przerwie  wybornej okazji na wyrównanie nie wykorzystał Statowski. Napastnik Piasta będąc sam na sam z Kostrzewą, trafił prosto w bramkarza Zagłębia. W 60 min Mazur oddał strzał na bramkę Piasta, piłka przeleciała przez ręce Apostela, dopadł do niej jeszcze Jędras, podwyższając wynik na 2:0. Emocje na tym się nie skończyły. Gliwiczanie grali do  końca. Gontarewicz, Zemaitis, Dunajczyk „pchali” atak na przedpole sosnowieckiej bramki, ale bez powodzenia. Dodajmy, że trenerem  drużyny  Zagłębia w tym meczu  był urodzony w Gliwicach, wychowanek Piasta – Józef Gałeczka.

Piast zagrał w tym meczu w składzie: Jerzy Apostel – Tadeusz Pawlik, Marcin Żemaitis, Jan Jonda, Ryszard Kałużyński, Kazimierz Gontarewicz, Leszek Dunajczyk, Roman Wojtysiak, Henryk Ledwoń, Adam Statowski (87′ Marek Majka), Marian Brzezoń
Trener: Jerzy Cich

30 listopada 1980 roku uroczyście pożegnano dwóch wybitnych zawodników Piasta kończących piłkarską karierę w barwach GKS — Leszka Dunajczyka i trapionego kontuzjami Jana Jondę. Po tym niezwykłym sezonie odeszli też Tadeusz Pawlik i Kazimierz Gontarewicz.

W 1981 roku w Polsce mało kto żył piłką. Strajki, demonstracje, kartki na żywność, kolejki i puste półki. Tak wyglądał jeden z największych powojennych kryzysów w Polsce Ludowej. Piłkarzom Piasta nie przeszkadzało to jednak  kroczyć od zwycięstwa do zwycięstwa. Gliwiczanie prawie do końca sezonu prowadzili w tabeli. Apetyty na ekstraklasę  miała także szczecińska Pogoń. 2 maja 1981 roku na stadionie XX-lecia doszło do bezpośredniej konfrontacji. 12. tys. widzów ze zdumieniem oglądało jednak jak Pogoń strzela trzy gole. Gliwiczanie nie odpowiedzieli ani jednym trafieniem, przegrywając mecz 0:3. – Piast stracił dwa punkty w stylu nowicjusza, ustępując Pogoni pod każdym względem – pisał  katowicki „Sport”.

W kolejnym pojedynku niebiesko-czerwonym udało się tylko bezbramkowo zremisować w Gdańsku ze Stoczniowcem, a Pogoń tymczasem konsekwentnie odrabiała straty. Pokonując Górnika Wałbrzych 2:0, prowadzony przez Lesława Dunajczyka zespół przywrócił nadzieje kibicom na oczekiwany od lat czterdziestych XX wieku awans.  W następnej jednak kolejce  gliwiczanie ulegli niespodziewanie drużynie Rowu Rybnik 0:1. Porażkę tę wykorzystała Pogoń, przeganiając  Piasta w tabeli. Portowcy prowadzenia nie oddali już do końca sezonu i to oni awansowali do ówczesnej ekstraklasy. Przez kolejne lata wśród piłkarzy krążyła informacja, że zawodnicy Rowu Rybnik za wygraną z Piastem otrzymali od szczecińskiego klubu ekstra premię w wysokości miliona złotych. Rzeczywiście, z relacji prasowych wynika, że rybniczanie grali niezwykle ambitnie, rozgrywając najlepszy mecz w sezonie, choć wynik nie miał dla nich żadnego znaczenia. W ostatnich trzech meczach tego pamiętnego sezonu gliwiczanie odnieśli dwa zwycięstwa i zanotowali remis. Piast zajął drugie miejsce do Pogoni tracąc tylko dwa punkty.

Po raz drugi w finale Pucharu Polski Piast  zagrał w 1983 roku. Ten sezon należał do jednego z najlepszych napastników tej dekady – Marka Majki, syna Ryszarda o którym piszemy wcześniej.  W drugiej rundzie tych rozgrywek gliwiczanie pokonali Motor Praszka 2:1. Pierwszego gola w tym pojedynku zdobył właśnie Majka. W kolejnym spotkaniu gliwiczanie podejmowali Gwardię Warszawa. Majka junior ustanowił trudny do pobicia rekord, strzelając stołecznej drużynie  trzy bramki w ciągu pierwszych pięciu minut gry. Wynik tego pojedynku to 4:2 dla Piasta.  28 listopada 1982 roku Piast zmierzył się z Bałtykiem Gdynia. Drugiego gola, pieczętującego awans gliwiczan do następnej rundy, strzałem głową zdobył znów Marek Majka. Potem niebiesko-czerwoni wyrzucili z tych rozgrywek Wisłę Kraków. Zwycięską bramkę tym razem zdobył Andrzej Kloza. Główka Marka Majki w starciu z Lechem Poznań, zdecydowała, że  Piast po raz drugi w swojej historii awansował do finału Pucharu Polski.

1/2 finału Pucharu Polski – 08.06. 1983 – Stadion XX-lecia PRL – widzów 20 000
Piast Gliwice – Lech Poznań 1:0
Bramka:
1:0 – 78` Marek Majka (głową)
Piast: Jan Szczech – Henryk Pałka, Ryszard Kałużynski, Adam Wilczek, Jan Mirka, Andrzej Śliz, Marcin Żemaitis, Andrzej Kloza, Zbigniew Żurek, Marian Czernohorski (71` Marian Brzezoń), Marek Majka (86`Gerard Dusza)
Lech: Pleśnierowicz – Pawlak, Szewczyk, Adamiec, Barczak, Strugarek, Oblewski, Krzyżanowski (81` Łukasik), Bąk, Niewiadomski (56`Partyński) – Okoński.

22 czerwca 1983 roku, od wczesnych godzin porannych spod gliwickich zakładów pracy wyruszały autokary wiozące kibiców na ten finał, który rozgrywany był na neutralnym stadionie w Piotrkowie Trybunalskim. PKP podstawiło nawet specjalny pociąg.  Niespodziewanie o to prestiżowe trofeum walczył drugoligowy Piast i trzecioligowa Lechia Gdańsk. Taka sytuacja już nigdy potem się nie powtórzyła. Mogący pomieścić 12. tys. kibiców obiekt wypełnił się do ostatniego miejsca. Z tego 5. tysięcy to byli fani Lechii, a 3. tysiące to kibice Piasta, resztę stanowiła neutralna publiczność.   Już w 9. min meczu,  po rzucie rożnym – piłkę w narożniku pola karnego przejął Krzysztof Górski  i naciskany przez obrońców oddał zupełnie niegroźny strzał w kierunku bramki Piasta. Jan Szczech interweniował jednak tak niefortunnie, żę piłka odbita od murawy boiska wpadła do siatki. W 40 min Jan Mirka wybił piłkę wprost pod nogi Marka Kowalczyka, który podwyższył wynik na 2:0.  W 43 min Ryszard Kałużyński, wykorzystał rzut karny, zdobywając kontaktowego gola.  W drugiej połowie kibice już bramek nie zobaczyli, choć okazje ku temu stworzyły obie strony.  Lechia Gdańsk ostatecznie wygrała 2:1, zdobywają Puchar Polski. Może za trzecim razem…” — zatytułowały relację z finałowego meczu „Nowiny Gliwickie”. „Dwa błędy, dwie bramki i koniec marzeń o Pucharze Polski — w tych kilku słowach można by zawrzeć całe sprawozdanie ze spotkania finałowego między Piastem Gliwice i Lechią Gdańsk – pisał popularny tygodnik.

Piast Gliwice w tym finale zagrał w składzie: Jan Szczech –  Henryk Pałka, Marcin Żemaitis, Ryszard Kałużyński, Adam Wilczek, Jan Mirka, Marek Majka, Zbigniew Żurek, Marian Czernohorski, Marian Brzezoń (76` Henryk Tkocz), Andrzej Śliz.
Trener: Teodor Wieczorek.

Po tym sezonie za kwotę 4. mln zł. do Górnika Zabrze przeszedł Marek Majka, bez wątpienia  bohater tych eliminacji. Majka junior po latach przyznał, że głównym powodem podjęcia decyzji o zmianie klubu były finanse. Górnik był bogatym klubem i mógł zaoferować wychowankowi Piasta kilkakrotnie wyższe zarobki. Sportowo też na tym zawodnik  zyskał. Broniąc już barw zabrzańskiego klubu, czterokrotnie zdobył tytuł Mistrza Polski, a potem kontynuował karierę w niemieckich klubach.

Ta drużyna w 1983 roku zagrała w finale Pucharu Polski
Stoją od lewej: Trener Teodor Wieczorek, masażysta Marek Mazur, Marian Brzezoń, Adam Wilczek, Andrzej Śliz, Andrzej Kloza, Ryszard Kałużyński, Henryk Pałka, Tadeusz Pawlik, Marcin Żemaitis, Jan Ulman, Jerzy Apostel.
Klęczą od lewej: Zbigniew Żurek, Marek Majka, Gerard Dusza, Cezary Piętka, Jan Szczech, Jan Mirka, Marian Czernohorski.

Opracowanie: piast.gliwice.pl
Foto: Archiwum piast.gliwice.pl